Kilka dni temu napisała do mnie Justyna. Mail. Zostawiam je zawsze na potem, zwłaszcza te długie. Długie maile czytam na spokojnie, staram się odpisać na każdy, choć czasem się gubię. Czasem długo mi zajmuje, nim do nich siądę. Bo w podróży z dziećmi często o 23.00 padam na twarz, a mam jeszcze X rzeczy do zrobienia. Odpisywanie na Wasze wiadomości i maile to jeden z najprzyjemniejszych obowiązków. Lubię je czytać z wolną głową. Lubię doradzać, skupiając się na każdej sytuacji z osobna, a nie pędząc gdzieś i robiąc 15 rzeczy na raz.

 

Czytam. „(…)No więc we wrześniu wybieramy się do Chin na 20 dni. To pierwsza tak daleka i egzotyczna podróż dla nas wszystkich i naszej dwulatki.” Oki, już wiem, na jakie tory się przestawić. Już wiem, że nie będziemy rozmawiać o knajpach w Warszawie, ani o magicznych miejscach w Polsce, ani nie o hotelu przyjaznym dzieciom na Krecie. Egzotyka z dzieckiem. To taka kategoria pytań, które pojawiają się bardzo często. Pewnie będzie o szczepieniach, o tym, co spakować, o łóżku dla dziecka, a może o jedzeniu. Czytam dalej…

 

 „(…) dziś byliśmy u lekarza medycyny podroży i powiem szczerze, że jestem mega rozczarowana. Oczekiwałam jakiejkolwiek porady, rozmowy czegokolwiek. Spotkało nas zwyczajne chamstwo, brak chęci na rozmowę. Chciałam zaszczepić nas wszystkich na dur brzuszny a tylko w sanepidzie zgodzili się zaszczepić w (Miasto X) na to dziecko. Spotkał nas pośpiech, brak informacji i poganianie “to szczepimy czy nie”.  A ja chciałam najpierw zasięgnąć fachowej porady!!! Zostałam wręcz oskarżona o bycie wyrodną, że chcę na to dziecko szczepić (czytałam, że Wasz Maks też był szczepiony w okolicy  jak miał dwa lata). Zasugerowano nam również, że to głupota jechać do Chin z dzieckiem. Powiem szczerze, że czuję się z tym okropnie”

 

…Ten mail przypomniał mi moją wizytę u lekarza medycyny podróży przed wyjazdem z 2,5 letnim wtedy Maksem do Tajlandii, Kambodży, Wietnamu i Laosu. Ten mail przypomniał mi masę innych, w których ktoś pyta o szczepienia przed wyjazdem w egzotyczną podróż. I te, w których ktoś narzeka, jak został przez lekarza potraktowany, mówiąc mu o dalekiej podróży z dzieckiem. Hey Dziewczyny, Hey Rodzice – to nie z Wami jest coś nie tak! To nie Wy robicie coś złego, prosząc o fachową poradę, oczekując wsparcia i kompetencji! To lekarze, na których trafiacie / trafiamy nie wykonują swojej pracy w odpowiedni sposób! To oni popełniają błąd, nie Wy! Sugerują, że jesteście wyrodnymi rodzicami, zabierając dziecko do Chin, Tajlandii, Malezji? Dlaczego? Może właśnie dlatego, że nie potrafią doradzić, jak powinniście przygotować się do wyjazdu? Może dlatego poganiają? Wciskają wszystkie możliwe szczepionki i leki? A na Wasze pytanie „czy powinienem się na to zaszczepić?” mówią: „nooo, można się zaszczepić”. Wiem, że nie tego oczekujecie. Ja również nie tego oczekiwałam. Gdy przed pierwszą dużą egzotyczną podróżą, postanowiłam iść do lekarza medycyny podróży, liczyłam na kompetencję, na konkrety, na porady. Byłam świadoma, że pani dr X raczej nie zwiedziła wszystkich krajów świata, ale może wie o nich i wymaganych szczepieniach coś więcej niż tabelka, jakie szczepienia, gdzie. Tabelka, którą każdy może przeczytać… Co zatem zrobić w takiej sytuacji? Jak podejść do egzotycznego wyjazdu z dzieckiem, by być jak najlepiej przygotowanym, a zarazem, by nikt nie wmawiał Ci,  że jesteś wyrodną matką, która zabiera maleńkie dziecko na koniec świata???

