Spis treści
Kuchnia bałkańska tak jak i same Bałkany homogeniczna nie jest, jednak są pewne punkty menu, które powtarzały się w kilku krajach, które odwiedziliśmy. Z drugiej strony każdy z nich pokazywał nam swoje tradycyjne potrawy, charakterystyczne tylko tam. Nie sposób przez 2 tygodnie spróbować wszystkiego, więc nasze subiektywne zestawienie będzie zawierać potrawy, które nam najbardziej smakowały lub najbardziej zapadły w pamięć podczas podróży po Bałkanach. W Bośni zakochaliśmy się w świetnie przyrządzanym mięsie, burkach i sałatce szopskiej. W Czarnogórze i Chorwacji zajadaliśmy kalmary na różne sposoby, a w Macedonii od pierwszego wejrzenia pokochaliśmy pindjur. W Albanii kuchnia bardziej przypominała nam turecką czy grecką niż bałkańską, sporo tam również restauracji włoskich i pizzerii – napis „piceri” w większych kurortach znajdziecie na każdym kroku! Naleciałości z kuchni tureckiej oraz greckiej widoczne są również w Macedonii. Wszędzie deserem numer 1 jest pochodząca z Turcji baklava.
Podróżując po Bałkanach na pewno warto spróbować:
1) ĆEVAPI / ĆEVAPČIĆI

cevapi w bułce z ajvarem i cebulą przy wodospadach w bośniackich Jajce
Ćevapčići (w Bośni występujące zwykle pod nazwą cevapi) to podstawa! Zwłaszcza w Bośni i Hercegowinie spotkacie je chyba w każdej restauracji, a dodatkowo w niewielkich knajpkach specjalizujących się własnie w tym daniu, czyli w cevabdzinicach. Ćevapi to małe ruloniki, z mięsa wołowego lub baraniego, przygotowane na ruszcie, podawane często z paprykowym sosem ajvar, siekaną cebulą oraz z pyszną, miękką pitą. W Albanii występują pod nazwą qofte, a w Macedonii kebap czy kebapci, – znajdziecie je na pewno w muzułmańskiej dzielnicy Skopje – Čaršija.
2) PLJESKAVICA

mix mięs z rusztu – na pierwszym planie pljeskavica i cevapcici
Pljeskavica to kolejne danie dla mięsożerców: okrągły mielony kotlet, przypominający sporych rozmiarów burger, zwykle przygotowany z mieszanki różnych mięs (jagnięcina, wołowina, wieprzowina), czasem nadziewany serem, najlepszy z dodatkiem ajvaru. Jeśli będziecie w np. Mostarze, zamówcie najlepiej talerz różnych mięs. My zwykle unikamy tego typu propozycji na kilka osób, ale w Bośni to całkiem niezły pomysł – wszystko jest smacznie przygotowane i można szybko określić swoje preferencje na kolejne dni.
3) AJVAR

ajvar – dokładka 🙂
Ajvar, czyli pasta z mielonej słodkiej papryki zwykle z dodatkiem bakłażanów, pomidorów, czosnku, to w niektórych bałkańskich państwach dodatek tak obowiązkowy jak tzatziki w Grecji. W Bośni jest wszędzie, a mimo to my zawsze prosiliśmy o dokładkę, bo tak nam posmakował! Chociaż nie.. wróć: dla Łukasza był zdecydowanie za mało pikantny. Ajvar „opuścił” nas na czas zwiedzania Czarnogóry i Albanii, by powrócić w Macedonii.
4) BAŁKAŃSKIE SERY
Sery to taki element kuchni, który zawsze chętnie próbujemy. Uwielbiamy sery francuskie, włoskie, hiszpańskie, zajadamy się serem kozim, fetą, queso manchego. Na Bałkanach również pogryzaliśmy słonawe białe sery, chrupaliśmy twarde sery macedońskie, najlepiej z dodatkiem ajvaru lub ostrzejszej lutenicy.
5) SAŁATKA SZOPSKA

