Greckie chodziło za mną już od jakiegoś czasu… Nie jest to co prawda nasza ulubiona kuchnia i nie sięgamy po nią zbyt często. Nie dlatego, że nam nie pasuje, nie lubimy, itd. Po prostu są takie, na które mamy ochotę zdecydowanie częściej: włoska, tajska, wietnamska, chińska, sushi, a ja bym dopisała do tej listy hiszpańskie tapas. Greckie jemy stosunkowo rzadko – nawet nie mieliśmy dotąd greckich restauracji na blogu! (ok, poza nieszczęsną Greek Zorbas w Augustowie ;)). Ale ostatnio feta, papryka, cukinia, owoce morza zaczęły za mną chodzić i wołać, że do greckiej iść trzeba.
Już od dawna chcieliśmy spróbować, jak jest w Paros na Jasnej. Idealna lokalizacja, zwłaszcza dla nas, bo często bywamy na Chmielnej. Zachęcające wnętrze z dużą ilością greckich akcentów, czyli króluje wszystko, co biało -niebieskie. Pora sprawdzić, jak jedzenie!

do małych knajpek Paros na pewno nie należy 😉
Przeglądamy menu. Z przystawek zimnych i ciepłych zjadłabym większość pozycji! Kusi Melitzanosalata, czyli pieczone bakłażany drobno siekane z dodatkiem papryki, czosnku i siekanych orzechów włoskich, Olympos (grillowane plastry bakłażana i cukinii przekładane fetą), chipsy z cukinii, saganaki z krewetkami i cała masa innych pozycji z dużą ilością bakłażana i fety. Ostatecznie przystawki kuszą nas tak bardzo, że decydujemy się na 3 różne, niemal całkowicie pomijając dania główne. Finalnie bierzemy smażone kalmary (28 zł), lindos (plastry bakłażana, cukinii i papryki florinis zapiekane w sosie z pomidorów i fety – 22 zł) oraz saganaki, ale nie z krewetkami, tylko z mulami (28 zł). Tej pozycji nie ma w karcie, ale kelner po sprawdzeniu z kuchnią mówi, że nie ma problemu, mogą zrobić. Plus już na starcie!
Wszystkie przystawki są IDEALNE! Kalmary chrupiące, ale delikatne, bez grubej panierki, takie jak najbardziej lubimy! Takie, które przypominają ideał rodem z Krety. Mule poprawnie zrobione, pływają w pysznym sosie z pomidorów, cebuli i fety – aż chce się wylizać talerz! Lindos natomiast to sama prostota – grillowane warzywa, sos, pokruszona feta. Przepyszny posmak grillowana robi robotę. Tylko uwaga! Jeśli nie jesteście bardzo głodni, nie bierzcie przystawek za dużo – te porcje jak na przystawki są duuuuże. My tradycyjnie wszystkimi daniami się dzielimy, czyli jemy je w stylu “hiszpańskich tapas” – w Paros to idealna metoda, bo tyle dań kusi.

smażone kalmary z cytryną – 28 zł

lindos – 22 zł
W daniach głównych do wyboru oczywiście cała masa mięs, sporo ryb. Tradycyjnie szaszłyki, kotleciki jagnięce, moussaka. My jednak nie mamy ochoty na mięso i szukamy czegoś innego: ravioles kipriakes brzmi jak świetny pomysł! Co prawda ravioli raczej nie kojarzą nam się z Grecją, ale opis zachęca: ravioli cypryjskie z serem haloumi i miętą gotowane w rosole podane z twardym kozim serem anari (32 zł).
Ravioli są bardzo sycące, ale też bardzo smaczne. To zabawne, ale smakują znacznie lepiej niż w niejednej włoskiej restauracji! Ciasto poprawne i delikatne, serowo – miętowy farsz, wszystko posypane serem. Kolejny raz sprawdza się metoda, by jeść razem, z jednego talerza – pomimo, że są pyszne, nie wiem czy sama bym im podołała 😉

ravioles kipriakes – 32 zł
Jeśli wszystko smakuje tak świetnie, musimy też spróbować deserów. Ten dział menu chyba jest najsłabszy (najmniej kuszących propozycji), ale mamy ochotę na Nemesis, czyli ciastko z mascarpone i karmelu podawane z prażonymi migdałami (14 zł) oraz na grecki jogurt z miodem i figami duszonymi w metaxie (12 zł). Na dwa nie mamy szans – już teraz prawie pękamy! Wygrywa więc ciastko. Jest smaczne, ale hm… chyba wolałabym zjeść dodatkową przystawkę 🙂 Jest delikatne w konsystencji, mocno kremowe, słodkie, fajnie łączy się karmel i prażone orzechy, ale to taki trochę kolejny sernik, tylko delikatniejszy. Liczyliśmy na większy zachwyt 🙂

