Dla takich miejsc warto wybrać się do innej dzielnicy. Warto przejechać kilka czy kilkanaście kilometrów, bo tak jak włoskie mamy na każdym rogu, pizzę można znaleźć wszędzie, a wietnamskie pho czy tajskie smaki na co drugiej ulicy, to takich miejsc po prostu nie ma! Dla nas wyprawa do Skamiejki na Nieporęckiej, tuż przy Ząbkowskiej to też wyprawa sentymentalna – kiedyś mieszkaliśmy tuż obok, po sąsiedzku. Okolica charakterystyczna, zwłaszcza, gdy w niedzielne przedpołudnie wybierzesz się pojeździć rowerem po okolicy, ale dziś nie o tym. Dziś o jedzeniu!
Skamiejka jest maleńką knajpką, która serwuje rosyjskie jedzenie. Gdy tam wchodzisz, czujesz się trochą tak, jakbyś wchodził do kogoś do domu. Tu jakaś kanapa, tu stół, poduchy i matrioszki na lodówce. Na stole żółte kwiaty, a w słoiki musztarda własnej roboty. W tle leci rosyjska muzyka. Przez chwilę zastanawiasz się, czy aby na pewno nadal jesteś w Warszawie czy może już gdzieś na Wschodzie??
Gdy zaglądamy do Skamiejki w porze lunchu, na początku nie ma nikogo poza obsługą – dwoma młodymi chłopakami, z których jeden nieustannie zawija pierogi. Różne – pielmieni, wareniki, chinkali. Drugi to syn właścicielki, który wspólnie z mamą zarządza obecnie istniejącą już tu 4 lata knajpką. On urodził się już w Polsce, jego mama, Rosjanka, pochodzi z okolic Samary.


Na ścianie wisi menu po rosyjsku. To tylko potęguje wrażenie, że jesteśmy gdzieś daleko, w jakimś innym świecie. Syn właścicielki wszystko nam opowiada. Menu jest krótkie, ale jest w czym wybierać. Zupy dwie, w tym rybna soljanka, typowa w Rosji. Poza tym sporo pierogów – są rosyjskie pielmieni z mięsem (z łopatki wieprzowej), są wareniki, którymi my zajadaliśmy się w Karczmie Osocznika w Sioło Budach w okolicy Białowieży, tutaj z kaszą gryczaną lub z ziemniakami. Są też gruzińskie chinkali ( o kuchni gruzińskiej pisaliśmy TU). Jest też gulasz. My decydujemy się na różne pierogi. Zamawiamy pielmieni (22 zł), wareniki z ziemniakami (18 zł) i chinkali (21 zł), które tu przygotowywane są z mięsem wołowo-wieprzowym. Do picia ja wybieram domowy kompot – uwielbiam miejsca, w których można go zamówić!


Na początek przychodzi wielki talerz pielmieni i wareników. Wedle instrukcji najlepiej jeść je ze śmietaną i z musztardą. Musztarda jest baaardzo ostra, więc weźcie łyżkę śmietany i wymieszajcie ją z musztardą, tworząc idealny sos. Tak radzi specjalista. I pielmieni, i wareniki są bardzo smaczne i wyjadamy wszystko. Mi chyba bardziej smakują ziemniaczane wareniki – nadzienie jest delikatne, dobrze doprawione, fajnie komponuje się z musztardą. Zawodzą nas nieco chinkali – nie są takie do jakich przywykliśmy w Gruzji. Ciasto jest grubsze, wewnątrz brakuje nam typowego w Gruzji rosołu, który wypijasz, trzymając za końcówkę chinkali. Pomimo to, mięso jest przyjemnie doprawione, więc jeśli ktoś nie zna gruzińskiego ideału może być zadowolony.
Jedzenie w Skamiejce ubarwia rozmowa z synem właścicielki. Dowiadujemy się, że czasem organizują tu spotkania, koncerty, czasem sezonowo pojawiają się różne potrawy – najlepiej sprawdzać na ich Facebooku. Opowiada też o musztardzie własnej roboty, poszukiwaniu najlepszego mięsa i planach na przyszłość. Oby się udały! My trzymamy kciuki!!!

W czasach, gdy niemal codziennie w Warszawie otwierają się nowe knajpy, gdzie wiele zachwyca designem i sprawia, że zaczynasz się zastanawiać, ile milionów włożono w wystrój, gdy rodzą się trendy i mody, mówiące, gdzie warto bywać albo gdzie warto jeść, takie miejsca jak Skamiejka to perełki. Inne, fascynujące, z dala od modnych szlaków i popularnych miejsc, kuszące autentycznością i prawdą, jaką niosą. Jak macie ochotę na krótką podróż do Rosji, zajrzyjcie tam koniecznie!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Ząbkowska 37
(wejście od ul. Nieporęckiej)
tel. 570 151 570
godziny otwarcia:
pon – nd 12.00-22.00

obfity obiad dla 2 osób


1 Comments