O tym, że przyjaźni najlepiej się ma, gdy przyjaciół łączą wspólne sprawy, podobne zainteresowania wszyscy wiemy. Czy przyjaciółki może podzielić… dziecko? Małe, urocze, bezbronne?:)
Jakiś czas temu usłyszałam od jednej z koleżanek: „Wiecie, jak ja się czułam?? Jak piąte koło u wozu! Bo one rozmawiały TYLKO o dzieciach! Jaki smoczek, jaki wózek, a co dajesz do jedzenia, a jakie pieluchy? Chciałam wyjść, bo moja obecność tam chyba była niepotrzebna! Zosia chyba przez 2 godziny nawet na mnie nie spojrzała, bo wszystkie wypowiedzi kierowała do Moniki!”..
Co myślisz, gdy słyszysz coś takiego? Zaczynasz przeglądać w pamięci własne „błędy”? To co, Mamo, ile razy tak miałyście? Ile razy zatopiłaś swoje bezdzietne koleżanki historiami o ząbkach, biegunce czy nowych umiejętnościach swojego bobasa? Trochę tego było czy starasz się pilnować? 🙂
Ciąża i dziecko na pewno niesie za sobą magiczny dar łączenia ludzi.. Nagle masz wspólne tematy z innymi ciążówkami, bo kto inny tak dobrze zrozumie kobietę w ciąży jak druga, której niewygodnie, ciężko i brzuch i zmiany nastrojów i niedobrze? Kto zrozumie najlepiej, że do 16.00 nie jesteś w stanie ogarnąć siebie i niemowlaka? Tylko to, co z jednym łączy, nagle również zaczyna dzielić. Chciałabyś nosić dziecko w brzuchu w tym samym czasie, co Twoja przyjaciółka, ale los mówi inaczej. I nagle drogi się rozchodzą… Bo bezdzietne koleżanki chodzą na imprezy, popijają drinki, szaleją do 5 rano, a Ty masz brzuch, nie pijesz alkoholu i o 21.00 najchętniej poszłabyś spać. Bo jakoś przestały Cię interesować historie o miłosnych podbojach, o tym, kto z kim i dlaczego, a bardziej zastanawiasz się w jakim szpitalu, jakie imię i czy kupić pajacyk czy śpioszki, a ściany pomalować na różowo czy na fiolet? Przepaść się pogłębia, gdy rodzisz. Nagle wpadasz w inny świat. Czy to Ty do niego wskakujesz i nie wpuszczasz tam bezdzietnych koleżanek czy może to one Cię tam wepchnęły, zaszufladkowały w kategorii MAMA, a Ty grzecznie tam siedzisz?
Chcesz się obudzić po 3-5 latach i zobaczyć, ze Twoje bezdzietne przyjaciółki zniknęły? Nieeee, nie dlatego, że urodziły im się dzieci, dlatego, że je straciłaś.TY. Bo sama na to zapracowałaś.
Jak dzięki dziecku stracić przyjaciółkę? Bardzo prosto!
1) ZDJĘĆ NIGDY NIE ZA WIELE!
Pamiętaj, by codziennie lub ewentualnie kilka razy w tygodniu wrzucać na Facebooka zdjęcia swojego dziecka. Zacznij od razu po porodzie, przecież każdy wie, że noworodki są najpiękniejsze! Albo nie.. po co czekać? Zawsze możesz wrzucić już zdjęcie z USG, a potem 40 zdjęć rosnącego brzucha. Przyśpieszysz proces. Gdy wrzucasz zdjęcie opisuj je słodkimi określeniami i czekaj na równie słodkie komentarze – przecież Twój maluch urodą bije na głowę Ryana Goslinga i Penelope Cruz razem wziętych!
2) CAŁY ŚWIAT CZEKA NA NOWE OSIĄGNIĘCIA TWOJEGO DZIECKA!
Przewróciło się, podniosło głowę, zrobiło kupę na nocnik, zjadło marchewkę. Cały świat czeka na informację o tych wiekopomnych wydarzeniach, a już na pewno żyć bez tych newsów nie może 400 znajomych, których masz na Facebooku! Informuj o wszystkim!Nie zapomnij o pierwszych wymiotach!
3) KUPKA DZIECKA JEST SŁODKA!
Kupka Twojego dziecka niezmiennie pachnie lawendą – przecież Ty, Mama, wiesz o tym najlepiej! Gdy jesteś w towarzystwie, nie krępuj się przewijaniem – wszystko jest dla ludzi! Przecież kupka niemowlęcia nawet nie śmierdzi, nic się nie stanie jak brudna pielucha poleży trochę na stole w knajpie. Zrozumiecie, jak będziecie mieć swoje dzieci!
4) OBWĄCHIWANIE
Jeśli podejrzewasz, że Twoje dziecko zrobiło kupę, a jesteś w miejscu publicznym czy u znajomych, nie trać czasu na wyprawę do toalety. Po prostu podnieś dziecko do góry i obwąchaj jego pupę. Masz dalej wątpliwości? Szybkim, energicznym ruchem przystaw pupę swojego dziecka do nosa Twojej przyjaciółki i daj jej też sprawdzić. Przecież inne mamy też tak robią! Czemu bezdzietnym miałoby to przeszkadzać?
5) NIE SŁUCHAJ!
Umówiłaś się z przyjaciółką, ale Twój bobasek właśnie tak słodko się uśmiecha i łapie za grzechotkę? A może już jest starszy i chce , by się z nim pobawić? Przyjaciółka poczeka, przecież dziecko jest najważniejsze. Nie pogadałyście? To już 3 raz, kiedy podczas spotkania zajmujesz się tylko swoim maluchem? Na pewno zrozumie! Przecież dziecko jest najważniejsze!
6) 18.00 = GODZINA POLICYJNA
Pamiętaj, że od dnia porodu rytmem Twojego życia włada mały król/ mała królowa. Godziny drzemki i obiadków są święte! ŚWIĘTE! Nie zapomnij podkreślić tego w rozmowie z każdym, kto ośmieli się zaproponować termin spotkania! Przyjaciółka chce się spotkać o 18.00 – przecież wtedy już szykujesz Jasia do spania! Co z tego, że ona pracuje? Niech się zwolni wcześniej! W końcu co jest ważniejsze: dziecko czy praca? Oczywiście, że dziecko – ma swoje potrzeby, przywileje, przecież nie będziesz go po nocy (czytaj o 19.00!) ciągać po mieście!
