Nie ma co się oszukiwać. Większość z nas została postawionych w sytuacji, w której nigdy nie byłyśmy i jeszcze trochę w tej sytuacji sobie pobędziemy. Czy nam się to podoba czy nie… Nie dość, że wszystko to, co dzieje się na świecie jest dla nas wszystkich kompletnie nowym doświadczeniem, to to, co się dzieje w naszym domu czy mieszkaniu też jest totalnie nowym doświadczeniem dla prawie każdej z nas. Bo czy kiedykolwiek byłyśmy w takiej sytuacji, że większość spraw musimy ogarniać w domu w tym samym czasie???

Oczywiście był czas, gdy w 100% zajmowałyśmy się dzieckiem – tak prawie wszystkie spędzałyśmy czas na macierzyńskim. Dziecko, sprzątanie, gotowanie, dom. Ale zaraz.. wtedy większość z nas nie musiała pracować – oczywiście te, które pracują na swoim na pewno nie były na rocznym urlopie macierzyńskim (ja z Jagodą chyba 10 dnia jej życia ruszyłam do DESEO, a na maile odpisywałam dzień po porodzie – szaleństwo!), ale jednak.. w porównaniu do obecnej sytuacji dla wielu z nas to był URLOP macierzyński!

W normalnym życiu, gdy pracujemy, skupiamy się na pracy, nie przerywanej milionem „Mamo!”, „Siku”, „Mamo, kupa!”, „Mamo, a on mi zabrał..”, „Mamo zabierz ją stąd!”… Jeden mail zajmuje nam kilka minut, a  nie tak jak teraz… czasem 30 czy 60, bo gdy go piszesz tysiąc razy odchodzisz od komputera i tysiąc razy ponownie zbierasz myśli. A jeśli masz dziecko w wieku szkolnym, dorzuć do licznych Mamo! prośby o pomoc z logowaniem, „nie działa mi”, „nie wiem, gdzie mam wejść”, szukaniem podręczników, naprawianiem mikrofonu, itd. Dzieci nie jedzą już w przedszkolu czy szkole kilku posiłków, tylko wszystkie wydajesz TY… czy Twoje też są non stop głodne??? 😉 Baaa, a weź to potem wszystko posprzątaj – przecież oczywiste, że Wasz dom brudzi się znacznie bardziej teraz, gdy jesteście tu non stop niż wtedy, gdy od 8.00 do 18.00 nikogo nie ma! Zresztą, co ja będę Wam mówić – wszystko wiecie 🙂

Podzielę się z Wami moimi sposobami na przetrwanie. Mi one pomagają 🙂 Chętnie jednak poznam i Wasze, bo trochę walki na tym polu jeszcze przed nami!

Praca, dzieci, szkoła, dom w jednym – jak sobie radzić???

 

1) Zastanawiam się, do jakich czynności potrzebuję maksimum ciszy i możliwości skupienia, a do jakich nie

 

To jest moim zdaniem pierwsze pytanie, które każda z nas musi sobie zadać – do czego potrzebujemy faktycznie się skupić, mieć ciszę i spokój wokół, a co możemy robić przy pięknych dźwiękach bawiących lub awanturujących się dzieci. Dla każdej z nas będzie to trochę co innego, bo różnymi rzeczami zajmujemy się zawodowo, ale prawie dla każdej z nas to właśnie praca wymaga ciszy i skupienia. Znacznie bardziej niż ugotowanie obiadu czy posprzątanie w szafkach przed świętami. W tej pracy na pewno też są zadania łatwiejsze i trudniejsze. Takie, w których potrzebujesz full powera i maksimum skupienia i takie, które możesz zrobić na szybko, na telefonie.

U mnie zdecydowanie więcej skupienia potrzeba, by napisać posta na bloga, raport z badań, raport sprzedażowy dla DESEO niż by np. odpisać na maile, wiadomości czy wrzucić post do social mediów. Te najtrudniejsze zadania staram się wykonywać w odpowiednim spokoju – najlepiej wtedy, gdy towarzystwo śpi 🙂 Robię to nocą lub rano, zanim wstaną. Oczywiście praca w nocy nie zawsze mi się udaje – czasem jestem totalnie zmęczona i padam na twarz. Ważne jest, by wiedzieć, kiedy jest ten moment. Jeśli naprawdę jesteś zmęczona i siadasz do pracy, ale scrollujesz Facebooka, potem Instagrama, potem znów Facebooka, by wreszcie zebrać siły do roboty, odpuść! Idź spać, wstań wcześniej. To mój największy błąd – rzadko robię to, co sama Wam radzę 🙂 A wiem, że powinnam!

