Spis treści
- PLAŻOWY NIEZBĘDNIK DLA RODZICÓW!
- 1) RĘCZNIKI
- 2) WODA DO PICIA
- 3) KREM DO OPALANIA
- 4) NAKRYCIE GŁOWY
- 5) PRZEKĄSKA DLA DZIECKA / DLA NAS
- 6) MOKRE CHUSTECZKI
- 7) ŻEL ANTYBAKTERYJNY
- 8) WIADERKA i ŁOPATKI
- 9) KOŁO LUB INNE SPRZĘTY DMUCHANE
- 10) UBRANIE NA PRZEBRANIE
- 11) GAZETA / KSIĄŻKA / NAKLEJKI / ZAGADKI
- 12) DLA MALUSZKÓW: PIELUCHY, KOCYK, MLEKO, BUTELKA Z WODĄ
- Podobne wpisy
Dni na Krecie mijają nam leniwie, chociaż czas wcale nie płynie tak wolno jakbyśmy tego chcieli. Jednak 7 dni w danym miejscu to naprawdę niewiele, zwłaszcza, gdy chce się zarówno poleżeć, skorzystać z uroków plażowania, pozwiedzać zakamarki wyspy , popróbować lokalne smakołyki. Jedno jest jednak tym razem pewne: na początek koniecznie musi być plaża! Nasz Maks nie jest przyzwyczajony, że wakacje równa się plaża – czasem zwiedzamy, przemieszczamy się i więcej na naszym planie podróży wielkich miast i małych górskich wiosek niż plażowania. Ale teraz miało być wakacyjnie z dużą ilością relaksu. Obowiązkowo plaża! Najlepiej piaszczysta z błękitną i niezbyt głęboką wodą tak, by Maks bez przeszkód mógł się bawić w wodzie niczym w basenowym brodziku.
Mały research internetowo-przewodnikowy i ruszamy na Balos, w okolicy Kissamos. Wyprawa dość daleka, bo z okolic, w których mieszkamy to około 100 km. Bliżej jednak niż do Elafonissi i troszkę mniej serpentyn. Samochodem trasę można pokonać dość szybko, poza końcówką: tam czeka nas szutrowa droga, a potem spacer na rajską plażę jakieś 1,5km po skalnych schodach. Po drodze w pakiecie mały bonus: bliższe spotkania trzeciego stopnia z osiołkami (dla leniwych donkey taxi) i miejscowymi kozami. Do zdjęć pozują bardzo chętnie i czynią monotonną drogę odrobinę ciekawszą, a dziecko zachęcają do przejścia “jeszcze, jeszcze kilku kroków”!

w drodze na plażę w Balos

żal osiołków-taksówek w tym upale
Gdy jednak naszym oczom ukazuje się plaża, wiemy już, że długi spacer w upale nie ma żadnego znaczenia. Balos wynagradza wszystkie trudy. Widzimy ją, będąc jeszcze daleko, wysoko i po prostu nie możemy się doczekać, by wskoczyć do błękitnej wody i rozkoszować się widokiem. Na Balos jest zdecydowanie bardziej rajsko niż na Elafonissi, bo w okolicy nie ma żadnego parkingu, ani tłumów turystów. My wybieramy się tam popołudniem, gdy większość ludzi zmierza już w przeciwną stronę – moment idealny!

marzenie!

łódka piratów – coś w sam raz dla Maksa

wielki brodzik
Wyprawa choć wspaniała, z uwagi na spory wysiłek (1,5 km pod górę!) skłoniła nas do radykalnego przemyślenia, co spakować, gdy idziemy z dzieckiem na plażę? Mieliśmy kawał drogi do przejścia! Po schodach, z trzylatkiem u boku. Musieliśmy zredukować listę rzeczy do niezbędnego minimum, bo przejście tej trasy w roli wielbłąda wykończyłoby każdego! A umówmy się, że gdy zajrzymy na plażę, wielbłądów zobaczymy sporo 🙂 Zwykle widzimy mamy niosące lub prowadzące za rączkę dziecko, a za nimi tatuś z dwiema torbami, parasolem, parawanem, wiaderkami, dmuchanymi gadżetami, aparatem fotograficznym i co tam jeszcze przyszło do głowy .. ledwo idzie, dyszy, sapie. U nas nie mogło tak być, bo z takim obciążeniem nikt do plaży w Balos nie dojdzie! Chyba, że wybieramy się na ostry trening wydolnościowy, a nie na plażowy relaks 🙂 A jeśli na Balos daliśmy radę z okrojonym ekwipunkiem, to damy radę i na innej plaży 🙂 i Wy też! Zatem...
PLAŻOWY NIEZBĘDNIK DLA RODZICÓW!

