Spis treści
Od naszego powrotu z północnej Hiszpanii minął już ponad miesiąc! Aż ciężko uwierzyć, że już kilka tygodni w Warszawie za nami, a ja cały czas nie wróciłam do Was z obiecanymi przewodnikami po północnej Hiszpanii! Już nadrabiam! Na początek najważniejsze, czyli JEDZENIE! 🙂
Jeśli śledziliście naszą trasę, wiecie, że tym razem podróżowaliśmy po kilku hiszpańskich regionach: Kantabrii, Asturias i Galicii. Odpuściliśmy mój ukochany Kraj Basków – chcieliśmy czegoś nowego 🙂 O tym, co i JAK jeść w Kraju Basków pisaliśmy TUTAJ – zajrzyjcie koniecznie, jeśli marzy Wam się San Sebastian lub Bilbao.
Co koniecznie jeść w Kantabrii, Asturias i Galicii? Odpowiedź jest dość prosta: przede wszystkim ryby i OWOCE MORZA. Prawda jest taka, że w wielu miejscach, zwłaszcza w mniejszych miasteczkach i wioskach, to te dania totalnie dominują i jeśli ich nie lubisz, może być ciężko 😉 Zawsze jednak znajdzie się chociaż kilka, niekoniecznie morskich, tapas 🙂
Głodni? To lecimy! 🙂
1) PULPO A LA GALLEGA / PULPO A FEIRA

Dla mnie niekwestionowany lider! Ośmiornica po galicyjsku nigdzie nie smakuje tak dobrze jak w Galicji. Tym razem przekonaliśmy się, że nawet w podrzędnym barze przeważnie smakuje lepiej niż ośmiornica w super restauracji w Warszawie. Gotowa, pokrojona na małe kawałki, polana oliwą, posypana papryką (zwykle i słodką, i pikantną) i najlepiej, gdy podawana na gotowanych ziemniakach. Uwielbiam!!! Podczas pobytu w Galicji wreszcie mogliśmy się jej najeść za wsze czasy!!!
Czasem również podawana bez ziemniaków, za to zagryzana chlebem 🙂
2) MEJILLONES AL VAPOR

Mule znajdziecie w wielu miejscach i przyznam, że jedzenie ich na północy Hiszpanii nie fascynuje mnie tak jak zajadanie “mussels” z grubymi frytkami w Belgii 🙂 Ale niewątpliwie jest to jedna z potraw, które spotkacie niemal w każdym barze tapas. Mejillones al vapor to chyba jeden z najprostszych sposobów przygotowania muli i najlepszych, jeśli kochacie ich morski smak tak jak Łukasz. Nie ma tu niczego pomidorów, boczku, śmietany, curry i całej masy innych dodatków, które czasem dominują nad smakiem muli. Tu chodzi przede wszystkim o produkt!
3) ALMEJAS, NAVAJAS, ZAMBURIÑAS, BERBERECHOS

Mule to nie jedyne muszle, które znajdziecie na północy Hiszpanii. Jest ich cała masa, a dla większości nawet nie znam polskiej nazwy. Pewnie najbardziej znane są Wam navajas, czyli tzw. brzytwy / okładniczki – podłużne, charakterystyczne muszle. Dodajcie do tego almejas (małże sercówki), berberechos (sercówkowate), a na “deser”… vieiras lub zamburiñas. Jak można przeczytać na hiszpańskich stronach, jeśli nie jesteś z Galicii pewnie vieiras i zamburiñas nawet nie rozróżnisz, ale można próbować 🙂 Obie są duże, mięsiste i ukryte w dużych muszlach. Tak jak małże świętego Jakuba.
W magicznym Combarro zamówicie w vieiras
zapiekane z papryką i lokalnym serem. Pycha!
4) ANCHOAS DEL CANTABRICO

Kantabria słynie z rewelacyjnych anchois, a najbardziej znane to te z Santoña. Można je jeść na różne sposoby – wypatrujcie w karcie fajnych połączeń. Nas najbardziej zachwyciły te w Llastres podawane z lokalnym kozim serem i marmoladą z pomidorów.


