Widzisz dwie kreski na teście ciążowym. Skaczesz z radości lub przyglądasz się z niedowierzaniem. Planowane lub wpadka. W obu sytuacjach czekają Cię długie miesiąca zastanawiania się, jak to będzie z dzieckiem… Czy sobie poradzisz? Czy rzeczywiście będziesz non stop zmęczona i niewyspana? A może będziesz taką idealną mamą prosto z reklamy, która pięknie wygląda, robi karierę, bawi się z maluchem, a wieczorem piecze ciasteczka?
Jeśli przed dzieckiem lubiłaś podróże, na pewno nie raz, nie dwa pomyślisz: A jak to będzie teraz? Czy możliwe jest podróżowanie z dzieckiem? Kiedy pierwszy raz pojechać z maluchem na wakacje poza Polskę? Kiedy wsiąść do samolotu? Czy niemowlak będzie dobrze czuł się po 10 godzinach lotu? Czy nie strach jechać z nim do Azji, Ameryki Południowej czy nawet do Gruzji? Jak zorganizujemy najbliższy wypad na narty z małym człowiekiem u boku? Pytań jest cała masa! Nagle nie wystarczy spakować plecaka czy walizki, kupić biletów i w drogę. Nagle jest z Tobą mały człowiek, którego trzeba wziąć pod uwagę, a Ty nagle z nieustraszonej podróżniczki stajesz się mamą… z całą masą pytań, wątpliwości, obaw, które większości z nas dotyczą, zwłaszcza przy pierwszym, wychuchanym i wyczekanym dziecku.

Rozwiązania są dwa: albo odpuszczasz i pozwalasz lękom, obawom i wątpliwościom, by na najbliższy rok czy kilka Tobą zawładnęły i rezygnujesz z podróżowania na rzecz wakacji na działce lub nad Bałtykiem albo stopniowo, krok po kroku pokonujesz bariery. Te w Twojej głowie i te, które otoczenie stara Ci się wmówić, załamując ręce i pukając się w czoło, gdy tylko słyszą, że chcesz gdzieś daleko wyjechać z małym dzieckiem.
Podróże z maluchem często to pokonywanie barier, więc warto dochodzić do nich stopniowo. Przełamując się krok po kroku. Zaczynając od najprostszych rzeczy. Najpierw od krótkiej podróży samochodem i nocowania w obcym miejscu, ale w swoim kraju, całkiem niedaleko od domu. Potem jadąc kilkaset kilometrów dalej, potem do innego kraju, ale nadal gdzieś w Europie. Takie podejście sprawia, że spokojnym krokiem dochodzimy do kolejnych stopni wtajemniczenia. Już nie boimy się jechać z niemowlakiem nad morze czy w góry, nie boimy się pojechać do Włoch, Francji czy Hiszpanii, bo wiemy, że nadal jesteśmy stosunkowo niedaleko domu, mamy odpowiednią opiekę zdrowotną, środki transportu, które w razie czego pozwolą szybko wrócić do domu, cywilizację, wiemy, jak się dogadać, mamy apteki, a w nich znane nam leki. Możemy próbować dalej!


Samolot. Przyznać się, kto się obawiał pierwszego lotu z dzieckiem? Kto miał przed sobą wizję wrzeszczącego wniebogłosy niemowlaka, którego przez 2 czy 3 godziny nic nie uspokaja? Kto się obawiał krzywych spojrzeń współpasażerów i własnego zmęczenia po kilku godzinach noszenia dziecka i zabawiania, by tylko znów nie zaczęło płakać? Która nie patrzyła nerwowo na samolotowe nawiewy, niepokojąc się czy bobas nie wysiądzie z katarem i cały urlop na marne? Właśnie z uwagi na te wszystkie pytania, najlepiej zacząć od krótkiego lotu – na 1-3 godziny. Potem ruszyć dalej, a potem porywać się na lot 10 czy 18 godzin. Bo wtedy już będziesz wiedziała, że nie każde dziecko ryczy w samolocie i będziesz umiała sobie poradzić ze swoim (albo pomoże Ci w tym nasz POST):). Pokonałaś kolejną barierę. Teraz możesz już latać z maluchem!