I’m in heaven! I’m in heaven!
1) RĘCZNIKI
Wiadomo: bez nich się nie ruszamy, nawet, jeśli wiemy, że na plaży będą leżaki. Bierzemy po jednym dla każdego i starczy! Można zamienić je na jeden wielki koc, na którym wszyscy się rozłożymy + ręcznik do wycierania po wyjściu z wody, ale my wolimy odrobinę indywidualizmu – każdy układa się gdzie chce, jeden w cieniu, drugi w słońcu i wszyscy zadowoleni 😉
2) WODA DO PICIA
Bez wody w upał ani rusz! Na większości plaży można wyposażyć się w napoje, ale warto mieć przezornie swoją butelkę. Wodę dla Maksa zabieramy w bidonie (u nas Pacific Baby), który sprawia, że nawet w upale 30-35 stopni, woda jest przyjemnie chłodna. Rezygnujemy z kolorowych napojów, nie bierzemy dla Maksa soków. Woda najlepiej gasi pragnienie i… w razie co, zdecydowanie lepiej smakuje podgrzana na słońcu niż ciepły sok (nie mówiąc o ciepłej Coli ;)).
3) KREM DO OPALANIA
Nie wychodzimy na plażę bez kremu do opalania, nawet jeśli wysmarujemy się w domu. Czasem smarujemy się ponownie kilka razy dziennie, zwłaszcza, jeśli chodzi o Maksa. Stopień ochrony zależy od indywidualnych upodobań, karnacji i skłonności do oparzeń. My lubimy być opaleni, więc stosujemy kremy z faktorem 6-10, ale Maks zawsze ma 50. Ja uwielbiam kremy o zapachach, które moja mama nazywa „kuchenne” – kakao, kokos, wanilia, ale na plażę unikam takich bajerów. Do dziś mam przed oczami obrazek mojej cioci uciekającej po plaży w Jastarni przed rojem os, zachęconych zapachem kremu!:)

chwila przerwy na refleksję?
4) NAKRYCIE GŁOWY
Kolejny „must” zwłaszcza dla dziecka! Z uwagi na wygodę i miejsce w torbie, zwykle to chustka, zarówno dla mnie, jak i dla Maksa. Chustek ma wiele, jak któraś zatonie, zgubi się, ubrudzi nie ma tragedii. Na plażę znacznie bardziej praktyczna niż super hiper extra czapka z daszkiem, którą dziecko (w każdym razie naszeJ) zaraz zgubi lub wrzuci do wody. I nawet jeśli kilka razy z uwagi na chustkę, brali Maksa za dziewczynkę, nadal się jej trzymamy.
5) PRZEKĄSKA DLA DZIECKA / DLA NAS
W większości miejsc, gdzie plażujemy łatwo kupić coś, by zaspokoić głód, choć nie zawsze jest to spójne z naszymi oczekiwaniami. Nie zawsze też można znaleźć coś dla dziecka poza tłustymi frytkami czy lodami. Na bardziej dzikich plażach własna przekąska niezbędna. Co bierzemy? Owoce (np. pokrojony arbuz), dla Maksa chrupki lub ryżowce, dla nas mogą być orzeszki czy jakieś herbatniki. Ostatnio Maks zajadał się też ugotowany makaronem penne zapakowanym w pudełeczko. Nie bierzemy: czekolady (wiadomo!), słodkich drożdżówek (osy!), kanapek (ser , szynka i masło w 30 stopniach, roztopione i ciepłe jakoś nie zachęca).

coś mi się tu jednak nie podoba!
6) MOKRE CHUSTECZKI
Mokre chusteczki zawsze się przydają, nie tylko przy małym dziecku! Wytrzeć ręce z piasku, wytrzeć ręce po jedzeniu owoców, oczyścić nogi przed wejściem do samochodu. A potem dziecko, więc przewijanie, wycieranie, brudna buzia, brudne ręce i tak 30 razy dziennie.
7) ŻEL ANTYBAKTERYJNY
Zawsze przy sobie. W podróży, podczas wyjść na miasto, wszędzie. Gdy nie ma jak umyć rąk, jest idealny. Daje gwarancję czystości i poczucie świeżości. Zwykle kupujemy wersję dziecięcą, bo lepiej pachnie. Żel jest mały, w sam raz do dziecięcego plecaczka.
8) WIADERKA i ŁOPATKI
Wiaderko i łopatka być muszą. Nie lubimy zbyt wiele nosić, więc mało, ale to co najbardziej potrzebne. Pojemniczki, które można włożyć jeden w drugi jak najbardziej się przydają. Słyszałam też o wiaderku silikonowym, które można zwinąć w rulon i schować do torby! Sprytne! Ale jako, że ja kiepska z gadżetów jestem, nie posiadamy.

ukochany krab – niestety szybko zakończył swoją egzystencję
9) KOŁO LUB INNE SPRZĘTY DMUCHANE
Wedle uznania. Kto, co lubi. Ostatnio u nas koło-krab i piłka za jakieś grosze z Carrefoura spisują się świetnie! Zobaczymy, jak długo przeżyją! W przypadku dmuchanych zabawek zwykle nastawiamy się na kupienie czegoś na miejscu, za grosze, czasem sprzęt się niszczy, czasem gubi, czasem celowo go zostawiamy… Tym razem po 3 dniach musieliśmy wyposażyć się w drugie koło – krab na Elafonissi zakończył swój żywot…
10) UBRANIE NA PRZEBRANIE
Jeśli tak jak teraz (Kreta!) jesteśmy w miejscu z gwarantowaną pogodą, zwykle nie zabieramy ze sobą masy ubrań. Ewentualnie spodenki na zmianę i koszulka dla Maksa. My zwykle wysychamy w trakcie – ale już wiecie, że nie lubimy nosić tobołów 🙂 Nad polskim morzem sprawa nieco się komplikuje, bo pogoda czasem zmusza, by po kąpieli mieć dla dziecka szlafrok czy bluzę, by mogło się ogrzać po pobycie w zimnej wodzie.

