Spis treści
Marzy Wam się daleka, rodzinna podróż. Może Azja, może Ameryka Południowa, a może Stany Zjednoczone… Zwalczyliście już większość obaw – jesteście gotowi na długi lot z dzieckiem, macie gotową apteczkę dla malucha, zrobiliście niezbędne szczepienia, poradziliście sobie z niepokojem co do chorób, bezpieczeństwa i tego, co dziecko będzie jeść i czy przez te 2 tygodnie z obcą kuchnią nie zagłodzi się, a babcie po powrocie nie załamią rąk. Macie bilety, można jechać. I wtedy pojawia się pytanie: niby nieistotne, ale okazuje się, że dla wielu mocno zastanawiające i nie pozwalające spać spokojnie… co ze zmianą czasu??? Jak sobie poradzić z dzieckiem? Jak sobie da radę z jet lagiem? Czy się nie rozreguluje (jeśli ma uporządkowany system drzemek i spania) i czy na tym wyjeździe w ogóle da Wam żyć???
Często o to pytacie, więc powiem Wam jak było u nas 🙂 Może i Wam to pomoże 🙂
Czy malucha dotknie zmiana czasu i słynny jet lag?
Prawdopodobnie tak, podobnie jak Was. Z naszego doświadczenia wynika, że trudniej jest tam, gdzie godziny trzeba dodać, a nie odjąć, ale nie dam sobie ręki uciąć, że tak jest zawsze 🙂 Podzielcie się koniecznie swoimi doświadczeniami:) Nam chyba najbardziej zapadła w pamięć pierwsza podróż z Maksem do Tajlandii, gdy miał 1,5 roku. Przez pierwsze dni niby zasypiał około 21-22.00 tak jak w domu, ale uznawał, że to tylko mała drzemka – w końcu w Polsce była dopiero 15-16.00. Potem była pobudka po około 2 godzinach i większość nocy zabawy. Po długiej drzemce spokojnie miał siłę do polskiej 24.00, czyli do 6.00 rano w Bangkoku. Brzmi bosko, wiem 🙂 Pamiętam, że wtedy obserwowaliśmy z okna Bangkok budzący się do życia, a na śniadanie chodziliśmy o 6.00, by potem iść spać 😉 wstawaliśmy o 12.00, a Maks najchętniej spałby dalej, i do 14.00. Kiepsko, bo część miejsc wartych odwiedzenia była czynna do.. 15.00 🙂
Zdecydowanie lepiej poszło nam w Meksyku, gdzie musieliśmy odjąć 6 godzin. Dostosowaliśmy się dość szybko – po prostu wcześniej wstawaliśmy i wcześniej chodziliśmy spać. Może plusem było to, że Maks miał 6 miesięcy i trochę mniej planów na zabawę niż później?;)
Ważne: na pierwsze dni nie róbcie bardzo ambitnych planów na zwiedzanie. Potraktujcie je spokojnie, dajcie sobie czas na rozruch i adaptację w innej strefie czasowej – my m.in. dlatego lubimy zaczynać azjatyckie podróże w Bangkoku – sporo już widzieliśmy i wybieramy BKK, bo uwielbiamy, ale zarazem jako dobry punkt przesiadkowy, miejsce, by przyzwyczaić się do nowej rzeczywistości.
Jak zwalczyć jet lag u dziecka?

Na jet lag sposób jest jeden – olać wysypianie się i dostosować się do nowego czasu. Nawet jeśli zaśniesz o 4 czy 5 rano, zmusić się do wstania o 9-10.00, by zacząć dzień stosunkowo wcześnie. Jest to szczególnie istotne, jeśli jesteście w danym miejscu 2-4 dni i chcecie zwiedzić miasto. Wiadomo – nocą też ma swój urok, ale pewne atrakcje warto zaliczyć w ciągu dnia.
Powiecie, że łatwo tak zrobić z dorosłym, ale co z dzieckiem??? Przecież dziecko musi dłużej spać, musi się wyspać, bo będzie nieznośne!!! Trudno – musicie poświęcić 1-2 dni. Jeśli dziecko też zaśnie nad ranem, o 3 czy 4.00, również budzimy je po 5-6 godzinach, a nie dajemy spać 10. Barbarzyństwo??? 🙂 Przeżyje! Jeśli podróżujecie z wózkiem / chustą / nosidłem, a dziecko jest stosunkowo małe, na pewno nadrobimy drzemką podczas zwiedzania – dla Was tylko lepiej 🙂 Jeśli jest większe i przemieszcza się tylko na własnych nogach, trudno – najwyżej zrobicie siestę podczas dnia albo wcześniej padnie wieczorem i szybciej przystosuje się do nowego czasu.