 

ZRÓB TAK:

PO PIERWSZE: NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ / ZŁYM RODZICEM, BO PODRÓŻUJESZ Z DZIECKIEM

 

egzotyczne podróże, egzotyczne podróże z dziećmi, zdrowie w podróży, apteczka, szczepienia przed podróżą

 

To po pierwsze. Jesteś świetną mamą. Jesteś świetnym rodzicem. Sam fakt, że szukasz informacji, że chcesz zaszczepić dziecko przed daleką podróżą, że idziesz do lekarza medycyny podróży, to znak, że się troszczysz, przygotowujesz, chcesz jak najlepiej. Jeśli dziś dasz sobie wmówić, że podróż z dzieckiem do Chin czy do Tajlandii, to Twoja nieodpowiedzialność i Twoja głupota, pewnie nie wyjedziesz z nim nigdzie przez najbliższych 5 czy 10 lat. I jeszcze jedno: tam, gdzie jedziesz też mieszkają dzieci – zawsze to powtarzam i zawsze się to sprawdza 🙂

I jeszcze jedno, co powinniśmy wszyscy zapamiętać: poza skrajnymi sytuacjami (pobicie, przemoc), lekarz NIE JEST od tego, by oceniać jakim rodzicem jesteś. Tym bardziej, jeśli sam jest niekompetentny w swojej dziedzinie.

 

PO DRUGIE: PRZYGOTUJ SIĘ JESZCZE PRZED ROZMOWĄ Z LEKARZEM

 

Nie licz tylko na lekarza. Poszukaj informacji wcześniej. Ja zwykle zaczynam od strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych – www.msz.gov.pl. Tam znajdziesz każdy kraj – ostrzeżenia i informacje o szczepieniach i innych kwestiach zdrowotnych. Niekoniecznie trzeba im ufać w 100%, ale można potraktować jako pierwszy drogowskaz i wstępny wykaz, nad czym się zastanawiać i jakie tematy / jakie choroby / jakie szczepienia bardziej drążyć.

 

PO TRZECIE: SKONSULTUJ TEMAT Z LEKARZEM – NAJLEPIEJ DOBRZE GO WYBIERZ!

 

Pomimo dość negatywnego początku, nie będę Was namawiać, byście całkiem rezygnowali z kontaktu z lekarzem. Ja zwykle o każdym wyjeździe mówię pediatrze, do której chodzi Maks i teraz Jagoda. To ona doradziła mi szczepienie przeciw meningokokom, bo często podróżujemy. To ona poleca nam wszystkie leki osłonowe i probiotyki, by mały brzuch lepiej zniósł inną florę bakteryjną. Reaguje ze spokojem na każdą informację – nawet wtedy, gdy powiedziałam jej, że jedziemy do Tajlandii z niespełna 3 miesięczną Jagodą. NIGDY nie skomentowała naszych podróży negatywnie, NIGDY nie oceniała. Dzięki Niej zawsze będę zdania, że warto konsultować wyjazdy i apteczkę dla dziecka z pediatrą.

Inny temat to lekarze medycyny podróży – ja nie mam dobrych doświadczeń, Justyna nie miała dobrych doświadczeń, ale wierzę, że są kompetentni lekarze medycyny podróży, którzy oprócz informacji „trzeba brać malarone”, opowiedzą o skutkach ubocznych tego leku i polecą sprawdzić, czy w regionie, w który jedziesz rzeczywiście istnieje zagrożenie malarią. Podpytaj, poszukaj info w necie, zobacz, do kogo warto iść. Może ktoś zna, może ktoś był, może w innej przychodni jest ktoś naprawdę sensowny. Sprawdź!

