Brzmi aż nieprawdopodobnie, prawda? 🙂 Bo zwykle “tanio” nie idzie w parze z dobrą jakością. A “smacznie” nie idzie w parze z “szybko”. W Mokotowskim Barze Mlecznym, który niedawno otworzył się przy Puławskiej pokazują jednak, że wszystko jest możliwe!
Lubimy skrajności. Czasem jadamy na ulicy, czasem w luksusowych restauracjach, czasem zachwycamy się kanapką z ulicznego stoiska, czasem tęsknimy za śniadaniem w drogim hotelu w Singapurze. Czasem też zaglądamy do barów mlecznych. Ostatnio zwłaszcza do jednego, na Saskiej Kępie – nazywa się Bar Alpejski i powiem Wam jedno: przenosi w czasie. Jest dość smacznie, ale zdarzają się niemiłe wpadki wynikające chyba z oszczędności (margaryna na leniwych zamiast masła.. brrr), nie jest też zbyt przyjemnie, by usiąść, zjeść, zatrzymać się na chwilę. Dlatego postanawiam zajrzeć do Mokotowskiego Baru Mlecznego – bo repertuar pewnie ten sam, ale z racji tego, że to nowe miejsce- zakładam, że na pewno będzie przyjemniej.


Mokotowski Bar Mleczny zajął spory lokal przy Puławskiej, prawie na przeciwko skwerku, w którym rządzi Mezze i lodziarnia Limoni. Moja mama mówi, że kiedyś był tam sklep z ubraniami. Teraz jest przestronny lokal, białe stoliki, czarno-białe zdjęcia na ścianach pokazujące kadry z filmów, gdzie pojawia się bar mleczny. Jest też kasa i wielkie menu… od razu widać, co jest, a czego nie ma. I te ceny.. Szczerze? Myślałam, że jeśli to taki nowy, ładny bar mleczny, to i ceny będą nieco wyższe niż w typowym barze, a tu miła niespodzianka. Zupa za 2,50 zł. Leniwe, naleśniki, pierogi za jakieś 5-6 zł. Kotlety przeróżne za 7-8 zł. Przeglądam menu i decyduję się na pomidorową z ryżem (2,5 zł), leniwe (5,9 zł) i kompot (1,7 zł). Zamawiam w kasie, czekam chwilkę w kolejce i już zabieram tacę z obiadem – idealnie, bo dzisiaj mam mało czasu.


Wszystko jest smaczne, poprawne, dobre. Zupa smaczna, ryż nie rozgotowany. Leniwe z dużą ilością sera i z masłem, a nie z margaryną. Taki powrót do dzieciństwa. I jeszcze kompot – zawsze mój ulubiony element w szkolnych stołówkach 🙂
W Mokotowskim Barze Mleczny sporo też opcji śniadaniowych, a na deser chociażby budyń z sokiem… smak dzieciństwa, co??? 🙂 Ja na pewno wrócę spróbować knedli ze śliwkami, których wczoraj nie było! Jeśli jesteście na Mokotowie i chcecie zjeść szybki, pożywny i tani obiad, bar będzie w sam raz!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Puławska 63
tel. 786 875 793
pon – nd 8.00-18.00




6 Comments
Anka
potrawy mączne i zupy faktycznie bardzo dobre. naleśniki mnie totalnie oczarowują, są ogromne i dobre. ale dodatki jarzynowe to jakaś pomyłka. buraczki są paćką, która smakuje po prostu mąką. surówki są bardzo suche i bez smaku, czerwonej ani białej kapuście bynajmniej nie pomaga dodana cebula ani pietruszka. nie pomogło doprawienie cytryną i solą. czekam, aż bar zatrudni kogoś ogarniętego na stałe, bo boję się zamówić jakąkolwiek jarzynę, a potrawami mącznymi, mimo że są pycha, nie dam rady się żywić!
Natalia
Jednym słowem za mało zjadłam 🙂 Muszę dać jakąś adnotację o tych warzywach, bo na FCB też padło coś o niesmacznej fasolce i surówce z marchewki :/ ja akurat mało warzywna jestem, więc nawet po to nie sięgałam… przyznam, że ja to właśnie w takich miejscach najbardziej lubię te wszystkie mączne – leniwe, naleśniki, pierogi 😉 i strasznie mnie kuszą knedle ze śliwkami, które mam wrażenie ciężko upolować w Waw;)
Co sądzę o
Od razu przypomniało mi się kiedy byłem dzieckiem i chodziłem do baru mlecznego z Mamą na pomidorową i kompot. Fajnie że bary mleczne nie wyginęły do końca jak dinozaury 🙂
Natalia
To prawda 🙂 nie dość, że nie wyginęły to jak widać po tym przykładzie – powstają nowe 🙂 i muszę przyznać, że wczoraj w porze obiadu ludzi było duuuużo 😉
Żarłok Tv
Leniwe z barów mlecznych chyba ZAWSZE SIĘ UDAJĄ, nawet chyba częściej niż ruskie 🙂
Natalia
Ja też uważam, że to najbezpieczniejszy wybór, bo w pierogach czasem ciasto za grube 😉 chociaż właśnie w naszym Barze Alpejskim na Saskiej Kępie strasznie mnie zawiedli tym, że na leniwe nie dali masełka, tylko margarynę… słabo to wyglądało, słabo smakowało :/