7) ZARAZA NA ŚWIECIE
Uświadom swoich znajomych i przyjaciółki, że bakterie to największe potwory, które czyhają WSZĘDZIE na Twoje dziecko. Myj ręce sto razy podczas wyjścia, nie dawaj dziecku obcych zabawek, dezynfekuj wszystko w okolicy. Przyjaciółka proponuje wyjście do galerii handlowej na zakupy i kawę? Zachęca, że ciepło, że jest gdzie przewinąć, a Wy możecie spokojnie pogadać… Galeria handlowa i kilkumiesięczne dziecko?? Przecież to siedlisko zarazków! Nigdy! Spotykaj się TYLKO w Twoim domu! Uważaj na każdy katar czy kaszel. Uważaj nawet na katar u przyjaciółki Twojej przyjaciółki. Co z tego, że jeszcze nie kicha? Na pewno zaraz zacznie! Mówiłam o spotkaniach w domu? Nieee, racja! Jeszcze coś przyniosą ze sobą – może wcześniej kontaktowali się z chorym albo byli w jakimś egzotycznym kraju?? Najlepiej nie zapraszaj znajomych do siebie i nie dawaj dziecka NIKOMU OBCEMU na ręce aż do 5 roku życia!
8) LUKIER!
Mówiąc o swoim dziecku zawsze używaj zdrobnień. W końcu czy to Maks czy Maksiulek? Jest taki słodki, uroczy i kochany, że wiadomo, że Maksiulek brzmi lepiej. Najlepiej powtarzaj imię dziecka kilkadziesiąt razy podczas rozmowy! Wersja zdrobniała pasuje najlepiej! Nie zapomnij o relacji na temat pierwszych słów, kroków, kupki w nocniku, pobudek nocnych, a wszystko opowiadaj odpowiednio doprawione lukrem lub .. brązowym cukrem, będzie zdrowiej!
9) NIE PYTAJ!
Twoja przyjaciółka nie ma dziecka, ale ma pracę, chłopaka / kandydata na chłopaka, swoje plany! Nie pytaj o nie! Są nieważne, to Ty masz dziecko! Co znaczy praca, nowy facet czy nowe ciuchy przy nowym życiu? NIC!
10) ZNIECHĘCAJ DO KONTAKTÓW!
Jeśli to wszystko nie pomoże, a nadal spotykasz się ze swoją przyjaciółką – znalazłaś już miejsce bez zarazków i jakąś wspólną godzinę, zawsze możesz ją dodatkowo zniechęcić. Po co umawiać się samemu? Zaproś ją na “zlot” młodych mam, niech posłucha, przecież sama też kiedyś będzie mieć dziecko. Nie informuj wcześniej, zaskocz ją. Niech wpadnie w sam środek rozmowy o wózkach, butelkach i zapaleniu piersi. Nie ma co powiedzieć? Siedzi cicho? Niech chwilkę poczeka, przecież dziecko jest najważniejsze!
Nie zapomnij, jeśli ma nowego chłopaka, zaprosić ich na spotkania z rodzinkami z małymi dziećmi. Daj nowemu adoratorowi Twojej przyjaciółki dziecko tuż po karmieniu, niech mu się uleje na nową koszulę. A co! przecież też chce mieć kiedyś dziecko! Aaaa, i pielucha z kupą – obowiązkowo na stół!
11) POWTARZAJ!
Przy każdym spotkaniu, rozmowie, a nawet w smsie dodawaj przy większości swoich wypowiedzi: „Jak będziesz mieć dziecko, to zrozumiesz” / „Powinnaś też już pomyśleć o dzieciach,” itd. Wtedy na pewno ucieknie, gdzie pieprz rośnie….
Ufff. Zadanie zaliczone. Nie masz już przyjaciółki. Teraz w Twoim otoczeniu same mamy z dziećmi. lepiej Ci?




81 Comments
Agnieszka R.
haha:D no wymiatasz:D mam duzo klezanek ktore juz posiadaja swoje pocieszy i jestem dosc wyrozumiala. Moja przyjaciolka ma dwojke i wiekszosc z tych punktow sie zgadza ;D chciaz nie podchodze do tego az tak krytycznie. Ale.. Wszystko w granicach rozsadku. Mam znajoma ktora na fejsie potrafi wstawic codziennie nowe zdjecie lub test z zycia np. jak sie dzisiaj z nia dziecko przywital i dopisek -bezcenne:D ehhe to juz przesada:D A poza tym wiadomo ze kazda mama swoje dziecko uwaza za najlepsze i najkochansze;) i trzeba im to tez wybaczyc hehe 😉
Natalia - tasteaway.pl
Ja też jestem wyrozumiała – w końcu sama mam dziecko 😉 Ale staram się zauważyć, że jednak świat nadal istnieje, a nowe umiejetności Maksa nie są wydarzeniami wagi państwowej 😉 pewnie i mi się zdarzyło czasem podpaść bezdzietnym przyjaciółkom, ale staram się zapalać sobie czerwone światło, gdy przesadzam 😉 co do tego, co ludzie wyczyniają na fejsie od momentu pojawienia się dziecka – faktycznie czasami można zwariować 🙂
Agnieszka R.
hehe oj mozna mozna, a mozna tez usunac ze znajomych 😉 Co do przyjaciol, wiadomo jest jest sie przyjaciolka od dawna jak ja z moja np od ponad 15 lat to takie rzeczy jak pampers na stole czy inne dziwne sprawy staram sie zrozumiec i nie zwracac na nie uwagi, ewentualnie powiem co trzeba jak widze ze cos juz na prawde razi mnie niemilosiernie ehhe ale do rzadko sie zdarza;) tak czy inaczej tekst swietny bo kazdy w nim odnajdzie jakas chwile ze swjego zycia hehe 😉 pozdrwionka 😉
Natalia - tasteaway.pl
dzięki! 🙂 pozdr z zamarzającej w -15C Warszawy!!;)
Psie Wędrówki
pkt 1 tak bardzo taaaak!
