Spis treści
- 10 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO PODRÓŻOWAĆ Z DZIECKIEM POCIĄGIEM
- 1) MAMO, SIKU!
- 2) DRZEMKA!!
- 3) OBIAD BEZ TRACENIA CZASU
- 4) RELAKS / PRACA/ KSIĄŻKA
- 5) BRAK RODZINNYCH SPRZECZEK 🙂
- 6) SPACEREK
- 7) MOŻNA ROBIĆ RÓŻNE RZECZY!
- 8) PRZYMUSOWO MNIEJ BAGAŻU!
- 9) NIEZALEŻNIE OD WARUNKÓW ATMOSFERYCZNYCH
- 10) ŚNIADANIE NA POKŁADZIE 🙂
- Podobne wpisy
Uwielbiam podróżowanie pociągami. Niezależnie od tego, ile razy słyszałam narzekanie na PKP i psioczenie na obrzydliwy Centralny (już nie!), zawsze je uwielbiałam.
Gdy pracowałam w mojej poprzedniej firmie, jeździłam dużo po Polsce. Mieliśmy kierowcę i niemal wszędzie można było jechać samochodem, ale ja, gdy tylko było to możliwe wybierałam pociąg. Teraz mam podobnie – zdarzało się, że mój wspólnik jechał gdzieś samochodem, a ja docierałam pociągiem. Lubię ten moment o poranku, gdy szybko kupuję bilet, ulubioną kanapkę i kawę w Costa Coffee na drogę i spokojnie czekam aż podjedzie mój pociąg. Lubię, gdy siadam z kawą w przedziale i patrzę przez okno na pierwsze promienie słońca i budzącą się do życia Warszawę. Lubię pociągi za to, że mogę w nich popracować, pospać, poprzeglądać Facebooka w tą i z powrotem, że gdy wysiadam jestem zdecydowanie mniej zmęczona niż po podróży samochodem i jeszcze mam poczucie, że nadrobiłam zaległości. Idealnie!
Pomimo mojej miłości do pociągów, dość długo nie wybieraliśmy ich na podróże po Polsce z Maksem. Zagranicą testowaliśmy wersje dość ekstremalne – nocne pociągi w Wietnamie (jeden jechał 14h!!!) i nocną trasę Tbilisi –Erywań. To był na pewno lepszy pomysł niż kilkanaście godzin w autobusie! Przygoda, dreszczyk emocji, wyprawa w nieznane! Po Polsce jeździliśmy samochodem, bo dzięki temu zawsze mogliśmy gdzieś dodatkowo wyskoczyć i cieszyć się w pełni niezależnością pod tytułem „jestem w Trójmieście, mam ochotę na wędzoną rybę – jedźmy do Jastrzębiej!”. Mam wrażenie, że wielu naszych znajomych robi podobnie. Nawet nie myśli o tym, by podróżować po Polsce z dzieckiem pociągiem! Bo jak? Po co jak mam samochód?? A Wy?:) Jeśli też należycie do tej grupy, dziś Was przekonam, że warto!:)
Gdy szykowałam się do postu, siedzieliśmy 4 godziny w pociągu z Zakopanego do Krakowa (wiem, wiem, trochę za długo) i zapytałam Maksa za co lubi podróżowanie pociągiem:
– Dlatego, że w pociągu można robić różne rzeczy, można rozłożyć zabawki. Można rysować, malować, bawić się samochodami, bawić się pociągami i Pendolino można się bawić jak ktoś sobie kupi tak jak ja!
Zapytałam Łukasza za co lubi pociągi.
– Jest wygodnie!
Maks:
– I tyle tata? Ja powiedziałem trochę więcej od Ciebie!
Do powodów Maksa dorzuciłam kilka moich!:)
10 POWODÓW, DLA KTÓRYCH WARTO PODRÓŻOWAĆ Z DZIECKIEM POCIĄGIEM
1) MAMO, SIKU!

