Koniec wakacji. Ostatni weekend, a my wreszcie w tym roku trafiliśmy nad polskie morze. Co roku zaglądamy tu chociaż na chwilę, bo większe wakacje wolimy spędzać zdecydowanie dalej. Wolimy nowe miejsca, nowe przeżycia, inną kuchnię i gwarancję pogody, ale polskie morze też ma swój urok. Ten pozytywny.. i niestety ten negatywny. Pozytywny, bo cudowne plaże, bo miękki, jasny piasek, zalesione wydmy, szerokie plaże, bo piękny Bałtyk, bo niezapomniane gofry, które niezmiennie kojarzą się z dzieciństwem, bo małe sklepiki typu „mydło i powidło” przypominają czasy, które nigdy nie wrócą, a za którymi najlepiej tęsknić właśnie tu. Negatywny “urok” to niestety ten w dużej mierze związany z ofertą kulinarną. Mrożone ryby, źle przyrządzone, tonące w masie panierki lub masie tłuszczu, za długo smażone, przypalone… a zarazem drogie! Obsługa, która ma Cię gdzieś, bo przecież przyjdą kolejni turyści! Niski poziom pod każdym względem, brak chęci jakiejkolwiek zmiany, robienie klienta w balona… od takich miejsc w nadmorskich kurortach aż się roi…
Dlatego my, gdy tylko jesteśmy nad polskim morzem szukamy miejsc, które są prawdziwe, autentyczne, a jeśli opisują się jako “smażalnia ryb”, nie sprzedają jednocześnie kebabów, schabowych, makaronu i pizzy. Tym razem dwie osoby, którym kulinarnie na pewno można ufać, poleciły nam Złotą Wydmę w Międzyzdrojach. Ruszyliśmy na rowerach – 22 km z naszego hotelu Marena Spa w Międzywodziu. 22 km podjazdów i ciężkiej pracy, by wreszcie dojechać na upragnioną rybkę. 22 km, które wedle mojej wiedzy miałam przejechać w obie strony, a nie w jedną! (Zawsze mówiłam, że facet to świnia!).
Dotarliśmy! Złotą Wydmę znajdziecie w Międzyzdrojach, w Bazie Rybackiej, usytuowanej na nadmorskiej wydmie. Można tam dojść deptakiem z centrum miasteczka, plażą, a gdy tak jak my jedziecie od strony Międzywodzia, jak tylko zobaczycie tabliczkę Międzyzdroje, skręcacie w dół w prawo, w stronę morza – tak jak kieruje strzałka „Baza rybacka”. Tam znajdziecie sporo rybnych knajpek, poczujecie zapach wędzonych ryb, popróbujecie pyszności. W kategorii „urokliwość” Bazie Rybackiej sporo brakuje – powywieszane wszędzie banery reklamowe psują krajobraz, ale liczymy, że przynajmniej jedzenie nam to wynagrodzi.

wędzone ryby w Bazie Rybackiej – ach ten zapach!
Na korzyść Złotej Wydmy powinno wystarczyć Wam jedno: w sobotę zjedliśmy tam aż dwa posiłki! Po przepysznym obiedzie wróciliśmy na kolację, 22 km w jedną stronę – tym razem, dzięki Bogu, samochodem! Ryby były idealne – usmażone, ale nie spalone, rozpływające się w ustach, bez przytłaczającej panierki. Od razu dostaliśmy informacje, które ryby są świeże, a które mrożone. Uczciwie, bez ściemy. Do tego całkiem przyjemny ogródek, w którym można zjeść spoglądając na Bałtyk i rybackie kutry, a nie na wątpliwej jakości lans nadmorskich kurortów, zwłaszcza w wykonaniu podstarzałych Niemek, którym wydaje się, że znów mają 18 lat! Tutaj jest spokój, zapach ryb i przechadzające się między stolikami koty.

idealny obiad po 22 km na rowerze!

a na kolację kergulena
Złota Wydma działa w Międzyzdrojach od 14 lat, to rodzinny biznes, a takie lubimy najbardziej. Przez lata podawali tylko ryby, które sami łowili, jednak jakiś czas temu zrezygnowali z rybołówstwa – ryby biorą od zaufanych rybaków z Międzywodzia, Międzyzdrojów czy Dziwnowa. I co najważniejsze, wiedzą co robią. Zapytacie, kiedy jest najlepsza pora na flądrę, dorsza czy turbota, bez problemu się dowiecie. Nie będzie mydlenia oczu, że teraz flądra jest super, jeśli najlepsza i najgrubsza jest w październiku. Szczerość. W menu do wyboru okoń, kergulena, turbot, dorsz, łosoś, flądra, halibut, sandacz, śledzie, tradycyjna surówka z białej kapusty, a dla bardzo głodnych w ramach wstępu zupa rybna.

prosty, rybacki wystrój
W natłoku miejsc nastawionych na, co tu dużo mówić, oskubanie przypadkowego turysty, Złota Wydma daje świetny przykład – jest pewniakiem, na którym się nie zawiedziecie. Co więcej, jest czynna przez cały rok, więc nawet, gdy przypadkiem w lutym będziecie szukać dobrej ryby, tam ją znajdziecie! 🙂 ENJOY!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Baza Rybacka
Międzyzdroje
tel: 664 034 055



7 Comments
KarlaK
To prawda. Zawsze w Miedzyzdrojach jemy tylko i wyłącznie w Bazie rybackiej wlasnie w Złotej Wydmie. Danie smakuje dokładnie tak jak powinno smakować nad polskim morzem – opisałas to idealnie:) knajpka po prostu prawdziwa, prosta i schludna – stawiają na rybę a nie na zbędne dodatki:)
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki KarlaK 🙂 widzę, że zgadzamy się w 100%!!! 🙂 nas ta rybka po prostu zachwyciła – już po dodaniu postu, znów tam pojechaliśmy przed samym wyjazdem do Warszawy, chociaż musieliśmy nadłożyć drogi ;)) pozdrowienia!:)
KarlaK
Robimy zawsze to samo;) pozdrawiam:-)
Karo
Adres zapisujemy, ale poprawcie proszę nazwę ryby w dwóch miejscach – to kergulena, nie kargulena 😉
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki Karo! Racja! 🙂