Singapur. Nie ma co się oszukiwać – to raj dla foodies! To raj dla każdego, kto kocha jeść. Singapur je non stop i masz wrażenie, że je wszędzie. W restauracjach – eleganckich drogich, ale też tych małych i przytulnych. W wielkich food centres z masą stoisk oferujących przeróżne dania – to tam kierujesz swoje pierwsze kroki w Singapurze. Singapur ma różnorodność – tańsze i droższe, chińskie i indyjskie, laksę i kway teow, pierożki i hainansese chicken. Ma też masę bardzo przyzwoitych siecówek takich jak chociażby Din Tai Fung czy Putien. Wciąga, zachwyca i uzależnia.  Zwłaszcza przy pierwszym pobycie. Przy kolejnym patrzysz już na jedzenie w Singapurze nieco inaczej…

Zauważasz, że w food centres potrawy się powtarzają i nie zawsze są dobrej jakości. Na pewno musisz ich spróbować – nie da się być w Singapurze i nie jeść laksy, char kway teow, hainanese chicken czy charakterystycznych omletów z ostrygami. Ale warto też wyjść poza food centres, bo Singapur ma do zaoferowania dużo więcej.

Podrzucamy naszą listę – różnorodną, ale zgodną z naszymi gustami 🙂 Odpuściliśmy kuchnię indyjską, pomimo, że na pewno można znaleźć świetne indyjskie jedzenie w Little India. My jednak bardziej kochamy się w chińskim, pierożkach, nudlach i sushi. To NASZA lista 🙂 Przyda się na pewno 🙂 A w komentarzach dopiszcie, jakie miejsca w Singapurze Wy polecacie i co tam zjeść 🙂

 

GOTOWI? Startujemy!

 

1) FOOD CENTERS

 

dzieci-maxwell-food-center

 

Gdy pierwszy raz zawitaliśmy do Singapuru zwariowaliśmy na punkcie ich food centers.

 

My tym razem jedliśmy w dwóch – Maxwell Food Center w Chinatown. Potem od razu możecie skoczyć na dalsze jedzenie na kulinarnej ulicy tutejszego Chinatown. Co zjeść w Maxwell Food Center? My sięgamy po klasyki. Do picia obowiązkowo woda z kokosa – to nasz pierwszy posiłek w Azji, więc bez kokosa ani rusz 🙂

Do jedzenia na początek to, co najbardziej typowe. Dla dzieci sławny hainanese chicken rice – Maks zajadał go już w 2015, teraz też mu smakuje. Niesamowite wilgotny, delikatny kurczak. W Maxwell znajdziecie jedno z najbardziej sławnych stoisk, które je podają, czyli Tian Tian. My tym razem nie czekamy w kolejce po legendarnego kurczaka, tylko bierzemy hainanese z innego stoiska – daje radę. Dla nas pierożki, laksa (obowiązkowo w Singapurze) i nasza miłość z 2015 – char kway teow – smażony makaron popularny w Singapurze i Malezji. Więcej o tym, czego warto spróbować w SG pisaliśmy TU.

 

hainanese-chiciken-rice - pozycja-obowiazkowa-singapur

 

 

pierozki-food-centerchar-kway-teowlaksa

Kolejne miejsce, które odwiedziliśmy to EAST COAST LAGOON FOOD VILLAGE. Tam trzeba dojechać taksówką lub innym środkiem transportu, bo na spacer z centrum Singapuru nieco za daleko. Położony tuż przy plaży, wieczorem dość tłoczno, ale da się upolować wolny stolik. Lista dań podobna jak w Maxwell Food Center. Tam jednak nie było przeróżnych mięsnych satayów – od razu bierzemy dla dzieciaków. Bierzemy też dwa klasyki – Oyster Omlette oraz White Carrot Cake. Oyster Omlette można wziąć mały, średni lub duży. Ceny odpowiednio to 6, 8 lub 10 dolarów SG, czyli od 16 do 27 zł. Fried white carrot cake to 4- 5 dolarów, czyli ok 18 zł. Jedzenie w food centers do drogich zatem nie należy, ale uważajcie na inny z klasyków – tzw. chili crab. My za naszą porcję zapłaciliśmy 130 zł!!! A smakowo przyznaję, że nie zachwycił. Po obżarstwie w East Coast Lagoon Food Village zaraz obok macie świetną trasę spacerową nad morzem i za jakiś czas rewelacyjny plac zabaw.

