Obiecałam sama sobie, że posty z Kostaryki i Meksyku skończę do końca lutego i zamknę ten temat na blogu. Dlaczego? 🙂 Ano dlatego, że materiałów do podzielenia się z Wami mam sporo, a gdy potem wpadnę w wir warszawskich obowiązków, a potem w kolejne wyjazdy to finalnie okazuje się, że odpuszczam i są takie miejsca, których na blogu nigdy nie opisałam… Ostatnio wspomniane Miami, Kuala Lumpur, parki narodowe w Stanach. Tym razem uznałam, że mowy nie ma! 🙂 Na początek zabieram Was do Kostaryki, a dokładnie do niewielkiego miasteczka La Fortuna, położonego u stóp stratowulkanu Arenal, który jest najbardziej aktywnym wulkanem w kraju!

 

Do La Fortuna (to baza do zwiedzania okolic Arenal) wyruszamy po jednodniowym, relaksacyjnym pobycie na Półwyspie Papagayo. O tym Wam jeszcze napiszę… tylko czy zdążę do końca lutego? 😛 Dobra, ruszamy z Papagayo i…  nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zaplanowali czegoś po drodze!

 

mapa trasy z PAPAGAYO do ARENAL

 

Rozczarowania na trasie..

 

Szczerze mówiąc, La Fortuna i Arenal pojawiają się na każdej liście „co zobaczyć w Kostaryce”, a znacie nas – my lubimy wyszukiwanie też tych mniej popularnych miejsc. Gdy zatem szukam informacji, co i jak, trafiam na Wulkan Miravalles oraz położone u jego podnóża gorące źródła! Z bloga Two weeks in Costa Rica dowiaduję się, że te okolice też są piękne, a mniej skalane turystyką – brzmi dobrze! Notuję nazwy gorących źródeł – Yoko Termales, Colinas de Miravalles oraz podobno mocno nastawionej na dzieci Thermomania, która kusi nie tylko ciepłymi wodami termalnymi, ale też wodnym parkiem.

Po drodze planuję jeszcze wodospad Llanos de Cortez niedaleko Liberii, największego miasta Guanacaste. Na Two weeks in Costa Rica czytam, że to jeden z najpiękniejszych wodospadów w kraju, wiec jestem mega zadowolona, że wygrzebałam takie miejsce..

Niestety już początek wyprawy do wodospadu Llanos de Cortez nie jest zbyt udany… Zależnie, którą drogą jedziesz albo płacisz dobrowolną zrzutkę, co łaska albo w naszym przypadku masz zapłacić 18 dolarów za wjazd. 18 dolarów, czyli niemal 70 zł za miejsce, w którym planujemy tylko niedługi spacer. Dodatkowo zawsze irytują nas miejsca, w których jawnie pokazane jest, jak dużo ma zapłacić turysta versus miejscowy. Czteroosobowa rodzina z Kostaryki zapłaci 5000 colones, czyli 30 zł. Ruszamy jednak szlakiem „co łaska” i dobrze, bo atrakcja ta kompletnie nie warta jest 18 dolarów. Wodospad może i ładny, ale bez efektu wow, a wokół tłumy. Szybko uciekamy…

Kolejny punkt podróży to Centro REscate Las Pumas, które też wyszukuję na blogu o Kostaryce. Tutaj płacimy 32 dolary i też miejsce jesteśmy raczej rozczarowani. Centrum teoretycznie pomaga dzikim zwierzątom i faktycznie przy każdym ejst tabliczka skąd się wzięło w centrum, ale wszystko wygląda jakby lata świetności miało już daaawno za sobą, a my mamy wrażenie, że trafiliśmy w jakieś porzucone miejsce – poza nami nie ma tu NIKOGO! Na szczęście dzieciaki i tak są zachwycone, bo są małpki i widać pyszcze ocelota.

Na obiad zatrzymujemy się w okolicy Wulkanu Miravalles w restauracji Volcano. Jedzenie jest bardzo smaczne, ale czujemy się nieco dziwnie – to niedziela, a poza nami w restauracji jest tylko jedna pani z córeczką i totalna pustka..

Podobne wrażenie budzą tutejsze źródła termalne – puste, opuszczone, więc postanawiamy jechać prosto do La Fortuna. Poszukiwanie nieodkrytych miejsc uznajemy za mało udane 😉 Na szczęście trasa jest piękna – pełna zieleni, niewielkich domków, palm i wiejskiej codzienności. A potem czeka na nas taki widok…

 

Kostaryka_Arenal

 

NASZA BAZA: TIFAKARA BOUTIQUE HOTEL & BIRDING SPOT

 

Tifakara_główne

 