sałatka szopska – koniecznie!
Jeśli nie wiecie, co zamówić lub macie już dość mięsa (jak ja po kilku mięsnych ucztach!), pewnym strzałem zawsze będzie sałatka szopska. Prosta, banalna w wykonaniu i bardzo smaczna. Pomidory, ogórki, jasna papryka i duża ilość startego białego sera. Mniam! Znajdziecie ją i w Bośni, i w Macedonii i w Czarnogórze.
6) BUREK

burek ze szpinakiem w Mostarze
O burku wspominałam już opisując naszą podróż z Mostaru do Sarajewa, bo to idealna przekąska w trasie lub świetne śniadanie. Burek to ciasto półfrancuskie nadziewane np. mięsem, serem, szpinakiem, ziemniakami czy nawet dynią. Każdy znajdzie coś dla siebie. Mi najbardziej smakował serowy, który przypominał ulubione gruzińskie chaczapuri. Burek kupicie w piekarni, a w Bośni również w buregdzinicach 🙂
7) NADZIEWANE WARZYWA

pieczone nadziewane cukinie w Barhanie w Sarajewie
Kolejne danie, które pojawia się bardzo często zarówno w Bośni, jak i w Albanii czy Macedonii. Nadziewane papryki, cukinie, bakłażany. Często mięsem, ryżem i warzywami, czasem serem lub tylko warzywami. Duszone, pieczone albo obsmażane w delikatnej panierce jak papryki z delikatnym białym serem w restauracji Old House w Skopje.
8) PINDJUR I LUTENICA

ajvar, lutenica i pindjur
W Skopje mieliśmy sporo szczęścia, bo smakowaliśmy lokalnej kuchni zgodnie z radami i rekomendacjami rodowitego Macedończyka. Od razu zakochaliśmy się w warzywnych pastach, które idealnie smakują z pieczywem, ale też z serami czy właśnie z nadziewanymi warzywami. Nasz niekwestionowany numer jeden to pindjur z bakłażanów, grillowanej papryki, pomidorów i czosnku. Możemy go jeść łyżkami! Obok klasycznego ajvaru, ciekawie wypadła też lutenica – również paprykowa, ale nieco ostrzejsza, z oliwą, czosnkiem i pomidorami.
9) ZUPA RYBNA
W Czarnogórze w wielu miejscach spotkacie na pewno zupę rybną (riblja corba) z warzywami. Zupa jest dość delikatna, smak ryb zdaje się być nieco ukryty pod smakiem pomidorów i przypraw, więc jeśli jak Łukasz kochacie ryby, może nie spełnić Waszych oczekiwań. Mi delikatny posmak bardzo smakował, a już najbardziej w zupie zakochał się Maks.
10) KALMARY, MULE, OWOCE MORZA

kalmary w Castio w Petrovacu
Na wybrzeżu Chorwacji i Czarnogóry oczywiście rządzą owoce morza! Moje ukochane smażone kalmary były pierwszym daniem, jakie zamówiłam, gdy po długiej, nocnej podróży i 3 godzinach snu wreszcie zasiedliśmy w urokliwej knajpeczce w Rovinju. Potem kalmary jedliśmy wielokrotnie – smażone, grillowane, nadziewane. W Czarnogórze niestety nie zawsze były odpowiednio przygotowane – często czuć było, że zdecydowanie zbyt długo były smażone i złociste krążki stały się nieprzyjemnie twarde. Najbardziej smakowały nam te nadziewane słonym serem i szynką w Tre Lipe w Herceg Novi oraz doprawione czosnkiem w restauracji Castio, przy plaży w Petrovac. Poza kalmarami Łukasz próbował też muli, ale w większości miejsc nie były tak smaczne jak… w Belgii 🙂 W Chorwacji i Czarnogórze spotkacie też dużo ryb, krewetek czy spaghetti lub risotto z owocami morza.

