Gdybyście przeprowadzili sondaż, co najczęściej Polacy jedzą na obiad w niedzielę, dowiedzielibyśmy się, że rosół, kurczaka, kotlet schabowy lub mielone, a do tego ziemniaki i mizerię, ewentualnie buraczki. Dam sobie za to rękę uciąć jako badacz społeczny 😉 Taki typowy, domowy, niedzielny obiad… My dziś zjedliśmy podobnie, chociaż nie w domu, tylko w Głodomorach na Żoliborzu, w okolicy Placu Inwalidów.

 

 

O tym, że na Żoliborzu restauracje, kawiarnie, winiarnie wyrastają jak grzyby po deszczu, już pisaliśmy – niezmiennie zazdrościmy mieszkającym tam znajomym, że pod ręką mają niemal wszelkie możliwe kuchnie, łącznie z jedyną restauracją oferującą kuchnię kubańską, El Caribe. Niedzielę spędziliśmy jednak tradycyjnie.. właśnie z rosołem, schabowym, buraczkami i kompotem 🙂

Głodni (w końcu idziemy do Głodomorów!!) już w domu rzuciliśmy okiem na menu restauracji. Karta jest bardzo prosta i przejrzysta.

Mamy chyba najbardziej typowe polskie zupy – rosół i żurek (12-13 zł), tradycyjne przystawki takie jak śledzie, tatar, pasztet, kiełbasa czy placki ziemniaczane. Aż wreszcie dania główne – właśnie te z potencjalnego sondażu na typowy niedzielny obiad:) – schabowy, mielony, dodatkowo sandacz, kaczka, zrazy wołowe (ceny poszczególnych dań to 23-35 zł). Wiecie, co mi się strasznie spodobało w menu? Sposób opisania potraw – jedno słowo: schabowy, mielony, kaczka. Bez dłuuuugich opisów i zbędnych ozdobników. Spodobało mi się również, że sami dobieramy dodatki, a prawie wszystkie kosztują 3 złote. W zakresie dodatków również tradycja rządzi: ziemniaki, kasza gryczana i kopytka, a z branży surówkowej: buraczki, kapusta, wspominana mizeria czy marchewka z groszkiem. W karcie znajdziemy również różnorodne pierogi i naleśniki.

 

Głodomory, kuchnia polska, restauracje Żoliborz

minimalizm na plus

Gdy dojeżdżamy na miejsce i parkujemy tuż przed wejściem, na Mickiewicza, ogarnia nas lekki niepokój. Jest godzina 15.30 w niedzielę, a w restauracji TŁUM. Na szczęście nasi towarzysze obiadu byli przewidujący i zarezerwowali stolik 🙂 Ufff! Gdy siadamy tłok już mniej doskwiera… jest pełno, tłoczno, ale przyjemnie. Na wyjście z dziećmi nieco ciasno, ale na szczęście Maks przysypia w wózku, a drugi obecny maluch jeszcze w kategorii niemobilnych.

Zaczynamy od kompotu. Pysznie i tradycyjnie… Wybieramy dania. W Głodomorach możemy zamówić również dania spoza karty, które wypisane są na wielkiej tablicy – dania dnia oferowane są w korzystnej cenie niższej o 50%. Ciekawa opcja i nawet gulaszowa za 9 zł mnie kusi, ale w końcu decydujemy się na to, co w karcie…

Na początek żurek – treściwy, z dużą ilością kiełbasy, smaczny, ale raczej mało kremowy. Potem schabowy – duży, z kością, w chrupiącej panierce. Obowiązkowo z zasmażanymi buraczkami, dla mnie również z kopytkami – i to chyba cieszy mnie najbardziej, bo rzadko mam okazję jeść kopytka, a bardzo je lubię. Wszystko poprawne, smaczne, zjadamy z chęcią, ale hmm.. rzuceni na kolana nie jesteśmy 😉 Może dlatego, że to jedzenie naprawdę tak bardzo przypomina domowe? Taka w końcu idea Głodomorów…

 

 

żurek, kuchnia polska, Głodomory

żurek na początek

kuchnia polska, schabowy, buraczki, kopytka, Głodomory

na niedzielę zestaw idealny

schabowy, buraczki, kuchnia polska, Głodomory

wersja dla wierzących w ideę niełączenia

 

To, że nie jesteśmy rzuceni na kolana nie znaczy, że do Głodomorów nie wrócimy. Ja bym baaaardzo chętnie wracała tam na lunche podczas tygodnia, gdy za 21 zł mamy zupę, danie główne i kompot. Jak na poziom kuchni i wystrój, to świetna cena za lunch!! Niestety mam trochę daleko, ale każdemu, kto ma blisko polecam!

Spodobał nam się bardzo wystrój Głodomorów – minimalistycznie, białe ściany, czarne, nowoczesne (wręcz designerskie) lampy, fajna dekoracja z pomalowanych talerzy, wielka tablica z wypisanym menu. Coś innego, bo kuchni polskiej w takim wystroju chyba jeszcze nie widzieliśmy! Mi się podoba, bo lubię takie miejsca.

 

kuchnia polska, Głodomory

rebus na ścianie

Głodomory, kuchnia polska

duuużo głodomorów w Głodomorach

 

Podsumowując w Głodomorach zjemy smaczne polskie jedzenie.. takie jak u mamy lub u babci. Czy to miejsce na niedzielny obiad? I tak, i nie. Tak, bo atmosfera jest swobodna i ciepła, można pogadać z przyjaciółmi, a dzieci mogą pokrzyczeć i nikt się nie oburzy 😉 Nie, jeśli szukamy odrobiny spokoju w niedzielne popołudnie, bo tutaj stosunkowo niewielki lokal i liczba głodomorów nieco przytłacza.

Czy to miejsce na rodzinny obiad z dzieckiem? Znów i tak, i nie 🙂 Tak, bo mamy swobodę i luźny klimat, mamy też potrawy, które dzieci lubią – rosół, mielony, ziemniaczki, naleśniki. Nie, bo lokal jest niewielki i zatłoczony, więc jeśli tylko dziecko będzie chciało pokazać, ile ma energii może być problem 🙂 Zatem do indywidualnego rozważenia, czego szukacie w niedzielne popołudnie i jeśli macie dziecko, ile ma w sobie energii. Natomiast powiem z ręką na sercu, że Głodomory na lunch są ideeealne i boli mnie bardzo, że są tak daleko mnie 🙂

PS. dania można zamawiać również na wynos!! Telefon poniżej! 🙂

 

 

Informacje praktyczne:

Głodomory

ul. Mickiewicza 23

tel. 22 839 01 45
e-mail: restauracja@glodomory.com

godziny otwarcia:

pon-sob –  12-23.00

nd. 12-22.00

1 Comments

Leave a Comment