Drzemki – jak to ogarnąć w podróży???
Wiem, że wiele mądrych książek mówi o tym, że dziecko powinno spać w swoim łóżeczku, mieć drzemkę w określonych godzinach i w odpowiednich warunkach. Jeśli chcecie z maluchem podróżować, MUSICIE przyzwyczaić go, że to nie jest jedyny sposób na drzemkę – musi wiedzieć, że pospać można też w wózku, chodząc po gwarnym mieście, czy w nosidle, gdy rodzice zwiedzają. Chyba, że chcecie codziennie wracać do hotelu i koczować tam od 13 do 15.00. Dla nas zawsze był to absurd – Maks spał od urodzenia w różnych miejscach, a nawet położna doradzała, by w dzień nie zapewniać dziecku ciszy, nawet jeśli kładziemy je na drzemkę w domu. Wiem, że powiecie – dzieci są różne, nie każde potrafi spać wszędzie. Zgoda, ale może chętnie pośpi na spacerze w chuście, jeśli nie lubi wózka? A może w wózku-parasolce, jeśli nie lubi gondoli??? Na pewno dla dziecka do 3 roku życia, warto mieć ze sobą coś, co pozwoli na drzemanie podczas zwiedzania. Jak dla mnie wózek ma też kilka dodatkowych zalet – dziecko można umieścić w cieniu, co w upale 40 stopniowym w Kambodży czy Singapurze ma duże znaczenie, do wózka można zapakować napoje, ubrania na zmianę, pieluchy, aparat, a my nie męczymy się i nie mamy na sobie dodatkowego kaloryfera.

Spanie w nocy w podróży
Często pojawia się też pytanie: gdzie maluch będzie spał? Jeśli jedziecie na 2 tygodnie relaksu w jednym hotelu, nie ma problemu – zwykle można wypożyczyć łóżeczko. Jeśli macie się przemieszczać i zmieniać hotele, może być problem. Zawsze warto zapytać, bo czasem w miejscu, którego nie podejrzewasz łóżeczko będzie. Z drugiej strony dobrze być niezależnym – jeśli dziecko jest malutkie, może w podróży spać w gondoli od głębokiego wózka – Maks spał w niej do 4 miesiąca życia, również w domu :), dla nieco większego fajnym rozwiązaniem są różne przenośne namioty, które można spakować w małą torbę, a maluch może tam spać, można wziąć namiot na plażę, a dodatkowo pełni funkcję moskitiery. O namiocie Deryan pisałam już TU.
I znów: jeśli nie chcecie od 21.00 siedzieć po ciemku i w ciszy, uczcie dziecko, że może zasnąć również przy świetle i przy rozmowach. Pamiętam czas, gdy moja przyjaciółka szukała w hotelach apartamentu z dwóch pokoi, pomimo, że są tylko 3 -osobową rodzinką. Dlaczego? Bo ich córeczka nie była w stanie spać, gdy widziała rodziców w tym samym pokoju ;)))) Nie róbcie sobie sami takich problemów 😉
Co będzie ze zmianą czasu po powrocie???
No właśnie o powrót też się boimy, bo do pracy wracać trzeba, być skupionym na 100%, a nagle dziecko nocą nie sypia. Boimy się? Tak faktycznie może być, ale znów -po 3-4 dniach wszystko wróci do normy. U nas Maks po 5 tygodniach w Azji zasypiał po przedszkolu ok. 17-18.00, a budził się o 4 rano. Ale znów po kilku dniach wszystko wróciło do normy i nie można było go dobudzić o 8.00 lub 8.30;)
Napiszcie koniecznie, jak Wasze dzieciaki reagowały na zmianę czasu. I pamiętajcie: niech takie niewiele znaczące sprawy jak drzemka czy jet lag nie zniechęcają Was od podróżowania z dzieckiem!!!




15 Comments
Bodych Travellers
Bardzo dobry i praktyczny wpis. Robie dokladnie tak samo jak Wy i dajemy rade ;-).