 

2) Najtrudniejsze zadania zawodowe staram się wykonywać wtedy, gdy dzieci śpią, są w szkole lub.. oglądają bajkę

 

Wiem, że nie dla każdej z nas jest to możliwe, by pracować nocą. Część z nas ma obowiązki do wykonania w określonym czasie. W takiej sytuacji najlepiej wstać wcześniej i wcześnie zacząć dzień. Nawet w biurze jest tak, że gdy przyjdziesz przed wszystkimi, jesteś w stanie więcej ogarnąć, prawa? 🙂 Czas o 7.00 jakoś inaczej płynie 🙂 W innych porach, jeśli baaaardzo potrzebuję spokoju lub mam ważnego „calla” z zagramanicy (światowo się zrobiło;))), włączam bajkę. Wiadomo, że to opcja do zastosowania w określonym wieku, ale warto zostawić sobie to koło ratunkowe na moment, kiedy go potrzebujesz najbardziej.

Jeśli masz w domu tylko jedno dziecko i to dziecko szkolne, najlepsza opcja to dostosowanie się do jego rytmu – on ma lekcje online, Ty pracujesz! Ja, gdy Maks ma lekcje online, zamykam go z komputerem u niego w pokoju i zwykle mówię, że jeśli ma z czymś problem, powinien zapytać swoją Panią / Nauczyciela, który prowadzi lekcje. W końcu po to są lekcje online.

 

3) Dzielę zadania zawodowe na mniejsze części

 

W czasach przed wirusem siadałam spokojnie rano przed komputerem i mówiłam sobie: dziś piszę raport, dziś piszę taki artykuł na bloga, dziś ogarniam to i to dla DESEO. Teraz hasło artykuł brzmi momentami przerażająco i frustrująco, bo wiem, że przy dzieciach zwykle nie napiszę całości – lub to, co bym robiła  godziny, zajmie mi 12 godzin! Dzielę zatem to, co mam zrobić na mniejsze kawałki. 5 slajdów prezentacji brzmi w obecnej sytuacji mniej przerażająco niż „napiszę raport”. Dzięki temu, mam poczucie, że posuwam się do przodu.

 

4) Wybieram priorytety

 

I w życiu, i w pracy są zadania ważniejsze i mniej ważne. Kluczowe w planowaniu obecnie dnia jest, by wybrać te NAJWAŻNIEJSZE. Nie można mieć na liście „to do” 20 punktów, gdy w międzyczasie szukasz ukochanej zabawki, zmieniasz pieluchę, czytasz książeczki i robisz obiad. To też temat, nad którym muszę popracować – zwykle danego dnia wymagam od siebie za dużo 🙂 A wiem, że to błąd….

 

5) Do gotowania / pieczenia / szykowania posiłków angażuję dzieci… a czasem nie robię NIC!

 

Obowiązkowo! Dla większość to rozrywka i fajny czas spędzony z rodzicami. Kompletnie nie ma sensu poświęcać czasu na gotowanie, gdy oni oglądają bajkę. Poziom pomocy oczywiście zależy od wieku – Jagoda to specjalistka od mieszania, wsypywania i układania pomidorów na sałatce. Maks zajmie się krojenie, obieraniem jajek, ale też usmaży jajecznicę. Ba, te umiejętności jeszcze mu się przydadzą 🙂 Biorąc pod uwagę, ile posiłków mamy obecnie do ogarnięcia, dzięki temu zagospodarujecie dzieciom całkiem sporo czasu!

Ale, ale… czasem też warto swój czas zaoszczędzić, a dzięki temu pomóc innym. Widzieliście pewnie u nas wielokrotnie hashtag #wspieramgastro. Gastronomia naprawdę potrzebuje tych zamówień z dostawą czy na wynos, by przeżyć. Nie po to, by właściciele wypłacali sobie zyski, ale po to, by mogli zapłacić swoim pracownikom i nikogo nie zwolnić! Jeśli zatem macie taką możliwość w swoim mieście, przynajmniej czasem zadbajcie o swój czas wolny w ten sposób – zamówcie jedzenie z restauracji z dostawą lub odbiorem osobistym. Teraz jak nigdy wcześniej, to będzie nie tylko Wasza chęć na coś innego niż w domu, ale również dobry uczynek dla kogoś!