jeden z pierwszych posiłków – mule w Makarskiej w Chorwacji
11) BOŚNIACKA KAWA

bośniacka kawa
Bosniaska kawa to w Bośni obowiązkowy „deser” lub dodatek do śniadania. Co jest w niej specjalnego? To, że podawana jest w malutkim dzbaneczku wraz ze słodkim „lokum”. Specjalny rytuał dotyczy jej picia: najpierw lokum, potem woda i dopiero kawa.
12) PEKSIMET

peksimet i talerz przekąsek – Hindin Han, Mostar
Peksimet spróbowaliśmy całkiem przypadkiem. W Mostarze w Hindin Han zamówiliśmy talerz przystawek, na którym obok serów i wędlin, przybyły chrupiące i puchate bułeczki, trochę przypominające nasze racuchy, ale idealne właśnie do serów i wędlin. To właśnie peksimet! Troszkę ciężkie, ale bardzo smaczne. Z tej branży cały czas nie mogę odżałować, że nie spróbowałam uštipci, czyli racuchów z jabłkami, które podawane są w Bośni w godzinach przedpołudniowych! Chciałam ich spróbować w Czarnogórze, ale okazało się (o zgrozo!!!), że w Czarnogórze uštipci oznaczają coś zupełnie innego! (dość tłuste kotlety;))
13) BAKLAVA
O baklavie pewnie pisać Wam nie muszę, bo chyba wszyscy ją znają. Niewątpliwie to najbardziej popularnym deser zarówno w Bośni, jak i w Czarnogórze czy Macedonii. Czasem poza klasyczną, z orzechami, można spotkać również inne wersje – gdzieś na Starym Mieście w Budvie znaleźliśmy piekarnię, w której sprzedawano m.in. baklavę z kokosem lub z wiśniami. Bajka!
14) ORZECHY WODNE

orzechy wodne prosto z Jeziora Szkoderskiego
Nie powiem, że to typowa przekąska na Bałkanach, ale jeśli wybierzecie się na rejs po Jeziorze Szkoderskim, chrupanie orzechów wyłowionych prosto z wody ma swój urok. Po rejsie w okolicy Virpazar można przekąsić ryby prosto z jeziora, czyli karpia lub pstrąga.
15) TAVCZE GRAVCZE I PASTRAMALIJA

pastrmajlija
Tavcze gravcze to narodowa potrawa Macedonii i ulubione słowa Maksa po podróży na Bałkany (drugie wyrażenie to „trzęsienie ziemi”). Pomimo jednak, że nazwa na pewno zapadnie nam w pamięć, smakowo tawcze grawcze to raczej nie mój klimat – duszona fasolka w pomidorowej zalewie, zapiekana w kamiennym naczynku, na tle innych potraw okazała się zdecydowanie najmniej interesująca. Pastrmajlija to natomiast rodzaj chlebka z tradycyjnym nadzieniem: kawałkami wieprzowego mięsa i ostrą papryką. Wygląda i smakuje podobnie jak tureckie pide, ale Macedończycy oburzają się, gdy słyszą to porównanie, podobnie jak wtedy, gdy porównuje się ją z pizzą 🙂
A do kolacji na Bałkanach najlepiej napić się czarnogórskiego lub macedońskiego czerwonego wina. Boskie dopełnienie smaków!
*Post powstał we współpracy z marką HTC. Wszystkie zdjęcia zostały wykonane telefonem HTC One (M8).





