i już… prawie 3 tygodnie minęły jak z bicza strzelił… coś się kończy, coś zaczyna.. to już koniec, nie ma już nic… wiele jest utartych powiedzonek na okoliczność końca. Dziś chyba wybierem “coś się kończy, coś zaczyna”, bo każdy powrót do domu to lekki smutek związany z końcem wyprawy, ale również wiele pozytywnych emocji… dom, rodzina, przyjaciele, ulubione miejsca, ulubione smaki, długie rozmowy po powrocie, rozdawanie pamiątek z podróży… i oczywiście plany na kolejną podróż 🙂
Z Meksykiem nie żegnamy się na zawsze, mówimy: “hasta la vista!”, czyli do zobaczenia, bo wrócić chcemy… kiedyś 🙂
Na koniec o wodospadach w Agua Azul i ruinach Majów w Palenque…
Droga z San Cristobal de las Casas do wodospadów w Agua Azul i ruin miasta Majów w Paleque to przeżycie ekstremalne – ponad 200 kilometrów zakrętów, gór i dołów daje się we znaki. Kto zna moją chorobę lokomocyjną, ten wie: było źle!
Ale dojechaliśmy!
Agua Azul tym razem wywarła na mnie mniejsze wrażenie niż przed trzema laty, pewnie z uwagi na pogodę. Przyjemnie w upalny dzień zanurzyć się w pobliżu wodospadów. Podobno Agua Azul najlepiej wygląda wiosną, kiedy rzeczywiście woda wydaje się błękitna (azul) dzięki dużej zawartości minerałów.
Spacerujemy, podziwiając kaskady, unikając dziewczynek sprzedających banany czy miejscowe rękodzieło i popijając sok z kokosa. Oglądamy pamiątki, bo również tam, jak w niemal każdym innym turystycznym miejscu w Meksyku, tłum sprzedawców.
Na miejscu nie brakuje również małych restauracyjek zapraszających turystów na posiłek. Quesadilla i empanadas (małe pierożki smażone w głębokim tłuszczu) robione na miejscu to dobry wybór.
Z Agua Azul do Palenque już tylko niecałe 70 km. No to ruszamy! Na trasie stacji benzynowych w zasadzie brak, więc trzeba radzić sobie inaczej. Co jakiś czas można zauważyć informacje “SE VENDE GASOLINA” i tam właśnie tankujemy.
Palenque
Ruiny miasta Majów w Palenque, obok Tulum, wywarły na nas największe wrażenie. Z dawnego miasta pozostało naprawdę wiele, między innymi wyłaniająca się z dżungli Templo de las Inscripciones oraz pobliskie El Palacio.
Palenque zatopione w zieleni robi wrażenie tajemnicze i majestatyczne. Naprawdę jest co oglądać i gdzie pospacerować, chociaż dojazd nie należy do przyjemnych.
Palenque najlepiej zwiedzać rankiem, by uniknąć tłumów, a po trasie z San Cristobal warto przenocować w jednym z hoteli w pobliżu strefy archeologicznej. Większość ukryta w dżungli z basenem i domkami krytymi palapą dodatkowo wprowadza w klimat…
Przez Jukatan w stronę Chetumal
Z Palenque ruszyliśmy równinami Jukatanu w stronę Chetumal, tuż przy granicy z Belize. Niestety wynajmowanym samochodem, jak już się wcześniej dowiedzieliśmy, granicy przekroczyć nie można, więc zostaliśmy przy Meksyku.
Trasa na Chetumal to szeroka, pusta droga, niczym nie przypominająca męczarni na trasie San Cristobal de las Casas-Palenque, którą osoba z chorobą lokomocyjną może przypłacić dramatycznym samopoczuciem.
Niestety Chetmual nawet jako baza noclegowa nie na wiele się zdał. Ruszyliśmy kolejne 200 km do Tulum, dalej był Akumal, Playa del Carmen i mało zwiedzania, a dużo lenistwa…










5 Comments
TROPEMatiego
Piękny region, lecz też biedny. Nie mieliście wrażenia, że większość dzieci zamiast iść do szkoły to sprzedaje owoce na ulicy? Kilka zdjęć z mojej podróży po tych kaskadach: http://www.tropematiego.pl/2017/07/agua-azul.html
Natalia
Na pewno 🙁 niestety często mamy również takie wrażenie – tak samo jak w Azji 🙁
Ania
A jak jest z bezpieczeństwem na drogach w Chiapas? W różnych miejscach czytałam, żeby wynajętym samochodem absolutnie nie być w drodze po zmroku, że względu na ryzyko napadów i bezpieczeństwo. Ale w styczniu zmrok jest już o 17:30. Jakie były wasze doświadczenia? Stosowaliście się do tych zasad?
Ewa
Bardzo dziękuję za ten wpis, wszystko o Meksyku przeczytałam z wielką uwagą. Szczególnie cenne są uwagi o jakości dróg czy tego co w danym miejscu można zobaczyć i czy rzeczywiście zbiega się to z opiniami w przewodnikach. Wybieramy się w listopadzie, spróbujemy wyruszyć podobną trasą, z lekkimi modyfikacjami. Na pewno będzie też lot z Cancun do Tuxtla, żeby zaoszczędzić na czasie.
Pozdrawiam
Natalia
Hey Ewa :))) uwielbiam czasem wpaść na komentarz dotyczący tak starego postu! 🙂 My jak widać już byliśmy dawno, więc mam nadzieję, że ze stanem dróg może być tylko lepiej 🙂 My bardzo dobrze wspominamy Meksyk 🙂