Patrzysz czasem na te zdjęcia tu, na blogu, na Facebooku, na te podróże egzotyczne, na miejsca magiczne, na ten foodporn z całego świata albo pornfood w Warszawie, na te ciasteczka i torty niczym małe dzieła sztuki i po cichu zastanawiasz się: Cholera, takim to dobrze! Czym oni się zajmują, że mają czas i pieniądze, by tak ciągle podróżować, by spać w takich pięknych miejscach i jeść nieustannie w restauracjach??? I jeszcze cukiernię otworzyli! Niesamowite te ich ciastka! Wow, ale im dobrze idzie!

 

Wiem, że możesz tak pomyśleć. Możesz, bo nie opowiadamy Ci wszystkiego. Tak, kochamy nasze życie i nie zamienilibyśmy się z nikim innym. Możemy realizować swoje pasje, możemy podróżować, mamy cudne dzieci, mamy swoje firmy. Ale ostatni rok przeczołgał nas jak mało który. Zrzucił na głowę milion problemów. Podkopał wiarę w ludzi. W pakiecie dał mnóstwo mniejszych i większych zawodów, stres, złość, bezradność. Nerwy i kłótnie między nami, pomimo, że przecież byliśmy po tej samej stronie. Pokazał, jak bardzo można się pomylić, jeśli chodzi o ludzi. Pokazał, że nieporozumienia mogą zniszczyć wszystko, że Twoja pracowitość i pomysł nic nie da, jeśli non stop będzie napotykać na mur. Przyniósł nam komorników, długi, niemal niekończące się problemy, bycie oszukiwanym przez własnego wspólnika i wszystko, co złe. Nie było różowo, nie było pięknie. BYŁO ŹLE.

 

Dokładnie rok temu, 11.11.2015, DESEO Patisserie & Chocolaterie powitało pierwszych gości. Dzień pełen wrażeń. Lady pełne pięknych ciastek i kolorowych pralin. Mnóstwo gości. Radość, satysfakacja, uśmiech, zachwyt. Kilka dni później – lokal na Nowym Świecie. Marzenia, plany, pomysły. Niesamowite tygodnie, podczas których zamówienia spływały jak szalone. Trochę zawodów, trochę przykrości, bo zawsze liczysz na większe wsparcie przyjaciół i znajomych, bo liczysz, że jeśli ktoś pisze bloga, pisze o jedzeniu, jest dziennikarzem i spotykasz się z nim na kolacyjkach i wyjazdach to chociaż zajrzy, chociaż szepnie dobre słówko swoim czytelnikom, a nic takiego się nie dzieje. Trochę nie rozumiesz, bo Ty wspierasz każdy mały biznes, wynikający z pasji, ale co tam! Jest dobrze, idziemy na przód. Łukasz angażuje się na 150%, ja trochę pomagam – w końcu to nie moje, ja tu „tylko sprzątam”, ale gdy trzeba, robię wszystko, by pomóc. Ma być przecież tak pięknie. Niestety… wspólnego entuzjazmu i sił do pracy starcza na 2-3 miesiące. Gdy droga staje się wyboista, zamiast zakasania rękawów, zmian, pracy, pojawiają się nieporozumienia, oszustwa, komornicy, kłótnie, przepychanki, nie przychodzenie do pracy. Nie będę Wam tego opisywać, ale historia DESEO to materiał na kryminał albo co najmniej mini serial. A marzenie??? Z dnia na dzień staje się ciężarem, problemem, złem koniecznym. Wymarzone miejsce staje się przekleństwem. Już wcale nie chcę tam bywać, chcę, by oddało nam nasze wcześniejsze życie. W kwietniu wydaje się, że idziemy w dobrym kierunku – Łukasz wychodzi na prostą, pozbywa się stwarzającego problemy wspólnika, ma być lepiej. Ale wtedy bum – zostawia go na lodzie również drugi wspólnik …co to niby razem, od lat, ramię w ramię. Nie daje rady. Problemy go przerastają…