 

6) Do sprzątania również angażuję dzieci

 

To zwykle ich mniej raduje niż wspólne gotowanie czy pieczenie, ale staram się to robić 🙂 Z różnym skutkiem. Maks, lat prawie 9, naprawdę świetnie sobie radzi i mu się chce. Z trzylatką trochę ciężej ustalać zasady, ale walczymy 🙂 Co robią dzieciaki? Rozpakowują zmywarkę, sprzątają ze stołu, nakrywają do stołu, wyjmują pranie, składają i segregują, co czyje, podlewają kwiatki. Zbierają i układają u siebie zabawki – to Maks, Jagoda jest oporna 😉 Plus robią jakieś różne małe zadania, które akurat są mi potrzebne, by ogarnąć rzeczywistość – przynieś, podaj, zanieś, schowaj 🙂 Okazuje się, że ich pomoc naprawdę przyśpiesza sprzątanie!

 

7) Czasem ze sprzątania również robię zabawę

 

Wiadomo – sprzątanie dzieci często nudzi… Znowu muszę rozpakować zmywarkę??? Czemu zawsze ja??? Na pewno to znacie! Dlatego ze sprzątania dobrze zrobić atrakcję – konkurs z parowaniem skarpetek, wypakowywanie zmywarki przy ulubionej muzyce, rzuty przytulankami do kosza na zabawki. Na pewno pomysłów macie całą masę – dajcie koniecznie znać 🙂 Ja też czasem łączę moje bawienie się z dzieciakami z ogarnianiem domu. Idealnie się sprawdzam zabawa w chowanego. Jeśli ja się chowam, zamykam się w toalecie i szybko myję umywalkę, lustro, przecieram kurze. Jeśli oni się chowają, szukam wolno, ogarniając nieład w danym pomieszczeniu… zwykle głośno przy tym komentując: „Sprawdzę jeszcze w szufladzie, ale tu Jagody nie ma!”.. Dajcie znać, jak Wy łączycie sprzątanie z zabawą 🙂

 

8) Tworzę listy zadań dla dzieci – dopiero wykonanie zadań daje przepustkę do obejrzenia wieczorem bajki lub pogrania  w grę na telefonie

 

Dziecięce sprzątanie w przypadku dzieci szkolnych naprawdę może pomóc i oszczędzić czas – nie warto z niego rezygnować pod hasłem „Ja lepiej to sama zrobię!”. U nas zwykle zadania są związane z możliwością oglądania bajki czy grania na telefonie wieczorem. Które dziecko nie chce oglądać bajki??? (wiecie, że najbardziej lubię w takich sytuacjach odpowiedzi „moje wcale nie ogląda” o np. półrocznym dziecku ;))). Zatem moje chcą. I oglądają 😉 ale za abonament na TV trzeba przecież zapłacić. Płacą swoimi zadaniami 🙂 Zwykle na bajkę trzeba wykonać 5 zadań 😉

 

9) Gdy rozmawiam przez telefon, nigdy nie siedzę w miejscu

 

Prawie każdy z nas ma sprawy zawodowe, które musi załatwić przez telefon… polecam wtedy NIE SIEDZIEĆ 🙂 Jeśli nie musisz równocześnie patrzeć na dane czy prezentację na komputerze, rozmawiając chodź po domu. Z dwóch powodów – możesz wykorzystać czas rozmowy, by posłać łóżko czy wrzucić pranie do pralki. Ale chodzenie to coś więcej… łatwiej uciec dzieciom 😉 Wszyscy wiemy, że jak siadasz do rozmowy, zwykle zaraz rozlegnie się „Mamooooooo”. Zwykle jak chodzę po domu i w czasie rozmowy coś ogarniam, moje potwory nie czuję się aż tak zaproszone do przeszkadzania 😉 Też tak macie??

 

10) Czas, w którym śpią / oglądają, wykorzystuję na pracę lub odpoczynek, nie na sprzątanie mieszkania

 

Nie tracę tego czasu na porządki – te porządki naprawdę możemy robić razem 🙂 Albo możemy ich nie robić i trzymać się zasady, że lepkie podłogi i brudny piekarnik to dowód, że mieszka tu szczęśliwa rodzina 😉 Jeśli macie zadania zawodowe do wykonania, to na nich się skupcie wtedy, gdy jest największy spokój. Ja właśnie to zrobiłam – nawet wrzuciłam Wam na story, jak cicho i spokojnie było u nas przed 9.00 rano…. Od razu ostrzegam, ze nie ma co zazdrościć – nasze dzieci chodzą spać nieprzyzwoicie późno! 😉

 

To moje sposoby na radzenie sobie z obecną sytuacją. Nie mogę się doczekać na Wasze – być może po świętach uda mi się to wszystko jeszcze bardziej zoptymalizować? 🙂