Natalia - tasteaway.pl
punkt pierwszy to podstawa 🙂 i pomyśleć, że kiedyś młode matki nie miały tej możliwości dzielenia się swoją radością i miłością 😉
Psie Wędrówki
jak one żyły? może zdjęcia na tablicy informacyjnej umieszczały ^^
Natalia - tasteaway.pl
Oj niewątpliwie były to ciężkie czasy dla własnego ego!!!:) szanse na wyświetlanie się przed całym światem z dzieckiem czy czymkolwiek innym ograniczone 😉
hotell-me-more.blogspot.com
Genialne!!! Moja właśnie dziś rodzi – poczekamy zobaczymy jak to będzie – ale zdjęć na FB nie było do tej pory więc jestem dobrej myśli 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Hahaha:) nadal zostają te, które troszkę mniej poddały się szaleństwu po wstąpieniu na planetę MAMA 😉 tego życzę Twojej przyjaciółce i Tobie of kors 🙂
Ewelina Mrowinska
rewelacyjny tekst! 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki!!! 🙂
Joanna/ LotsOfSources
Wprawdzie nie jestem matką, ale nie rozumiem jak można zatracić w 100% siebie po urodzeniu dziecka, co objawia się tym, co przytoczyłaś a nawet idzie dalej: zmiana profilowego na kontach ze swojego zdjecia na zdjecie dziecka (?!), statusy wygrazające innym np: tym strasznym autom, ktore przeszkadzają spac malenstwu, spotkania tylko z innymi matkami, przeżywanie wszystkiego w kontekście dziecka… Wiem, że nowy Człowieczek w rodzinie to ogromna zmiana, ale to nie jest zdrowe podejście…
Natalia - tasteaway.pl
O usuwaniu zdjęć profilowych pod zdjęciem dziecka świetnie pisała ostatnio Ania Alboth z The Family without borders:) ! dokładnie to, co Ty mówisz: nagle matki tracą twarz, znikają… Wygrażające statusy? Hmmm, czyżbym nie zwróciła uwagi? Muszę się przyjrzeć 🙂 Mały Człowiek to faktycznie rewolucja i wiele dobrego, ale ja tam jestem na stanowisku, że nawet z nim chcę pozostać sobą.. przecież kimś przed dzieckiem też byłam 😉
teklaa
Pogadamy jak urodzisz dziecko 😉 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia 😉
N.
Świetnie napisane, żartobliwie, ale myślę, że niektórym mogło pójść w pięty 🙂
Ja nie należę ani do mam, ani nie mam jeszcze w gronie najbliższych koleżanek i przyjaciółek żadnej spodziewającej się ani posiadającej dziecka. Słyszałam natomiast historie, że równie zatruwające przyjaźń może być planowanie ślubu 😛
Natalia - tasteaway.pl
Masz totalnie rację z tym ślubem!!!:) wiem coś o tym! my nie mamy ślubu, a pamiętam jak 2 lata temu moje przyjaciółki / koleżanki hurtowo wszystkie brały ślub! spotkania i rozmowy o sukience, włosach, butach, miejscu, itd… to też może być irytujące na dłuższą metę!!:)
ania
Tekst zupełnie bez sensu… Zawsze mi sie wydawalo, ze przyjazn to relacja miedzy 2 osobami i za jej utrzymanie te 2 osoby sa odpowiedzialne. Tekst pokazuje, ze po porodzie to tylko Młoda Mama za to odpowiada. Czy drugiej doroslej Kobiecie tak trudno zrozumieć, że teraz Mloda Mama 24h/dobę, 7 dni w tygodniu zajmuje się dzieckiem? Jasne, ze trzeba zachować umiar w opowiadaniu o dziecku, ale Młoda Mama wlasnie przestala chodzić do pracy, na kino i książkę nie ma czasu… Tak jak od Młodej Mamy wymagamy zainteresowania nowym chlopakiem czy praca kolezanki, tak samo od kolezanki wymagajmy zainteresowania dzieckiem.. W przeciwnym wypadku taka przyjaźń trochę nie ma sensu…
Natalia - tasteaway.pl
Aniu, masz wiele racji!:) w pierwszej wersji ten tekst miał się tyczyć zarazem błędów popełnianych przez mamy, jak i tych, które popełniają ich koleżanki nie-mamy, które nagle nie potrafią się zachować w obliczu dziecka 😉 im się dostanie w przyszłym tygodniu ;)) a co do pracy dwóch stron oczywiście masz rację 😉
Monika Kilijańska
Prawda, ale będąc przyjaciółką wiesz co by doprowadziło do pasji Twoja przyjaciółkę. Tak jak ty masz gdzieś jej opowieści o fascynacji gotowaniem czy nową grą na FB, czym czasem tylko Cię uraczy, tak ona ma gdzieś godzinne gadanie o konsystencjach zupki marchewkowej i jej wpływie na defekację niemowlaka. “Nie rób drugiemu co tobie niemiłe”, prawda?
Marta Szatylowicz
jak zawsze super!!! 🙂 ale ja mimo, że jeszcze NIEMATKA, z MATKĄ polką i Maksem chce sie w końcu spotkać!!! 😛
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki Ragazza!:) trzeba, trzeba!:) napiszę na FCB!:)
asiaya
Hahaha! Rozwinięciem punktu 10 jest propozycja WAKACJI singli i rodzin z dziećmi. “Wynajmujemy duży dom w …., mamy 4 pary z piątką dzieci i jeszcze jeden pokój wolny, bierzecie?”. Punkt następny przy wizytach: “O, jak już jesteś, to fajnie, posiedź z nim/nią chwilkę, a ja umyję głowę/skoczę do warzywniaka, bo przecież nie mogę, jak jestem sama. Zaraz wracam. Szybciutko”. Ale fajnie być “ciocią”, zwłaszcza, gdy dzieciaki już takie kumate się robią.
Natalia - tasteaway.pl
Hahaha, coś w tym pilnowaniu jest 😉 ale ja w tej branży to głównie babcię wykorzystuję 😉 ciocie przydają się przy wyjściach do restauracji 🙂 Kumaty dzieciak to już fajny partner do rozmowy – tak jak nasz teraz – zawsze dorzuci swoje trzy grosze 😉
Emilia Antochów
A ja uważam że obydwu stronom musi zależeć na utrzymaniu znajomości i będąc matką dwojga dzieci i trzeciego w drodze najlepszy kontakt mam z tymi “nie rodzicami”, którym chciało się nas odwiedzać gdy mieszkaliśmy za granicą, nie przeszkadzało że podczas kładzenia dzieci spać muszą przez jakiś czas poczekać aż z mężem ogarniemy dzieci, byli wyrozumiali gdy dziecko się zabrudziło i musieliśmy mieć dłuższe przestoje podczas wycieczek, nie traktują moich dzieci jak powietrze. To wszystko sprawia ze przy nich czuję się komfortowo. Akceptują nas, rodzinę jako komplet.
Dziecko, a tym bardziej dwoje dzieci, to już zaawansowana logistyka. Sama tego nie byłam w stanie wyobrazić sobie nie będąc matką. Także: “niematki” poczekamy, pogadamy :))
Natalia - tasteaway.pl
Emilka, artykuł o “niematkach” jest w drodze 😉 bo dokładnie masz rację, że po stronie bezdzietnych też jest sporo “winy” pod względem utrzymania kontaktów, wyrozumiałości, tolerancji, itd 🙂 Nawet dziś miało być o tym, ale się nie wyrobiłam 🙂 Ale coraz bardziej odczuwam potrzebę płynącą od “czytaczy”, by taką odpowiedź MATKI do NIE-MATKI popełnić! :))
Thomas
Faktycznie jeśli się tak przegina, to może być ciężko, ale jak inne osoby tu komentują, druga osoba też musi to zrozumieć, że teraz całym światem mamy jest jej dziecko.
