Tamarindo to pierwsze miasteczko, do którego trafiliśmy na Wybrzeżu Guanacaste w Kostaryce. Tamarindo leży nad Oceanem Spokojnym. Kiedyś było małą rybacką wioską (było tak jeszcze w latach 80.!!!), teraz to jeden z najpopularniejszych ośrodków turystycznych w tej części Wybrzeża.

 

Tamarindo na szczęście nie jest najgorszy wydaniem turystycznej komercji, ale nie jest to raczej spokojna wioseczka 😉 Z uwagi na warunki klimatyczne jest to bardzo popularny kierunek dla surferów i wielbicieli innych sportów wodnych, co widać od razu chociażby po liczbie sklepów z deskami i innymi akcesoriami surfingowymi. Sporo knajpek, sklepów, hoteli i hotelików, kawiarni, całkiem sporo osób. Jeśli natomiast wybierzecie hotel nieco na uboczu turystycznego zgiełku kompletnie nie czuć ani w hotelu, ani na plaży. My do Tamarindo docieramy po naszym relaksie na południu Półwyspu Nicoya (o TU!!!! Polecam!!!), a najbliższe większe miasto to Liberia (około godziny samochodem od Tamarindo). Rozwój turystyczny tej okolicy w ostatnich 20 latach (od końca lat 90.) na pewno stworzył sporo miejsc pracy dla miejscowych, ale z drugiej strony swoje firmy (hotele, restauracje) prowadzą tutaj głównie obcokrajowcy (przede wszystkim Amerykanie, ale też Europejczycy) – a region, w którym znajduje się Tamarindo, nadal jest jednym z najuboższych w kraju. Tego jednak pewnie nie zobaczycie, wybierając się na plażowanie czy surfing w Tamarindo.

 

W Tamarindo ciepło jest przez calutki rok! Od listopada do kwietnia trwa pora sucha – jest gorąco (około 30 stopni) i słonecznie! Pod koniec marca lub na początku listopada zaczyna się pora deszczowa.

 

Plaża w centrum miasteczka to, jak powiedział Łukasz, taki turystyczny bajzelek i coś w tym jest 😉 Jakieś knajpki, ktoś sprzedaje wycieczki, ktoś jakieś gadżety. Natomiast dzieciakom podobało się skakanie po tamtejszych skałach, więc one plażę jak najbardziej polecają 🙂 Jeśli przejdziecie się bardziej na ubocze, zobaczycie jej bardziej spokojną i bardziej urokliwą wersję. Plaża Tamarindo podobnie jak plaża Grande należą do Parque Nacional Marino Las Baulas.

 

Tamarindo_lokalizacja na mapie

mural_Tamarindo

surferski klimat Tamarindo

Tamarindo_tytułowe

Tamarindo_zdjęcie tytułowe

plaża Tamarindo_na uboczu

 

 

POLECAMY HOTEL W TAMARINDO:

CAPITAN SUIZO Beachfront Boutique Hotel

 

Capitan Suizo_basen

 

Nawet, jeśli Tamarindo to nie do końca nasz klimat, z hotelu byliśmy baaardzo zadowoleni i możemy go Wam spokojnie polecić, jeśli będziecie w okolicy.  Nocowaliśmy w klimatycznym bungalowie, który przypominał nam te z Tajlandii czy Bali. Mieliśmy nawet prysznic na dworze, który niezmiennie kojarzy mi się właśnie z naszymi azjatyckimi podróżami.

Wszystkie bungalowy w Capitan Suizo Beachfront Boutique Hotel ukryte są w pięknym ogrodzie wśród bujnej zieleni. Wśród zieleni zlokalizowany jest również basen, a od niego już tylko kilka kroków na plażę. Przy plaży znajduje się też restauracja, w której serwowane są śniadania, ale również można zjeść w niej obiad czy kolację. My jednak z uwagi na bogatą ofertę gastro w okolicy, w Capitan Suizo jedliśmy tylko śniadania – smaczne, chociaż na tle innych nie wyróżniające się niczym szczególnym – klasyka 🙂 Gallo pinto, jajka, pancakes, owoce, cafe negro. Podczas naszej podróży wielkim wow była natomiast możliwość samodzielnego nakładania dań na bufecie – to chyba jedyny hotel podczas naszej ponad miesięcznej podróży po Meksyku i Kostaryce, w którym było to możliwe  😉 Dzieciaki klasycznie: polecają basen i skoki ze skał.