 

PO CZWARTE: POSZUKAJ INNYCH ŹRÓDEŁ INFORMACJI

 

egzotyczne podróże, egzotyczne podróże z dziećmi, zdrowie w podróży, apteczka, szczepienia przed podróżą

 

Jeśli wyszedłeś od lekarza przerażony lekami, które musisz brać lub zdruzgotany, bo właśnie zostałeś najgorszym rodzicem świata, możesz zrobić kilka rzeczy. Od tego, że odwołasz wyjazd aż do punktu, w którym uznasz, że opinię lekarza masz w dupie, a leków nie weźmiesz. Najlepiej wybrać rozwiązanie pośrednie – posłuchać, co mówi lekarz, a potem poszukać dodatkowych info. Może ktoś ze znajomych był w tym kraju, może ktoś mieszkał, a może na Facebooku trafiłeś na bloga, który o tym pisze? Czasem nie ma lepszego źródła niż blogi osób, które w danym miejscu mieszkają / mieszkały. One wiedzą wszystko. Są tam na co dzień. Pojechana to znakomite źródło informacji o Chinach, Ania z Wazji.pl o Indonezji. Jeśli nie znajdujesz tych informacji, których szukasz, zapytaj. Ja o komary w Kambodży czy na Filipinach, podpytywałam koleżankę, która na Filipinach mieszkała rok i sporo wtedy jeździła po Azji – miała kontakt z lokalsami, wiedziała znacznie więcej niż my w Polsce.

 

Jeśli więc słyszysz od lekarza coś jak Justyna: “Dodatkowo Pani doktor zaleciła nam brać Malarone. Nie wiem czy to ma sens….jedziemy do prowincji Guangxi gdzie ryzyko jest niskie. Ciężko mi to zweryfikować na jakichkolwiek stronach. Łudziłam się, że lekarz coś będzie wiedział. Ale Pani doktor jak tylko usłyszała Tarasy Ryżowe powiedziała brać i kropka. Co Wy robiliście w takich sytuacjach?” – weź na wstrzymanie. Nie decyduj o braniu tak silnego leku po opinii 1 lekarza, szukaj informacji. Ja o Chiny spytałam znajomej, która od kilkunastu lat prowadzi wycieczki po Chinach i jest tam kilka razy w roku – powiedziała, że Malarone to większe ryzyko dla zdrowia niż malaria w Chinach, która występuje tylko gdzieś w dżungli, w jednym regionie.

 

PO PIĄTE: PODEJMIJ DECYZJĘ NA PODSTAWIE WSZYSTKICH DOSTĘPNYCH INFORMACJI

 

egzotyczne podróże, egzotyczne podróże z dziećmi, zdrowie w podróży, apteczka, szczepienia przed podróżą

 

Dopiero mając te wszystkie informacje, podejmuj decyzję czy jechać czy nie. Czy szczepić czy nie. Decyzję, którą podejmiesz na swoją odpowiedzialność, a nie na odpowiedzialność dr X. Jeśli się boisz, jeśli zagrożenie jest zbyt duże, wybierz inny kraj. Nikt nie powiedział, że koniecznie musisz jechać do kraju X – jest cała masa innych pięknych i cudownych 🙂 Jak szukasz fascynującego miejsca, ze świetnym jedzeniem, ale bez żadnych zagrożeń – wybierz np. Japonię 🙂 Ale nie rezygnuj z wyjazdu, bo ktoś nie znający sytuacji w regionie, w danym kraju, powiedział, że jesteś wyrodną matką!

 

Podobnie ze szczepieniami – to Ty podejmujesz decyzję. Ja wolałam zaszczepić na to, co mogę niż się denerwować. Tak radziła nam nasza pediatra – o naszych doświadczeniach ze szczepieniami możecie poczytać TU.