„Jak będziesz mieć dziecko, to zrozumiesz” – tego faktycznie nie można przypinać do wszystkiego, ale czasem trzeba. Bo jedynie rodzic zrozumie innego rodzica w pewnych sytuacjach, o czym sam się przekonałem, najpierw mając jakieś zdanie na temat życia rodziców, a potem jak mi się one zmieniło jak sam nim zostałem.
Natalia - tasteaway.pl
Jasne, że tak.. 🙂 właśnie o tym będę dziś pisać.. o niezrozumieniu dla matek przez bezdzietnych znajomych, bo przecież strony zawsze są dwie 🙂 A co do przeginania, nigdy nie jest zdrowe – czasem wykończy nie tylko przyjaciółkę, ale też męża / faceta 😉 a perspektywa rodzica na pewno się zmienia, chociaż nie wszystkie wizje “zobaczysz, jak będziecie mieli dziecko” się u nas sprawdziły 😉
Agnieszka
Nie zgadzam się z tym artykułem, który sprowadza każdą matkę do egoistycznej, nudnej kury domowej. Nie straciłam żadnej bezdzietnej przyjaciółki po urodzeniu dzieci. To jasne, że matki rozmawiają o swoich dzieciach, bo są one dla nich ważne, ale poruszają też inne tematy. Dziwne by było, gdyby o dzieciach nie mówiły, przecież każdy mówi o tym, co go interesuje, bawi, zajmuje. Myślę, że autorka tekstu miała pecha i zwykłą znajomą postrzegała jako przyjaciółkę. Przyjaciele się tak nie zachowują. A co do zdjęć profilowych, każdy sam je wybiera według gustu. Jedni uważają, że twarz ich dziecka mówi o nich samych, inni na to miejsce dają kota bądź smerfetkę. Jest to nasza indywidualna sprawa.
Natalia - tasteaway.pl
Cześć Agnieszka!:) autorka nie miała pecha – nadal ma sporo bezdzietnych i koleżanek, i przyjaciółek 🙂 Ale słyszy też od bezdzietnych: “czułam się niepotrzebna na tym spotkaniu, bo one gadały tylko o dzieciach / były piatym kołem u woza/ nie mogę się już spotkać z przyjaciółką, bo po 18.00 nie wychodzi z domu”… z tych różnych skarg powstał ten tekst – oczywiście jest przerysowany, to swoista licentia poetica :)… tekst wyolbrzymia zachowania matek, ale prawie każdy z nas się z którymś z nich spotkał w natężeniu 5 % lub 80% 😉 osoba spełniająca wszystkie kryteria – hmmm, byłaby raczej nie do wytrzymania 😉 pozdrawiam, Natalia
Agnieszka
Ja mówię o pechu do tej konkretnej znajomej, której zachowanie skłoniło panią do napisania tekstu. Matki wychodzą po osiemnastej, kiedy dziecko trochę podrośnie. Ale są przecież telefony, internet. Każdy, kto ma odrobinę chęci utrzyma świetny kontakt z osobą mającą mniej czasu z powodu powiększenia rodziny. Czasami trzeba po prostu przeczekać kilka tygodni. Pozdrawiam!
Natalia - tasteaway.pl
Tak jak już pisałam, nie było żadnej konkretnej osoby / znajomej / przyjaciółki … było wiele zachowań wśród znajomych matek, nie-matek, itd 🙂 ale oczywiście chęci są kluczowe;)
Ewa
Jak matka ma z kim zostawic dziecko, to moze wychodzic sobie sama i to juz nawet jak maluch tygodniowy czy kilkumiesieczny 🙂 Pewnie, ze z dzieckiem tez moze wyjsc, ale nie rozerwie sie, jak ma spokojnie pogadac z kolezanka. Ja nie mam babci, ktora zostanie z wnukami. Maz wraca pozno z pracy.
Domyslam sie, ze teskt jednak troche z jajem mial byc. Mimo wszystko przerysowane niektore rzeczy za bardzo. A wydaje mi sie, ze w przyjazni to jest zrozumienie, wspieranie sie i nie ma pretensji, bo ta ktora wlasnie zostala mama nie ma czasu, czy nie moze.
Natalia
Jasne, że trochę w nim wyolbrzymienia 😉 zakładam, że aż takie “matki potworki” nie istnieją ;)) to miks różnych zachowań i cech 😉 ja ze swoim maluchem chodziłam bardzo często na wszelkie spotkania jak był niemowlakiem lub tak do roku 😉 teraz to juz stary koń (5 lat) – nadal z nim chodzę, ale wiadomo, że dużo czasu spędza też w przedszkolu 😉
Milena
Wszystkie te punkty można przeredagować i dopasować do każdej osoby-fotografa, podróżnika, fashionetki czy wielbiciela psów.. To co Pani napisała jest krzywdzące wobec Młodych Matek. Bo czym one zawiniły? Tym, że zaszły w ciążę i nagle nie można z nimi nigdzie wyjść i pogadać? Właśnie ten stereotyp psuje przyjaźnie.. Jestem mamą od pół roku, sama zajmuję się synkiem, gotowaniem, praniem, domem i psem. Jak tylko znajdę chwilę piszę do koleżanek żeby nadrobić co tam u nich słychać. Sama od siebie nie napisała ŻADNA. Nikt też nie zaproponował mi wyjścia, a kiedy męczyłam się z baby bluesem, mogłam liczyć tylko na siebie. Nie jestem nielubianą osobą a jednak już w czasie ciąży ludzie zaczęli patrzeć na mnie przez pryzmat dziecka i do teraz tak jest. Sama prowadzę bloga i myślałam żeby napisać artykuł pt.: “Jesteś mamą, nie istniejesz” ale chyba dam sobie spokój, bo jak teraz to wszystko przeanalizowałam, zrobiło mi się tylko bardziej przykro. Co do Pani wpisu, jest w nim wiele racji, przy paru punktach się zgodzę ale też bądźmy bardziej otwarci, każdy ma prawo robić to co chce. Pasjonaci dzielą się swoją pasją, a tak akurat wychodzi, że kiedy mama zostaje sama z dzieckiem, staje się ono jego pasją. Nie wylewam tu swoich żali, ale naprawdę ja osobiście od pół roku mogę liczyć tylko na towarzystwo synka.