Nemesis – 14 zł
Na stronie www Paros możemy przeczytać, że to “grecka wyspa w centrum Warszawy”. Nam nie pozostaje nic innego jak tylko to potwierdzić! Jeśli kiedyś zakochaliście się w greckich smakach, jeśli to właśnie one przypominają Wam sielankę na Krecie, Kos czy Rodos, biegnijcie tam czym prędzej! Tu rzeczywiście jest Grecja! Przepyszna i autentyczna. Takich smaków szukaliśmy!
PS. Paros to nie tylko restauracja, podobno w piątkowe wieczory rozkręca się tam regularna impreza z tańcami na stołach! Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze lubiłam tańczyć na stole! Coś czuję, że za jakiś czas wrócimy przetestować nocne oblicze Paros 🙂
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
PAROS GREEK & MEDITERRANEAN RESTAURANT
profil Paros na Facebooku – TU!
ul. Jasna 14 / 16 a
00-041 Warszawa, Polska
email: biuro@paros-restauracja.pl
tel. 22 828 10 67

obfity obiad dla dwóch osób




10 Comments
annette
Potwierdzam. W styczniu byłam w Paros. Co więcej jadłam prawie te same dania co Wy! I rzeczywiście piątkowe wieczory są z tańcem. restauracja Paros ma “siostrę” na ul. Grzybowskiej. Nie pamiętam nazwy ale warto tam zajrzeć. Mają tam lepsze desery 😉
Natalia - tasteaway.pl
Czyżby El Greco było “siostrą” Paros??? Czy jest tam coś jeszcze, co przegapiłam?? Musimy kiedyś tam się wybrać wieczorową porą, by zobaczyć tę imprezową odsłonę ;))
annettea
właśnie, El Greco to “siostra” Paros….
spokojniejsza tam jest atmosfera… ja jednak preferuję Paros 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Dawno już nie byliśmy w El Greco, ale wcześniej kilka razy podpadli nam słabą obsługą i się trochę zniechęciliśmy, więc też wolę Paros 🙂
Ilona Dzik
W Paros jestem średnio raz na 3-4 miesiące, przeważnie piatek wieczór bądź sobota. Zaczynamy zawsze od zjedzenia przepysznej kolacji, gdzie polecam ośmiornicę, krewetki, kotleciki 🙂 jest przepysznie. A po zjedzeniu kolacji, impreza na stołach 🙂 Super miejsce, ludzie, jedzenie, muzyka. To jest TO!!!
Natalia - tasteaway.pl
Hey Ilona! No właśnie słyszeliśmy już o tych szalonych wieczorach i tańcach na stołach!!;) musimy tam kiedyś zajrzeć weekendową porą wieczorową;)
Ilona Dzik
Nie pożałujecie 🙂 naprawdę WARTO 😀 dajcie znać jak było 🙂
Natalia - tasteaway.pl
mam nadzieję, że uda nam się wkrótce dotrzeć:)
Marta Szatylowicz
Fantastyczne miejsce! Bardzo klimatyczne, przemiła obsługa 🙂 A jedzenie.. gdyby starczyło miejsca w moim brzuszku spróbowałabym wiele więcej, ale to tylko powód do tego, aby tam wrócić 🙂
PS. gdyby nie Wasz wpis pewnie nigdy bym tam nie weszła, chociaż przechodziłam tamtędy wielokrotnie 😉
Natalia
🙂 I to mnie cieszy!!! 🙂 smakowicie tam było, to prawda!!! 🙂 my już dawno nie byliśmy – muszę zajrzeć ponownie 🙂 fajnie, że nasz wpis się przydał i fajnie, że donosisz, że nadal jest dobrze!!:)