Spis treści
Na podróżowanie łódką po Francji najbardziej cieszył się Maks. Dla niego każdy nowy środek transportu to przygoda, a wizja mieszkania na barce czy w kamperze od razu zwiększa atrakcyjność wyjazdu kilkakrotnie. A może najbardziej cieszył się Łukasz, niespełniony żeglarz, który od dawna już nie żegluje, a kiedyś bardzo to lubił? Ja, przyznaję, byłam zaciekawiona, ale sceptyczna – czy damy radę? Czy będzie wygodnie? Czy dzieciom, a zwłaszcza 8 -miesięcznej Jagodzie, będzie tam dobrze? Jak ze spaniem? Czy podróż łódką nie będzie nudzić coraz bardziej aktywnego bobasa??? Wątpliwości było sporo, ale zainteresowanie i poziom ekscytacji czymś nowym, nietypowym, czego jeszcze nie robiliśmy był zdecydowanie większy! Na łódkę od Le Boat mieliśmy wsiąść w Castelsarrasin, tuż po zwiedzaniu Tuluzy.
Z Tuluzy do Castelsarrasin mamy około 70 km – wyjeżdżamy z “pink city”, godzinka i jesteśmy! Castelsarrasin to jedno z miejsc, z których wyruszają łódki Le Boat, ale to tylko przykład, bo sam Le Boat we Francji ma maaaasę opcji. Oksytania to jedno, ale barką można pływać po Burgundii, Dolinie Loary, Breatanii czy też innych regionach. Zajrzyjcie TU – opcji tyle, że na pewno jest w czym wybierać! A jeśli nie Francja, to może Włochy, Belgia, Niemcy, Irlandia albo Kanada? 🙂 Przyznam szczerze, że ja nie miałam pojęcia, że tyle miejsc można zwiedzać łodzią – nigdy o tym nawet nie myślałam!!! 🙂
W Oksytanii było pięknie i cudnie, ale to chyba właśnie czas na barce był największą przygodą dla nas wszystkich! Zobaczcie jak to wyglądało może barka to świetny pomysł na wakacje i dla Was? 🙂
1) JAK WYGLĄDA BARKA?

Moje obawy co do spania i miejsca dla dzieci szybko zniknęły, gdy zobaczyłam nasz nowy “dom”. Spora sypialnia z dużym łóżkiem, dwie mniejsze sypialnie, każda z dwoma łóżkami. Duża wspólna przestrzeń (mesa), kuchnia i w sumie aż 3 łazienki. Na naszej barce spokojnie zmieściłyby się 2 rodziny, każda z jednym dzieckiem lub 3 wspólnie podróżujące pary. Zwłaszcza, że na górze mieliśmy duuuuży stół i kilka krzeseł – idealne miejsce na długie kolacje i poranki z francuską bagietką! U nas my rozlokowaliśmy się w dużej sypialni razem z Jagodą, a Maks wybrał sobie jedną z mniejszych z dwoma łóżkami, własną łazienką i tam rozłożył wszystkie swoje zabawki i gadżety… oczywiście, by nad ranem wcisnąć się na czwartego do naszego łóżka.
Na barce przez 3 dni mieszkało się miło i wygodnie. Nie przeszkadzały małe łazienki i kuchnia, bo czas na wodzie i kolacje w przystani wynagradzają wszystko!
Problemy? Dla nas był jeden główny – na naszej barce brak klimatyzacji w połączeniu 37 stopniami na dworze sprawiały, że było straaasznie gorąco. Zarówno na górze, gdzie słońce niemal smażyło, jak i w środku, gdzie chowałam Jagodę przed słońcem. Staraliśmy się jednak w tych najcieplejszych godzinach opuszczać łódkę i przebywać w cieniu.







2) CZY TRZEBA MIEĆ UPRAWNIENIA, BY PRZEMIESZCZAĆ SIĘ BARKĄ?

Formalnie Le Boat nie wymaga żadnych konkretnych uprawnień i patentów, by sterować barką. Łukasz mówi jednak, że dobrze, gdy chociaż jedna osoba ma podstawowe żeglarskie kompetencje opanowane. Dla niego, osoby, która z żeglowaniem miała sporo do czynienia w przeszłości, sterowanie łódką po kanałach wcale nie było aż takim piece of cake jak podejrzewał. Ja nie brałam się za to wcale, bo miałam pod opieką dwójkę dzieci – i jedno, którym jeśli nie śpi, na łódce musisz się opiekować na 100% non stop 🙂





3) CZY BARKA Z DZIEĆMI TO DOBRY POMYSŁ?

U nas sprawdził się bardzo fajnie przez 3 dni, które spędziliśmy na wodzie. Myślę, że spokojnie wybralibyśmy się też na rejs 7-dniowy, bo takich opcji jest spoooro. 14 dni na wodzie z dzieciakami? Tu już bym się zastanawiała – może z dwójką już samodzielnych tak. Z Jagodą, która albo raczkuje albo coś kombinuje czas pływania nie był super relaksujący – wizja “posiedzę i się poopalam” raczej miała marne szanse na spełnienie 🙂 Z dwójką kilkulatków na pewno byłoby łatwiej!
Na pewno dla dzieciaków jest to też super atrakcja – nasz Maks był zachwycony! Chciał sterować, pomagać tacie, a rano sam szykował śniadania na “tarasie”. Łódka była dla niego przygodą na miarę mieszkania w kamperze!



4) CO MOŻNA ZOBACZYĆ?

To już zależy od trasy. U nas pływanie barką było połączone zwiedzaniem samochodem. Mając więcej czasu warto po prostu pływać od miasteczka do miasteczka, cumując na kilka godzin lub na noc w tych najfajniejszych jak Moissac. Można oczywiście też zacumować gdzieś na dziko, ale jako, że przypadkiem to testowaliśmy – nie polecam – chyba, że lubicie spać w głuszy, w ciemności takiej, że aż ciężko namierzyć, gdzie stoi łódka …. my taką przygodą zafundowaliśmy sobie przypadkiem – nie wiedzieliśmy, że śluzy o 19.00 zamykają się do rana 🙂 Sprawdźcie to koniecznie przed podróżą 🙂



5) CO NAM SIĘ NAJBARDZIEJ PODOBAŁO?

Piękne widoki na trasie, słońce i wiatr we włosach, gdy płynęliśmy z Castelsarrasin do Moissac. Cudowne śniadania i kolacje na łódce w porcie ze świeżą bagietką prosto z lokalnej boulangerii i smakołykami zakupionymi na targu w Moissac. Brak konieczności poszukiwania hotelu w kolejnych miasteczkach, bo mieliśmy swój pływający dom. Restauracje w pobliżu przystani dla łódek jak choćby przepyszne Bistrot Constant w Montech. Radość Maksa z nowego domu-łodzi. Śniadania, które szykował. Przystanie pełne łódek. Wieczory, gdy wreszcie robiło się chłodniej! Było tego sporo! 🙂 Na pewno do powtórzenia!





To co? Kto nabrał ochoty na podróżowanie barką? 🙂 A może już macie takie doświadczenia? Podzielcie się koniecznie! 🙂
* Oksytanię zwiedzaliśmy na zaproszenie Occitania / Pyrenees-Mediterranean Tourist Board, a nasza przygoda na barce była możliwa dzięki wspomnianej już firmie Le Boat




1 Comments
Edi7272
Swietne informacje, przegladalam łodziowà strone i zamierzamy cos zaplanowac , jedno pytanko: lodz nalezy oddac w miejscu wyplyniecia czyli zawrocic ? P.S. Polecamy Mauritius , troche daleko ale bardzo warto 🙂