Spis treści
Jak to jest wrócić w miejsce, w którym byłeś prawie 10 lat? Trochę inny, w zupełnie innej rzeczywistości. Wtedy 25 lat, od kilku miesięcy z Nowym Chłopakiem, zakochani, na pierwszej dalszej podróży we dwoje. Na urlopie z korpo, czyli totalny relaks – zwiedzanie, plażowanie, wino, książka. Bez dzieci, bez swojej firmy. Nic Cię nie trzyma. Zachwyt totalny małymi miasteczkami na południu Włoch, w tym urokliwym Gallipoli, a zwłaszcza jego starą częścią położoną na małym półwyspie. Niesamowite jedzenie, które wspominasz latami.
I potem wracasz. Po latach. Trochę inna TY. Chłopak ten sam, ale na karku dwójka dzieci. Zabierasz jedno, bo pierwsze na tyle duże, że na tydzień zostało z dziadkami. Za Tobą masa miejsc odwiedzonych przez te prawie 10 lat. Masa zachwytów. I co? Trochę się boisz… czy nadal będzie zachwyt? Czy miejsce, które kiedyś zachwycało teraz już nie będzie i minie cała magia? Ale wiecie, co? Stare Gallipoli jest nadal takie jak w 2009 i chwała mu za to! Może ma więcej knajpek, może więcej ludzi (zwłaszcza w szczycie sezonu), ale nadal panie siedzą przed domem i plotkują, panowie wyplatają charakterystyczne kosze albo siedzą razem w zgromadzeniach rybaków Gallipoli. Nadal jedzenie jest tak samo dobre jak wtedy. Nadal jest totalny zachwyt. Jeśli szukacie miejsca, które nawet w sezonie, jest prawdziwie WŁOSKIE, mamy to!
O GALLIPOLI
Gallipoli to niewielkie miasteczko (około 30 tysięcy) położone w regionie Apulia (Puglia) niemal na końcu Włoch, na “obcasie”. Składa się z dwóch części – tej bardziej nowoczesnej, a mniej urokliwej – ot zwykłe włoskie miasto z tętniącą życiem główną ulicą (Corso Roma), masą knajp i dzieciakami szalejącymi na placach zabaw do późnych godzin nocnych oraz tej starej – Old Gallipoli zachwyca wąskimi uliczkami z suszącymi się prawie, pięknymi widokami na turkusową wodę, zaułkami, w których nie ma nikogo, nawet jeśli na Corso Roma nie masz, gdzie postawić nogi.
Nowsze Gallipoli posiada nawet swój wieżowiec – przyznam, że ta budowla psuła mi krajobraz w 2009 i tak samo psuła ten krajobraz w tym roku:) Zawsze mnie zastanawia, kto w takich miejscach stawia wieżowce! 🙂 Stare Gallipoli położone jest na niewielkiej wysepce, którą z lądem łączy most zbudowany jeszcze w XVI wieku – przyznam, że ja nigdy nie myślałam o nim jak o wyspie, raczej jak o półwyspie połączonym z lądem 😉
Co ciekawe, sama nazwa z greckiego oznacza Piękne Miasto, a Gallipoli przed Chrystusem należało do Greków. Potem o miasteczko walczyły różne strony aż wreszcie na dobre rozgościli się tu Włosi.
JAK DOTRZEĆ?
My lecieliśmy Wizzairem z Warszawy do Bari i stamtąd wypożyczaliśmy samochód – tym razem z Locauto, ale macie tam dostępne wszystkie popularne w Europie wypożyczalnie. Z Bari do Gallipoli jest ok.200 km, dojazd bardzo wygodny – autostradą 2 godziny.
W przypadku lotów dla nas dużą zaletą były też ludzkie godziny – z Warszawy wylatywaliśmy o 12.00, powrót o 14.45. Lot trwa 2 godziny.
Inna opcja to lot do Brindisi – bliżej, bo 80 km od Gallipoli, ale przyznam, że nie robiłam researchu czy z Polski lata coś bezpośrednio. Jeśli ktoś wie, podzielcie się info w komentarzach 🙂
GDZIE MIESZKAĆ?
Tradycyjnie noclegu szukaliśmy na Booking.com. Na nocowanie w Gallipoli jest kilka opcji. Można nocować w ramach starego Gallipoli na jednej z uroczych uliczek. Gdy będziecie tamtędy spacerować, na pewno znajdziecie tam niejedną tabliczkę Bed & Breakfast. Tak szukaliśmy noclegu we wrześniu 2009. Dotarliśmy do miasteczka, zostawiliśmy samochód i ruszyliśmy na poszukiwanie noclegu. Tak trafiliśmy do Signiory Marioliny i przez wiele lat opowiadaliśmy, jak poleciły nam ją starsze Włoszki pod katedrą, mówiąc, że mamy szukać Signiory Marioliny. I teraz całkiem przypadkiem trafiliśmy na charakterystyczne oznaczenie! 🙂
Ale, ale… tym razem u Signiory Marioliny wcale nie spaliśmy. Chcieliśmy troszkę więcej przestrzeni, chcieliśmy mieć gdzie zaparkować i tak Łukasz znalazł B& B Villa Jonica, położone poza miastem w spokojnej i cichej okolicy. Na miejscu okazało się, że Villę Jonica prowadzą Polka Justyna i Claudio, jej mąż, Włoch.
