Choć w Hotelu SPA Dr Ireny Eris w Krynicy Zdrój było tak cudownie, że z radością przywitaliśmy sobotnie chmury i siąpiący przez cały dzień deszcz, gdy w niedzielę wyszło słońce postanowiliśmy obejrzeć okolicę.
Krynica to miejsce zdecydowanie częściej odwiedzane zimą niż latem, dlatego uznaliśmy, że warto dowiedzieć się co można robić latem, zwłaszcza, że okolica prezentuje się pięknie… zielone zbocza gór, spokój, cisza, małe wioski na granicy Polski i Słowacji.
Na pierwszą wyprawę ruszyliśmy rowerami, jednak nie była zbyt udana. Nawet dla wprawionego rowerzysty, podjazdy pod górę z 15 kg na bagażniku (dzięki Maks!) sprawiły, że wyprawa okazała się ciężkim treningiem, zamiast przyjemną wycieczką rowerową. Przesiedliśmy się zatem w samochód i ruszyliśmy! Najmocniejszy punkt wśród okolicznych rozrywek, w każdym razie dla nas, to drewniane cerkwie z XIX wieku rozsiane po przeróżnych wioskach w okolicy Krynicy Zdrój i Muszyny. Można wybrać się do jednej czy dwóch, ale odległości są tak bliskie, że warto zrobić wycieczkę i zajrzeć do wszystkich. Ciężko powiedzieć, które podobały nam się najbardziej, bo wszystkie mają swój urok – są niewielkie, drewniane i jak mówi Maks bardzo tajemnicze.
Chociaż moim faworytem jest chyba cerkiew w Andrzejówce, położona nieco na wzgórzu, otoczona cmentarzem i cudownym widokiem. Gdy dojechaliśmy tam około 19.00, było już pusto i cicho, właśnie skończyło się nabożeństwo.. Uwielbiamy takie miejsca!
Zwiedzanie zaczęliśmy w najbardziej wysuniętych na wschód cerkwi w Wojkowej, Leluchowie i Dubnem. Pustka i spokojny klimat małych wsi dodaje uroku zwiedzaniu. W Powroźniku Maksowi najbardziej podobały się rzeźbione drewniane figurki strzegące bramy do cerkwi. Po pobycie w Armenii uznaliśmy, że zwiedzanie monasterów i kościołów to całkiem dobra rozrywka dla dziecka – niewątpliwie to miejsca, w których można snuć ciekawe opowieści i nadawać im dodatkową magię.

Leluchów

zwiedzanie zaczęliśmy już wczoraj – uwielbiamy takie miejsca!

cerkiew Powroźnik

przejazdem po okolicy

Dubne – cerkiew pw św. Michała Archanioła z II połowy XIX w.
Potem ruszyliśmy w stronę przeciwną do Żegiestowa. Nazwa Żegiestów znana mi jest od lat, bo właśnie stamtąd dostałam swoją pierwszą w życiu pocztówkę od mojej przyjaciółki, która spędzała tam ferie. Miałyśmy wtedy chyba 7 czy 8 lat! Zastanawiamy się z Łukaszem, ile od tamtych czasów się zmieniło, zwłaszcza, gdy w trasie natykamy się na opuszczone sanatorium, które jest jednym z najbardziej zapadających pamięć widoków i pobudza wyobraźnię. Jak większość opuszczonych budynków. Wydaje się, że czasy świetności Żegiestów ma za sobą. Po drodze do cerkwi mijamy jednak jakieś ośrodki wypoczynkowe, a widoki są wspaniałe. By dojechać do samej cerkwi, trzeba zjechać na Żegiestów Wieś… trochę domów, szkoła, plac zabaw i cerkiew, chyba najbardziej okazała ze wszystkich okolicznych, ale murowana, więc mi podoba się chyba najmniej.
Znacznie większe wrażenie budzi u nas trochę przerażające, trochę intrygujące opuszczone Sanatorium Dom Zdrojowy. Budynek wygląda trochę jak z horroru czy sennego koszmaru, trochę jak miejsce opuszczone w wyniku jakieś zarazy. Podobno niegdyś był bardzo słynny. Dziś zostało tu co najwyżej pole do wyobraźni, ale warto tam zajrzeć po drodze, jeżdżąc po okolicy i na chwilę pomyśleć, jak było kiedyś.

Sanatorium Dom Zdrojowy Żegiestów

cerkiew Żegiestów
Nasz kolejny punkt to cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia Bogurodzicy w Andrzejówce. Cerkiew pochodzi z lat 1860-64 i podobnie jak pozostałe obecnie pełni funkcje kościoła rzymskokatolickiego, a my docieramy akurat po nabożeństwie. Wokół cerkwi roztacza się niewielki cmentarza, a położenie na niewielkim wzniesieniu sprawia, że Andrzejówka ląduje wśród naszych faworytów.

Andrzejówka
Na liście zostają Milik, Szczawnik, Jastrzębik i Złockie. Czas nas powoli goni, bo kolacja czeka… Zaglądamy jeszcze do cerkwi pod wezwaniem św. Dymitra w Złockiem i zbieramy się do hotelu z przekonaniem, że kiedyś warto w te rejony wrócić!

Złockie

tu Maks zamiast cerkwi wybrał pobliski plac zabaw 😉
* Beskid Sądecki odwiedziliśmy na zaproszenie Hotel SPA dr Irena Eris w Krynicy Zdrój.




4 Comments
Marcin Nowak
Moja i Ani rodzinne strony. Super, że tam byliście 🙂
Jak jeździcie na nartach to wpadnijcie do Wierchomli albo na Jaworzynę zimą
Natalia - tasteaway.pl
Hey Marcin!:) Fajne miejsce, bardzo urokliwe 🙂 musimy kiedyś wrócić! a Wy macie tam nadal rodzinę? na nartach Łukasz w tym roku dopiero pierwsze kroki stawiał, ale złapał bakcyla, więc kto wie, może przetestujemy Jaworzynę 🙂 pozdrowienia gdzieś z autostrady 😉
Justyna Sieczka
Bardzo inspirujący blog, często tutaj zaglądam. Gratuluję sukcesu! Serdecznie zapraszam na moją stronę poświęconą architekturze wnętrz: http://okiemarchitektki.blogspot.com Pozdrawiam
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki Justyna!! 🙂 Cieszymy się, jak możemy czy kulinarnie czy podróżniczo zainspirować!!! 🙂 Architektura wnętrz też ciekawa sprawa – muszę zajrzeć 🙂 aczkolwiek takie blogi i czasopisma zdecydowanie mi szkodzą, bo mam ochotę zaraz nowe mieszkanie urządzać :))))))))) no właśnie.. i weszłam i już zobaczyłam super łazienkę 😉 pozdrawiam serdecznie z Nadrenii!:)