Spis treści
- ZJEDZ SASKĄ KĘPĘ!
- 1) NAAM THAI – ul. Saska 16
- 2) SOJA SUSHI – ul. Zwycięzców 40
- 3) EFES – ul. Francuska 1
- 4) PINSA – ul. Francuska 6
- 5) PORTO MASSIMO – ul. Zwycięzców 32
- 6) OSP Saska Kępa – ul. Walecznych 74
- 7) Bella Napoli di Enzo Rossi – ul. Francuska 18
- 8) La Cocotte Saska – ul. Walecznych 68a
- 9) Think Love Juices & Vegan Food – ul. Francuska 14
- 10) Prosta Historia – ul. Francuska 24
- 11) Pikanteria – ul. Walecznych 68A
- 12) Bar Alpejski – ul. Międzynarodowa 68
- 13) Złoto Hiszpanii – ul. Francuska 26
- 14) DESEO Patisserie & Chocolaterie – ul. Angorska 27
- 15)…. ????
- Podobne wpisy
Jeszcze niedawno Saskiej Kępy nie znałam prawie wcale… Kojarzyłam pełną życia Francuską, świetną tajską kuchnię w Naam Thai, ale niewiele poza tym. Od roku bywamy na Saskiej Kępie często, od maja zaglądamy tu niemal codziennie. A jeśli bywamy, pracujemy i spędzamy w tej okolicy kilka godzin dziennie, to również tutaj jemy. Zdążyliśmy już chyba zwiedzić większość okolicy, chociaż być może coś nam umknęło i jakieś miejsce to Wy dorzucicie do naszej listy? 🙂 Mamy sporo miejscówek, do których wracamy bardzo często i które naprawdę lubimy. Mamy takie na lunch, gdzie zaglądamy dla urozmaicenia. Podobnie jak w ZJEŚĆ MOKOTÓW, miejsca są różne – różne kuchnie, różny poziom cenowy, różny styl. W niektórych bywamy bardzo często, w innych byliśmy raz czy dwa, ale planujemy wrócić.
ZJEDZ SASKĄ KĘPĘ!
1) NAAM THAI – ul. Saska 16

Zaczynam od Naam, bo to chyba miejsce, które odwiedziliśmy najwięcej razy. Zaglądamy tam systematycznie od 2014 roku i cały czas jest wśród naszych top warszawskich miejscówek, jeśli chodzi o kuchnię tajską. Ich aromatyczna, pełna smaków i zapachów zupa z kaczki absolutnie wymiata! 🙂 Często zaglądamy też na pad thaia z kurczakiem czy tofu, na wołowinę w sosie ostrygowym albo na tofu z warzywami. Do picia obowiązkowo tajska herbata z limonką – od razu przypomina dalekie wyprawy! 🙂 W porze lunchu dość tłoczno, w weekend też – lepiej rezerwować! Dodatkowy plus – menu lunchowe i sezonowe potrawy w karcie – np. tajskie curry z dynią!
2) SOJA SUSHI – ul. Zwycięzców 40

Wpadamy na sushi lunch albo popołudniem/ wieczorkiem z Maksem, bo uwielbia tu przychodzić! Niewielki, przyjemny lokal i smaczne sushi w rozsądnych cenach. Po takim lunchu zawsze wracam do pracy z wzmożoną energią! 🙂 Fanką Soja Sushi została również moja mama, która jeszcze niedawno była stosunkowo sceptyczna, a teraz zajada i pieczone, i surowe, i wege 🙂 Dla mnie, jeszcze niedawno w ciąży, plus: dużo smacznych opcji pieczonych i właśnie wege. Dodatkowe plusy za bardzo sympatyczną obsługę i za cierpliwość do dzieci 🙂
3) EFES – ul. Francuska 1

Klasyk. Kto nie zna Efesu, ten lepiej niech się nie przyznaje 🙂 Działa tu od lat, od lat przyciąga tłumy chętnych na prawdziwego tureckiego kebaba, podobnie jak drugi Efes na rogu Odyńca i Al. Niepodległości. My zaglądamy, gdy napadnie nas ochota na porządną dawkę mięsa lub na świetnie przygotowanego bakłażana. Razem z Maho to chyba najlepsze miejsca na turecki obiad czy kolację w Warszawie! Gdy tam jesteśmy, mamy ochotę znów znaleźć się na zatłoczonych ulicach Istambułu.
4) PINSA – ul. Francuska 6