Szczerze mówiąc, początkowo planowaliśmy po 2 nocach przenieść się gdzie indziej, ale tak nam się spodobało, że nigdzie się nie ruszaliśmy. Przyjemne, NOWE (a to w tej okolicy wielka zaleta!) pokoje, baaaardzo czysto, spokojna okolica z dużą ilością zieleni, więc po zwiedzaniu można leżakować na leżaku lub zasiąść na fotelu i czytać. Dzieciaki też mają gdzie pochodzić i pobiegać za piłkę – brakowało mi tylko choćby niewielkiego placyku zabaw 🙂 Ale były koty, więc Jagoda bawiła się w ganianie kotów! 🙂
Villa Jonica to typowe Bed & Breakfast, czyli spanie i śniadanie… Typowo włoskie, ale widać, że właściciele dbają, by podawane rogaliki czy pasticciotto były pyszne i z najlepszej cukierni w mieści (Martinucci – o tym jeszcze Wam napiszę!). Przyznam, że po męczących dniach ostatnio, w Villa Jonica idealnie się odpoczywało! A za pasticciotto z budyniem już tęsknię! Dużą zaletą było dla nas też jedzenie śniadania na zewnątrz – to prawdziwy smak wakacji! Od razu dzień lepiej się zaczyna niż gdy jesz np. w zatłoczonej hotelowej jadalni, z tłumem ludzi i bez odpowiedniego zastrzyku słońca.
Więcej informacji znajdziecie TU. Przez ten link możecie również rezerwować nocleg, a nam będzie wtedy bardzo miło, bo Booking podzieli się z nami prowizją, którą od Was pobiera:)
CO ROBIĆ W GALLIPOLI I OKOLICACH?
Okolica jest cudowna, więc do Apulii przyjechać można nawet na 2 tygodnie i nudzić się nie będziecie. My mieliśmy całą listę miejsc do zobaczenia, ale przyznam, że zostawiamy je na kolejny raz, a teraz po prostu się… leniliśmy. I wiecie co? Takie 4 dni tylko w Gallipoli czy na plaży to też idealny sposób na naładowanie akumulatorów po włosku. Ale jeśli macie ochotę na więcej i chcecie zobaczyć Apulię, to też super pomysł! Planujemy go zrealizować.. może jesienią lub w 2019? Na liście do zobaczenia na pewno Lecce, Ostuni, Polignano a Mare, Otranto i można pewnie jeszcze wymieniać, ale te miejsca na pewno zanotujcie 🙂
Jeśli macie ochotę się polenić, zaplanujcie spacery po starym Gallipoli, dużo dobrego jedzenia i sporo włoskich lodów. To wszystko można przeplatać plażowaniem.
Co jest do oglądania w samym Gallipoli? Przede wszystkim zamek z XIII wieku oraz katedra Świętej Agaty z XVII wieku. Ma przepiękną fasadę i wieżę zegarową. Jeszcze fajniej po prostu chodzić po miasteczku i szukać pięknych zaułków i cudnych widoków, a takich na pewno Wam nie zabraknie.
Jak z plażowaniem w Gallipoli i w okolicach???
Nie ma się co czarować – plażowanie we Włoszech w szczycie wakacyjnego sezonu to nie jest łatwe zadanie 🙂 Pomimo, że w Gallipoli nie ma zbyt wielu zagranicznych turystów i jest świetnie zachowany włoski klimat, jest sporo Włochów. Na “naszej” plaży (na której Justyna i Claudio mają swój bar i leżaki) tłoczno, w miasteczku tłoczno, na polecanej Punta Prosciutto nie ma gdzie szpilki wsadzić 🙂 Wody w okolicach Gallipoli są rzeczywiście w wielu miejscach cudnie turkusowe, ale o widoki, które np. w Internetach zobaczycie pod hasłem Punta Prosciutto zdecydowanie trudno.
Myślę, że są gdzieś te urokliwe, mniejsze plaże – nam tym razem nie udało się ich znaleźć. Jeśli macie coś, co w lipcu i w sierpniu w tej okolicy jest piękne i puste, dawajcie znać 🙂 Miejska plaża w Starym Gallipoli to La Purita. Nazwa nie do końca do niej pasuje – oznacza czystość, a cóż… czysto nie jest 🙂 Jest za to klimat i masz wrażenie, że to tu cofasz się w czasie. Gdy kupujesz granitę al limone i zajadasz na plaży albo, gdy widzisz, że z plaży małe “zakupy” można zamówić prawie nie ruszając się z ręcznika, a kobieta sprzedająca granitę, lody i napoje, wysyła je na dół w wiaderku, krzycząc “Francesco, due coca cole!”. Gallipoli, we love you!!!