Natalia - tasteaway.pl
Witaj Milena!:) Możemy na Ty, nie na Pani? 🙂 Tak będzie wygodniej.. Przykro mi, że masz takie odczucia.. ja też jestem mamą – mój synek ma 2,5 roku obecnie, więc wiem, że świat się zmienia, że jest dużo rzeczy na głowie, których wiele osób nie potrafi zrozumieć.. Przykro mi, że masz takie odczucia co do swoich znajomych, to rzeczywiście średnio o nich świadczy 🙁 Ja jak najbardziej uważam, że wina za rozpad relacji leży po obu stronach, bo nie-mamy też popełniają wiele błędów – przeczytaj najlepiej drugi tekst na ten temat –
https://www.tasteaway.pl/2014/02/04/poradnik-jak-sie-pozbyc-przyjaciolki-gdy-zostaje-nudna-mama/
pewnie z wieloma punktami tam się zgodzisz.. chociaż wiem, że to smutne czasem.. PS. a może jednak w okolicy jest jakaś koleżanka też mama, jeśli nie-mamy nie stanęły na wysokości zadania? 🙂 ja przyznaję, że do kilku koleżanek zbliżyłam się / odnowiłam relację, gdy właśnie obie zostałyśmy mamami. i teraz bardzo sobie to cenię 🙂 bo po 2,5 roku mogę stwierdzić, że na pewno nie jest to relacja tylko oparta o dzieci 😉
Maggie
Zgadzam sie z Tobą Milena… odnosnie tych wiadomości do znajomych… sama zawsze wyciagalam pierwsza rękę a jeszcze niektorzy są w stanie pwiedziec zupelnie na odwrot… przykre to jest… mieszkam w malej wsi niedaleko malego miasteczka. NIe mam auta, maz jest codziennie do 14 w pracy, jestesmy z mloda (2lata) jakby odciete od Swiata:) ale mamy piekna okolice i staram sie nam ten czas jakos urozmaicic:) a to rower a to odwiedzimy babcie:) chetnie zaparzylabym komus herbate ze swiezej miety gdyby ktos nas odwiedzil, bo większosc znajomych jest mobilna…. ale bardzo cięzko o to… także idzie to w obie strony… nie wiem czy ludzie myslą ze my faktycznie jestesmy juz tak pochłonięte dziećmi ze nie mamy na nic ochoty???? nie wiem… ale chyba tak juz musi byc. Dzieki za ten wpis i za komentarz Milenka.
Natalia
Hey Maggie, masz rację – wszystko zależy od dwóch stron.. jeśli tylko jedna dzwoni i zabiega, to zgadzam się, że można mieć dość i się wkurzyć:/ fajnie, że pomimo to kombinujesz jak urozmaicić czas Wam dwóm 😉 a przedszkole gdzie macie? W miasteczku obok?
Magda
Hej, mamy we wsi:) ale młoda jeszcze za młoda:/ a w październiku rodzę drugiego malucha wiec nie ogarnę tego z przedszkolem i jednym autem:/ bo przedszkole w jednym końcu a my w drugim. Wiec już chyba pójdą razem jak młodsze skończy te 2,5, a może puszeczkę starsza wcześniej… Zobaczymy jak to rozegrać
Kasia
W moim przypadku, to akurat koleżanka jednorocznego synka od samego zajścia w ciążę napisała do mnie tylko raz, zapomniała o moich urodzinach… zawsze to ja pierwsza się odzywałam, także zależy na kogo się trafi.
Natalia
:((( przykre 🙁
Magda Wojtkiewicz
Moja przyjaciółka ma już kilkuletnią córkę i NIGDY – serio nigdy – nie wykonała któregokolwiek z tych punktów. Ale spotkania zawsze u niej w domu – bo by nie miała z kim dziecka zostawić (ale mała zawsze się sama wtedy bawiła…). Za to o dowolnej porze 😛
Natalia - tasteaway.pl
Magda, jakoś umknął mi Twój komentarz!! sorki!:) no to tylko gratulacje dla przyjaciółki!!! 🙂 chociaż, że spotkania tylko w domu, to ja bym jako mama oszalała 😉 mojego nawet jak miał kilka miesięcy wolałam gdzieś do ludzi zaciągnąć i sama skorzystać 😉 ale tutaj każdy ma inne upodobania 😉
Kraspedia
HAHAHA ubawiłam się 🙂 Fajnie napisane. Jak bardzo się cieszę, że mnie to nie dotyczy. Poczułam się dobrze czytając Twoje słowa, naprawdę dobrze 🙂 Moja Ala ma 3 mc, a ja kilka razy byłam na ciuchowych zakupach, kilka razy na spotkaniach z koleżankami, raz nawet spałam poza domem. W tej chwili mąż pojechał z małą do ortopedy, w czwartek przychodzą do nas 2 bezdzietne pary na wieczór gier, w piątek idę wieczorem z koleżanka na miasto. Kocham swoje dziecko, ale nie zapominam o sobie i o osobach, które są w moim życiu. Wiadomo, że moje dziecko najbardziej intersuję mnie i męża. Kiedy przychodzią do nas bezdzietni znajomi z gratulacjami nie rozmawiamy o dzieciach. Dziekuje Ci za ten wpis 🙂
AJ
Wydaje mi się, że we wszystkim należy zachować umiar. Ja jestem mamą półrocznego synka, którego może faktycznie nie brałam na spotkania z przyjaciółką do galerii handlowej, ze względu na wszędobylskie bakterie 😉 ale wygospodarowałam troszkę czasu i poszłam na pizzę czy fitness zostawiając małego pod czujnym okiem tatusia. Może czas był bardziej ograniczony, ale dla chcącego nic trudnego. Jeśli chodzi o zdjęcia, to nie ma się co dziwić, że prędzej młode mamy wrzucają zdjęcie dziecka niż swoje, bo przecież powrót do formy zajmuje troszkę czasu a my kobiety wolimy, żeby postrzegali nas jako zadbane i “w formie” niż te co “strasznie wyglądają po ciąży” 😉 ale tu też ważny jest według mnie umiar. Co innego wrzucić, aktualne zdjęcie dziecka lub z dzieckiem raz na jakiś czas a co innego wrzucać 15 zdjęć z każdego spaceru, nieostrych, marnej jakości, nie przedstawiających nic konkretnego poza wózkiem z tyłu, z boku, z przodu, dziecka z lodem, z lizaczkiem, dziecka jak idzie, jak jedzie, siedzi na ławce, siedzi na huśtawce itd, ale to akurat nie dotyczy tylko młodych matek. Są ludzie którzy “tak mają” a tylko obiekt, który na zdjęciach się znajduje zmieniają na samochód, psa, kota czy drugą połówkę zwaną zamiennie “mysiem-pysiem” :)))) Z drugiej strony nie ma się co niepotrzebnie denerwować, zawsze jest opcja przestań obserwować (o nawet rym się trafił na koniec) pozdrawiam serdecznie p.s. bardzo przyjemnie czyta się Waszego bloga 😉
Natalia - tasteaway.pl
Hey AJ!:) jasne, zgadzam się z Tobą 🙂 we wszystkim trzeba mieć umiar 🙂 ja oczywiście też wrzucałam fotki bobasa, ale właśnie jedną fajną co jakiś czas, a nie sesję 10 fotek na huśtawce 😉 zresztą ten tekst to oczywiście obraz nieco przerysowany, ale efekt rozmów z wieloma osobami, czesto bezdzietnymi, często też takimi, które dzieci mieć nie mogą i ich te zachowania nie tylko wkurzają, ale również bolą :(… masz rację – niektórzy mają tak z psami ;)))) PS. dziękujemy, zapraszamy!!!:)
Urban Anna
A co jeśli przyjaciółka nawet samotna chciałaby a nie może mieć dziecka i obraża się na ciebie bo ty zaszłaś ? To dopiero przyjaciółka!?
