UWAGA! POST ARCHIWALNY – RESTAURACJA ED RED PRZESTAŁA ISTNIEĆ W MAJU 2020.
Niewiele jest miejsc, o których jeszcze długo przed otwarciem tyle się mówi, co o warszawskim Ed Red. Ci, co byli w krakowskim Ed Redzie, mięsnym królestwie Adama Chrząstowskiego, wiedzieli, że czekać warto… na steki, na sezonowaną wołowinę, na podroby. Gdy było już jasne, że Ed Red otworzy się w Hali Mirowskiej, na górze, w wielkiej sali z widokiem na Jana Pawła, zainteresowanie rosło coraz bardziej!
Wreszcie stało się! Otworzyli się 17 października i od razu pomknęły tam tłumy – z jednej strony żądnych dobrego mięsa i dobrej kuchni, z drugiej strony tych spragnionych nowości i miejsc, w których wypada bywać. Trochę z wyboru, trochę pod przymusem wyjazdów bliższych i dalszych odczekaliśmy chwilę i w długi weekend wreszcie ruszyliśmy poznać warszawskiego Eda.
Wejście znajdziecie od strony Jana Pawła – klatka, schody (po co braliśmy wózek z samochodu???), starodawna szatnia i szafa pełna wielkich kawałków sezonowanej wołowiny. To tutaj sezonuje się mięso na sucho, to tu dojrzewają przez kilkanaście dni najlepsze kawałki nim trafią do kuchni, a potem na stoł. Przestronne, stylowe wnętrze i stoliki tuż przy wielkim oknie. Podoba mi się – widok na Warszawę gwarantowany. Miejsca jest sporo – nie ma problemu, gdy rezerwujemy stolik dla 4 dorosłych, 5-latka i dwóch niemowlęcych wózków. Na spotkania w dużym gronie jak znalazł.


Od razu chwytamy kartę. Już wiem, że Łukasz będzie szukał podrobów. Maks od początku ostrzy zęby na steka czy też w jego dialekcie “steczka”. Przeglądamy przystawki – jest ich sporo i nie wszystkie dla mięsożerców, chociaż zdecydowanie przeważają. Łukasz wybiera ekstremalnie – głowiznę z warchlaka z grzybami na sałatce z soczewicą (23 zł), podroby cielęce na 5 sposobów – wątróbka, grasica, ozorek, policzki, móżdżek (29 zł), pieczone kości szpikowe z sałatką z pietruszki, z kaparami, cytryną i orzechami (20 zł) i…. uwaga, bo będzie OSTRO…. bycze jądra z sosem z wędzonej białej czekolady, piklami z winogron i pistacjami (21 zł). Odważny chłopak – wiem!
Ja rozważam wege przystawkę, czyli kozi ser w buraczkach z orzechami i ziołami (26 zł), ale finalnie decyduję się na zupę z dorsza i białej kiełbasy z papryką (18 zł). Dla fanów zup jest też ogórkowa z wędzonym ozorkiem i żółtkiem confit (18 zł).
Głowizna to dla niego nowość, więc musi spróbować. Wrażenia jednak średnie – głowizna smakowała trochę niczym tłusty boczek i chyba to pierwsze spotkanie będzie zarazem ostatnim. Pieczone kości szpikowe niestety nie były takie jak sobie wymarzył i jakie jadł w Nolicie czy w Yeżyce Kuchnia w Poznaniu. Na szczęście podroby cielęce były cudowne – każdy jeden z osobna i wszystkie razem wzięte, chyba nawet lepsze niż w Krakowie. Najbardziej zachwycał móżdżek. Jedyna uwaga: w przypadku policzków wyrazisty pumpernikiel zdominował smak mięsa. Przerażające (dla mnie!) bycze jądra okazały się numerem 1 dla Łukasza – niesamowita struktura, niesamowity, uzależniający sos z wędzonej białej czekolady i… podniecenie, że właśnie jesz bycze jądra. Ja w sposób zachowawczy zostałam przy swojej zupie – pikantnej, rozgrzewającej, harmonijnej, nieco przypominającej mi węgierskie halaszle, ale innej, choćby przez obecność białej kiełbasy.