a tak wygląda moment wysyłania zakupów na plażę :))))
Wiem, wiem, że w tym poście czegoś brakuje! Oczywiście- jedzenia! 🙂 Mamy jednak dla Was kilka miejsc i uznałam, że warto Gallipoli pokazać Wam w dwóch postach, a nie tylko w jednym… ale żeby Was trochę zachęcić.. najlepsze tagliolini ai frutti di mare w naszej ulubionej restauracji w Gallipoli 🙂 Chętni na więcej? 🙂
14 Comments
Urszula Mazur
byliśmy w gallipoli w maju i było podobnie cudownie, tyle że pusto:) jedna jednak ważna porada, parkowaliamy na parkingu przy starym mieście gdzie cześć miejsc jest bezpłatna, a część płatna. udało nam się załapać na te bezpłatne:) radośnie nocowalismy na starym mieście, jakie było nasze rozczarowanie gdy rano odkryliśmy że samochód został cały celowo porysowany 🙁 niestety samochód z wypożyczalni i mówię o rysach czymś ostrym przez całe boki samochodu. więc miejsca za darmo polecamy omijać szerokim lukiem
Natalia
O kurczę – niefajnie! Masz na myśli ten parking przy porcie? Tam, gdzie się zjeżdża na prawo od mostu łączącego część nową ze starym Gallipoli??? W maju musi być super 🙂 a knajpki otwarte czy nie wszystkie? Nas kusi kiedyś powrót jesienią 🙂
Urszula Mazur
tak, dokładnie tamten bo nocowalismy na starym mieście. poza ta “przygoda” polecam bardzo, w maju już było wszystko otwarte bo Włosi również mają święto narodowe i dzięki temu długi weekend na początku maja 🙂 chociaż woda jeszcze jest chłodna, porównywalneie do Bałtyku w lecie 🙂
Natalia
no niestety czasem w podróży te negatywne przygody się zdarzają, chociaż mam wrażenie, że jeśli miejsce piękne i fajne, to nie są w stanie na długo zniechęcić.. my tak mieliśmy z Barceloną. Ukradziono nam wypożyczone rowery! Były przyczepione do stojaka z rowerami mega grubym kablem, w samym centrum itd i zniknęły… dzień wyjaśniania, policji, itd.. ale nadal mam ochotę wrócić do Barcelony! 🙂
Magda
Rozmarzyłam się by wrócić w te okolice… Uwielbiam Włochy z Apulia bardzo przypadła nam do gustu. Cudne widoki, jedzenie, ludzie i ten włoski luz i sielanka;) Zdjęcia zachwycające!
Natalia
Oj tak 🙂 ten region ma właśnie taki sielankowy charakter… bardzo to lubię i bardzo do mnie trafia 🙂 Swoją drogą pobyt w Gallipoli był inspiracją do najnowszego posta – 5 rzeczy, których możemy nauczyć się od Włochów i Hiszpanów 🙂 Coś czuję, że byś się ze mną zgodziła w wielu kwestiach 🙂
Sami
Jesli szukacie cichej dzikiej plazy w okolicy Gallipoli to bardzo polecamy Li Foggi. Parkujecie przy ulicy (nalezy minąć dwa wielkie hotele i za jakoe 500 metrow zapaekowac tuz przy ulicy) i przechodzicie zaroslami wprost na świetną plażę. Snorkeling, skałki i piaszczysta plaża. Bylismy wczoraj (3/7/19). Polecamy!
Natalia
Extra!!! na pewno tam pojedziemy, bo na pewno wrócimy w te okolice:)
Anna
Heloł jaka jest nazwa tej najlepszej restauracji w Galipolii ? Byłam wczoraj w tym pięknym miasteczku. Ale piłam tylko kawę. I nie mogę sie ogarnąć . Od ktorej serwują obiadki do ktorej . Wiem ze kolacje dopiero od 19.00
Natalia
Hey 🙂 My najbardziej lubimy La Vinaigrette 🙂 pisałam o niej tu – https://www.tasteaway.pl/2018/07/23/wlochy-gallipoli-co-i-gdzie-zjesc/ 🙂 Jest czynna 12.15-14.30 i potem 19.00-24.00. W wt zamknięte 🙂
Weronika
A jak pogoda w pazdzierniku czy listopadzie?
Natalia
Hey Weronika 🙂 Nie byliśmy tam w takim terminie, ale z tego co widzę listopad to ok 14-15 stopni 🙂 październik nawet 20 🙂 ale nie testowane na własnej skórze:)
Marzena
W listopadzie bywa jak wczoraj i dzisiaj: 24 stopnie. Dziś kapalismy się w morzu na cudnej i pustej plaży Punta della Suina. Niestety polecana restauracja La Vinaigrette to rozczarowanie – 50 euro za przesolone ravioli i przeciętnego kurczaka to moim zdaniem zbyt dużo.
Natalia
Oj szkoda ((( może coś się popsuło, bo my byliśmy wielokrotnie i było rewelacyjnie..:)