Ile razy jadąc samochodem nerwowo szukaliście stacji benzynowej, bo „Mama, siku!”?? Jeśli podróżujecie często, na pewno zdarzyło Wam się to wiele razy! Nam się zdarza ciągle, zwłaszcza, że mam wrażenie, że Maks czasem wykorzystuje siku jako formę rozrywki. Przecież muszą się zatrzymać.. A jak już się zatrzymają, jest stacja, przerwa, a może nawet uda się “wyżebrać” jakiś samochodzik albo książeczkę z naklejkami?? 🙂 Może 2 latek tak nie kombinuje, ale nad moim sprytnym czterolatkiem czasem się zastanawiam 😉 Z drugiej strony nie przetrzymam, bo zawsze jest ryzyko, że rzeczywiście MUSI siku i nie wytrzyma. Więc zatrzymujemy się, czekamy i zawsze trochę czasu się schodzi.
A w pociągu? Toaleta zawsze pod ręką! I muszę Wam przyznać, że te w polskich pociągach wyglądają coraz lepiej 🙂 Zwłaszcza, jak się ma porównanie do wietnamskich nocnych pociągów… 🙂
2) DRZEMKA!!

No jasne – w samochodzie też można spać i nasze dziecko od zawsze to praktykuje! Jak był młodszy, zasypiał czasem jeszcze zanim wyjechaliśmy z Warszawy. Teraz potrafi zasnąć w drodze do domu z przedszkola (10 minut). Wcale mu się nie dziwię, bo ja nadal niemal zawsze w samochodzie odpływam. Ale tam jest fotelik śpi na siedząco, a w pociągu, jeśli tylko nie ma tłumu, może się wygodnie ułożyć, zwłaszcza, jeśli uda Wam się zająć przedział tylko dla siebie!
Na zdjęciu Maks drzemie na trasie Zakopane – Kraków (czy wiecie, że ten pociąg jedzie 4 godziny????) – zasnął podobnie jak w samochodzie – jak tylko opuściliśmy Zakopane!
3) OBIAD BEZ TRACENIA CZASU

Jedzenie w trasie, gdy jedziemy samochodem zawsze jest trochę problematyczne. Czasem biorę kanapki, zawsze jakieś przekąski dla Maksa (chrupki, banan, jogurty, coś słodkiego), ale ile można jeść przekąski?? Jak jedziesz gdzieś w Bieszczady lub w korku do Zakopanego przez 6 godzin, chciałoby się zjeść obiad. Mało tego – dziecku wypadałoby dać obiad! I zawsze jest dylemat: czy się zatrzymać w jakiejś przydrożnej knajpie?? Gdzie, by się nie zatruć? Czy może McDonald’s?? Niezdrowy, ale przynajmniej wiesz, że raczej się nie zatrujesz. Do tego dochodzą różnice zdań. Ja: zjedzmy coś, głodna jestem, Maks by coś zjadł. Łukasz: jedźmy, nie będę tracił czasu na zatrzymywanie, bo dojedziemy tam w nocy!! Chcę już być na miejscu!
W pociągu często można coś zjeść. Oczywiście nie mieliśmy takich luksusów nocą w Gruzji czy w Wietnamie – tam trzeba było się wyposażyć wcześniej, zjeść i najlepiej iść spać 🙂 Ale podróżując po Polsce, z Warsa korzystamy niemal zawsze! I powiem Wam, że z roku na rok jest coraz lepiej! Nawet zestawy dla dzieci mają (pierś z kurczaka, ryż, surówka, soczek lub woda)! Na minus, że na np. 4 podróże, gdy chcieliśmy ten zestaw kupić, tylko raz była w nim zabaweczka (wagonik). A wiadomo jak to jest jak się dziecko nastawi, prawda??? 😉
4) RELAKS / PRACA/ KSIĄŻKA

Co tu dużo mówić, kocham podróżowanie pociągiem, bo mogę albo odpocząć albo nadrobić zaległości. W ciągu 2 godzin sama w pociągu, robię więcej niż w jakiejkolwiek innej sytuacji. Zawsze wtedy przypomina mi się sytuacja z autobusu, którym prawie 10 lat temu jechałam na trasie Bilbao – San Sebastian w hiszpańskim Kraju Basków, gdzie byłam na Erasmusie. Całą drogę pisałam pracę na zaliczenie na komputerze, a gdy wysiadaliśmy, podszedł do mnie starszy Pan i powiedział: “Has aprovechado el tiempo, no?” (Dobrze wykorzystałaś ten czas, prawda?). W pociągu wykorzystywanie czasu idzie mi lepiej niż w samochodzie, w którym zwykle po jakimś czasie słabo się czuję.
W pociągu pracuję, odpowiadam na maile, a jak już kompletnie nie mam nic do roboty / wyładuje mi się komputer, mogę poczytać książkę lub czasopismo kupione na dworcu. Ma to swój urok, bo zwykle nie mam na to czasu 🙂 Tak samo ma Maks – rysuje, czyta, a jak już się znudzi, czasem ogląda jakąś bajkę lub film.
5) BRAK RODZINNYCH SPRZECZEK 🙂