 

plaża Tamarindo_2

 

bungalow_Capitan Suizo

basen_Capitan Suizo

Capitan Suizo_basen_2

Capitan Suizo_ogród

 

TAMARINDO: RESTAURACJE I KAWIARNIE

 

Patagonia del Mar

 

Plusem tej okolicy i jej turystycznego charakteru na pewno jest dobra baza gastronomiczna! Tutaj bez problemu znajdziecie dobre jedzenie, dobrą kawę, fajne miejsca na obiad czy kolację. Tutaj zjedliśmy nasz najlepszy posiłek podczas pobytu w Kostaryce, a nawet najlepsze 3 posiłki!!! Wszystkie w jednej i tej samej restauracji, czyli w rewelacyjnej Patagonia del Mar i to od niej zaczynamy!:)

 

PATAGONIA DEL MAR – Brasilito

 

Patagonia del Mar

 

Patagonia del Mar polecili nam nasi Znajomi, Nierozpakowani, i chciała Im za to! My również to miejsce polecamy bardzo! 🙂 Bardzo przyjemna restauracja nad basenem, z huśtawkami, więc dzieciaki również zadowolone. W karcie przeróżne międzynarodowe przysmaki – jest nawet sushi! Na początku nieco mnie to zdziwiło, ale wszystko, co zamawialiśmy, było naprawdę smaczne! 🙂 Koniecznie spróbujcie ich tatara z tuńczyka z mango i awokado (my prosiliśmy bez mango, jest boski!), świetne są też tiraditos np. z tuńczyka. W menu znajdziecie też sałatki, burgery, poke bowle, grillowane mięsa czy ryby. Nasze dzieciaki z ogromną radością zajadały w Patagonia del Mar sushi – zwłaszcza Maks. Do picia obowiązkowo smoothie z marakui – boskie!!:)

Ceny przystawek to 4,50- 11 dolarów za danie. Smoothies 2,80 $. Maki z awokado -5,5$. Burger 14 dolarów, tatar z tuńczyka 8,5 dolara. Za obiad dla naszej czwórki w Patagonia del Mar (bez alkoholu) płacimy 80-120 dolarów.

Patagonia del Mar znajdziecie w Brasilito, ok. 25 – 30 minut samochodem z Tamarindo.

Tuż przy Patagonii znajdziecie też przyjemną kawiarnię Deli Cafe z wypiekami (ciasto bananowe, cynamonki) i oczywiście kawą – jest też Cold Brew 🙂

 

Patagonia del Mar_tatar z tuńczyka

Patagonia del Mar_klimat

 

Bamboo Sushi Club – Villareal / Tamarindo

 

Bamboo Sushi Club_Tamarindo

 

Bamboo Sushi Club to niewielka klimatyczna knajpka należąca do tych samych właścicieli, co Patagonia del Mar. Bamboo Sushi Club znajduje się w samym centum Tamarindo, więc jeśli tam stacjonujecie, będzie to wygodna opcja na obiad czy kolację bez konieczności podjeżdżania 15-20 minut samochodem / taxi tak jak w przypadku znajdującej się w Brasilito, Patagonia del Mar.

W Bamboo oczywiście zjecie sushi – ku ogromnej radości naszych dzieci, ale są też inne pozycje –  tiraditos, crab cake czy pierożki gyoza (Jagoda poleca!).

Ceny: gyoza (6 $), tempura z kalmarów (7,5 dolara), nigiri z łososiem (8,5 $ – 7 kawałków), jedna rolka maków (9 $), crab cake (9,50 $). My za obiad w Bamboo zapłaciliśmy 130 dolarów.

 

Bamboo Sushi_foto do posta

 

Pizza w EL SAPO – Playa Langosta / Tamarindo

 

Na pizzę wybraliśmy się zachęceni info, że to pizzeria prowadzona przez Włochów z Neapolu. W menu włoskie klasyki – focaccia, caprese, burrata, makarony, pizza.  Ceny przystawek i sałatek ok. 10-13 dolarów. Makaron 12-20 dolarów za porcję. Pizza  ok. 15-18 dolarów.

Niestety zdjęcie mam tylko jedno 🙂 Nie sprzyjało ani światło, ani moje samopoczucie (mocny ból głowy). Pizza była bardzo smaczna, ale cóż .. w Warszawie mamy lepszą pizzę neapolitańską 😉 Był to natomiast całkiem miły przerywnik od kuchni meksykańskiej, skromnej kostarykańskiej i ryb oraz owoców morza.

 

pizza

 

KAWA

 

Plusem turystycznego Tamarindo, poza przyzwoitymi restauracjami, są również fajne kawiarnie, w których można znaleźć naprawdę dobrą kawę! 🙂 Poniżej znajdziecie dwie, które odwiedziliśmy i które polecamy, chociaż jedna z nich szczególnie zdobyła nasze serca swoim rewelacyjnym Cold Brew.

 

Nordico Coffee House – Plaza Tamarindo

 

Nordico Coffee_do posta

 

Nordico znajdziecie w samym centrum miasteczka przy Plaza Tamarindo. W menu kawowe klasyki, ale jest też Cold Brew i… Bullet Proof Coffee, sporo zdrowych koktajli i kilka opcji smoothie bowli. My zgarniamy Cold Brew – można też kupić je na wynos w butelce i w domu dodać do mocnego kawowego ekstraktu wodę.