5) GAMBAS

Krewetki znajdziecie chyba wszędzie w północnej Hiszpanii. Bardzo często po prostu “al vapor”, czyli gotowane na parze – u nas były idealną przekąską dla Jagody.
6) ARROZ CON MARISCOS / PAELLA

Paella nie jest typowym daniem na północy – pochodzi z Walencji i to tam jest “must have”. Na północy jednak też ją znajdziecie i czasem jest naprawdę świetna. A tam, gdzie jej nie ma, jest np. Arroz con mariscos lub arroz con bogavante, czyli ryż z owocami morza lub ryż z homarem. Wielkim fanem tego typu dań okazał się Maks – jak widać kocha ryż nie tylko w Azji 🙂 Paella czy arroz to wygodna opcja dla rodziny – zawsze i Wy coś zjecie, i dzieciaki.

7) QUESO DE TETILLA

Kolejny galicyjski klasyk! Tetilla to najbardziej typowy ser w Galicii i znajdziecie go WSZĘDZIE. Pamiętam, że gdy dotarliśmy do Galicii, zatrzymaliśmy się na szybkie zakupy w supermarkecie EROSKI, którą to markę znałam jeszcze z czasów Erasmusa (2006/2007!). W lodówce od razu wypatrzyłam charakterystycznego “cycka” . Tetilla nawiązuje właśnie do kształtu sera i oznacza .. sutek. Queso de tetilla od 1993 roku jest na liście produktów chronionych przez UE i objętych świadectwem pochodzenia. Powstaje z krowiego mleka, ma charakterystyczną dość twardą, żółtą skórkę, a w środku jest przyjemnie kremowy i maślany. Idealnie smakuje ze świeżą bagietką i konfiturą z pigwy.
W Galicii znajdziecie też inny ser o podobnym kształcie – wędzony San Simon. To właśnie jego widzicie na zdjęciu 🙂
8) CHURROS CON CHOCOLATE

Churros to nie jest typowy przysmak północy, ale również na północy go znajdziecie 🙂 Chociaż raz takie śniadanie trzeba zjeść, będąc w Hiszpanii! Np. w Gijon! Gorąco, tłuste churros i czekolada przypominająca budyń. Nie da się tego jeść codziennie, ale nie da się być w Hiszpanii i nie zjeść chociaż raz.

9) SIDRA!

Bez sidry nie ma życia na północy! 🙂 Alkohol, który pijesz tylko tu. Na bazie jabłek, z charakterystycznym sposobem nalewania i przyjemnie cierpkim smakiem. Więcej o sidrze pisałam TU. Zajrzyjcie koniecznie i wypijcie obowiązkowo nie jedną 🙂 Pochodzi z Asturias, ale w zasadzie wszędzie na północy jest popularna. Spotkacie ją na pewno w barach San Sebastian, a w Oviedo ma nawet swoją ulicę – boulevard de la sidra (foto poniżej).

10) CALAMARES FRITOS

To też jeden z naszych klasyków, ale wrzucam je na ostatnim miejscu, bo to też przysmak, który zjecie i we Włoszech, i w Grecji, i na południu Hiszpanii. I wiecie co? Na południu Włoch fritto misto (zajrzyjcie TU!) smakuje lepiej niż kalmary na północy Hiszpanii. Ale i tak warto! 🙂 W końcu w PL nie mamy ich na co dzień.
Z popularnych hiszpańskich tapas, w wielu miejscach znajdziecie patatas bravas, croquetas de jamón (spróbujcie koniecznie tych z Sidreria As De Guia z Llanes w Asturias) czy pimientos de padron! Jak spotkacie, zamawiajcie wiecie, że na północy polowałam na nią całkiem długo i wcale jej nie było!

Gdy znudzi Wam się sidra, pijcie wino, zamówcie tinto de verano (wino z fantą) albo clarę, czyli piwo ze spritem lub inną lemoniadką. I cieszcie się hiszpańskim, luźnym i głośnym stylem życia 🙂 Ja go kocham całą sobą!





0 Comments