Natalia - tasteaway.pl
Oj nie, tego też nie akceptujemy 🙁 Wiem, że to czasem ciężkie, gdy jedna łatwo zachodzi, a druga nie może.. albo nawet nie może znaleźć partnera, ale myślę, że obrażanie się nic nie pomoże.. grunt, by ta w ciąży zrozumiała też tą bez ciąży i nie mówiła 24 h o swoim szczęściu, nawet jeśli jest super szczęśliwa.. tak ja to czuję. Gdy spotykaliśmy się swego czasu ze znajomymi, którzy długo się starali o dziecko, starałam się znaleźć inne tematy niż własnie dziecko..
Urban Anna
Moja obraziła się za sam fakt że ja jestem a ona nie.Bo jak inaczej tłumaczyć że dziś rozmawiamy i mówię że jestem w ciąży i niby wszystko oki a n drugi dzień udaje że mnie nie zna i od tamtej pory unika mojego towarzystwa.A jak już się spotkamy przypadkiem to robi taką kwaśną minę i głupie aluzje że aż się odechciewa jej towarzystwa.To dopiero przyjaciółka.
Natalia - tasteaway.pl
Ojej, to naprawdę przykre 🙁 chyba w takiej sytuacji rzeczywiście przyjaciółką nie można jej nazwać 🙁
Ina
Nie ma nic gorszego, niż osoby opowiadające ciągle o swoich dzieciach i raczące nimi wszystkich znajomych na fb. To plaga i patologia. Żałuję, że nie ma na fb filtra usuwającego zdjęcia i posty z dziećmi, którymi mnie “uszczęśliwiają’ niektórzy moi znajomi. Na szczęście w życiu mogę takich usunąć z grona znajomych i tak robię.
Natalia - tasteaway.pl
Myślę, że sporo osób by korzystało z takiego filtra ;)) umiar, umiar to podstawa;)
Mama
Jak urodzilam pierwsze dziecko uslyszalam od bezdzietnej przyjaciolki ze jest jakies dziwne 🙂 tylko dlatego ze roczne dreptajace dziecko nie usiedzialo w knajpce na krzesle 😉 juz wiecej jej nie zobaczylam. Moim zdaniem PRZYJAZN ta prawdziwa tak samo wytrzyma opowiesci o kupkach jak i o nowych podbojach niedzieciatej przyjaciolki. Jesli relacja wygasa to znaczy ze niewiele z przyjaznia miala wspolnego. Mam przyjaciolke ktorej nigdy nie przeszkadzalo opowiadanie o moich dzieciach, wrecz sama dopytywala bo ją interesowalo moje zycie. I na odwrot, mnie bardzo jej. Teraz po 10 latach znajomosci dorobila sie swojej pociechy i dalej jest fajnie. Jesli odwracaja sie od nas osoby ktorym przeszkadza fotka dziecka na fb czy karmienie piersia to znaczy ze nie sa nas warte ani nam potrzebne. A juz na pewno nie sa przyjaciolkami jak nazwano je w tym tekscie.
Natalia - tasteaway.pl
Masz rację, to praca obu stron! Z jednej strony my, mamy, powinniśmy zachować trochę umiaru, z drugiej strony zgadzam się, że przyjaciółka, która w ogóle nie interesuje się naszym dzieckiem to wcale nie przyjaciółka… Zresztą tekst “w drugą stronę” też kiedyś pisałam 😉 – https://www.tasteaway.pl/2014/02/04/poradnik-dla-bezdzietnych-jak-przez-brak-dziecka-stracic-przyjaciolke/ 😉
gosia
Mam wrażenie że tu opisano dwie moje najlepsze przyjacółki (niestety chyba już byłe). Nie wyobrażacie sobie nawet ile razy z mężem znaleźliśmy się w podobnych sytuacjach! Imprezy z samymi dzietnymi a wśród my bezdzietni traktowani jak jakieś nietypowe zjawisko! A do tego kupki, zdjęcia, porady itp i zero innego tematu. My dzieci niestety mieć nie możemy, nie to że nie lubimy czy nie chcemy. Ktoś dobrze określił takie zachownia rodziców – Patologia! Dziś świat skoncentrowany jest na dzieciach – kasy dla ciężarnych i tych z dziećmi, ulgi na dzieci, podwożenie dzieci do szkoły 100 m samochodem a przy tym blokowanie ruchu, bo dziecko musi wysiąść, a już szkoda mówić co się dzieje w szkołach. Dzieci mogą dosłownie wszystko. Znajomi nauczyciele mówią że nie ma nic gorszego od niegrzecznych dzeci niż ich rodzice. Wywiadówka to najgorszy dzień pracy nauczyciela. Na codzień towarzyszy nam ciągła postawa roszczeniowa – mi się należy bo mam dziecko. Czy nasi rodzice też tak się zachowywali, nie wydaje mi się…potrafili jakoś nas wychować bez ulg i przywilejów…
Natalia - tasteaway.pl
Hey Gosia.. mam nadzieję, że może jednak uda się jeszcze dogadać z przyjaciółkami i pójdą po rozum do głowy? Też słyszałam o imprezach tylko dla dzietnych :/ albo o przyjaciółce, która swojej przyjaciółki nie zaprasza na urodziny męża, bo tam “będą same pary z dziećmi, a Ty jesteś sama” :/// słabe to strasznie 🙁 domyślam się, że może to być jeszcze bardziej przykre, jeśli nie możecie mieć dzieci… nie zgodzę się tylko co do tych kas dla ciężarnych czy mam z dziećmi… czasem naprawdę w tej ciąży jest ciężko albo z dzieciakiem popłakującym na rękach i jestem zdania, że taką osobę można przepuścić, zwłaszcza, jeśli przede mną jest dwudziestolatek w sile wieku.. taka empatia po prostu.. empatia dzietnych dla bezdzietnych, czyli nie zarzucanie ich kupkami itd.. ale też odrobina empatii w drugą stronę. Ostatnio sama zwrociłam jakimś facetom uwagę w tramwaju, bo stała obok dziewczyna w ciąży…;)
ewa
Dwuletni artykuł przypomniał mi jak straciłam przyjaciółkę, która została mamą. W sensie nadal utrzymujemy kontakt – jeśli ja napiszę. Jeśli ja zaproponuje spotkanie mam 20% szans, że akurat jej podpasuje. Lubię ją mimo, że gada tylko i wyłącznie o dziecku. Niestety ona od 3 lat nie ma pojęcia co się u mnie dzieje. Bo nie pyta, a ja jakoś nie potrafie narzucać jej swoich problemów. Pozdrawiam
Natalia
Hey Ewa, smutno mi się zrobiło jak przeczytałam ten komentarz..:( może jednak jest jeszcze dla Was szansa? Może powiedz szczerze o swoich odczuciach?? Kurczę, po 3 latach nawet najbardziej zakochane w dzieciach matki zaczynają chyba dostrzegać coś więcej??