najlepsze na wakacje – zabawy wodne
11) GAZETA / KSIĄŻKA / NAKLEJKI / ZAGADKI
Uwielbiam na plaży czytać, chociaż przez maksa robię to zdecydowanie rzadziej niż kiedyś, ale bez gazety / książki się nigdy nie wybieram! Dla Maksa zabieramy jakieś małe zagadki czy naklejki, by miał co robić po kąpieli lub… przy obiedzie!
12) DLA MALUSZKÓW: PIELUCHY, KOCYK, MLEKO, BUTELKA Z WODĄ
Jesteśmy na etapie, w którym z pewnych rzeczy możemy już zrezygnować. Kiedyś był mały zapas pieluch, jakiś kocyk, butelka z wodą, ewentualnie mleko. Gdybym teraz miała malutkie dziecko i planowała plażowanie, rozważyłabym też mały namiocik, w którym może schować się przed słońcem, w przyszłości spać. My kupiliśmy taki namiot przed podróżą do Azji dla Maksa 2,5 letniego, żałujemy, że tak późno 😉 Możecie go zobaczyć np. tutaj!
Da się zatem z jedną torbą iść na plażę? Da! 🙂 Nie musimy zabierać całego domu, 3 toreb i robić za wielbłąda! Chociaż wiem, że taka lista bezdzietnych i tak może przerażać …i dlatego pewnie nie dobrnęli do końca 😉
PS. Jak będziecie wyposażać się na plażę, kupcie kosmetyki do opalania Nivea i weźcie udział w loterii 🙂
Kupując kosmetyki NIVEA za min. 20 zł, możecie wygrać cenne nagrody! A do zdobycia m.in. vouchery na rodzinne wakacje o wartości 10 tys. zł! Może na jakiejś super plaży? 🙂 Poza tym aparaty fotograficzne i zestawy kosmetyków. Szczegóły na stronie www.nivea.pl. 😉
A teraz ostatni rzut oka na cudowne Balos o zachodzie słońca… Bosko jest, prawda?? 🙂

jak z pocztówki!
* post powstał we współpracy z marką:





10 Comments
pedzeleceblog
Ależ pięknie! Zazdroszczę no!
W temacie plażowego niezbędnika, mam całą listę, od lat aktualizowaną, są rzeczy bez których nie ruszamy się z domu. Od zeszłego roku zaczeliśmy wyjeżdżać za granicę, od nowa poznajemy co warto zabrać, o czym nie można zapomnieć…Ja wakację planuję już w lutym, mam wtedy świadomość że to tuż tuż i okropnie się ich doczekać wtedy nie mogę 🙂 W zeszłym roku Albania w tym Czarnogóra a jak ustrzelę dobry czarter to i Turcja:) pozdrawiam! i do zobaczenia na insta 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Hey!!! 🙂 niezbędniki z dzieciakami się przydają, tym bardziej, jeśli człowiek leci w miejsce, gdzie gorzej z wyposażeniem i dokupić to, czego się zapomniało już nie tak łatwo!!:) Albania brzmi super, też się tam już od jakiegoś czasu wybieramy, ale ciągle coś innego się dzieje!:) Czarnogóra i Turcja też ekstra! Istambuł to jedna z naszych największych miłości 🙂 “Do zobaczenia na Insta!” – podoba mi się ta końcówka 😉 🙂
Magda
Świetne zdjęcia! 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Dzięki wielkie Magda 🙂
Asica
Rzeczywiście, plaza jak marzenie…
Natalia - tasteaway.pl
Oj tak, przepiękna!! polecamy z całego serca:)
Komand
“Gdybym teraz miała malutkie dziecko i planowała plażowanie, rozważyłabym
też mały namiocik, w którym może schować się przed cieniem, a w
przyszłości spać.” gdzie kupiliście namoit w którym można schować się przed cieniem… Też taki chcę 😛
Natalia - tasteaway.pl
Hahaha, fakt, ciekawy wynalazek wymyśliłam co?? 😉 a juz chciałam szukać linka do namiotu i dopiero jak 3 razy przeczytałam zrozumiałam o co chodzi 😉
Komand
Zdecydowanie poprawił mi humor w pracy 🙂 Więc wynalazek okazał się zdecydowanie dobry i niezbędny w okolicach wakacji.
Natalia - tasteaway.pl
Hahaha, ciekawa jestem ile osób zauważyło to przejęzyczenie 🙂 bo tekst był zczytywany i przez Łukasza, i przez osobę, z którą pracujemy z ramienia Nivea i nie wypatrzyli tego bezsensownego fragmentu 😉 ale cieszę się, że na coś się przydał 🙂