Na tym etapie wielu rodziców pozostaje – Europa i samolot wystarczają im jako miejsce wakacyjnych wypraw, ale są też tacy jak my, którym marzą się dalekie, egzotyczne wojaże. I znów się zaczyna – znów obawy, podsycane przez rodzinę i znajomych –„Ale, że z dzieckiem do Kambodży?? Czy Wyście oszaleli?? On ma 2 lata!! A choroby??? A komary??? A taki lot długi?? Bakterie, szczepienia, malaria, niebezpiecznie, złe warunki sanitarne…. Aaaaaa! Idzie oszaleć. Znów obawy… Ale zacznij od małych kroków i sprawdź. Może wcale nie ma się czego obawiać? Zacznij na spokojnie – Tajlandia – najbardziej przyjazny dzieciom z azjatyckich krajów. Polecieliście i zobaczyłaś, że nie jest źle. Są sklepy (jak u nas), są dzieci (jak u nas), jedzenie inne, ale smakuje maluchowi bardziej niż obiadki w żłobku, komarów nie widać, pogoda cudowna, relaks i sielanka. Pada kolejna bariera: Azja z dzieckiem nie taka straszna jak ją malują – po Tajlandii możesz próbować dalej! I już nie będziesz się tak obawiać!:)
Nie ma co ukrywać: podróżowanie z dzieckiem jest trudniejsze niż samemu. Z jednej strony mamy masę barier w głowie, które musimy pokonać. Z drugiej strony zwykle jest po prostu trudniej – większe zmęczenie, mniej czasu na sen, czytanie książki i patrzenie się w oczy ukochanemu o zachodzie słońca. Nagle nie myślisz tylko o tym, co zobaczyć, ale musisz kogoś pilnować, troszczyć się o niego, zapewnić mu bezpieczeństwo, rozrywkę, zabawić w samolocie i pocieszać, gdy boli brzuch w samochodzie, nawet gdy sama najchętniej poszłabyś spać, by choć na chwilę zapomnieć o męczącej chorobie lokomocyjnej. Nie możesz w samolocie beztrosko pospać, poczytać, obejrzeć filmu, jeśli Twój maluch Ci nie pozwoli. Nieważne, że padasz ze zmęczenia, że Ci niedobrze, że czasem boli głowa. Pokonujesz zmęczenie, pokonujesz ból, bo z dzieckiem rzadziej możesz sobie pozwolić na chwile słabości. Ale nagroda za walkę z barierami, zmęczeniem, czasem brakiem sił czy ból, jest ogromna!

Post powstał w ramach kampanii „Kobieta Jak Ja” organizowanej przez markę IBUM. Biorę w niej udział jako jedna z dziesięciu blogerek i z dumą:) reprezentuję kobietę podróżniczkę, czyli taką, co potrafi się spakować w 15 minut, podróże dodają jej energii i uwielbia próbować lokalnych dań. To ja 😉 A jakie jesteście Wy? Weźcie udział w konkursie na stronie Kobieta Jak Ja – musicie rozwiązać krótki quiz, opisać swoją historię za pomocą tekstu, zdjęcia lub filmu i opisać w kilku zdaniach „Pokaż na co Cię stać, kiedy pokonasz ból” . Quiz pomoże Wam wybrać odpowiednią nagrodę 🙂
Do wygrania jest 25 nagród – różnych dla różnych kobiet 🙂
Do wyboru:
– 5 bonów do SPA,
– 5 bonów do sklepu Nike,
– 5 bonów do sklepu showroom.pl,
– 5 voucherów do wykorzystania na stronie Ryanair – to nagrody dla #kobietjakja 🙂
– 5 bonów do wykorzystania na eventim.pl
Zgłoszenia do 22 czerwca!!! 🙂




5 Comments
Agata Smółko
Beznadziejna strona konkursu, nie da się dodać zgłoszenia, przynajmniej dzisiaj :/
Plus taki, że z testu wyszło, iż jestem podróżniczką 😀 hehe
Większość barier rzeczywiście siedzi “tylko” w Naszym głowach… dlatego najtrudniej je pokonać :/
Natalia
Hey Agata, juz zgłosiłam do agencji obsługującej konkurs Twój komentarz – mam nadzieję, że zaraz wyjaśnią co i jak!!! 🙂 ale widać quiz dobrze działa 🙂 dokładnie masz rację – kluczowa jest głowa:) jak we wszystkim!:)
Agnieszka Kozińska
fajny artykuł ale przerażają mnie akcje organizowane przez firmy farmaceutyczne 🙁 pokonaj ból z ibupromem ? budowanie pozytywnego wizerunku faszerowania się lekami bez kontroli jest wg mnie bardzo nieetyczne.. Polacy baaardzo nadużywają leków ale w końcu kogo to obchodzi- biznes to biznes 🙁
Natalia
Hey Agnieszka! myślę, że ta akcja ma dość fajny wymiar, bo stawia na aktywność. Broń Boże nie jestem zwolenniczką faszerowania się lekami i nikogo do tego nigdy bym nie namawiała! Ale niestety należę do tych osób, które czasem boli głowa, czasem nawet bardzo i wiem, że wtedy bez proszka na ból nie dam radu – dlatego też zdecydowałam się wziąć w tym udział. Bo naprawdę używam proszków na ból głowy… próbuję go zwalczyć sama, bez leków, ale nie zawsze wychodzi 🙁 teraz jestem w drugiej ciąży i miałam kilka sytuacji, kiedy bardzo walczyłam, by żadnych leków nie brać, ale były też takie, kiedy mi się nie udało… czułam, że rozsadzi mi głowę i wysadzi oczy i musiałam te dozwolone w ciąży środku zapodać, bo inaczej bym padła 😉 więc jestem za lekami, ale z rozsądkiem 😉 nadużywaniu mówię nie:)
Marta
Sama prawda 🙂 my w takim razie idziemy według schematu po narodzinach córki nasze podróże Polska->Europa->Bliski Wschód i teraz Azja a ma niecałe 3 lata. Bardziej obawiam się jak ja przeżyje 3 loty samolotem pod rząd bo nie cierpię latać, ale chęć poznawania świata zawsze wygrywa 🙂