Ceny kaw: 1300 – 2700 colones, czyli od około 9 zł do 16 zł.

Nordico czynne jest od 7.30 do 15.00, w niedzielę zamknięte.

 

Tamarindo Coffee Roasters

 

Tamarindo Coffee Roasters_1

 

Tamarindo Coffee Roasters znajdziecie na wjeździe do / wyjeździe z miasteczka. Warto się tam zatrzymać i kupić kawę na wynos, ale też zrobić zapasy kawy 🙂 Ich Cold Brew w butelkach to jedno z najlepszych, jakie piliśmy! Kupicie tu też kawę ich produkcji, wypalaną właśnie w Tamarindo, a pochodzącą z plantacji z różnych regionów Kostaryki oraz lokalny brand czekolad bean-to-bar, Maleku. Ciekawym doświadczeniem jest również Cold Brew na wodzie kokosowej, którą Pani z obsługi wlewa do kawy prosto z … kokosa 😉

 

Tamarindo_Coffee Roasters

Tamarindo Coffee Roasters_kawa_czekolady

 

REINA’ S CHOCOLATE

 

Reinas Chocolate_Tamarindo

 

To miejsce to coś na pograniczu jedzenia i … zwiedzania 🙂  Miejsce to prowadzi Amerykanin, polskiego pochodzenia 😉 Nazwisko ma polskie, ale niestety po polsku nie mówi i w Polsce nigdy nie był. Od lat natomiast mieszka w Kostaryce i w przydomowym ogródku uprawia kakaowce i produkuje czekoladę bean-to-bar w niewielkich ilościach. Na temat kakaowców i czekolady prowadzi warsztaty, więc jeśli komuś marzyła się po naszych relacjach wizyta na plantacji, to może być taka namiastka, bo o wizytę na prawdziwej plantacji może być z punktu widzenia turysty dość trudno.

W Reina’s Chocolate zobaczycie, jak rosną kakaowce, jak powstaje czekolada, posłuchacie ciekawostek, wypijecie herbatę z ze skórki, którą zdejmuje się z uprażonych ziaren kakaowca aż wreszcie spróbujecie różnych, produkowanych na miejscu czekolad i niektóre z nich są naprawdę niezłe!

 

testowanie czekolad

 

CO ROBIĆ W TAMARINDO I OKOLICY?

 

 

Z Tamarindo ruszyliśmy na zwiedzanie okolicznych plaż. Jadąc wzdłuż wybrzeża Guanacaste co 5-10 minut można zatrzymywać się na plaży.

Zaczęliśmy od Playa Grande, która też należy do Marino Las Baulas National Park. Znajdziecie ją również nad Zatoką Tamarindo. Podobnie jak Playa Tamarindo jest popularna wśród surferów.. W tym miejscu największe wrażenie zrobiła na nas, a zwłaszcza na dzieciakach…. Iguana spotkana na parkingu 😉

 

Playa Grande

 

PLAYA CONCHAL

 

Potem podjechaliśmy na Playa Conchal. Plaża ta uważana jest za jedną z najbardziej egzotycznych w Kostaryce, a już na pewno w tej okolicy. Bardzo przyjemne miejsce na spacer, ma swój klimat, ale nie jest to plażowy top, jaki widzieliśmy w życiu 😉  Jedziemy dalej!

 

Playa Conchal_D

 

Playa Conchal_A

PLAYA CONCHAL_C

 

PLAYA BRASILITO

 

W okolicy restauracji Patagonia del Mar znajdziecie Playa Brasilito, ale z uwagi na jej położenie blisko ulicy nie jest zbyt kusząca.

 

Playa Brasilito

 

PLAYA PENCA

 

Playa Penca_2

 

Playa Penca- to chyba moja ulubiona – spokojniejsza, położona na uboczu. Jak już dotrzecie do Playa Penca, wybierzcie się też na pobliski Mirador, czyli punkt widokowy. Poszukajcie w Google Mirador Playa Prieta – widoki są cudne! Trochę się nawet śmiejemy, że kostarykańskie plaże lepiej wyglądają z daleka niż z bliska 😉 No może poza tą z okolic Tango Mar, o której już Wam pisałam TU!

 

Playa Penca

Mirador Praia Prieta

 

W dalszej drodze w stronę Półwyspu Papagayo zahaczamy jeszcze Mirador Santa Cruz- Carrillo. To już atrakcja tylko dla tych, co  mają samochód terenowy i napęd 4×4. Inaczej raczej nie dojedziecie 😉 PS. Nie śpieszcie się za bardzo jadąc po piaszczystych drogach – można wypatrzeć ostronosy!!!:) Ciąg dalszy nastąpi…. 🙂

 

Mirador_2

Mirador