15 Comments
Wojciech Tyluś
Jeśli chodzi o Ajvar, to gdyby był zrobiony z samych papryk pewnie nazywałby się “paprini” 🙂
Na szczęście robi się go ze słodkich papryk, bakłażanów no i z dodatkiem pomidorów 🙂
Pozdrawiam
Natalia - tasteaway.pl
Hey 🙂 no to chyba mają różne teorie na ten ajvar – bo w restauracji w Skopje z mega tradycyjną kuchnią masz w menu ajvar jako Ajvar (minced pepper salad or red pepper pate) 100 gr. 🙂 Pindjur jest dokładnie opisany jako bakłażany, papryka, pomidory, czosnek, więc nie mam powodu im nie wierzyć 😉 ale po Twojej uwadze wprowadzę opcjonalność 😉 pozdrowienia 🙂
mika
Niestety jedzenie na Bałkanach jest szalenie mało zróżnicowane – wszędzie dostaniemy niemal to samo, tylko zdarza się że pod inną nazwą. Są te same sałatki, mięcha, dipy, nadziewane warzywa, muskalice, tavcze gravcze, burki, białe chlebki, kawa. Nie wszędzie można dostać Elbasan, Flije czy Kacamak. I normalnej herbaty brak:(
Najlepsze wino zdecydowanie w Macedonii – Tikves, Popova Kula, Stobi – jest w czym wybierać. W Czarnogórze niestety średnio według mnie o Albanii nawet nie wspominam bo tam to koszmar. Piwo wszędzie też w tym samym smaku, tylko nazwa inna. Można szukać małych browarów, ale to już zabawa dla tych, co im się chce. Kurcze, oni nawet makarony wszędzie mają te same!
I nie ważne czy Serbia, Albania, Macedonia, Bośnia, Czarnogóra, Kosowo czy Chorwacja – powtarzają się dokładnie te same smaki. O ile na urlopie super o tyle mieszkając tutaj, kulinarnie jest średnio i monotonnie 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Hey Mika! 🙂 tak, oczywiście, bardzo dużo się powtarza, ale mi, gdy pisałam, że nie jest to kuchnia homogeniczna chodziło choćby o to, że w Bośni mamy głównie mięso, a np. w Czarnogórze możemy się z oczywistych względów najeść ryb i owoców morza 🙂 Tawcze grawcze przyznam, że spotkaliśmy tylko w Macedonii..
Z tą herbatą – może mają jak Hiszpanie? 🙂 Hiszpanie uważają, że to ziółka, które pijesz tylko jak boli brzuch! Nam bardzo smakował Vranec, piw przyznam, że nie próbowaliśmy – bardziej pasowało nam czerwone wino 🙂
A Ty mieszkasz na Bałkanach? 🙂 Gdzie? Wcale się nie dziwię, że po pewnym czasie jest monotonnie – ja po powrocie zjadłam polski kotlet z ziemniakami i buraczkami, sushi i tajskie – właśnie dlatego, że chciałam smakowej odmiany 😉 pozdrowienia!:)
balkanyrudej.wordpress.com
Co do piwa mogę się zgodzić, co do jedzenia już nie. Owszem, potrawy się powtarzają, ale w każdym kraju jednak moim zdaniem smakują inaczej, przez wzgląd na użycie innych składników czy przypraw. Niech za przykład posłuży burek, który jest wszędzie na Bałkanach. Jednak podawany jest na milion sposobów, z różnym nadzieniem, czy z nieco inaczej wykonanym ciastem, sposobem zwijania itd.
Inna sprawa, że kiedyś Bałkany nie były podzielona na tyle krajów, więc i kuchnia w większości się teraz powtarza, bo czy mieli na siłę wymyślać coś nowego?
Natalia - tasteaway.pl
słuszna uwaga 🙂
Moje Kuchenne Rewelacje
Kuchnia bałkańska to same pyszości. Ja w Virpazarze w resatauracji Badanj jadłam świetną sałatkę z wędzonym karpiem, którą postanowiłam odtworzyć – zapraszam
http://mojekuchennerewelacje.blogspot.com/2014/08/saatka-z-bryndza-i-wedzona-makrela_25.html
Natalia - tasteaway.pl
