Za nami ponad 2 miesiące mieszkania w tzw. Mordorze w Warszawie. Jeśli jesteście z Warszawy, na pewno wiecie, co to za miejsce. Jeśli nie jesteście, powiem Wam w skrócie: dużo firm, dużo biurowców, korki, ale zarazem wszystko blisko, jedno z największych centrów handlowych na wyciągnięcie ręki, masa knajpek, masa kawiarni, blisko do szkoły, przedszkola, itd. Dla nas miejsce idealne! Ale wiem, że sporo osób dziwiło się: w Mordorze????W życiu bym tam nie zamieszkała!!! Tylko biurowce i korki! Gdzie parki? Gdzie spacery???
To dziś zabieram Was na spacer prawie w Mordorze. Spacer, który na pewno zachwyci dzieci i Was pewnie też. Bo jest pięknie, spokojnie i można popatrzeć na cudowne konie! Przyznam, że tego miejsca nie odkryłam ja. Odkrył je Łukasz, gdy jeździł rowerem po okolicy. W ostatnią w niedzielę prawie o ten spacer się pokłóciliśmy! Nie dlatego, że nie chciałam tam iść, ale byłam pewna, że w okolicy nie ma nic ciekawego i jeśli piękna pogoda, to jak zawsze podjedziemy na Pole Mokotowskie, na Szczęśliwice lub na plac zabaw na Odyńca. Łukasz miał inny plan…




O tym, że na Służewcu jest tor wyścigów konnych pewnie wiecie 🙂 Ja też wiedziałam o tym od dziecka, ale nigdy nie byłam na samych wyścigach. Kiedyś w okolicy… uczyłam się jeździć samochodem. Kiedyś byliśmy tam na jakimś street foodowym festiwalu, ale… tej okolicy nie widziałam nigdy wcześniej!!!
Od strony Bokserskiej (a dokładnie w miejscu, gdzie łączy się Bokserska i Modzelewskiego) znajdziecie miejsce, którego pewnie się nie spodziewaliście. Stajnie, biegające konie, urokliwe tereny, które nam od razu przypomniały wizytę w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Dzieci były zachwycone, a my niemal w samym Mordorze znaleźliśmy cudowne miejsce, spokój, relaks, idealne na spacer w piękny dzień. Może wybierzecie się tam właśnie po Wielkanocnym śniadaniu? 🙂
Podrzucam mapkę 🙂






2 Comments
Olga
Chodzimy bardzo często, miejsce naprawdę przeurocze 🙂
DobraFanfikcja
Nic nie jest tak ważne, jak kawałek natury gdzieś w okolicy miejsca zamieszkania, na tyle blisko, by dojść spacerkiem. Wynajmowałam kiedyś pokój w jednym z nielicznych miejsc we Wrocławiu, gdzie nie było zbyt blisko niczego zielonego i jak najgorzej to wspominam ;). Natura najlepszym lekiem na stres w mieście, nawet jeśli nie jest to megawypasiony park z ogrodami i fontannami (a może czasem i nawet lepiej jak nie jest, bo i mniej ludzi 🙂 ). A teraz jeszcze tyle drzew kwitnie… ^^