Do La Fortuna docieramy pod wieczór. Tak jak widzieliście powyżej wita nas Arenal, ale cały nie chce się pokazać i tak już zostanie do końca naszego pobytu w tej okolicy. Arenal ma ponad 1600 metrów n.p.m., jest najmłodszym, a zarazem najbardziej aktywnym wulkanem Kostaryki – ostatnia erupcja miała miejsce w 1968 roku i zginęło wtedy prawie 90 osób. Park Narodowy powstał tu na początku lat 90. i w jego skład wchodzi zarówno Arenal i okoliczne tereny, jak i wygasły wulkan Chato. Ostatnia erupcja Chato miała miejsce… 3,5 tysiąc lat temu, więc sami widzicie – jest różnica 😉

Po przyjeździe śmigamy zameldować się w naszej bazie – to Tifakara Boutique Hotel & Birding Spot – niewielki hotelik, ale za to  bardzo klimatyczny. Nam to miejsce poleciła jedna z naszych Czytelniczek. Dziękujemy! 🙂 W hotelu zjadamy kolację, a przed snem kąpiemy się w ciepłym jacuzzi wśród odgłosów dżungli – to na pewno jedno z najlepszych kostarykańskich wspomnień! 🙂

Hotelik składa się z niewielkich domków położonych w dżungli – starszych i nowszych. My z uwagi na naszą, dość już dużą, ekipę dostajemy starszy domek, te nowsze są ładniejsze;) Plusem naszego jest natomiast obserwowanie wiszącej na drzewie futrzanej kulki, czyli naszego prywatnego leniwca. Niestety mieszka dość wysoko i możemy go zobaczyć przez lornetkę… Niewiele też robi – ot siedzi i śpi. Ale cóż zrobić jak to leniwiec 😉

W hotelu zjadamy 2 kolacje i 2 śniadania. Jedzenie jest OK, ale bez żadnego efektu wow – ale my już po wcześniejszych dniach spędzonych w Kostaryce na wow już nie liczymy 😉 Menu kolacyjne raczej z tych nudnych – burger, pizza, quesadilla. Lokalnych smaków brak. Oczywiście poza Desayuno Tipico Costarricense, czyli poza kostarykańskim śniadaniem – kto śledził relacje ten wie: ryż z fasolą, smażone banany, jajko sadzone lub jajecznica, tortilla.

Więcej informacji o hotelu Tifakara znajdziecie TU.

 

hotel Tifakara

Tifakara_nasza baza

Tifkara_Birding Spot

Hotel Tifakara_2

CO ZOBACZYĆ W LA FORTUNA I W OKOLICY WULKANU ARENAL?

 

WODOSPAD LA FORTUNA

 

wodospad La Fortuna

 

Wodospad La Fortuna, czyli po hiszpańsku Catarata Fortuna, to jeden z „must see” w okolicy Wulkanu Arenal i rzeczywiście warto się tam wybrać.  Woda spada z wysokości 70- 75 metrów, właśnie z wygasłego wulkanu Chato. Wodospad robi wrażenie – zarówno z tarasu widokowego, jak i już na dole.

Z naszej bazy, z hotelu  Tifakara, do parkingu przy wodospadzie mamy 5 minut samochodem. Bilet wstępu kosztuje 18 dolarów dla osoby dorosłej, dzieci wchodzą gratis. W każdym razie tak mówi nam obsługa, bo gdy potem zbieram dla Was informacje, wychodzi na to, że za dziecko powyżej 4 roku życia – 6 dolarów. My płacimy jedna 36 dolarów za naszą czwórkę i idziemy!

Trasa zaczyna się od tarasu widokowego, z którego można podziwiać wodospad. Potem zaczyna się dość długa trasa w dół – kilkaset schodków do pokonania. Na całej długości trasy są schody, poręcze, bardzo wygodnie się idzie, nie ma żadnego taplania się w błocie i przedzierania przez dżunglę. Dla niektórych to może być zaleta, dla mnie z 4 latkiem pod bokiem i 9 latkiem, bo lubi szaleć i wykąpać buty w kałuży błota ta trasa to trochę ulga. Gdy już dojdziecie na dół, możecie podziwiać widok na wodospad, ale też się kąpać wśród skał i sporo osób to robi. Pamiętajcie, by zabrać ręcznik i kostium.

W drodze powrotnej możecie natomiast zajrzeć do położonego tuż przy parkingu Ogrodu Motyli (Butterfly Garden) i powypatrywać różne, piękne okazy.

 

trasa do wodospadu_La Fortuna

wodospad_La Fortuna

kąpiele przy wodospadzie

wodospad

 

WULKAN ARENAL

 

Arenal _widok z okolicy Hanging Bridges

 

Widok na wulkan rozpościera się z wielu miejsc w La Fortuna. Wiele hoteli oferuje również pokoje z widokiem czy chociażby śniadanie z widokiem. Nasza baza – hotel Tifakara – znajduje się bardzo blisko wulkanu, więc widoku brak 😊 My podziwialiśmy Wulkan z okolic Mystic Hanging Bridges, ale też z trasy – na zdjęcia zatrzymaliśmy się przy… Obok jest sklep spożywczy i mają tam dobre lody i kostarykańskie czekolady 😊

 

Arenal

 

OSTRONOSY, czyli CHODŹ, CHODŹ COATI!