My akurat w Virpazarze mieliśmy pecha i trafiliśmy chyba na jakieś lekko podstarzałe mięso :/ (nie pamiętam nazwy knajpy) ale ta Twoja sałatka wygląda pysznie!!!:) aż chyba kiedyś z Twojego przepisu skorzystam!!! 🙂 pozdrowienia!:)
Iza - mojAlbania
Dołożę kilka “albańskich smaczków” 🙂
Zacznę od bzdury czyli tego, że uwaga, uwaga kuchnia albańska jest zróżnicowana pod względem geograficznym 😉 Po tym odkryciu Ameryki przejdę do rzeczy.
Część kontynentalna jest oczywiście bardziej mięsna i króluje jagnięcina i w wielu regionach koźlina. Nad morzem owoce morza w każdych ilościach i na każdy możliwy sposób przygotowane. Tak jak pisaliście w poście o samej Albanii nie trafiliście na fajne restauracje – bardziej na kurioza. Jednak z ręką na serduchu zapewniam, że Albania może być rajem dla wielbicieli tych specjałów. Super przyrządzonych i bardzo tanich. Dlatego jak niepodległości będę bronić stwierdzenia, że nie tylko Czarnogóra i Chorwacja w tym temacie 🙂 Poza tym ryby: Koca i Lavrak. Zupa rybna z kawałkami grillowanej rybki i pomidorkami koktajlowymi… mniaaaam.
Ajvary, ljutenice i pindżury najlepsze dla mnie są w Serbii (walczy o palmę pierwszeństwa z macedońskim) – możliwe, że zawsze uda mi się u przyjaciół uprosić jakiś słoiczek “made by Babcia”… a to jest zawsze najlepsza rzecz pod słońcem. Ten albański jest bardzo taki se. Oni jako sos dodają albo kos albo coś podobnego do tzatziki czyli ogólnie działają na bazie jogurtu.
Ze specyficznych rzeczy mają fergese czyli pastę z białego sera z oliwą, grilowaną papryką i czasem jeszcze innymi dodatkami. W tym można zapiekać w zasadzie wszystko lub jeść na zimno jako dip.
W kwestii win w Albanii jest coraz lepiej. Wino Cobo z Beratu czy kantina Luani. Na pewno nie nazwałabym tego dramatem – warto poszperać i poszukać 🙂
Kwestia braku “normalnej” herbaty nieustannie mnie bawi, bo to “typowy problem typowego turysty” 😉 Słońce za mocne, nie ma schabowego i czarnej herbaty – takie małe dramaty 😉 A Albańczycy jak reszta Bałkańców uważa, że to dobre na kłopoty żołądkowe 😉 Też dla jasności – w sklepach swobodnie można dostać czarną herbatę.
Na pewno jak mieszka się trochę na Bałkanach to jedzenie zaczyna być monotonne – zwłaszcza, że nie mam możliwości gotowania i nie mogę zrobić sobie pierogów czy “chińszczyzny”. Z drugiej jednak strony myślę, że o każdym kraju i jego kuchni lokalnej można powiedzieć to samo! A idea jest taka, że piszemy o tym czego chcemy spróbować lub co zjedliśmy i nam smakowało, a nie wybieramy sobie menu na całe życie 😉
Natalia - tasteaway.pl
Jasne, zgadzam się 🙂 o herbacie tak samo mówią Hiszpanie 🙂 no nic, robisz dobry PR tej Albanii – mam nadzieję, że kiedyś się uda nam poszukać tej lepszej strony zarówno kraju, jak i kuchni, o której piszesz 🙂 pozdrowienia serdeczne!:)
Iza - mojAlbania
Ktoś musi robić im PR 😉 bo jak oni płatności kartą ogarnąć nie potrafią, albo zareklamować swojej kuchni to dramat 😉 Obiecuję też już się tak nie rozwodzić 😉 ale może kiedyś zerkniecie, jak może będzie planować jakąś wycieczkę w tamte rejony za jakiś czas 🙂
Natalia - tasteaway.pl
No co Ty, mi nie przeszkadza, że się rozwodzisz.. ja tam uwielbiam czytać czyjeś wrażenia z danego miejsca, zwłaszcza jak ktoś jest tam mocno zakorzeniony i wie więcej niż ten, co przyjedzie na tydzień, dwa czy nawet miesiąc 🙂 na Bałkany na pewno wrócimy.. do Albanii w takim razie też trzeba będzie rozważyć 😉