Magda
Wiesz co? A ja powiem Ci jak właśnie tracę przyjaciółkę przez/dzięki! Dziecku i chyba wcale mi nie jest z tym źle. Znamy się od przedszkola, a pewnie z 25 lat. Nie zawsze było kolorowo między nami, ale zawsze byłyśmy razem. Z resztą jako jedynaczki doskonale sie rozumiałyśmy. Odkąd zaszłam w ciążę, do teraz (obecnie Dzieć ma 20 msc), ona, bezdzietna panna ma najwięcej do powiedzenia w kwestii wychowania dziecka co mnie MEGA irytuje. Na początku jeszcze starałam się przedstawić mój punkt widzenia, z racji podążania za dzieckiem, chęci wychowania go w duchu rodzicielstwa bliskości. Ona totalnie wszystko negowała, na podstawie znajomych czy rodziny. Teraz mam na to olewkę i dobrze mi z tym. Jestem typem, której najlepiej w domu, z rodziną. Ona zawsze naciskała “kiedy skończysz karmić, poszłybyśmy gdzieś, pobawiły”. Nie jest w stanie zrozumieć, że odkąd jestem matką najzwyczajniej w świecie mi się nie chce. Bo po całīm dniu szaleństwa wolę ze swoim facetem posiedzieć sam na sam w ciszy. Dzielą nas dwa bloki, a nie widziałyśmy się ze 2 miesiące.
Natalia
Co do mądrości wygłaszanych przez osobę nie mającą dziecka, to rozumiem, że to może irytować. Ja też miałam kilka takich sytuacji z koleżankami wygłaszającymi opinie, co powinna jeść matka karmiąca i też mnie to irytowało, więc jak najbardziej Cię rozumiem 😉
Rozumiem też, że mniej się chce iść na imprezę 😉 Ja np. lubię bardzo, ale wolimy wychodzić we dwójkę, nie mam wielkiej potrzeby na babskie wyjścia na imprezy, ale nadal lubię się spotkać z przyjaciółkami na kolację, kawę, obiad, pogadać, bez mężów, bez dzieci.. myślę, że to fajny złoty środek między szalona impreza, a “spotykam się tylko w domu”;) ale rozumiem, że u Was ten pierwszy aspekt był kluczowy..
Monika Piętosa
Tak…. Wlasnie mam ten moment i uważam że pojawienie sie dziecka to nowy etap w życiu i to normalne ze w związku z nowym etapem w życiu pojawiają się też nowe znajomości a stare niestety kończą. Nowy etap w życiu to inne priorytety, upodobania, zmiana przyzwyczajeń itd.
Natalia
Jasne, pewne rzeczy się zmieniają, fajnie poznać nowe osoby na tym samym etapie życia, ale trochę szkoda żegnać dawnych znajomych i przyjaciół tylko dlatego, że jeszcze nie mają dziecka;)
Natalia
Dobrze, Twoim zdaniem ona nie była w stanie zrozumieć, że Ci się nie chce, ale Ty też nie mogłaś zrozumieć, że ona miała taką potrzebę. Złoty środek? Spotkać się raz u Ciebie czy gdzie tam chcesz, a następnym razem pójść gdzieś zaszaleć. Raz jedna decyduje, a raz druga. Innej opcji niestety za bardzo nie ma, bo jeśli Ty ignorowalas jej potrzeby to dość logiczne, że zadziała to też w drugą stronę.
Jusia
Jest w tym tekście sporo racji, ale fakt faktem, życie kobiety po urodzeniu dziecka się zmienia. Ale nie powinno być przepełnione tylko dzieckiem. Jak jeszcze dwa lata temu dziecka nie miałam, nie mogłam zrozumieć, jak niektóre kobiety zatracają się w macierzyństwie, poświęcając w pełni siebie temu małemu człowiekowi. Teraz rozumiem. Samej brak mi czasu na to, czy na tamto, ale nie bez przesady. Mogę sobie wyjść do kina, na spotkanie, na zakupy w galerii. Bo mam kochającego męża, który zajmie się małym nicponiem, gdy chcę sobie poleniuchować, zająć się swoim hobby. Nawet mnie nieraz wygania, jak według niego przesadzam z zajmowaniem się tylko dzieckiem, nie sobą i moją pasją. Gorzej mają samotne matki. Jeżeli nie mają obok siebie nikogo, kto zajmie się dzieckiem, to jak tu mówić o spędzaniu wolnego czasu.Wiadomo, można zabrać dziecko na spotkanie z przyjaciółką, czy do galerii, ale niektóre z dzieci są tak absorbujące, że nawet nie pogadasz od serca, czy nie zdołasz przymierzyć spokojnie spodni, które wpadły Tobie w oko. Dlatego uważam, że przyjaźń i Jej utrzymanie zależy nie tylko od Matki, której życie zmienia się o 360 stopni od momentu pojawienia się Dzidzi, ale także od Przyjaciółki, ich relacji,bycia szczerym, mówienia przyjaciółce, że Ci Jej trochę brakuje, że brakuje tych plotek, spotkań, długich rozmów. Przecież Młoda Mama nie robi tego specjalnie. Fakt faktem, nikt nie lubi cały czas słuchać o kupkach, zupkach, minkach itd. Nawet ja, mając 2-letnie dziecko. Lubię pogadać o ubraniach, ploteczkach z Kozaczka, mojej pasji fotografowania, planach i celach. Ale świat Młodej Mamy to dziecko, każda kobieta, która je rodzi potem to rozumie. Ale jeśli to prawdziwa przyjaźń to przetrwa każdą burzę.