Wszyscy wiemy, że rodzinne podróże to nie zawsze sielanka. Czasem się zdarza, że mamy inne zdanie. W każdym razie u nas się tak zdarza i zdecydowanie najczęściej dzieje się tak w samochodzie. On jedzie za szybko, ona za wolno. Daj mu tę bajkę. Nie dawaj bajki – może się zająć czymś innym. Zwolnij. Przyśpiesz. Patrz na drogę. Maks, przestań marudzić. Maks, zaraz dojedziemy. Daj mu tę bajkę, przecież tu się nie da prowadzić.
Jeśli Wam się nie zdarza, to chyba podróżujecie rzadko albo maksymalnie na 2-3 godzinne trasy ;))) W pociągu różnic zdań nie ma – każdy robi co chce, a my dodatkowo mamy czas pobawić się z Maksem. Nikt nie musi się skupić na drodze, nikomu nie jest niedobrze na zakrętach (to ja!). Nie wiem, o co można się pokłócić w pociągu. W samochodzie wiem 🙂
6) SPACEREK

“Mama, chce wyjść! Chcę się odpiąć!” Kto słyszał to choć raz?? Maks lubi podróżować samochodem, lubi swój fotelik, ale jak wiadomo – jak się długo jedzie, ma dość! Chce pochodzić, chce pobiegać, chce się ruszyć. W pociągu spacery dozwolone, a dla chłopaków oglądanie pociągu to dodatkowa rozrywka! 🙂
7) MOŻNA ROBIĆ RÓŻNE RZECZY!

Czytać i pracować na komputerze i film oglądać to jedno. W pociągu można rysować, bawić się, ustawiać samochody, robić wszystko! A najlepiej jak się koloruje pociągi 🙂 Lub bawi pociągami ze Stacyjkowa!:)

8) PRZYMUSOWO MNIEJ BAGAŻU!

Wiecie, jak to jest jak się jedzie samochodem… walizka, jedna torba, druga, rowerek, hulajnoga, plecaczek, zapas prowiantu na 2 tygodnie, chociaż jedziesz na 3 dni. Mamy znajomych, którzy są w tej dziedzinie mistrzami! Wypakowany samochód po brzegi i gotowi na wszystko. Tylko pakowanie trwa sto lat, a noszenie i upychanie w samochodzie 200! Pociąg uczy optymalizacji, której nas nauczyły dalekie podróże w nieznane. Bierzesz tyle, by było wygodnie, a nie wszystko, bo “a nuż się przyda”! A dziecko uczysz odpowiedzialności za to, co same zabrało – nikt mu nie weźmie siatki zabawek – samo wybiera, samo niesie swój plecak.
9) NIEZALEŻNIE OD WARUNKÓW ATMOSFERYCZNYCH

Deszcz, śnieg, mgła, wichura, deszcz ze śniegiem – sami wiecie, jak się wtedy jedzie samochodem! Korki, zła widoczność, niebezpiecznie! W pociągu siadasz z książka i kawą i cieszysz się, że nie jesteś na dworze:) I cieszysz się, że nie stoisz 3 h w korku, zwłaszcza, gdy jedziesz z niecierpliwym dzieckiem 🙂
10) ŚNIADANIE NA POKŁADZIE 🙂

