Spis treści
Z czym Wam się kojarzy kuchnia niemiecka? Co widzicie, gdy zamykacie oczy i wyobrażacie sobie typowy niemiecki obiad? Ja widzę duuuuużo mięsa, duuuuużo kiełbasy, góry frytek i wielkie kufle piwa! Tak przynajmniej wyobrażałam sobie kuchnię niemiecką przed pobytem w Rudesheim i cóż… hmm… niewiele się zmieniło! Głównie to, że w Dolinie Środkowego Renu zamiast piwa, do obiadu czy kolacji pije się białe wino, najczęściej riesling. W regionie, gdzie zewsząd otaczają nas winnice, nie dziwi, że nawet małolaty karierę alkoholową zaczynają od wina, a nie od piwa. Niezależnie czy do piwa czy do wina, patrząc na okoliczne knajpy i restauracje, Niemcy kochają mięso i kochają wieeeeelkie, syte posiłki. Nasze przyzwyczajenie, by jeść i przystawkę, i danie główne (bo przecież na blogu trzeba opisać!) tu okazało się zgubne! Porcje były ogromne! Zatem, jeśli kochacie się porządnie najeść i jesteście za pan brat ze stekami, kotletami i kiełbasą, Niemcy to kierunek dla Was! Ja przyznaję bez bicia, że liczba wiener schnitzlów, jakie zjadła przez ostatnie 5 dni i ilość frytek spokojnie wyczerpuje moją normę roczną, ale mam też kilka smaków, które zapamiętam i za którymi zatęsknię.
Krótki, subiektywny przewodnik po kuchni Doliny Środkowego Renu zaprasza! 🙂
1) SZNYCEL I FRYTKI

sznycel i frytki w Rudesheimer Schloss na tętniącej życiem Drosselgasse
Sznycel po wiedeńsku z frytkami to absolutna podstawa! Wiem, że jesteśmy w Niemczech, nie w Austrii, ale sznycla znajdziecie w każdej restauracji. Zmiany dotyczą jedynie dodatków – frytki, pieczone, ziemniaki, sałatka. Co ciekawe, w niektórych miejscach w Dolinie Środkowego Renu sznycel podawany jest nie tylko z cytryną, ale również z anchois i kaparami. Nigdy nie wpadłabym na takie połączenie, ale wypada całkiem nieźle! Zwłaszcza w restauracji w hotelu Zwei Mohren w Assmannhausen, gdzie delikatne sznycle po prostu rozpływały się w ustach. Sznycel to opcja bezpieczna: zawsze jest i zwykle nie zawiedzie. Wiesz, czego się spodziewasz. Dla dziecka również się nada. Wpadki nie będzie.

z dodatkiem anchois i kaparów
2) BRATWURST
Kiełbasa absolutnie być musi. W barach, budkach, ale również w dobrych restauracjach. Zwykle grillowana, podawana z frytkami, z ziemniaczkami, z bułą, z sałatką z kapusty, i cóż.. hm, niewątpliwie nie należy do najbardziej fotogenicznych dań świata. Co zabawne, w ramach wariacji na temat kiełbasy w niektórych restauracjach w menu dziecięcym znajdziecie nawet PARÓWKI. Chyba poza opcją śniadaniową, w PL nigdy mi się to nie zdarzyło! Jak widać przyzwyczajenie do kiełbasek buduje się tu od małego. Maks oczywiście zgodnie z zasadą, jeśli wejdziesz między wrony… też się skusił.