Natalia
🙂 super!:) udanych podróży!!! 🙂
Klaudia
My byliśmy teraz w Toskanii, także bez zmiany czasu, ale chciałam polecić namiot – też mamy Deryan, jeździ z nami od 4 miesiąca życia córeczki i bardzo go lubimy 🙂 A drzemki przez cały tydzień Anielka realizowała w samochodzie lub w wózku – zazwyczaj w aucie po pierwszej minucie jazdy już korzystała;) Także da się;)
Natalia
namiot super, prawda??? 🙂 i jak mało miejsca zajmuje!!!:) bez porównania z łóżeczkiem turystycznym!:)
Klaudia
No jasne, uwielbiam 🙂 I chyba u Was pierwszy raz o nim przeczytałam także dziękuję 🙂 Lubię takie podróżnicze gadżety 😉
Natalia
🙂 super, tym bardziej się cieszę 🙂 my teraz dla drugiego malucha będziemy z niego korzystać 🙂
Magda
Mam nadzieję, że kiedyś skorzystamy z tych rad 🙂 Nasze doświadczenia dot. jedynie drzemek w podróży i spania we czwórkę w jednym pokoju (czasem nawet na jednym łóżku). I z tym akurat nigdy nie mieliśmy problemów – spały w wózkach, fotelikach samochodowych, w chuście, na plaży, w lesie, … gdzie była potrzeba. Z wieczornym spaniem również – często zasypiały przy świetle czy naszych rozmowach czy młodsza przy głośnych zabawach swojej siostry, dla której nie była to godzina spania. Niekiedy na czas zasypiania uciszaliśmy się 😉 opowiadając bajki. Pozdrawiamy!
Natalia
🙂 najlepiej 🙂 takie dzieciaki wszędzie zasypiające to skarb:) Maks też taki jest – zobaczymy jaka będzie młodsza siostra 😉 a Was z dalekich, egzotycznych kierunków coś konkretnego ciągnie czy na razie nie? 🙂
Magda
Nowa Zelandia, Australia i Azja – ciągnie i to bardzo. A ostatnio to nawet USA. Takie tam egzotyki 😉 Choć ostatnio coraz bardziej mam ochotę jechać gdzie na 3 tygodnie (taka praca to taki urlop to max tak ciągiem) i jechać, gdzieś gdzie woda, plaża by dzieci miały radochę a my totalny luz 🙂 Najlepiej gdzieś gdzie byliśmy by mnie nie ciągnęło “a co by tu zobaczyć”. Chyba się starzeję 😉 Ale ja jeszcze nie odpoczęłam bo budowie. Więc czekam na wakacje 🙂 by nie robić nic.
Natalia
czasem takie lenistwo też jest potrzebne 🙂 też tak mamy! 🙂 Nowa Zelandia też brzmi ciekawie – nasi znajomi się wybierają po Nowym Roku – ale my chyba za bardzo uzależnieni od Azji 😉
Hubert
Jeżeli chodzi o zachowanie przed, w trakcie i po podróży, to wszystkie wskazówki zostały zebrane w tym artykule: http://mozgi.pl/jak-radzic-sobie-z-jet-lag-9C16 Polecam jako uzupełnienie powyższego 🙂
Magda Zbieraj
Druga noc w Polsce po powrocie z zachodnich stanów USA…. jest 3 w nocy (tam 18) a ja szukam w Internecie artykułów na temat “dziecko i jet lack”… więc u nas słabo… no, ale dobra, dam jej jeszcze trochę czasu. W drugą stronę też przez pierwsze 3 noce wstawaliśmy wcześniej, ale było jakoś tak łatwiej, przynajmniej dla mnie. A teraz, dramat. Czyli według was w ciągu dnia budzić?
Natalia
Hey 🙂 przepraszam, że dopiero piszę, ale my też w podróży, z naszą dwójką – na szczęście bez różnicy czasu – Włochy 😉 my budziliśmy, by potem zasnął 😉 już u Was lepiej? 🙂
Magda Zbieraj
Wiem, wiem 🙂 Włochy <3. Za nami czwarta noc i ciężko. Dziś córka usnęła o 4. Obudziłam na siłę o 13, ale jest mega marudna i śpiąca. Musimy przetrwać skoro nam się zachodnie stany zamarzyły 😛
Natalia
🙂 w końcu wróci do normy 🙂 na pewno z dnia na dzień będzie lepiej 🙂 ja pamiętam jak po Azji 4-5 wstawaliśmy z Maksem ;))) raz go zawiozłam o 7.15 do przedszkola, bo nawet nie wiedziałam, że jest czynne od 7.30 ;))) (zwykle się na 9.00 nie mogę wyrobić, bo siedzę po nocy ;))