W daniach głównych w Edzie znajdziecie oczywiście mięso i steki – nie bez powodu nad salą świeci się hasło przewodnie “Nice to meat you”. Większość steków jest sezonowana, niektóre to”wyselekcjonowane elementy o wydłużonym czasie sezonowania”. U nas tym razem steka je Maks. Do wołowiny można dobrać dodatki – warzywa, ziemniaki, domowe frytki, białą kaszę gryczaną. Poza stekami w menu- policzki wołowe, perliczka, comber jagnięcy, cynaderki królicze i … halibut, jeśli pójdzie z Wami ktoś mięsa unikający. Ja wybieram Kanapkę Eda z peklowaną sezonowaną wołowiną (31 zł). Nie mamy tym razem okazji pozachwycać się mięsem i pożądanym stopniem wysmażenia (Łukasz kocha krwiste), bo dla Maksa zamawiamy raczej wysmażone, ale on zajada jak szalony i niemal całą porcję niczym dla dorosłego.
Kanapka natomiast okazuje się fajnym połączeniem delikatnej wołowiny, kwaśnych ogórków, lekko pikantnego sosu i niemal słodkiej, puchatej bułki. Mięsa jest w niej baaaardzo dużo – ja nie jestem w stanie dojeść!


Najedzeni nie mamy już zbyt wiele miejsca na desery, ale poczucie obowiązku pełnej recenzji wygrywa 😉 Desery brzmią ciekawie – nawet jeśli pojawiają się popularne pozycje jak sernik czy creme brule, to w nowym, oryginalnym wydaniu – np. creme brule rozmarynowy z lodami ciasteczkowymi. Łukasz jednak wybiera mus z białej czekolady na śliwkach z werbeną cytrynową (19 zł). Mus z białej czekolady jest absolutnie świetny, ale połączenie ze śliwkami i werbeną cytrynową sprawia, że cytrynowy posmak śliwki raczej zabija. Chyba wolałabym połączyć ten cudny mus z czymś innym.

Ed to miejsce w sam raz dla kochających mięso, steki, ale też dla pragnących kulinarnych wrażeń jak Łukasz. Dla tych, co mają ochotę na smaczne jedzenie w fajnym miejscu z widokiem na Warszawę. To też świetne miejsce, jeśli chcecie zjeść obiad czy kolację w dużej grupie – tu na pewno się zmieścicie 🙂 Nawet z dużą ilością dzieci i wózkami 🙂
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Hala Mirowska 1
tel. 530 051 055
godziny otwarcia:
pon – św 12.00-22.00
czw – sob 12.00-23.00
nd 13.00 -20.00

obfity obiad dla 3 osób



7 Comments
Magda
Dziękuję za inspirację 🙂 Wczorajszy wieczór w Ed Red był najlepszym doświadczeniem kulinarnym od przynajmniej roku.
Z Waszej inspiracji zamówiłam też bycze jądra, co mój towarzysz uznał za przerażające 😉 Bardzo delikatne mięso, smaczne, a sos z białej czekolady – dla mnie wielka nowość – pięknie do mięsa pasuje. Comber jagnięcy zaś “rozpływał się w ustach”, “najlepszy, jaki w życiu jadłem”.
A do tego miła obsługa.
Dziękuję 🙂
Natalia
Strasznie, straszcie się cieszę, że smakowało!!! :))) I że aż tak 🙂 fajnie polecać dobre miejsca i słyszeć, że spełniły oczekiwania 🙂
Oleczka
Dopiero niedawno odkryłam warszawski Ed Red, bo z krakowskim jestem zapoznana dobrze 🙂 Byłam porównać jak jest i jestem równie zadowolona 😉 Mięsny świat 😉 Warto się wybrać i tu i tam 😉 Smakowite zdjęcia w recenzji 🙂
Natalia Sitarska
super:) ja juz dawno nie byłam, muszę wrócic:)
dami
Ojjj musisz. Byłam ostatnio kilka razy i wszystko pyyyyycha
Natalia Sitarska
musimy zatem zajrzeć 🙂