Pewnie wszyscy to znacie. Gdy jeszcze nie macie dziecka, ale już jesteście po ślubie i w wieku odpowiednim do założenia rodziny (odpowiednim według norm społecznych przyjętych w danym kraju), pytania o dziecko bombardują Was zewsząd. Od „kiedy zostanę babcią”  i „chciałbym już mieć wnuki” po wścibską sąsiadkę, koleżankę z pracy i prawie obcych ludzi. Takie pytania irytują każdego. Wielu sprawiają przykrość, bo może bardzo chcą, ale się nie udaje? Gdy już jest jedno dziecko i trochę podrośnie, piosenka zaczyna się od nowa: A kiedy drugie? / Nie chciałbyś mieć siostrzyczki czy braciszka? Poproś rodziców! / Dziecko powinno mieć rodzeństwo, co tak samo na świecie będzie! / Nie planujecie drugiego? Przecież Zosia ma już 4 lata!

I tak w kółko Macieju. Mam wrażenie, że większość traktuje pytania o drugie dziecko jako wręcz bardziej usprawiedliwione niż pytania o pierwsze dziecko. Przed pierwszym jest szansa, że mały procent pytających to osoby wrażliwe i empatyczne i przed pytaniem ugryzą się w język, bo być może kiedyś słyszeli, że gdzieś ktoś w ciąże nie może zajść. Przy drugim??? A dlaczego nie pytać? Przecież jedno mają, więc mogą! A dziecko musi mieć rodzeństwo!!!

Właśnie: musi czy nie musi? Jakiś czas temu przeczytałam komentarz pod którymś ze starych tekstów. Nie mogłam go ponownie odnaleźć, ale brzmiał mniej więcej tak: „chyba jesteś jedynaczką. Może napiszesz post o zaletach posiadania dwójki dzieci?”. Hmm… pomyślałam. Zalety posiadania dwójki dzieci widzę, ale… widzę też zalety posiadania jednego dziecka. Mam wrażenie, że nadal rozumiem znajomych i nieznajomych, którzy zdecydowali się na jedno dziecko, którzy powiedzieli sobie „starczy, teraz czas dla nas / dla mnie”. I chociaż ja nigdy nie zamieniłabym swojej obecnej sytuacji i cieszę się bardzo z dwójki zdrowych, kochanych dzieci, to rozumiem. Rozumiem, że można chcieć więcej czasu dla siebie, rozumiem, że można chcieć więcej czasu na pracę, że można chcieć mieć więcej czasu na bycie we dwoje. Na wspólny czas, wspólne pasje i wspólne podróże, bo przecież dziecko 5 czy 7 letnie łatwiej podrzucić dziadkom czy cioci niż dwójkę, w tym jedno 1,5 roczne przyklejone do mamusi 😉 (skąd ja to znam???). Wiem, że wspaniale jest mieć dwójkę dzieci, ale wspaniale jest również mieć jedno – bo to nie tylko więcej czasu dla siebie, czasu we dwoje, ale też więcej czasu dla Niego czy dla Niej – dla Twojego ukochanego, jedynego dziecka. Czas przy dwójce czy przy trójce to zawsze czas dzielony. Dzielona uwaga. I nie wierzę, że są mamy, które chociaż raz nie musiały mówić: „Poczekaj, teraz karmię Kasię”, „Poczekaj, przewijam Marysię”, „Nie możemy tam pójść, bo ona jest za mała”, itd. itp.

Powiecie – no dobrze, jest trudniej, ale nie chcę, by w przyszłości były same, mając rodzeństwo, zawsze mają siebie, nie są same na świecie. Coś w tym jest, ale gdy patrzę na znajome rodzeństwa, dorosłe rodzeństwa różnie to bywa. Niektórzy przyjaźnią się ze sobą, wyjeżdżają na wakacje, spędzają czas, ale jest też cała rzesza osób, którego swojego brata czy siostrę widzi od święta, nie ma z nim dobrych relacji, a niektórzy wręcz średnio się lubią. Możecie się zarzekacie, że z Waszymi dziećmi nigdy tak nie będzie… ale czy jacykolwiek rodzice chcą, by ich dzieci miały ze sobą słabe relacje? Nie chcą… a wychodzi różnie. No dobra, no dobra, ale i tak nie chcę, by moje dziecko było jedynakiem! A czemu nie? Znam fajnych jedynaków, znam niefajnych ludzi mających rodzeństwo. Nie widzę bezpośredniego związku między byciem jedynakiem, a szczęśliwym czy nieszczęśliwym życiem. Tak jak nie widzę związku między posiadaniem rodzeństwa, a bycie szczęśliwym czy mniej szczęśliwym w życiu.

Wniosek zatem jest jeden: DZIECKO NIE MUSI MIEĆ RODZEŃSTWA. Jeśli chcecie mieć dwójkę, trójkę czy czwórkę dzieci, wspaniale! Cieszcie się nimi, cieszcie się wspólnym czasem, wspólną rodziną. A jeśli nie chcecie, cóż możecie zrobić? Dokładnie to samo… cieszcie się swoim życiem z dzieckiem, wspólnym czasem, wspólną rodziną. Powiem więcej – nawet, gdy nie chcecie mieć żadnego dziecka, powinniście robić dokładnie to samo – cieszyć się swoim życiem, swoją rodziną, byciem we dwoje lub samemu.

A jeśli korci Was, by dopytywać o drugie, by sugerować, że dziecku lepiej z rodzeństwem, że musi mieć brata czy siostrę, ugryźcie się w język. Nie macie monopolu na decydowanie, jak powinno się żyć, tylko dlatego, że macie dwoje czy więcej dzieci. A zamiast dopytywać, zawsze możecie sobie zrobić kolejne 🙂 A innym dajcie żyć po swojemu.

To pisałam ja – szczęśliwa jedynaczka, mama dwójki dzieci 🙂 PS. podzielicie się jak to jest u Was? 🙂