Spis treści
- INFO PRAKTYCZNE:
- CZY NA TAJWAN POTRZEBNA JEST WIZA?
- CZY TAJWAN JEST BEZPIECZNY?
- JAK PODRÓŻOWAĆ PO TAJWANIE?
- SEZON
- NASZA TRASA :
- 1) HUALIEN
- 2) TAROKO NATIONAL PARK
- 3) Z HUALIEN DO KEELUNG – POCIĄG DO NANGANG STATION + UBER
- 4) TAIPEI – UBEREM lub POCIĄGIEM z KEELUNG
- 4) KEELUNG DO KAOSHIUNG – UBER + POCIĄG
- Podobne wpisy
Pamiętacie jeszcze naszą podróż na Tajwan? Wiem, że część osób pamięta, bo piszecie, że się wybieracie! I bardzo dobrze! Już Wam zazdrościmy i my na pewno będziemy na Tajwan wracać, tylko tym razem lepiej dobierzemy termin – tak, by było naprawdę ciepło i BEZ DESZCZU 🙂 A teraz na chwilę wracamy – mała ściąga dla tych, którzy Tajwan planują już wkrótce – trochę informacji praktycznych i nasza trasa wraz z miejscami, które naszym zdaniem warto odwiedzić!
O tym, dlaczego warto lecieć na Tajwan nie będę się powtarzać, zajrzyjcie TU 🙂 A ten post powinien przekonać wszystkich głodomorów!!!
INFO PRAKTYCZNE:
CZY NA TAJWAN POTRZEBNA JEST WIZA?
Nie. Jeśli jedziecie turystycznie, na okres do 90 dni, wiza NIE JEST POTRZEBNA, ale sprawdźcie do kiedy macie ważny paszport. Jak w wielu krajach, musi być ważny do najmniej 6 miesięcy od daty pobytu.
CZY TAJWAN JEST BEZPIECZNY?

I tak, i nie. Z jednej strony, gdy my byliśmy na Tajwanie mieliśmy poczucie, że jesteśmy w miejscu, w którym nie ma się o co martwić. I to jest fajne, zwłaszcza, jeśli podróżujecie z małymi dziećmi. Podróżuje się wygodnie, sporo udogodnień dla rodziców i dla dzieci. Duży wybór, jeśli chodzi o jedzenie. Bezpiecznie – wskaźniki przestępczości niskie, terrorystów brak, a mieszkańcy przyjmują Cię z przyjemnym zainteresowaniem. Nie ma nagabywania, zaczepiania, targowania, bo na Tajwanie turystów malutko. Wszelkie patologie i oszustwa, na które możecie natknąć się w Tajlandii, Birmie czy Wietnamie – tu Was nie spotkają. Trzeba jednak pamiętać, że na Tajwanie mogą występować trzęsienia ziemi i tajfuny – stosunkowo silne trzęsienie ziemi miało miejsce na początku lutego, miesiąc po naszym pobycie – zajrzyjcie TU.
Zdrowotnie warto uważać na komary przenoszące dengę czy japońskie zapalenie mózgu, ale jak mówią – trzeba mieć pecha, by je złapać. My komarów żadnych nie spotkaliśmy, ale może byliśmy w zbyt zimnym okresie.
JAK PODRÓŻOWAĆ PO TAJWANIE?

Po Tajwanie szybko i wygodnie podróżuje się pociągiem i tak podróżowaliśmy my, ale przyznam, że planowaliśmy samochodem! Okazało się jednak, że w przeciwieństwie do wieeeelu innych krajów, gdzie wypożyczaliśmy samochód na polskie prawo jazdy, na Tajwanie TRZEBA mieć międzynarodowe – pamiętajcie o tym!
SEZON

Najlepszy okres na Tajwan to październik i listopad oraz marzec i kwiecień. Od grudnia do lutego trwa zima i może być chłodno i mokro – u nas częściowo było tak, a częściowo słonecznie i ciepło – zresztą sami zobaczycie na zdjęciach.