Natalia
Masz oczywiście rację 🙂 Wszystko zależy od dwóch stron! 🙂 nawet po tym tekście, który pisałam już ponad 2 lata temu, pisałam też kontynuację – o tym, że to czasem ta bezdzietna przyjaciółka zniechęca młodą mamę, bo np. kompletnie ignoruje jej dziecko, bo nawet nie chce go zobaczyć, bo mądrzy się co do wychowywania dziecka, pomimo, że swojego nie ma… Więc klasycznie do tanga trzeba dwojga;)
Anuk
Co za głupi tekst! tak można stracic jedynie niewiele znaczących znajomych, na pewno nie przyjaciół.
Natalia
Ładniej byłoby napisać: “Nie zgadzam się z tym tekstem” niż “Co za głupi tekst” 😉 Niestety słyszałam też o wieloletnich przyjaźniach wiszących na włosku przez kumulację “mamowych” zachowań i ignorowanie tego, co wokół..
Aleksandra Komar (zkomarowejsf
Jestem mamą 14-miesięcznego chłopca. Strasznie mnie wkurzają koleżanki wrzucające zdjęcia brzuchów/usg/dzieci na swoje profile, do tego jako publiczne. Czy te dzieci mają prawo do prywatności? Zdjęcie swojego wrzuciłam jedno (widoczne tylko dla znajomych), kilka dni po wyjściu ze szpitala z informacją że jest nas więcej. Wszyscy zdziwieni, no bo jak to, byłaś w ciąży a nic fb na ten temat nie wiedział…
Mam nadal również przyjaciółki/kuzynki bez dzieci, bo potrafię rozmawiać na inne tematy. Nadal mam swoje pasje, hobby, jestem tą samą osobą, aby tyle że na naszych spotkaniach zazwyczaj jest dodatkowy mały, biegający człowieczek 🙂
Natalia
🙂 Przybijam piątkę :)) kluczowe, by zachować siebie, swoje zainteresowania i pasje 🙂 w takiej sytuacji mały, biegający człowieczek jest na spotkaniach dodatkowym miłym elementem, a nie non stop głównym punktem 😉
Ola
Ja bym jeszcze dodała nieśmiertelne “nie rozumiesz, ale zobaczysz, jak będziesz w ciąży”. Ja się przez to zdanie nabawiłam awersji do koleżanek w ciąży. Szczególnie, jeśli ktoś nie bierze pod uwagę, że np. druga strona bardzo chciałaby w tej ciąży być…
Natalia
Oj tak, to jest niestety bardzo przykre :((( zwłaszcza, gdy ktoś nie ma wyczucia 🙁
Aslantepe
No moja przyjaźń rozpadła się bo obie bylysmb w ciąży, a potem miałyśmy inne wizję macierzyństwa
Natalia Sitarska
🙁 to też chyba może być powodem 🙁 generalnie dzieci myślę, że mogą być powodem zawiązania znajomości lub jej umocnienia, ale często utrudniają… my też tak mamy czasem ze znajomymi 🙁 mam wrażenie, że nasze podejście jest dość luźne, nie mamy problemu, by spotkać się z kimś nawet o 18.00 z dziećmi, a dla wielu osób to jest problem.. czasu na spotkania coraz mniej 🙁
Ela
A ja mam dziecko i nie cierpię rozmawiać o dzieciach 🙂 Jeżeli udaje mi się spotkać z koleżanką, nawet taką, która też ma dzieci, to ja naprawdę nie chcę ciągle gadać o pieluchach, karmieniu itd. Staram się w tym wszystkim nie zatracić siebie. Jestem matka, ale przede wszystkim SOBĄ – kobietą. Mam zainteresowania, przemyślenia, opinie. Nie fascynują mnie pieluchy. Kocham swoje dziecko, ale nie chcę być jedną z tych kobiet, które poza nim nie mają o czym rozmawiać.
I wierzcie mi, że przez takie podejście też można stracić przyjaciółki. Nie te bezdzietne, ale te mamuśkowe, które nie widzą świata poza swoimi dziećmi
Natalia
Eh i tak żle i tak niedobrze 😉 ja Cię rozumiem w 100% 🙂 🙂
Me
A ja myślę, że wiele tych rzeczy da się przeżyć – te kupki, obwąchiwanie pupy, zdrobnienia, mnóstwo opowieści o dzieciach – w końcu zwykle mamy przyjaciół w podobnym wieku, z podobnymi wartościami. Moje przyjaciółki były w ciąży, gdy ja marzyłam o dziecku – życie zdecydowało, że te plany przesunęły się na nigdy. I z tej perspektywy wiem, że najgorzej, gdy bezdzietna znajdzie się w trudnej życiowej sytuacji, np. ma rodzica w szpitalu, chce o tym pogadać, a jej przyjaciółka-matka oddzwoni po czterech dniach, bo przecież nawet na 2 minuty nie może oderwać się od dziecka, oddzwonić, zapytać, czy wszystko w porządku czy może to jakaś awaryjna sytuacja. W tym czasie sytuacja rodzica bezdzietnej się stabilizuje albo też rodzic umiera, a bezdzietna uczy się, że musi polegać tylko na sobie. Gdy bezdzietna ma jakiś ogromny powód do radości, też jakoś te jej historie okazują się nie tak ważne…
DDD
Można jeszcze stracić przyjaciółkę po prostu ją olewając 🙂
Po 2 tygodniach prób kontaktu, kiedy ode mnie odebrała telefon to usłyszałam jedno, “Nie mam czasu na rozmowę, ja mam dziecko. Narazie” i odłożyła słuchawkę. Oczywiście sama nie raczyła oddzwonić w jakimś późniejszym czasie 🙂
Każdy z nas ma jakieś zobowiązania, obowiązki, własne sprawy i problemy, bycie młoda matką o ile jest nie łatwe to na pewno nie jest sytuacją która usprawiedliwia takie zachowania. Osobiście nie pozwalam by moje prywatne sprawy/życie odbijały się na bliskich mi osobach.