Jeśli nie tylko czytacie nasze posty, ale również obserwujecie relacje na Instagramie lub Facebooku, myślę, że znacie odpowiedź na to pytanie i dokładnie wiecie, gdzie chodzimy, gdy dopada nas silniejszy lub lżejszy syndrom dnia następnego 😉

Kiedyś mieliśmy korzystaliśmy z różnych rozwiązań ratunkowych, chociaż przyznaję, że od dłuższego czasu były to rozwiązania azjatyckie – zupa pho, ramen, a może jakiś smażony tajski makaron? Do tego obowiązkowo duuuużo zimnej herbaty z lodem (np. tajskiej z limonka) i stawaliśmy na nogi.. Od czasu jednak, gdy całkiem blisko mamy Pho Mai Hien, to nie będę kłamać: leczymy się tylko tam! Mamy swój klasyczny zestaw ratunkowy 😉 Wysłaliśmy tam niejednego znajomego, z niejednym znajomym tam jedliśmy, często wpadając na kogoś przypadkiem. To tam też zabraliśmy naszą General Manager i Manager Angorskiej, gdy wracaliśmy z ciężkiego wyjazdu integracyjnego. Ale, ale.. również tam zabieramy nasze dzieci, bo też uwielbiają tamtejsze jedzenie! A my uwielbiamy i jedzenie, i klimat. Tylko UWAGA: bywa naprawdę tłoczno i czasem na stolik trzeba polować! 🙂

O Pho Mai Hien na Bakalarskiej pisałam wkrótce po otwarciu (o TU!), ale wtedy mieliśmy zjedzone tylko pho i bun chę, a często pytacie, co tam jeść, więc uznałam, że w kacowym poście Wam o tym napiszę 😉

Dla fanów zup oczywiście pho albo zupa z kraba – Łukasz ostatnio jest jej wielkim fanem. Ja i dzieciaki zwykle zamawiamy bun cha  – to grillowane mięso wieprzowe, makaron bun i sos na bazie sosu rybnego. Na Bakalarskiej bardzo często możecie zobaczyć, jak mięso grillowane jest na grillu na ulicy – azjatycki klimat jak się patrzy 🙂 Zarówno ja, jak i Łukasz uwielbiamy też tamtejsze banh cuon, czyli wietnamskie naleśniki z mąki ryżowej – są bardzo delikatne i pyszne, a w niewielu miejscach w Warszawie można je dostać – spróbujcie koniecznie! To właśnie je widzicie na zdjęciu poniżej!

Pho Mai Hien_5

Pho Mai Hien_herbata sajgonki krabowe bun chaPho Mai Hien_zupa z krabem i sajgonki krabowe

Bardzo często też zajadamy w Pho Mai Hien chrupiące sajgonki krabowe – można je zamówić same jako przekąskę lub z makaronem bun jako danie. Chodzimy tam baaaardzo często, ale przyznaję, że nigdy nie zabieram rachunków i nie robię zdjęć cen. Jedno jest pewne – biorąc pod uwagę warszawskie ceny, to bardzo tanie miejsce – jedno danie kosztuje 15- 20 zł.

I “last but not least” – zwłaszcza, gdy przychodzicie z silnym syndromem dnia poprzedniego, poproście o duuuużo wietnamskiej herbaty z lodem – stawia na nogi jak nic innego! My czasem bierzemy nawet 2-3 szklanki na głowę 🙂 Jeśli natomiast żołądek Wam pozwala, na deser wypijcie tradycyjną wietnamską kawę z mlekiem skondensowanym – ja najbardziej lubię z lodem, nawet zimą.  Powiem Wam tak – ja już sobie zrobiłam ochotę na taką ucztę jutro, a jest 31.12 godzina 18.20 i jeszcze nawet pić nie zaczęłam! 😉

Wiem natomiast, że w 2020 szybko tam wrócimy – czy to z kacem czy bez! 🙂  Zwłaszcza, że Maks też często o Bakalarską pyta… bez kaca 😉

PS. Starałam się dowiedzieć, czy dziś 1.01 będzie czynne, ale niestety dodzwonienie się tam graniczy z cudem (telefon wyłączony). Myślę jednak, że na 98% jest otwarte! 🙂

Pho Mai Hien_1

Pho Mai Hien_3

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Pho Mai Hien

Ul. Bakalarska 11

godziny otwarcia:

codziennie 7.00-21.30

tel. 880 454 933 (nie zdziwcie się jednak, jak będzie wyłączony ;))