Na Filipinach rozkoszujemy się słońcem, relaksem i nicnierobieniem. To pierwszy wyjazd od dawna, gdzie nie gnamy z aparatem i nie mamy listy miejsc, zabytków, ulic, placów i restauracji, które musimy odwiedzić. My też czasem musimy poleniuchować… 🙂 Też się czasem należy! 🙂 Beztroska, lenistwo, książka, basen, plaża…

 

Mieszkamy w rajskim hotelu South Palms Resort Panglao przy bajecznej plaży Dumaluan Beach na wysepce Panglao.  Panglao leży tuż obok Bohol (nasz wpis o Bohol i miejsca, które warto zobaczyć znajdziecie TU), z którym połączone jest niedługim mostem. Jadąc z lotniska w Tagbilaran, jedynym mieście Bohol lub z przystani promowej można nawet nie zauważyć, że nagle przenosisz się z jednej wyspy na drugą. Wszędzie przeczytacie, że Panglao słynie z pięknych, białych plaż i cudownie turkusowej wody, czyli tego wszystkiego, czego każdy z nas szuka na wakacjach, prawda? 🙂

 

Jednym z bardziej znanych kurortów na Panglao jest Alona Beach, jednak zdecydowanie nie jest to miejsce, które chcielibyśmy Wam polecać. Może kiedyś było pięknie, ale dziś Alona Beach to tłum ludzi, syf, naganiacze co krok i cała masa średniej jakości restauracyjek, które sprawiają, że o ciszy i spokoju można zapomnieć. Niedaleko Alona można znaleźć jednak mały raj na Dumaluan Beach, przy której znajdował się m.in. nasz South Palms Resort Panglao (więcej pokażemy wkrótce!) i pobliski Bohol Beach Club

 

Tu rzeczywiście jest tak bajecznie, że każdego dnia o poranku, w południe i wieczorem przy zachodzącym słońcu przeżywasz zachwyt od nowa! Zarówno wtedy, gdy wychodzisz bosą stopą na plażę o 7 rano, jak i gdy oglądasz South Palms z oddalającej się od Panglao łódki.

 

Panglao, Bohol, Filipiny, Dumaluan Beach, South Palms Resort Panglao

Panglao, Bohol, Filipiny, Dumaluan Beach, South Palms Resort Panglao

Panglao, Bohol, Filipiny, Dumaluan Beach, South Palms Resort Panglao

Panglao, Bohol, Filipiny, Dumaluan Beach, South Palms Resort Panglao

 

Wiemy, że z Panglao warto wyskoczyć łódeczką na tzw. Island hopping po okolicznych wyspach – Balicasag, Pamilican i Virgin Island. Ktoś poleca delfiny, ktoś snurkowanie z żółwiami. Podobne atrakcje zaliczaliśmy rok temu na Archipelagu Gili w Indonezji i było bosko (zobaczcie TU!), więc od razu wiemy, że w taki rejs musimy się wybrać.

 

Przy Dumaluan Beach krąży sporo łódek z daleka przypominających… białe pająki na wielkich nóżkach. Podpływają do plaży, naganiają zapraszają. Żałujemy, że to nie Tajlandia, gdzie na podpływających do hotelowej plaży łódeczkach można było kupić rewelacyjnego pad thaia i zimnego kokosa do picia. Umawiamy wyprawę – 2500 PHP (filipińskich pesos), czyli ok 200 zł za pół dnia własną łódką – popłyniemy na Balicasag i Virgin Island. Pamilican tym razem odpuszczamy. W hotelu Island hopping kosztuje ok. 6000 PHP, więc oferta wydaje się niezła. Start o 10.00!

 

Na początek płyniemy w stronę Balicasag. Oddalamy się od naszej plaży, oglądamy wybrzeże Panglao, które, ku naszemu zdziwieniu, nie wygląda wszędzie tak jak nasza plaża. Dalej plaża staje się węższa, a momentami zamiast piaszczystego brzegu, widać skały. Łódka pędzi – przyjemnie wieje, słońce, idealnie!