NASZA TRASA :

Nasza trasa na Tajwanie była dość specyficzna – z jednej strony dlatego, że chcieliśmy uniknąć tłumów związanych z Sylwestrem w Taipei (i drogich lotów), z drugiej dlatego, że byliśmy zmuszeni uciekać przed deszczem! Nie wszystko zobaczyliśmy, ale wiemy, że jest powód, by wrócić! 🙂

1) HUALIEN

Z Hongkongu przylecieliśmy do Hualien prosto w tłumy ludzi świętujące koniec roku i początek nowego na lokalnym nocnym targu, zajadając wszystko co się da! Hualien nie należy do szczególnie pięknych miast, ale na pewno poczujecie tu lokalny klimat i wbrew pozorom będziecie mogli wmieszać się w tłum i rozkoszować się tym, co Tajwańczycy. Nie jest duże (około 100 tysięcy mieszkańców), więc czuć tu swoisty spokój i swojski klimat, a ceny jedzenia (sushi, dim sumy) sprawią, że zjecie dwa razy tyle, co zwykle ;))) W Hualien po raz pierwszy zetknęliśmy się z tajwańskim targiem nocnym i powiedzieliśmy WOW! Przeróżne opcje, owoce morza, warzywa, sushi, desery.
Dodatkowo Hualien jest blisko Taroko National Park – absolutnego “highlightu”, jeśli chodzi o Tajwan – tego miejsca pominąć się nie da!
W Hualien jest stacja kolejowa, a tam spokojnie złapiecie pociąg do Taipei, Keelung czy gdzie macie ochotę.



2) TAROKO NATIONAL PARK

Z Hualien do Taroko można dojechać samochodem lub autobusem – to jakieś 40 km, więc można nawet spać w Hualien i rano ruszyć na zwiedzanie Taroko. A Taroko to punkt OBOWIĄZKOWY – zobaczcie TU.
Jeśli zarezerwujecie hotel gdzieś w parku narodowym, jest szansa, że przybędzie po Was transport hotelowy – tak my mieliśmy z Silks Place Taroko. Miejsce polecamy bardzo z uwagi na piękne położenie, ale również dlatego, że z dziećmi to hotel IDEAŁ! Takich sal zabaw jeszcze chyba nie widzieliśmy!!! Zwłaszcza dla maluszków bardzo podobała mi się sala, w której była mini kawiarnia, sklep, gabinet lekarski, warzywniak czy warsztat samochodowy – extra! Zachwyt był totalny i zdecydowanie dzieciaki nie chciały stamtąd wyjeżdżać. Przy zwiedzaniu parku narodowego hotel też okazał się pomocny, bo zdecydowaliśmy się na dwie wycieczki i zobaczyliśmy całkiem sporo, a z dziećmi było to bardzo wygodne!



3) Z HUALIEN DO KEELUNG – POCIĄG DO NANGANG STATION + UBER

Gdy opuściliśmy Taroko, znów wylądowaliśmy w Hualien na dworcu kolejowym (dostarczeni przez transport hotelowy), ale tylko na chwilę. Bez problemu kupiliśmy bilety na najbliższym pociąg do Nangang Station (część Taipei) i stamtąd śmignęliśmy Uberem do Keelung, które miało być naszą bazą do zwiedzania atrakcji północy Tajwanu, również Taipej. Samo Keelung to kolejne średnio urodziwe miasto, ale tutejszy Miaokou Night Market z lokalnym jedzeniem wynagradza wszystko! W okolicy night marketu poszukajcie też sushi baru “Sushi Express” – to sieciówka, ale sushi przypomina to rodem z Japonii, a cena za talerzyk to jakieś 3 zł. Jedliśmy tam obiad codziennie!
Niestety pogoda na północy trochę popsuła nam plany – połaziliśmy po Keelung, znów wczuwając się w tzw. lokalne życie. Siedzieliśmy nad gorącym kociołkiem w sobotni wieczór, popijaliśmy bubble tea na ulicy, pogryzaliśmy oyster omlette na Miaokou Night Market.