W Pinsie byłam raz, ale muszę znów się wybrać! Ich produkt flagowy to właśnie pinsa, czyli coś jak mała pizza, ale na innym, grubszym cieście. Fajne połączenia smaków, fajne wykonanie. Takie jedzenie na poprawę humoru w deszczowy dzień. W menu mają też arancini i fritto misto – ktoś próbował? Ja jeszcze nie – do nadrobienia. A na deser można wciągnąć cannolo z kremem pistacjowym! Trochę Sycylii jeszcze nikomu nie zaszkodziło! 🙂
5) PORTO MASSIMO – ul. Zwycięzców 32

Wracamy z Francuskiej znów na Zwycięzców, a tam znów włoskie. Co prawda, w Ristorante Porto Massimo byliśmy już dość dawno, ale mieli całkiem przyzwoitą pizzę i bardzo dobry makaron z sosem pomidorowym i ośmiornicą. W ostatnich miesiącach miejsce zmieniło właścicieli, ale nazwa ta sama. Miejmy nadzieję, że poziom minimum jak w czerwcu! W godzinach 12-16.00 za 20 zł zjecie tu lunch, a obecnie można spróbować menu dyniowego. UPDATE: po konsultacji ze znajomymi Saskiej Kępy – na własną odpowiedzialność! Musicie wybaczyć błąd, ale niestety nie jesteśmy w stanie non stop wszystkiego kontrolować 😉 Jeśli macie świeższe info – dawajcie znać!
6) OSP Saska Kępa – ul. Walecznych 74

Zaglądamy, gdy nie mamy wiele czasu, bo to jedno z miejsc najbliżej naszego DESEO, w którym stacjonujemy na co dzień. Krótki spacerek i jesteśmy. Zwykle bierzemy pizzę na miejscu lub na wynos lub jeden z makaronów. Karta jest krótka, ale ich arrabiata z aromatycznym, pikantnym sosem to jedno z moich małych uzależnień. Miejsce specyficzne, raczej jak jakiś bar niż restauracja, ale ma swój klimat.
7) Bella Napoli di Enzo Rossi – ul. Francuska 18

Bella Napoli to kolejny warszawski klasyk, którego nie wypada nie znać. Legenda to przede wszystkim lokal na Kondratowicza, gdzie przez lata uderzały tłumy, grała włoska telewizja, starszy Włoch witał słowami: “Per due?” (“dla dwóch osób?”), a pizzaiolo wyglądali jak wyjęci z pizzerii w Neapolu 🙂 Obecnie lokali mają 5 w różnych częściach Warszawy. Restauracja na Francuskiej nie ma tego niepowtarzalnego klimatu, ale ma te same pyszne makarony i pizze. Uwielbiam za Amatricianę z domowym tagliatelle czy Gnocchi Sorrentina. Łukasz od lat wierny Prosciutto e Funghi.
8) La Cocotte Saska – ul. Walecznych 68a

Jeśli znacie Bistro La Cocotte przy Mokotowskiej, to La Cocotte Saska nie trzeba Wam przedstawiać! My Bistro uwielbiamy od dawna zarówno za kuchnię, jak i za atmosferę, więc czym prędzej ruszyliśmy też do La Cocotte Saska. Karta skromniejsza i trochę szkoda, bo pewnych klasyków mi zdecydowanie brakuje – może z czasem się pojawią? Jest za to charakterystyczny francuski klimat, latem ogródek i smaczne, ciekawe lunche w rozsądnej cenie. Oferty lunchowej szukajcie na ich Facebooku.
9) Think Love Juices & Vegan Food – ul. Francuska 14

Jedyne wege w tym zestawieniu. Nic dziwnego, bo zwykle na lunche chodzimy razem, a Łukasz zdecydowanie mniej chętny na wege niż ja. 🙂 Ale mi udało się do Think Love Juices zajrzeć i ich pomysły lunchowe to czasem jedna z lepszych opcji w okolicy. Zdrowe, oryginalne, kuszące. W stałej karcie śniadania, przekąski, zupy, dania, desery, smoothies. Ja muszę tam kiedyś wrócić na brownie z batatów z kremem jaglano-cytrynowym – ciekawe jak wypadnie w porównaniu z bardziej tradycyjnymi deserami 🙂
10) Prosta Historia – ul. Francuska 24