posiłek dla twardziela? 🙂

kiełbasa w zapiekance – powrót do dawnych lat, czyli old winery dish w naszym hotelu Zum Grunen Kranz
3) CURRYWURST

smak, którego nie spotkasz nigdzie indziej
Tak jak bez bratwursta żyć mogę, to currywursta muszę zjeść minimum raz, będąc w Niemczech. Albo dwa… albo trzy! Najlepiej smakuje taki z budki, gdzieś na ulicy. Na Oktoberfest lub tutaj popijany piwem. Kiedyś dziwiła mnie miłość Łukasza do tej średnio apetycznej potrawy. Ot, pokrojona kiełbasa, sos i curry. Ale jak spróbowałam, to i za mną currywurst zaczął chodzić! PS. to na pewno jedna z tańszych propozycji na kolację: wersja z bułką kosztuje 3 euro 🙂
4) KACZKI, DZIKI I SZPECLE
Poza sznyclem, u Niemców sporo steków, sporo kaczek czy kurczaków. Pieczonym kurczakiem z wielkim knedlem zajadaliśmy się na Oktoberfest. Tym razem bardzo posmakował mi gulasz z dzika w naszej hotelowej restauracji w Zum Grunen Kranz.
Bardzo delikatny z pysznym, aromatycznym sosem, rozpadającym się w ustach mięsem, a do tego czerwona kapusta i spätzle, też typowe m.in. na południu Niemiec! Przyznaję, że wybrałam to danie właśnie dla nich. Spätzle (szpecle) to kluski, przygotowywane z mąki i jajek. Smakowo gdzieś pomiędzy makaronem, a gniocchi, czyli w moim stylu. Można je spotkać również w Austrii, Szwajcarii czy Południowym Tyrolu. Niemcy je kochają. Wikipedia mówi, że komercyjnie produkuje się tu AŻ 40 000 ton spätzli rocznie!
Nie wiem, czy tyle bym zjadła, ale w tym wydaniu smakowały świetnie!

gulasz z dzika, szpecle i czerwona kapusta
5) FLAMMKUCHEN
Tak, macie rację: pierwsze zdjęcie to wcale nie pizza, tylko flammkuchen, tradycyjne danie alzackie, ale bardzo popularne również w Wiesbaden, Rüdesheim czy Moguncji. Zamiast sera, na wierzchu ma zwykle śmietaną, boczek i cebulę, chociaż można też wybrać wersję bardziej międzynarodową – np. z pomidorami i mozzarellą. Fajna przekąska podczas festynów i festiwali wina. My flammkuchen spróbowaliśmy po raz pierwszy właśnie na festiwalu wina w Wiesbaden w 2011 roku. Dla mnie był jedną z głównych rozrywek, bo wino przy dwumiesięcznym Maksie było dla mnie wówczas niedostępne.

znacie ten smakołyk?
6) RÖSTI
Rösti, placki ziemniaczane w grubo startych ziemniaków, co prawda niemieckie nie są, bo pochodzą ze Szwajcarii, ale całkiem często można je w Rüdesheim i okolicach spotkać. Jeśli są podawane np. z pomidorem, mozzarellą i rukolą, stanowią przeciwwagę dla wszystkich bardzo sycących, męskich dań. Wiem, wiem, placek ziemniaczany też lekki nie jest, ale jakoś łatwiej się potem pedałuje na rowerze niż po sznyclu.

rosti w Schloss Hotel Petry w Karden
7) APFELSTRUDEL

dużo jabłek i sos waniliowy… tylko lody waniliowe niestety się skończyły
Chyba najbardziej znany niemiecki deser. Z sosem waniliowym, z lodami waniliowymi. Niby trochę jak nasza szarlotka, ale inaczej. Ja najbardziej lubię z dużą ilością jabłek!
8) a na koniec RÜDESHEIMER KAFFEE!
Przysmak kawowo-alkoholowy jak sama nazwa wskazuje z Rüdesheim. Wymyślony w 1957 roku, obecnie w większości kawiarni i restauracji w mieście. Uwagę turystów przykuwa też sposób przygotowania napoju. Kelner wsypuje do filiżanki cukier i nalewa trochę brandy Asbach, które powstaje właśnie w Rüdesheim. Podpala, miesza aż cukier się roztopi, wlewa kawę i przekłada wcześniej przygotowaną bitą śmietanę posypaną czekoladą. Napój ma mocno deserowy i lekko alkoholowy posmak. Dla kawoszy w sam raz!