4) TAIPEI – UBEREM lub POCIĄGIEM z KEELUNG
Z keelung do Taipei macie dwa kroki – my jechaliśmy Uberem (z centrum Keelung do słynnego Taipei 101 jakieś 25-30 minut), można pociągiem. Niestety nie zrobiliśmy i nie zrobimy przewodnika, co zobaczyć w Taipei, bo miasto oglądaliśmy w strugach deszczu. Padało na tyle intensywnie, że spacer odpadał – podjechaliśmy do słynnego Taipei 101 (schowanego niestety za chmurami czy mgłą), a następnie na jeden z tutejszych night marketów – Shilin Market. Na szczęście cała masa stoisk z lokalnym street foodem znajduje się tu pod dachem – pamiętajcie o tym, gdy będziecie musieli jak my uciekać przed ulewą 🙂



4) KEELUNG DO KAOSHIUNG – UBER + POCIĄG

Załamani pogodą na północy, uciekliśmy na południe Tajwanu do Kaoshiung. Znów Uberem podjechaliśmy do Nangang Station, by wsiąść w bezpośredni pociąg do Kaoshiung. Od razu zdradzę Wam, że stacja Nangang płynnie łączy się z centrum handlowym i idąc w stronę peronów jest duża szansa, że wpadniecie na Magic Touch, czyli bar z sushi w japońskim stylu. Zatrzymajcie się tam! Jedzenie wymiata, a nigiri z halibutem wspomina się jeszcze dłuuuugo.


Kaoshiung to zdecydowanie najładniejsze z miast, w których na Tajwanie spaliśmy – duże miasto (prawie 3 miliony!!! główny port handlowy Tajwanu, ośrodek przemysłowy), które może nie urzeka architekturą, ale jest w nim po prostu przyjemnie. Szerokie ulice, zieleń, tereny spacerowe przy Love River albo nad Lotus Pond. Tu również znajdziecie night markety – my zwykle zaglądaliśmy na Liuhe Tourist Night Market, bo mieliśmy go dwa kroki od hotelu (turystów zbyt wielu tam nie było;)). Wiele osób poleca też Ruifeng Night Market.
W mieście zajrzyjcie koniecznie nad Love River i nad miejscami bajkowe Lotus Lake, poza miastem – Fo Guang Shan Buddha Museum. Pisałam o nich dokładniej TU. W Kaoshiung mieszkaliśmy w Hotelu Dua i polecamy bardzo – bardzo dobra lokalizacja, przyjemne pokoje, śniadanie z widokiem na miasto, a w hotelu znajdziecie jedną z najlepszych chińskich restauracji, w jakich kiedykolwiek byliśmy! Nawet jeśli nocować będziecie gdzieś indziej, wpadnijcie tu na lunch albo kolację – będą Państwo zadowoleni! 🙂




W Kaoshiung początek był piękny i słoneczny, ale potem znów dopadł nas deszcz. Jednym słowem sprawdziło się: styczeń nie jest najlepszym terminem na podróżowanie po Tajwanie 🙂 Pomimo to – nas i tak zachwycił! Przy lepszej pogodzie mogło być tylko lepiej – na pewno wrócimy to sprawdzić… Zwłaszcza, że sporo miejsc do zobaczenia nam zostało! Z takich, które mieliśmy na liście, a przez pogodę nie dojechaliśmy na pewno polecam Wam bajkowe Sun Moon Lake (wygooglajcie, wygląda mega!) oraz Tainan. Z Kaoshiung warto pojechać do parku narodowego w Kenting, na samym południu wyspy – można tam nawet plażować! Planując podróż na Tajwan, zajrzyjcie na przykład TU – masa cudnych miejsc. Aż nie mogę doczekać się powrotu!!!