“Prosta Historia” mi chyba już zawsze będzie się kojarzyć z filmem Davida Lyncha, który oglądałam w 8 klasie podstawówki lub w I klasie liceum i popełniłam na jego temat niejedno wypracowanie w czasach liceum. Jaka jest Prosta Historia na Francuskiej? Ma być prosto, sezonowo, lokalnie. W menu różności – i zupy, i sałatki, i ośmiornica, i stek, i burgery. Burgery sprawują się świetnie też w menu lunchowym, a wypiekane na miejscu bułki zachwycają. Lunche smaczne i pożywne – 2 dania i woda za 21 zł.
11) Pikanteria – ul. Walecznych 68A

Nie jestem fanką Pikanterii zarówno jeśli chodzi o klimat, jak i o obsługę czy ogólnie ich menu. Ale to, co na pewno mają smaczne to pierogi. Łukasz lubi zaglądać na te z wody, zwłaszcza, że do wyboru przeróżne nadzienia – i ruskie, i z mięsem, i ze szpinakiem, i soczewicą. Ja wolę z pieca. Na pierogi warto! 🙂
12) Bar Alpejski – ul. Międzynarodowa 68

To nie jest miejsce, które rzuci Was na kolana swoją kuchnią. Nie padniecie z uwagi na wystrój czy obsługę, bo Bar Alpejski to bar mleczny z dawnych lat. Nie w centrum Warszawy, wcale nie modny, taki, gdzie stoły są te same od 20 lat, a na obiad zaglądają lokalne staruszki i ci, którzy mają talon na wyżywienie z opieki społecznej. Wpadamy tam na zupę, schabowego z burakami albo na naleśniki z jabłkami czy serem. Bez wątpienia najtańszy obiad na Saskiej Kępie 😉
13) Złoto Hiszpanii – ul. Francuska 26

Złoto Hiszpanii nie należy do moich ulubionych tapas barów, o których pisałam Wam TU. Nie zachwyciło mnie tak bardzo ani smakiem, ani samym menu, za to wprawiło w lekkie zakłopotanie, gdy w hiszpańskim tapas barze w karcie zobaczyłam quesadillę, co mi kompletnie nie pasowało do koncepcji. Jeśli jednak jesteście na Saskiej Kępie i macie ochotę poskubać hiszpańskie wędliny, sery, zagryźć tortillą lub niewielkim pintxo, ten adres może się przydać:) Można też wyposażyć się na wynos.
14) DESEO Patisserie & Chocolaterie – ul. Angorska 27

Większość z Was zna już powód, dlaczego często można nas spotkać na Saskiej Kępie, dlaczego testujemy tamtejsze jedzenie, oferty lunchowe, sushi, tajskie, włoskie. Od listopada zeszłego roku na Angorskiej 27 działa nasze DESEO Patisserie & Chocolaterie – nowoczesna cukiernia specjalizująca się w ciastkach typu petit gateau, w tortach i w pralinach czekoladowych własnej roboty. Od maja tego roku jest bardziej nasze niż wcześniej (kiedyś Wam o tym opowiem!), co oznacza, że spędzamy tam 80% naszego czasu. Nie możemy zatem pisząc o Saskiej Kępie, nie zaprosić Was na ciacho, tort, kawę czy praliny, zwłaszcza jeśli o istnieniu DESEO jeszcze nie wiedzieliście 🙂 Głupio zachwala się swoje, więc wyjście jest jedno: zajrzyjcie i spróbujcie sami! 🙂 Aha, i koniecznie zabierzcie dzieci – powiem tak: większość zakochuje się w DESEO od pierwszego wejrzenia 😉

15)…. ????
To nasze miejscówki, które odwiedzamy na Saskiej Kępie. Dajcie znać, czy o czymś nie zapomnieliśmy!!! Może się jeszcze się gdzieś kryje, a my nie zdążyliśmy tam dotrzeć? Dlaczego nr 15 jest pusty i są tam tylko znaki zapytania??? 🙂 Po cichu Wam zdradzę, że już wiem, że do tej listy wkrótce dołączy jeszcze jedno miejsce… dopiero powstaje, ale już wiemy, że będzie hit! 🙂 i będzie można tam zjeść dania jednej z naszych ulubionych kuchni… 🙂 Stay tuned! 🙂