Rudesheimer Kaffee
Dla nas sporą radością był fakt, że również w naszym hotelu Zum Grunen Kranz, można było naprawdę smacznie zjeść! Potrawy oczywście typowo niemieckie, mocno sycące, ale zarówno sznycle, jak i pyszny gulasz ze spatzlami mi na długo pozostaną w pamięci! I jeden z lepszych apfelstrudel w Rüdesheim!
* Rüdesheim i Dolinę Środkowego Renu odwiedziliśmy na zaproszenie Rüdesheim Tourist AG oraz Niemieckiej Centrali Turystyki (DZT)




7 Comments
karolinapatryk
Piękne zdjęcia jedzenia. My nie możemy się obyć bez bratwursta w Niemczech
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki!!! 🙂 staramy się! 🙂 bratwurst to oczywiście faworyt naszego Maksa, który nie wiedzieć czemu kocha wszelkie kiełbasy 😉
Kinga K.
Bratwursty na Twoich zdjęciach jeszcze wyglądają na dosyć apetyczne, w rzeczywistości w lokalnych budkach dostaje się tylko kiełbasę polaną keczupem albo musztardą włożoną w bułkę śniadaniową 😀
Natalia - tasteaway.pl
Taką też jedliśmy 🙂 Maks wszystkie kocha 🙂 zresztą currywurst powyżej jest właśnie taki z budki, na papierowej tacce 🙂
Slaydi
Kurczę, trochę szkoda, że nie przedstawiłaś typowych dań kuchni niemieckiej, mimo, że wstęp sugerował, iż tego właśnie należy się spodziewać… Sznycle, bratwurst, curry wurst, roesti, flammkuchen… to są takie rzeczy z podrzędnych knajpek, imbissów. To tak jakby Niemiec będąc w Polsce najadł się schabowych, pizzy, placka po węgiersku – bo są wszędzie, w każdym przdrożnym, tanim barze, a po powrocie do Niemiec powiedziałby rodakom, że w tej Polsce poza niemieckimi samochodami są tylko ryby… Uwielbiam czytać Twoje recenzje, ale co do kuchni Niemieckiej nie mogę się zgodzić. To co przedstawiłaś, to jak mówię dania z pospolitych knajp, ogródków piwnych, a nie z restauracji z typowo niemieckimi potrawami. Gdy kolejnym razem odwiedzisz Deutschland spróbuj koniecznie sauerbraten, linseneintopf,
hochzeitssuppe, bayrische creme, festtagssuppe, koenigsberger klopse, schmorbraten, frikkasse – z kurczaka lub cielęce, kasslerbraten, leberkaese, rote lub gruene gruetze, schwarzwaelder kirschtorte, frankfurter kranz. Jest tego sporo. Rolady – w tym Niemcy są mistrzami. Rolady wołowe, wieprzowe, farsze najróżniejsze… Pozdrawiam
Natalia - tasteaway.pl
Hey Slaydi!! dzięki wielkie za ten komentarz, bo jest to naprawdę ciekawa informacja! i dzięki za to, że uwielbiasz czytać nasze recenzje – motywuje 🙂 co do kuchni niemieckiej, mam zatem wrażenie, że Niemcy nie do końca potrafią wypromować to, co mają najlepsze kulinarnie 🙁 (przykre to swoją drogą:/) Tak jak widzisz na koniec wpisu byliśmy w Niemczech na zaproszenie Niemieckiej Centrali Turystyki I Rudesheim Tourist AG i mieliśmy przez nich zaproponowaną listę restauracji. Wiedzieli też, że jesteśmy blogerami podróżniczo – kulinarnymi. a we wszystkich miejscach królowały właśnie te potrawy, o których piszę 🙁 i jak widać nawet nie mieliśmy szansy rozwinąć żagli pod względem próbowania :/ wezmę w takim razie Twój post do serca i zmienię ten początek, by nie wprowadzać innych w błąd.. a te potrawy muszę gdzieś zanotować na przyszłość 🙂 pozdrowienia!
http://podstawywloskiego.pl/zwierzeta-po-wlosku/
Super wpis, dzięki niemu poznałem kuchnię niemiecką.