 

PO SZÓSTE: UWAŻAJ I KORZYSTAJ Z LOKALNYCH ŚRODKÓW

 

egzotyczne podróże, egzotyczne podróże z dziećmi, zdrowie w podróży, apteczka, szczepienia przed podróżą

 

Często lokalne środki, choćby na komary, to najlepszy wybór. Jeśli w danym kraju ryzykiem są choroby przenoszone prze komary, zachowaj środki ostrożności – moskitiera, żele / spraye chroniące przed ugryzieniami, długi rękaw wieczorami. Dla małego dziecka weź i moskitierę na wózek i moskitierę na łóżko. Będziesz spokojniejszy. By uniknąć chorób przenoszonych przez brudne ręce, unikaj podejrzanych miejsc z jedzeniem, krojonych owoców, napojów z lodem, wody nie z butelki, myj ręce, noś ze sobą żel antybakteryjny. Lepiej być “świrem” niż ryzykować. Ja przecieram ręce w Azji milion razy dziennie – sobie i dzieciom. Łukasz uważa mnie za wariatkę – ja czuję się wtedy pewniej 🙂

 

PO SIÓDME: BĄDŹ UWAŻNY

 

egzotyczne podróże, egzotyczne podróże z dziećmi, zdrowie w podróży, apteczka, szczepienia przed podróżą

 

Nie bagatelizuj. Obserwuj objawy. Jeśli coś u Ciebie lub dziecka niepokoi Cię, idź do lekarza. Jeśli jesteś już w Polsce, od razu powiedz, gdzie byłaś wcześniej. Zasugeruj badanie pod kątem chorób, które tam są zagrożeniem. Nie panikuj, ale nie olewaj. Na zdjęciu 7-miesięczny Maks w Meksyku – po pierwszej nocy w Akumal w okolicach Tulum wyglądał właśnie tak (pomimo, że mieliśmy za sobą już 2 tygodnie w podróży po Jukatanie, Tabasco i Chiapas) – pojechaliśmy do lekarza, wypytaliśmy, co od komarów może mu grozić i co robić. Lekarz, najlepiej znający lokalne realia, nas uspokoił. Nic mu nie groziło. Maks nawet się nie drapał. tylko Amerykanie masowo odpoczywający w tych okolicach dziwnie na nas patrzyli w restauracji… 😉 Chyba obawiali się, że to Maks przenosi jakąś zakaźną chorobę 😉

 

PO ÓSME: JEŚLI POMIMO TO DZIECKO ZACHORUJE, NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ, ŻE JESTEŚ ZŁĄ MATKĄ –  DZIECI W POLSCE TEŻ CHORUJĄ!

 

Typowa reakcja otoczenia: “No tak, zachorował, a po co dziecko ciągaliście tak daleko?”. Reakcja zbędna i wprowadzająca u rodziców wyrzuty sumienia, które i tak mają. Dzieci w Polsce też chorują. Niektóre lekko, niektóre poważnie. Szpitale są pełne. Ludzie giną w wypadkach, umierają. Tak jak wszędzie. Możesz odwrócić się na minutę w mieszkaniu, a dziecko w tym czasie zrobi sobie poważną krzywdę – zje rtęć z termometru, napije się Domestosa, przytnie sobie palec, spadnie z wysokiego parapetu (real stories). Jeśli uważałeś, pilnowałeś, stosowałeś środki zapobiegające, po prostu miałeś pecha. Wypadki się zdarzają. Wszędzie. Nie z Twojej winy. Zdecydowanie więcej osób podróżuje szczęśliwie i wraca bez problemów niż wraca chorych. Czasem jednak coś się dzieje. Jak to w życiu. Jeśli to sprawi, że następnym razem zrezygnujesz z podróży – OK, jest cała masa całkowicie bezpiecznych zdrowotnie miejsc.

 

Podróżuj zawsze, ale bez stresu i rozsądnie. Boisz się – zmień kierunek. Wakacje w stresie to żadne wakacje 🙂 Pamiętaj o tym!