35 Comments
Konrad
15) Viet Street Food? 🙂
slodkokwasnapl
ale to za chwile 😉
Natalia
dokładnie tak!:) a że za chwilę to są znaki zapytania i stay tuned 🙂 cant wait:)
Agnieszka Kamińska
“Do widzenia do jutra” zdecydowanie polecam 😉
Radosław Bebłacz
Do widzenia do jutra, Królowej Aldony 17 https://www.facebook.com/dowidzeniadojutra/
Natalia
chyba najwięcej osób poleca to miejsce! a nas jakoś totalnie ominęło – musimy nadrobić 🙂
Kasia
Zaraz Wracam na Paryskiej ma super śniadania. Szwedzki stół od 9 do 13. Sprawdźcie:)
Kasia
To znowu ja:) Zapomniałam o Gaba&Garcons też na Paryskiej, bliżej pl. Przymierza. Bardzo dobre torty, choć do tanich nie należą. Coś za coś. Warto wydać tam pieniądze.
Natalia
Z tortami to u nas patrz punkt 14 🙂 mamy swoją cukiernię, więc tortów już na mieście nie szukamy 🙂 chyba, że w ramach monitoringu rynku :))
Natalia
to brzmi dobrze!:) w weekendy też? 🙂
Kasia
W weekendy też:)
Ola
Niestety Porto Massimo po remoncie to kompletna porażka. Pizza oddala się od włoskiej, a zbliża do polskiego placka z serem. Risotto to rozgotowany ryż długoziarnisty z mieszanką mrożonych owoców morza, a gumowe ośmiorniczki ratował tylko przyzwoity sos pomidorowy. O obiecywany na fb talerz włoskich przysmaków podawany do wina trzeba się upomnieć. 14 zł za cappuccino to gruba przesada. Wielkie rozczarowanie! Po dawnej bezpretensjonalnej, klimatycznej włoskiej knajpce z prawdziwą włoską kuchnią i uśmiechniętą, życzliwą obsługą zostało tylko wspomnienie… i nazwa, która niestety przestała się dobrze kojarzyć.
Natalia
Już wpisałam adnotację w poście 🙁 eh, no niestety jesteśmy tylko we dwójkę, do tego dziecko (już dwoje), własne firmy i czasem nie da rady tego skontrolować.. wierzyłam, że nadal jest fajnie 🙁 czyli jednym słowem nie ma już sensu tam zaglądać..
Szymon Opas
Zapraszamy do Porto Massimo 🙂
Nasi goście bardzo chwalą naszą pizzę jednak jak to z jedzeniem bywa nie wszystkim ono smakuje.
Zapraszamy spróbujcie- nie odradzajcie. Wielkie dzięki 🙂
Natalia
zajrzymy przekonać się na własnej skórze co i jak 🙂
Dejmon
Czego brakuje?
1. Trattoria Rucola (Francuska, obok Pinsy) – zdecydowanie lepsze włoskie jedzenie od opisanych miejsc,
2. Pierogarnia “To Tu” (Niekłańska) – klimat raczej bazarowo-barakowy, ale jedzenie pyszne, świeże i gotowane (na parze) na bieżąco,
3. Baobab (Francuska, blisko rogu Walecznych) – wspaniała senegalska kuchnia. Słabo (brzydko) podane, ale po pierwszym kęsie ten problem znika.
Natalia
No to my akurat Rucolą byliśmy zawiedzeni, ale może słabo trafiliśmy?? OSP może nie jest włoskim ideałem, ale jest przyzwoicie, Bella Napoli jak dla nas zawsze daje radę… co do Porto Massimo – z tego, co widzę zmiana właścicieli źle im zrobiła:( już dopisałam adnotację, że niestety nie sprawdziliśmy tego w ostatnim czasie i niepotrzebnie daliśmy kredyt zaufania 😉
Baobab musimy sprawdzić 🙂
Pierożki niestety totalnie nie – byliśmy na Niekłańskiej, bo uwielbiamy chińskie pierożki, ale mocne rozczarowanie – rozpadające się ciasto, kiepski farsz.. daleko im do ideałów np. z Hongkongu 😉
Emilia Sz
Jeśli te pierogi to to samo To Tu co przy placu Wilsona, to zgadzam się, nie są najlepsze 😉
Natalia