Mam takie swoje małe zboczenie. ZAWSZE, gdy wsiadam w pociąg na Centralnym, muszę kupić sobie ulubioną kawę! Kiedyś w Coffee Heaven, potem w Costa Coffee. To jedyna kawa, którą pijam i która w opinii wielu wcale jak kawa nie smakuje. Wiem, że jestem od niej uzależniona!:) Podróż pociągiem z kawą z ręku jest zawsze lepsza. Maksowi też się spodobało, bo kocha wyjadać z mojej kawy piankę! A jak ktoś potrzebuje bardziej pożywnego śniadania, zawsze jest jajecznica, kanapki, frankfurterki. Do samochodu albo muszę wsiąść już po śniadaniu (czas!) albo przyszykować kanapki na drogę (czas!). Przecież nie zatrzymam się po 20 minutach w trasie! W pociągu ruszam i zaczynam śniadanie!
Ja pociągi lubiłam zawsze, ale dla Łukasz to swego rodzaju nowość! Był radykalnym zwolennikiem podróży samochodem… teraz knujemy, jak się można gdzieś dostać pociągiem! Był spontaniczny Gdańsk, był Poznań, Zakopane, Kraków… Coś czuję, że w 2016 pociągiem ruszymy chociażby do Wrocławia, w którym nie byliśmy sto lat !:) Jeśli też wydaje Wam się, że podróże z dzieckiem to tylko samochodem, spróbujcie chociaż raz pojechać pociągiem. A nuż Wam się spodoba?:)




