Smazeny syr, najlepiej z hranolkami (frytkami) i tatarską omacką... chyba większość z nas ma jakieś wspomnienia z nim związane 🙂 Dla mnie smazeny syr to przede wszystkim obozy narciarskie w Czechach i Słowacji i przedłużająca się przerwa na stoku na jedzony na spółkę smazeny syr i hranolky. To również dom przyjaciela z podstawówki i próby odtworzenia czeskiego smakołyku, panierowanego z braku bułki tartej w rozgniatanych płatkach kukurydzianych (nie pytajcie, jak wyszło!;))… Smazeny syr to wreszcie nocna “wyprawa” do Czech podczas zawodowego pobytu w Bielsku Białej tylko po to, by zjeść syr, hranolky, popić czeskim piwem, a na stacji w drodze powrotnej kupić Kofolę, Lentikly i czekoladę Studentską z pysznymi galaretkami wewnątrz… Znacie? 🙂
Zatem gdy tym razem ruszaliśmy do Pragi, było oczywiste, że na pierwszy obiad zjemy smazeny syr, popijając lokalnym piwem.
Lot był krótki i przyjemny – Maks uciął sobie drzemkę na cały czas trwania lotu, więc nawet udało mi się poczytać KSIĄŻKĘ! Matka podróżująca z dzieckiem, w dodatku tak energicznym jak Maks, wie, że można to rozpatrywać w kategorii sukcesu. Niestety na szybkim locie i śpiącym dziecku szczęście nieco się wyczerpało i Praga przywitała nas deszczem.. mżawką,ulewą lub oberwaniem chmury zależnie od momentu. Co zrobić… wpakowaliśmy stosunkowo ciepłego ubranego Maksa do wózka, zakupiliśmy parasol i w drogę… w poszukiwaniu restauracji LOKAL, serwującej miejscowe smakołyki…
Pomysł na miejsce wziął się nie byle skąd, bo od jednego z praskich foodspotterów, którego Łukasz przed naszym przyjazdem poprosił o rekomendacje. Owego foodspottera wyklinałam w myślach, gdy w deszczu Łukasz ciągnął nas okrężną (GPS!) drogą do restauracji, gdy powoli czułam mokre buty, a Maks postanowił zrobić strajk i po 40 minutach błądzenia opuścił wózek. Byłam już bliska zrezygnowania z Lokal i wejścia do pierwszej lepszej knajpy, bo przecież można wierzyć, że smazeny syr znajdziemy w Pradze wszędzie.. Ale wytrwałam i doszliśmy!
Wnętrze jest wielkie, pełne ludzi, gwarne, jest część dla palących i nie… nieliczne puste stoliki zajęte tabliczką rezerwacja – chyba rzeczywiście warto było!
Powoli zaczynamy schnąć i bierzemy się za menu. Maks dostaje krzesełko, kolorowankę i kredki – plus dla Państwa! Na przystawkę zamawiamy oczywiście oczekiwany i upragniony smazeny syr z tatarską omacką, który możecie podziwiać na początku wpisu oraz lokalną kiełbasę z musztardą domowej roboty. Wszystko smakuje pysznie! A ser… hmm, inny niż ten do którego przywykłam, ale chyba jeszcze lepszy! Popijamy czeskim piwem i czekamy na jeszcze!
Nad daniami głównymi trochę się zastanawiamy. Czechy to jak wiadomo raczej mięso, a wiecie, że my bardziej rybni. Choć dobrym mięsem nie pogardzimy… zatem zgodnie z rekomendacją kelnerki Łukasz bierze sznycel wieprzowy z sałatką ziemniaczaną, a ja gulasz wołowy z miksem knedlików. Łukasz, generalnie radykał, nie uznaje sznycli wieprzowych, jednak ten przyrządzony był tak, że smakował niemal jak sznycel cielęcy i na myśl przywodził wiener schnitzla. Zachwyty potwierdził Maks, który również raczej do wybrednych należy.
Gulasz był pyszny – delikatne mięso, cudowny sos i knedliki – zarówno ziemniaczane, jak i chlebowe. Kwintesencja Czech.
Usatysfakcjonowani zdecydowaliśmy się również na deser o zachęcającej nazwie “traditional czech wafer“. Deser był stosunkowo niewielki: ot, słodka waflowa rurka pusta w środku, a na niej bita śmietana, ale smakował wszystkim – “Mamo, jeszcze lody!”
Za całą kolację z przystawką, daniem głównym, piwem i deserem*2 + kieliszkiem wina *1 zapłaciliśmy 861 koron czeskich, czyli około 125-140 zł. Całkiem nieźle.
I gdyby nie to, że w deszczu złapaliśmy taksówkę, która nas okantowała (uważajcie!) , popołudnie można by zaliczyć do mega udanych.
Kto w Pradze niech rusza do Lokal Dlouha (Lokali jest kilka, ale za inne nie ręczymy), a my mamy nadzieję na słońce jutro i zwiedzanie, spacerowanie, oglądanie.. A co do jedzenia, stoliki już zarezerwowane 😉
Informacje praktyczne:
Lokál Dlouhá
Dlouhá 33, 110 00 Prague 1
T +420 222 316 265
E lokal@ambi.cz
http://lokal-dlouha.ambi.cz/en/#menu










8 Comments
MateuszL
Nie Smazany syr, tylko albo “Smaženy syr”, albo po prostu smażony ser.
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki za uwagę!;) masz rację! poprawiłam!;)
Monika
Wczoraj zdecydowaliśmy się podejść i spróbować.
Myśle ze ostatnio poszli na masowa produkcje,
Zdecydowanie jakość poniżej oczekiwań.
Na wydanie posiłku od zamówienia czekaliśmy 4 minuty, co świadczy samo o tym, ze nie był przygotowywany na świeżo. Dodatkowo był nie do końca wysmażony. Od 2013 widać sporo się zmieniło:(
Natalia
Oj szkoda 🙁 My byliśmy w 2013 i później chyba 2015… ale to i tak dawno 🙁 4 minuty na wydanie posiłku nie brzmi dobrze:(( Mam nadzieję, że znaleźliście inne pyszne miejsca na smazeny syr 🙂