 

east-coast-lagoon-food centre

 

 

east-coast-lagoon-satayefried white-carrot-cakechili-crab-singapur2) CHIŃSKIE PIEROŻKI

DIN TAI FUNG

din-tai-fung-singapur-2

 

To miejsce polecaliśmy Wam nie raz. Zajrzyjcie TU. Podczas pierwszego pobytu w Singapurze, w Hongkongu, za każdym razem w Bangkoku. I tak jak food centers po pierwszym zachwycie, za drugim razem już takiego wrażenia nie robią. Tak Din Tai Fung niezmiennie robi robotę! Jestem totalną fanką tego miejsca! Uwielbiam patrzeć jak przygotowują pierożki, uwielbiam je jeść. Zwykle zamawiamy podobny zestaw.

Koniecznie hot & sour soup – nigdzie nie ma tak dobrej! Koniecznie xiao long bao – np. z wieprzowiną. Uważajcie przy jedzeniu, bo mają w sobie coś podobnego do gruzińskich chinkali 😉 – w środku poza nadzieniem, jest bulion. Te pierożki kocha Maks. Ja najbardziej uwielbiam wontony z chili i black vinegar. Bajka! Na deser weźcie bułeczki na parze z czarnym sezamem. Aha, i koniecznie mrożoną herbatę Earl Grey z cytryną – zwróćcie uwagę na lód 😉

 

Gdzie ich szukać w Singapurze? Jest ich cała masa! Nie liczyłam, ale na pewno mają co najmniej kilkanaście lokali. Znajdziecie ich chociażby w Marina Bay Sands, przy handlowej Orchard Road (w centrum Paragon Mall – tam my byliśmy ostatnio) i na Sentosie – tuż obok Akwarium 🙂

 

xiao long-bao-din-tai-fungzupa ostro-kwaśna-din tai-fung-singapur

 

wontony-z-chili-black-vinegar-3) KUCHNIA CHIŃSKA

PUTIEN

 

putien-sentosa-singapur

 

 

Restaurację Putien polecił nam jeden z naszych czytelników pod naszym postem o Din Tai Fung. Też siecówka, też chińskie jedzenie i też warte uwagi. Przyznam, że nawet nie zaczęłam szukać tego miejsca, to ono znalazło nas. Dotarliśmy na Sentosę i przed dalszym zwiedzaniem chcieliśmy coś zjeść w dość dużej grupie – 4 dorosłych i 5 dzieci. Najpierw zobaczyliśmy Din Tai Fung, ale potem uznaliśmy, że jest tu cała masa innych knajp i może warto spróbować właśnie Putien.

Putien swoje jedzenie opisuje jako smaczne, proste i rozgrzewające serce. Taki comfort food. Nazwa nawiązuje do miasta Putian, we wschodnich Chinach.  Historia Putien zaczyna się w 2000 roku, teraz mają już sporo lokali w Singapurze, Malezji, Hongkongu czy Chinach. Putien w Causeway Bay w Hongkong cieszy się wyróżnieniem BIB GOURMAND od Michelin, a Putien w Singapurze na Kitchener Road ma nawet gwiazdkę!

Co tam jeść? Niewiele potraw w menu wyglądało nam znajomo 🙂 Zdecydowanie chyba sprawdza się to, że kuchnie poszczególnych regionów Chin są różne i części z tych dań nigdy nie spotkaliśmy. Wzięliśmy sporo, ale też nie wszystko nam smakowało! Z przystawek wzięliśmy smażone rybki, którymi zachwycał się nasz znajomy, chcieliśmy spróbować Ah Yuan Fragrant Herbal Chicken, ale już nie mieli. Świetnie smakowało nam Sambal White Water Snowflakes, chociaż żadne z nas nie potrafiło powiedzieć, co to za zielsko jemy. Przyznam, że ja wcale nie chciałam go próbować, ale potem okazało się pyszne! Spróbowaliśmy domowego tofu z warzywami – ten smak już znaliśmy i niezmiennie go lubimy. Spróbujcie też smażonego bakłażana z wieprzowiną (deep-fried eggplant with pork floss) – tego próbowaliśmy w chińskiej restauracji w hotelu i też jest ciekawe i nietypowe.

Ceny przystawek – mała porcja 10-13 dolarów SG. Jeśli weźmiecie różne dania, przystawka spokojnie starcza na 4 dorosłych, by każdy pojadł i spróbował. Z dań głównych wybraliśmy 3 pozycje:

Putien Lor Mee, czyli makaron z boczkiem, krewetkami i mulami w wieprzowym bulionie – o TAKI – podobno to hit, naszej czwórce jednak jakoś szczególnie nie posmakował. Szczerze mówiąc bulion był dość nijaki.

Smażony ryż – początkowo miał to być Cabbage Rice, ale jako, że już się skończył, przygotowali nam smażony ryż z krewetkami i jajkiem – pycha!