To samo – naszym zdaniem zdecydowanie średnio wypadają 🙁 zawsze naszym numerem jeden był Parnik, chociaż przyznam, że ostatnio byliśmy w tym na Ursynowie i też trochę rozczarowanie.. ale i tak lepsze niż To Tu były 😉
Emilia Sz
Ja lubię Cafe Baobab. Za kawy, atmosferę, pierożki i napój z hibiskusa, który nie jest herbatą. I już nie pamiętam, bo dawno mnie tam nie było.
Natalia
Gdzie ten Baobab? Francuska?aaa, już widze w komentarzu wyżej 😉
Emilia Sz
Francuska 31. To niewielka knajpka, można przeoczyć 😉 obok jest chyba jakiś kebab, dalej cukiernia albo kawiarnia, na przeciwko lody. Ale dawno nie byłam, więc mogło się pozmieniać;)
Natalia
Musimy poszukać zatem 🙂 brzmi intrygująco 🙂
Kinia Sidor
Bistro Budapeszt na Zwycięzców. Prawdziwe węgierskie langosze i cudne leczo. Obsługa urocza. Uwielbiam to miesjce.
Natalia
I ja o tym nie wiem!!! coś czuję, że wiem, gdzie zjemy jutro obiad!!!:) w którym to miejscu jest??? 🙂
Kinia Sidor
O matko nie znam adresu, koło nitro lodów, vis a vis pizzeri na winlku, na odcinku między Katowicką a Francuską, mały uroczy lokal.
Natalia
Musimy poszukać zatem 🙂 jeszcze nie byliśmy, ale czuję, że to tylko kwestia czasu 🙂 Pizzeria na Winklu wiem gdzie:)
Agnieszka
Alpejski !!!??? Fregata!!! 🙂
Natalia
Alpejski jakoś bardziej zakradł się w nasze serca, a zwłaszcza Łukasza – chodzi na zupkę i schabowego ;)) musimy kiedyś uderzyć do Fregaty!!!;)
Radek
A ja polecam I ♥ Sushi Wesoła Saska Kępa z fenomenalnym sposobem zamawiania online: http://www.natalerzu.pl/sushi-saskakepa
Na prawdę smacznie i dużo 😉
Jarek
A Santorini, która działa tu od ponad 20 lat i jest jedną z najbardziej znanych knajp w Warszawie? Polecam też istniejący dla odmiany od niespełna roku Taco Bar przy zbiegu Al. Stanów Zjednoczonych i Saskiej. Świetna, świeża kuchnia meksykańska. I przesympatyczna obsługa.
Natalia
Santorini znamy – faktycznie chyba o nich zapomniałam! A Taco Bar muszę zatem odwiedzić, bo meksykańskie takie autentyczne jak w Meksyku bardzo lubię 🙂
Andzua
No niestety knajpa nr 1 bardzo mnie zawiodła. Zachęcona Waszym wpisem – postanowiłam zrobić w niej rezerwację na rodzinny obiad na 10 osób z okazji rocznicy ślubu rodziców. I dowiedziałam się od Pani z Nam Thai, że szfowa zabroniła im robić takie duże rezerwacje w weekendy. Byłam w szoku jeśli chodzi o podejście do klienta. Nawet zaliczek szefowa nie chce. Szok i duże rozczarowanie
Natalia
Eh, niestety to jest kolejna skarga, którą my słyszymy na Naam Thai 🙁 bardzo mi przykro.. rozumiem, że wcale Wam się tam nie udało wybrać? Już kilka razy słyszałam narzekanie na kuchnię w Naam zarówno na Saskiej, jak i na Burakowskiej – nawet dałam to ostrzeżenie w jednym z postów – przyznam, że tu zapomniałam poprawić :/ udało się Wam coś innego znaleźć?
Kaz
Przy barze alpejskim miesci sie kawiarnia Alpejska. Nie wiem czy mozna w stolicy znalezc takie drugie miejsce. Jezeli ktos sie chce ccofnac o 40 lat to jest to. Typowa, przecietna kawiarnia z lat 70 – kawa z ekspresu, winiak, nalewki, ciastka. Obsluga to niezbyt atrakcyjne panie w srednim wieku lub powyzej, ale to dodaje tylko uroku tego miejsca. Definitywnie dla ludzi, ktorzy tesknia za atmosfera PRL-u.