 

Balicasag, wycieczka na Balicasag, Panglao, Filipiny, co robić na Panglao

Balicasag, wycieczka na Balicasag, Panglao, Filipiny, co robić na Panglao

Balicasag, wycieczka na Balicasag, Panglao, Filipiny, co robić na Panglao

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

 

 

Balicasag, położone ok 4-5 km od Panglao, wita nas turkusową wodą, nabrzeżem pełnym białych łódeczek i amatorów snurkowania. To niewielka wysepka, którą bez problemu można obejść wokół, ale my nastawiamy się na snurkowanie i oglądanie kolorowych rybek w pobliżu tamtejszej rafy. Marzymy o żółwiach! W okolicy można wybrać się też na nurkowanie z butlą – ofert można znaleźć całkiem sporo, nawet od razu w Internecie.

 

Gdy dopływamy do Balicasag, w wielu miejscach widać pomarańczowe kapoki i wystające z wody rurki. Wysiadamy, zostawiamy rzeczy, zakładamy buty i przesiadamy się w mały kajak, który zabierze nas na nurkowanie. Ale. Uwaga! Nagle, pomimo, że wszystko miał być included, pojawia się cała masa dziwnych opłat… za buty, za dowiezienie na snurkowania, za przewodnika (który nie robi nic poza zawiezieniem Cię na snurkowania i nawet za … entrance fee na wyspę, pomimo, że kasy biletowej żadnej nie ma, pojawia się tylko pomarszczony Filipińczyk, który teoretycznie opłaty zbiera, a przekonać nas próbuje wyjętym z kieszeni pomiętym biletem. Jednym słowem, w środku raju dopada nas rzeczywistość i naciągactwo – ta druga, brzydsza strona turystyki, o której pisaliśmy w zeszłym roku, będąc w Birmie – warto przeczytać ku przestrodze – TU!

 

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

 

Gdy dochodzimy do porozumienia, płyniemy kajakiem na snurkowanie. Jest ładnie, jest sporo rybek, ale jest też tłum ludzi i ani jednego żółwia. Znów się cieszę, że w Indonezji byliśmy poza sezonem. „Let’s go to turtles” mówimy, a obsługa znów chce dodatkowe opłaty. Ale jak to??? Czy żółwie nie są integralną częścią wycieczki? Podpływamy dalej i widzimy 2 żółwie bardzo blisko powierzchni wody. Gdy jednak Łukasz wyskakuje posnurkować, woda jest mętna, a widoczność słaba. Może mieliśmy pecha, ale dla nas Gili pod tym względem bije Balicasag na głowę. Ruszamy w stronę Virgin Island….

 

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

 

Virgin Island, a raczej jej piaszczysty fragment wygląda dość niesamowicie. Nagle niemal na środku morza wyrasta przed nami piaszczysta wysepka. Sama Virgin Island jest mniejsza niż Balicasag i nikt na niej nie mieszka. Bezludna wyspa? 🙂 Gdy poziom wody jest niski, piaszczystym pasem można przejść z Virgin Island na kolejną wyspę. Gdy wysoki, zalewa plażę i widać tylko palmy na samym środku wyspy. My brodzimy w wodzie, łapiemy słońce, a Maks biega jak oszalały i tropi rozgwiazdy, bo takich cudów jeszcze nie widział. Na miejscu znów naganiacze próbują namówić na perły lub koraliki albo na kokosy. Odmawiamy. Rozkoszujemy się widoki i wracamy do nas…

 

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin IslandFilipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island

Filipiny, rajskie wyspy, Panglao, Balicasag, Virgin Island, rozgwiazda

 

Na Pamilican nie dojechaliśmy, choć spodziewam się, że widoki były podobnie rajskie.. Jeśli jesteście na Panglao czy na Bohol, warto się wybrać. Dla nas nadal jednak Gili pozostaje numerem 1 w kategorii rajskie plaże!:)