Heng Hwa Been Hoon – cienki makaron vermicelli z dodatkami. Najlepiej smakował, gdy trochę go podostrzyliśmy.

Putien okazał się ciekawym miejscem i część dań była naprawdę super smaczna! Chyba najmniej smakowało nam Lor Mee.

 

chiński makaron-putien-sentosaPutien Sentosakuchnia-chinska-tofu-putien-sentosa

 

 

LeNu CHEF WAI’S NOODLE BAR

 

lenu-chef wai-z dziećmi

 

To nasz zachwyt! Noodle znajdziecie piętro niżej niż Putien (nie jest to ich jedyna lokalizacja) i jeśli kochacie pszenne makarony jak ramen czy udon, tu również sobie poużywacie. Tylko tym razem po chińsku, nie po japońsku 🙂 Znajdziecie różne opcje, zwykle mięsne. Ostatecznie Łukaszowi najbardziej smakował delikatny bulion z makaronem oraz ze smażonym kurczakiem obok, a mi ten, który sobie wybrałam – makaron z wontonami i chili. Boski! Niby zwykłe miejsce, a chętnie byśmy tam wrócili 😉

 

lenu-chef-wai-noodles-singapurlenu-chef-wai-noodlessentosa-singaur-gdzie-zjesć

 

4) SUSHI

Powiem Wam szczerze – rok temu na Tajwanie odkryliśmy, że nie tylko w Japonii warto jeść sushi. Szybko zrozumieliśmy, że w wielu miejscach w Azji znajdziemy zdecydowanie lepsze sushi niż w Polsce czy generalnie w Europie. W Tajwanie objadaliśmy się sushi na potęgę, zwłaszcza, że ceny też były przyjazne. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić, jak się sprawuje sushi w Singapurze i oj, sprawuje się, sprawuje!

 

HAKUMAI

 

Hakumai sushi

 

Dwa kroki od Sofitel Singapore City Center, który polecamy na nocowanie (o tym jeszcze wkrótce). Hakumai to prawdziwa sushi rozpusta i moment, w którym czujesz się jak w Japonii gdy Chef wyciąga piękny kawałek ryby i kroi na Twoich oczach. Absolutne wow dla wszystkich miłośników sushi. Szeroki wybór przeróżnych ryb, świetne chirashi (miski z ryżem i surową rybą), a dla dzieciaków nie lubiących sushi, kurczak w teriyaki. Dla tych kochających sushi jak Maks – najlepsze hosomaki z łososiem ever!

Jeśli następnym razem będziemy lecieć do Azji przez Singapur, idziemy tam na omakase 🙂

hakumai sushi-singapur

 

ebi-hakumai sushi-singapurhakumai sushi2RYOKO SUSHI IKEIKEMARU

sushi-ryoko-liangcourt-singapur

 

 

Kolejne sushi Łukasz znalazł kierując się nie tyle, by było wow, ale byśmy mieli w miarę blisko. Ryoko to suszarnia w centrum handlowym Liang Court. Niewielkie centrum, ale co ciekawe ukierunkowane na Japonię. Są japońskie słodycze, lody matcha, sushi, japońskie jedzenie, a w supermarkecie masa japońskich przekąsek.

Sushi w Ryoko jeździ na talerzykach, co oczywiście uwielbia Maks i nie ustępuje sushi barom, które odwiedzaliśmy w Japonii. Może nie jest tak „wow” jak Hakumai, ale ceny też ma zdecydowanie bardziej przystępne i znajdziecie tu całą masę ryb i owoców, których w Polsce w sushi barach nie znajdziecie. Dla sushi niejadków (ostatnio jest nim Jagoda;)) – udon 🙂

 

nigiri-ryoko

 sushi singapur

LiHO TEA

 

liho tea-bubble-tea

 

Do LiHo możecie wpaść na bubble tea lub całą gamę innych herbat i napojów – również na bazie.. awokado! W upał obowiązkowo! Jeśli będziecie na sushi w Ryoko lub będziecie spacerować w okolicy, w LiHO w Liang Court weźcie Brown Sugar Pearl Fresh Milk Matcha – boskie!! Jest też budzące u mnie opór – Fresh Milk Avocado (!!!) również z perełkami tapioki. Jeśli spróbujecie, dajcie znać jak wrażenia 🙂

LiHo znajdziecie też na Sentosie tuż obok Putien 🙂

wszyscy piją bubble tea

PS. Tu znajdziecie nasze kulinarne posty z 2015:

Przewodnik kulinarny, gdzie zjeść – o TU!

Potrawy, które musicie spróbować – sporo powtarza się również w tym poście –  TU

Niesamowite Gardens by The Bay – TU