 

Jest maj 2016 roku. Od otwarcia DESEO mija pół roku…. i co???  Czy jest jeszcze ktoś, kto w ten biznes wierzy??? Bez pastry chefa, który okazał się totalnie nieodpowiednią osobą? Bez zespołu? Bez zespołu sprzedażowego?? Z długami?? Z podupadającym PRem, bo przecież jak spędzasz czas na przepychankach i kłótniach to nie masz czasu ani tworzyć oferty, ani jej promować w social mediach… Z JEDNYM właścicielem, który również ma dość i nerwy ma w rozsypce?? Z jednym cukiernikiem, który chyba też nie wierzy, że to ma sens, ale dziwnym trafem jeszcze nas nie zostawia? Bez pomocy, bez wsparcia. W tonącym okręcie…

 

To jest ten moment, w którym podejmujesz decyzję: TAK lub NIE. W którym albo się poddajesz, odpuszczasz, mówisz: „nie wyszło!” albo idziesz naprzód, walczysz, zaciskasz zęby i robisz wszystko. I wiesz, że wybierasz między harówką bez wytchnienia, a spokojnym, szczęśliwym życiem, które miałeś przed tą szaloną decyzją, by mieć cukiernię. Musisz podjąć decyzję. Przecież ja już wiem, że jestem w ciąży. Miałam odpocząć. Miałam cieszyć się rosnącym brzuchem, chodzić na spacery i na fitness. Miałam zdrowiej jeść i czytać książki. Przecież mamy inne firmy – 2 firmy i bloga. Idzie nam dobrze, mamy z czego żyć, możemy wrócić do naszych podróży, do większej ilości wolnego czasu. Ale wiecie co? Nie można się poddawać, póki tak naprawdę nawet nie zacząłeś. Póki nie walczyłeś. Póki nie zrobiłeś wszystkiego, co w Twojej mocy. Nie można po pół roku uznać, czy pomysł się sprawdził czy nie. Albo po 2-3 miesiącach, bo tyle trwała realna praca nad rozwojem. Wielkie rzeczy nie powstają bez ciężkiej pracy.

 

Dlatego nie odpuszczasz. Walczysz. Pracujesz najwięcej w życiu, a nie zarabiasz nic, tylko dokładasz. Pożyczasz. Nie odpoczywasz. Robisz rzeczy, o których wcześniej nie miałeś pojęcia. Uczysz się od nowa. Przekonujesz ludzi do swojego szaleństwa. Wierzysz. Wierzysz każdego dnia i na przekór wszystkim. Robisz swoje. Cały czas przyjmujesz ciosy – wzywane przez złośliwych kontrole, zwalniających się pracowników, negatywne opinie pisane przez znajomych zwolnionych pracowników (real story!), psujące się urządzenia w sobotni poranek, brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony środowiska, na które liczyłeś… Znosisz to i idziesz na przód. A gdy słyszysz w głowie głos mówiący, że nie dasz rady, mówisz: łże skurwysyn.

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, nie poddawać iść, never give up,

Wiele osób mówiło: po co Wam to??? Sami się nad tym zastanawialiśmy. Ale wierzyliśmy. Na szczęście w to, co wierzyliśmy my, uwierzyły jeszcze dwie osoby, którym należą się oficjalne podziękowania 🙂 Marcin Woźniak z funduszu inwestycyjnego KnowledgeHub, który częściowo pomógł nam stanąć na finansowe nogi i spłacić największe długi oraz Artur Jajecznik, wtedy cukiernik, dziś nasz pastry chef. Już po pierwszych tygodniach okazało się, że rozdmuchana sława poprzednika, “wielkiego” cukiernika, oznacza znacznie mniej niż prawdziwa, ciężka praca, talent, chęć i upór, by ciągle robić wszystko lepiej. Wszystkie cuda, które jecie w DESEO od maja, nowe ciastka, torty, torciki weekendowe, praliny to przede wszystkim jego dzieło. Z czasem dołączyła Ola Klimczewska, ale nie wiem, co by było, gdyby Artur nie został z nami wtedy, w tym najtrudniejszym momencie, gdy wszystko się sypało.