20 Comments
aś
a koszty? kupić bilety dla rodziny 2+2 czy 2+3 a nalać paliwa do jednego auta i ruszyć w drogę 2+2 i 2+3 – jest taniej, zdecydowanie
Natalia
Wiadomo, zależy 🙂 od liczby osób, od ceny biletu, od samochodu. My mamy jedno dziecko, ale za to samochód duży, który dużo spala! Fakt, że do Zakopanego za naszą trójkę zapłaciliśmy ponad 300 zł, ale np. Pendolino Gdańsk – Warszawa kosztowało nas 50 zł za osobę!!! Bo akurat taka była promocja;) nasz samochód, by tej trasy za 150 zł nie zrobił ;))
I teraz Maks już płaci za bilet, a do 4 roku życia jest za darmo;)) więc jak ktoś ma rodzinę 2+3, ale w tym np. dziecko 1,5 roku i 3,5 roku i samochód, który spala dużo, może się okazać, że pociąg to nadal lepsza opcja ;)) zależnie od przypadku:)
JakubStaw
Czterolatki w Polsce musza placic za bilet???? Masakra jakas… trzeba bedzie pamietac przy nastepnej wycieczce…
My tez lubimy pociagi. Z samochodu zrezygnowalismy w ogole (w Berlinie nie potrzebny, a jak potrzebny to wypozyczamy). Do PL jezdzimy pociagami (no chyba ze do Krakowa, to wtedy samolot), po DE tez i bardzo sobie chwalimy.
Natalia
Płacą, ale chyba nie pełną kwotę.. a w Niemczech do którego roku życia za free?? 6 lat czy jakoś dłużej??
JakubStaw
Wszystkie dzieci do 6 lat, bez biletu.
A wlasne dzieci / wnuki (jadace z rodzicem lub dziadkiem, ktory ma bilet) do 14 lat!!!! – i tu potrzebny jest wpis na bilecie.
Natalia
Super! Nie wiem, czemu w takim razie u nas te dzieci tak źle traktują!!! 😉 też powinno tak być 🙂
eV
PROSZĘ NIE.
Zawsze jadąc pociągiem mam nadzieję, że nie trafię na rodzinkę z dzieckiem. Zdecydowana większość matek lub ojców na jakich trafiałam totalnie nie reagowało na to, że ich synalek kopie współpasażerów do kolanach, że córeczka wybrudziła czekoladką całe okno, siedzenie i spodnie osoby obok. Zwróci się takim rodzicom uwagę, że powinni się zainteresować, to od razu hejt, że dlaczego krytykuję ich dzieci, tak jakby nie rozumieli że wszystkie wąty mam do nich.
Drodzy rodzice małych i średnich dzieci – proszę, wybierzcie samochód, a jak już pociąg, to zajmijcie się swoimi dziećmi tam :/.
Natalia
Oj, widzę jakieś negatywne doświadczenia! ale chyba nie musi być tak źle, co??? zwłaszcza, że często rodzina może sobie zająć przedział dla siebie / usiąść w Warsie przy oddzielnym stoliku – my tak lubimy najbardziej.. ale oczywiście, jeśli jest ciasno, chyba każdy rodzic (większość?) potrafi się zająć swoim dzieckiem??;)
W imię tej teorii to rodzice nie powinni w ogóle z dziećmi chodzić w miejsca publiczne / korzystać z publicznej komunikacji ;))
eV
Jeśli rodzina wykupi oddzielny przedział – super. Jeśli rodzina jedzie ze mną w jednym – też okej, dopóki rodzice nie siedzą z słuchawkami na uszach i nosem w gazecie, podczas gdy ich dzieci wojują po przedziale lub całym pociągu. A na takich, niestety, najczęściej trafiam.
Natalia
masz złe doświadczenia jednym słowem 😉 oby było lepiej!!:)
Małgorzata S
Nie oceniaj wszystkich jedną miarą. Ja trzymam córeczkę krótko – nie wolno czegoś, to nie wolno (dziś ma 4,5 roku). A dwa lata temu jechałam pociągiem, gdzie w przedziale obok jechało 2 dziesięciolatków i ci to dopiero rozrabiali a cały wagon – przeszkadzali więc nie tylko ludziom ze swojego przedziału
Nina
Mnie zniechęca co innego – wysiadam na dworcu? i co? taksówka? autobus? z plecakiem, z dwulatkiem… ee… chyba jeszcze poczekamy z tymi pociągami. Choć przyznam się, że jak firmowo muszę się udać do Poznania czy Wrocławia to też bardzo cieszę się na podróż pociągiem
Natalia
To już zależy od miasta i bliskości hotelu 🙂 W Poznaniu braliśmy taksówkę, a np. w Zakopanem czy w Gdańsku szliśmy sobie na piechotę – zwłaszcza, że my jesteśmy walizkowi, więc po prostu Łukasz ciągnął walizkę, ja torebka w rękę i idziemy 🙂 ale wiadomo, że z czterolatkiem czy 3,5 latkiem łatwiej, bo już więcej jest w stanie przejść i jeszcze swój plecak poniesie ;))
Małgorzata S
Bez przesady. Ludzie jeździli jakoś z dziećmi pociągami, jak komfort tej jazdy nie był w połowie tak dobry jak dziś i jakoś dawali radę. I przeważnie dworzec nie był ich miejscem docelowym…
Nina
Oczywiście, że tak. Ale czy to, że moja mama prała i wyżymała moje pieluchy we Frani nie jest powodem, abym ja nie mogła skorzystać z dzisiejszych udogodnień. Lecąc ostatnio do Mediolanu (już z 2,5 latkiem) skorzystaliśmy najpierw z autobusu lotnisko-centrum a potem z tramwaju i żyjemy. Nie zmienia to faktu, że podróżowanie własnym samochodem jest bardziej komfortowe.
Małgorzata S
Nie dla wszystkich jazda autem jest bardziej komfortowa zważywszy na to co potrafi się dziać na ulicach miast. Dla mnie to trauma zwłaszcza jak dodatkowo kogoś wiozę, zwłaszcza dziecko
Monika Leonowicz
W wakacje 2015 przejechalismy z dwoma córkami -4 i 5 lat pociagiem trase PL-Berlin -Paryz-Zurych-Lugano-Berlin-dom.Jednym słowem REWELACJA.Polecam kazdemu.Dzieci jechały za darmo( to taka profamilijna poityka krajów europejskich) Gadżety jakie dostały na dworcu w Paryzu wsiadając do TGV zajeły je na kilka godzin jazdy do Szwajcarii. Urlop super, doswiadczenie rewelacja. Kolejny urlop tez planujemy już pociągiem
Natalia
Extra!!! To brzmi super, naprawdę spory kawałek Europy pociągiem przejechaliście!!!:) Mi to się marzy jakaś podróż pociągiem na Wschód, aczkolwiek cały czas się zastanawiam nad warunkami w kontekście dziecka.. może jak starsze będzie 😉 a tymczasem ja sama nawet dziś jechałam Wwa- łódź- wwa i zdecydowanie lepiej było (1,5 h w jedną stronę) niż samochodem!;)
PS. gdzie kolejny pociągowy urlop?;)
Anna Baka
My podróżujemy bezpiecznym, nowoczesnym i najwygodniejszym środkiem transportu- międzynarodowymi liniami autobusowymi Ecolines. Często też jest okazja, żeby skorzystać z promocji i konkursów na FB:
https://www.facebook.com/ECOLINES/?fref=ts