 

ostronosy_1

 

Koniecznie wypatrujcie ich w tej okolicy!! Kogo??? Domyślam się, że nie każdy z Was je zna, bo ja też nie znałam! Gdy pierwszy raz przemknął przez moją trasę ostronos (wieczorem w hotelu w Tamarindo), myślałam, że to może szop? 😉 To skojarzenie wcale nie było aż tak głupie, bo ostronosy (coati) to ssaki z rodziny szopowatych. Można je spotkać w południowo- zachodniej części USA, w Ameryce Środkowej oraz w Ameryce Południowej.

W Kostaryce to jedne z najbardziej popularnych zwierzaków i trudno nie zostać ich fanami – są urocze! Dla dzieciaków będzie to chyba najważniejsze kostarykańskie wspomnienie! Cały czas opowiadają, że chcą znów zobaczyć coati! I tak jak w Tamarindo czy w hotelu Andaz zobaczyliśmy jednego, to na trasie do Mystic Hanging Bridges cała gromada zastąpiła nam drogę i było to kompletnie urocze doświadczenie!

Pamiętajcie, że ostronosy są urocze, ale to nadal dzikie zwierzaki, więc przytulanie i wspólne selfie odpada 😛

 

ostronosy_5

ostronosy_2

ostronosy_4

 

MYSTIC HANGING BRIDGES

 

Hanging Bridges_Arenal

 

Bez wątpienia Mystic Hanging Bridges w okolicy Arenal to jeden z naszych TOP 3 zachwytów w Kostaryce  – obok ostronosów i gorących źródeł nocą. Mistico Park to las pełen nie tylko bujnej roślinności, ale również niesamowitych wiszących mostów. Niektóre mosty to niewielkie kładki zawieszone na wysokości kilku metrów, ale jest też kilka długich wiszących mostów zawieszonych na wysokości kilkudziesięciu metrów! Robią wrażenie! Zobaczcie sami!

Przyznam, że planując nasze atrakcje w Kostaryce, początkowo mocno nastawiałam się na wiszący most w Mglistym Lesie w Monteverde. Sporo osób wymienia go jako jedną z największych atrakcji i obowiązkowe „must see”. Wiszący most króluje też na zdjęciach na Instagramie, gdy wyszukujesz fotki z hashtagiem „monteverdecostarica”. Najpierw jednak mieliśmy w planie La Fortuna i okolice Arenal. Uznałam zatem że najwyżej pochodzimy po wiszących mostach i tu, i tu. I to była świetna decyzja! Dlaczego? Bo, gdy z La Fortuna pojechaliśmy do Monteverde, okazało się, że Mglisty Las owszem jest czynny, ale jego główna atrakcja, wiszący most, już wcale nie 😉

Mystic Hanging Bridges Arenal to spory park, którego przejście zajmuje 2-3 godziny, a wiszących wysoko mostów jest aż 6! Pomiędzy nimi jest fajna leśna trasa i mniejsze mostki i kładki. Wszyscy byliśmy zachwyceni, a od dzieciaków nie usłyszeliśmy żadnego marudzenia – zadowolone szukały kolejnych zawieszonych wysoko mostów! I oczywiście wcale się nie bały chodzenia po nich!

Ja trochę tremy miałam, ale daliśmy radę wszyscy! Wejście do Mistico Hanging Bridges kosztuje 26 dolarów za osobę dorosłą i jest bezpłatne dla dzieci. To miejsce polecamy BARDZO! Rozrywka warta swojej ceny! 😊

 

Hanging Bridges Park_ARENAL

Hanging Bridges Arenal_3

Hanging Bridges_3

Hanging Bridges_5

Hanging Bridges Arenal_2

Mistico Park

 

ECOTERMALES FORTUNA – wieczór w gorących źródłach

 

Ecotermales_Arenal_3

 

Zdecydowany TOP z miejsc, jakie odwiedziliśmy nie tylko w okolicy Wulkanu Arenal, ale też w Kostaryce jako takiej. Gorące źródła u podnóża wulkanu  Arenal to idealny pomysł na wieczór! My byliśmy zachwyceni – cała czwórka!!!:) Nam EcoTermales przypomniało onseny prosto z japońskiego Hokkaido!

Gorące źródła, przyroda wokół i przyjemny klimat wieczorową porą. Fajny sposób na zakończenie aktywnego dnia! W EcoTermales znajdziecie sporo różnych basenów – niektóre bardziej, inne mniej gorące – temperatura wody wynosi od 32 stopni Celsjusza do nawet 41 stopni!

Nie jest to jednak tania atrakcja – wejście dla osoby dorosłej kosztuje 44 dolary, dla dziecka powyżej 5 roku życia 26 dolarów. My zatem zapłaciliśmy za gorące źródła ponad 110 dolarów.

 

Ecotermales_Arenal_2

Ecotermales_Arenal

 

Nie muszę już chyba dodawać, że jeśli wybieracie się na Kostarykę, okolice Arenal jak najbardziej polecamy!!! 🙂 MUST SEE!