14 Comments
daria-porcelain.pl
ale super miejsce, z checią bym sobie pozwiedzała 🙂
_____________
♥ Blog dla kobiet daria-porcelain.pl ♥
Natalia
jest super, polecamy 🙂
Paulina Tabor
Tajwan <3 mój kolega ostatnio siedział tam 3 miesiące 🙂 ale zna chiński.. szczęściarz 😀
Blog o podróżach tych małych i dużych
Gawronia
Hejka, super blog! Wlasnie sie wybieramy z 1,5 dzieckiem i super wskazowki. Mam pytanie dotyczace tego ile czasu spedziliscie w poszczegiolnych miejscach. Zastanwialam sie np czy to Taroko przyjechaliscie na jeden czy na 2 dni? otrzebuje dobrze rozlazyc podroz, abysmy nie spedzili calycyh dni w autobusach czy pociagach. dzieki za podpowiedz! Ania
gawronia
A i jeszcze zapomnialam:) Gdybys miala jakis plan, ktorym mozesz sie podzielic to bylabym wdzieczna. z gory dziekuje i juznie moge sie doczekac wyjazdu!
Natalia
hey 🙂 nasz plan był dokładnie tak jak opisany powyżej 🙂 taka kolejność miejsc:) zaraz sobie jeszcze sprawdzę, jak czasowo to wyszło 🙂 w Keelung byliśmy 31.12 i 1.01, 2.01 ruszyliśmy dalej 🙂 Samo miasto i nocny targ na 1 dzień, my byliśmy dłużej bo Sylwester:) 2-4.01 Taroko – wzięliśmy dwie wycieczki z hotelu, jedną 3.01 i drugą 4.01 rano 🙂 4-7.01 byliśmy w Keelung i stamtąd ruszyliśmy do taipei – na pólnocy planowaliśmy więcej, ale ciągle padało :/ więc 5.01 to mieliśmy taki hotelowo – knajpiany 😉 i potem 7-10.01 Kaoshiung ze zwiedzaniem miasta i okolic 🙂 znów – planowaliśmy też Kenting i Tainan, ale pogoda plany popsuła 🙂 przemieszczanie szybkie i wygodne:)
Gawronia
Mam jeszcze pytanie o to miejsce – Silks Place Taroko. Jak sprawdzam ceny to wychodzi ze noc kosztuje 1000zl za dwie osoby i dziecko ponizej 2 lat … Czy to jest normalna cena w tym terenie? W porozniau z innymi miejscami ktore widzialam ten koszt jest naprawde wysoki! Dzieki za info czy moze zle odczytuje walute:)
Natalia
A jaki miesiąc sprawdzasz? Może to sezon? Tam nie jest tanio, ale wydaje mi się, że płaciliśmy nieco mniej za 2 dorosłych, dziecko 6 lat i dziecko do 2 lat. Tam chyba też jest tylko opcja ze śniadaniem, obiadokolację i lunchem, jeśli się nie mylę? To może podnosić koszt, bo ona są dość duuuuże 😉 styczeń jak my byliśmy to u nich najgorsza pogoda, więc może w innym terminie ceny rosną:/
Iwona Adamska-Szymczak
Hej, dzięki Waszemu blogowi wybieramy sie do Tajwanu. mam pytanie. Park Taroko zwiedzaliście z wózkiem dziecięcym, czy bez? Da się tam w ogóle pochodzić z wózkiem. Będę wdzięczna za informacje.
Natalia
Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że Tajwan Was zachwyci tak jak nas 🙂 ostatnio też byli znajomi z maluchem i tez im się bardzo podobalo 🙂 Ja w ogóle nie brałam wózka do Taroko – tylko nosidło, myślę, że w niektórych miejscach da się z wózkiem, ale są też takie, gdzie pewnie nie bardzo… pomimo, że my i tak byliśmy na zorganizowanej wycieczce z hotelu, a nie na hardkorowym trekkingu 😉
Iwona Adamska-Szymczak
Dziękuję za odpowiedź:) w takim razie pewnie wózka nie weźmiemy;)
Natalia
My aktywnie wózka używaliśmy w miastach:) ale nie wiem ile Wasz maluch ma 🙂
Monika | offthetrack.pl
Właśnie planujemy nasz wyjazd, super informacje u Was bo ogólnie w polskim internecie za dużo o Tajwanie, w dodatku z dzieckiem, to nie ma. Mam pytanie o samochód – czy warto jednak wypożyczyć auto czy transport publiczny sprawdził Wam się bez problemu? Odkąd mamy dziecko zrobiliśmy się mega wygodni i wszędzie bierzemy samochód, nawet na pobyt w Dubaju mieliśmy samochód i tak się zastanawiam czy sobie tym razem darować czy nie – bo jednak pociągiem w wiele miejsc pewnie szybciej dojedziemy – jak myślicie?
Natalia
Hey 🙂 ja bym brała jednak samochód:) pociągi były spoko, ale np. do Taroko już musieliśmy dodatkowy transport ogarniać… więc jeśli byśmy wrócili, to byśmy brali samochód 🙂 Pociągi szybkie i wygodne (prawie jak Japonia :)), ale jednak niezależność i możliwość dojazdu WSZĘDZIE u nas by wygrała 🙂 a co do braku info to prawda! bardzo mało osób chyba wybiera Tajwan, a szkoda 🙂