 

A teraz? DESEO, po trwającej miesiącami burzy, wreszcie ujrzało słońce. Światełko w tunelu. Promyk nadziei. Nadal jest ciężko, nadal są dni, kiedy chcesz to rzucić w diabły i zastanawiasz się, po co Ci to było. Bo gdy w ciągu 2 dni psuje się wyparzarka (cholera, do wczoraj nie znałam tego słowa!!!), ekspres do kawy (wytłumacz ludziom w niedzielę w cukierni, że nie ma kawy!!!), brakuje rąk do pracy (bo kto w Polsce zna się na nowoczesnym cukiernictwie???), zamówienia przychodzą jedno po drugim aż musisz odmówić realizacji fajnego, słodkiego projektu, a firma wywożąca śmieci spóźnia się z przyjazdem i nie wiesz dlaczego i już widzisz, jak sama wywozisz te wielkie worki swoim samochodem, to cholera wspominasz ten macierzyński w korpo i mówisz: po jaką cholerę???

 

Ale dzień później znów jest 11 listopada i wiesz, że najgorsze masz za sobą, że to był przełomowy rok, pełen rozczarowań, ale i zdobywania wiedzy na przyszłość. Że wyparzarka została naprawiona i ekspres też, że zatrudniamy kolejną osobę, że znów ktoś zachwycił się tortem, że znów przyszło duże zamówienie, a na staż spływają CV z Paryża i z Holandii, że sprzedajemy coraz więcej ciastek i tortów, że praliny są coraz piękniejsze, a każda opinia: było pysznie albo jaki cudny tort raduje nasze serca! A takich opinii jest coraz więcej. Wtedy czujesz, że idziesz w dobrym kierunku… i walczysz.

 

Pamiętaj – nic nie przychodzi łatwo. Nie ma wielkich sukcesów bez ciężkiej pracy, bez zarwanych nocy, bez nerwów, stresu, bez ciągłego rozciągania własnych granic. Nie ma sukcesów, jeśli nie wierzysz w to, co robisz, nawet gdyby wszyscy zwątpili. A gdy patrzysz na innych, i wydaje Ci się, że wszystko im się udaje, że wszystko jest dla nich jak bułka z masłem, to prawdopodobnie tylko Twoje złudzenie, bo nie widzisz tych godzin nieprzespanych, tych nerwów, tej pracy, tego zaciskania zębów. Gdy zatem następnym razem, będziesz chciał odpuścić, rzucić coś w cholerę, bo Ci nie idzie, bo jest zbyt ciężko, zbyt trudno. Zastanów się. Przypomnij sobie tę historię. Nie powiem Ci, że po kilku miesiącach będzie zajebiście, a Ty będziesz pił szampana i liczył miliony monet. Ale powiem Ci, że będzie coraz lepiej, a po burzy wyjdzie słońce. Nasze słońce wyszło… teraz będziemy walczyć, by świeciło jak najdłużej. I mam nadzieję, że chociaż trochę nam w tym pomożecie … 🙂

 

Jeśli jeszcze nie znaliście DESEO, zajrzyjcie na naszego Facebooka (tu zawsze wrzucamy wszystkie nowości, nowe smaki, torciki weekendowe i inne), na stronę DESEO (tu znajdziecie pełną ofertę, wszystkie informacje i ceny), a najlepiej do nas, na Angorską 27, na Saskiej Kępie 🙂

 

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, Herbo

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia

DESEO, DESEO Patisserie & Chocolaterie, ciastka, torty, praliny, cukiernia