2 tygodnie za nami. Możemy powiedzieć, że 2014 już się zaczął i nawet się troszkę rozgościł w naszym życiu. Zastanawialiście się, jak się zaczął czy mieliście już dość podsumowań na koniec 2013? Dobrze, źle, średnio? Od słów „chcę”, „mam ochotę” czy może od „muszę” i „powinnam”? Ile czasu poświęciliście na to, co kochacie, a ile na to, co powinniście robić?

 

„Powinnaś” – słowo klucz. Czy tylko ja mam wrażenie, że słyszymy je codziennie tysiące razy, od lat i we wszystkich formach? „Powinnaś się inaczej ubrać”, „Kobieta powinna inaczej się zachowywać”, „Powinnaś wyjść za mąż”, „Powinnaś się ustatkować i założyć rodzinę”, „Powinnaś być zadowolona”, a może „Powinnaś płakać, bo to taka tragedia”? I moje ulubione „Powinnaś się nauczyć robić dżemy, bo jak znajdziesz męża?” – nie nauczyłam się i może właśnie dlatego męża do dziś nie posiadam?

 

Od dziecka, od małolata słowo „powinnaś” jest z nami codziennie, chociaż jego częstotliwość zmienia się zależnie od etapu, w którym jesteśmy. Wzrasta, gdy mamy lat naście, potem lekko opada, zwłaszcza, jeśli radzimy sobie nieźle, by potem znów dramatycznie wzrosnąć do wielkiego huku „POWINNAŚ” otaczającego nas zewsząd. Nas, dziewczyny, kobiety, singielki, w związku, mężatki, matki, nie lubiące dzieci i te pragnące czwórki bobasów. Bo zwykle to głównie my musimy i powinniśmy…

 

Gdy kończysz liceum, dostajesz się na dobre studia, uczysz się, czasem dodatkowo pracujesz, bronisz pracę magisterską, zaczynasz pierwszą pracę, ilość „powinnaś” wokół Ciebie wspaniale spada. Wyzwalasz się z nakazów nauczycieli, rodziców, szkoły. Gdy dobrze Ci idzie, nikt nie mówi, co powinnaś, w końcu najwidoczniej to wiesz, bo kończysz studia, zarabiasz pierwsze pieniądze, zdobywasz doświadczenie..

Ale nagle tak około 26-28 roku życia „powinnaś” znów zaczyna być słowem kluczem i pojawia się w ustach rodziców, babć, cioć, znajomych, koleżanek …. Przecież „powinnaś znaleźć jakiegoś faceta”, „powinnaś się ustatkować”…. Marzą Ci się zagraniczne wyjazdy, praca w Hiszpanii, podróże? Powinnaś poważnie pomyśleć o życiu, znaleźć stabilną pracą! Masz faceta? Dobrze! Powinniście wziąć ślub. Jasne, przecież wszyscy znajomi wokół biorą! I nagle, nawet jeśli masz wątpliwości i marzy Ci się całkiem inne życie z innym człowiekiem, zakładasz białą suknię, wydajesz grube tysiące na ślub, bo przecież „powinnaś”!

 

Ślub za nami? „Powinniście pomyśleć o dzieciach”, „Musicie się brać do roboty, bo zegar biologiczny tyka”, „Ania już urodziła, powinnaś też zacząć myśleć o dziecku, a nie o karierze czy podróżach”. I nieważne, że nie chcesz, nie możesz, nieważne, że zajście w ciążę zajmuje Ci chwilę dłużej niż Ani czy Kasi – przecież powinnaś, najlepiej rok-dwa po ślubie. Nie ma wymówek.

 

powinnaś być poważniejsza – przecież masz dziecko!

 

A co jeśli kolejność przypadkowo ulegnie zmianie? Jesteś w ciąży, ślubu brak – całkiem jak ja w 2011. „Powinniście wziąć ślub!”, „Powinniście coś z tym zrobić”, przecież dziecko musi mieć rodzinę. Czy rodzina to koniecznie papierek i biała suknia? Nagle wydaje się, że dla niektórych osób  TAK, że dziecko „bez papierka” staje się mniej wartościowe niż to z papierkiem… W urzędach i przychodniach musisz potwierdzać, że jesteś mamą, bo przecież POWINNAŚ mieć to samo nazwisko, co dziecko, a masz inne.

 

Nieważne – w małżeństwie czy nie, jesteś w ciąży. I co? Stan błogosławiony, uprzywilejowany, wspaniały. Swoją ciążę wspominam w różowych barwach, ale zaraz! W ciąży jeszcze nie wiesz, że po porodzie znów staniesz się ofiarę POWINNAŚ. Na razie powinnaś dbać o siebie, dobrze się odżywiać i nie stresować. Ale potem? Nagle okaże się, że o tym, co musisz i powinnaś mówi Ci nie tylko partner, rodzice, rodzina, przyjaciółki, ale również gazety, telewizja śniadaniowa, blogi, fora i stara baba w aptece. Wszyscy aż “krzyczą”, co powinnaś i co musisz.

 

Powinnaś rodzić naturalnie, bo cesarka to przecież operacja, po której nie dasz rady zająć się dzieckiem (bullshit!). Powinnaś karmić piersią, bo tylko takie mleko jest w pełni wartościowe dla Twojego dziecka. Powinnaś spać z dzieckiem, bo wtedy lepiej się rozwija czy może powinnaś zafundować mu własne łóżko już od pierwszych dni, bo wtedy jest bardziej samodzielne i dopasowane do ideologii Tracy Hogg? Powinnaś siedzieć w domu, chodzić na spacery do lasu i nie jeść niezdrowych rzeczy. Galeria handlowa – zapomnij na 6 miesięcy – to siedlisko zarazków! Jeśli dziecko to alergik, powinnaś przez minimum 6 miesięcy żyć o chlebie i wodzie, a co!  Powinnaś zapomnieć o podróżach, sporcie i wyjściach z przyjaciółkami, nie bądź egoistką!

 

Powinnaś wyciskać soki warzywne i owocowe, piec ciasteczka zbożowe, mielić mięso królika, podawać kaszę jaglaną i gardzić cukrem w każdej postaci. Powinnaś poświęcić się dziecku, a zarazem wyglądać jak Ewa Chodakowska.  Pamiętaj, by dziecku dać maksimum czasu i maksimum siebie – karmić piersią minimum do 15 roku życia, razem spać do 18, dawać warzywa w trybie BLW, bo papki już nie są sexy. Powinnaś kupować pieluchy wielorazowe, bo… w sumie nie wiem czemu! Ktoś wie?  Nie powinnaś włączać bajek. Powinnaś kupować tylko drewniane zabawki, bo nawet jeśli kosztują 300 zł, lepiej wpływają na kreatywność dziecka i kształtują poczucie estetyki. Powinnaś kupować tylko „dobre” książki, nawet jeśli Twoje dziecko chce tę najbardziej odpustową w całym sklepie.  Powinnaś siedzieć z nim w domu do 3 roku życia, bo tylko wtedy się dobrze rozwija? A może musisz wrócić do pracy, bo wypadniesz z obiegu? AAA, i pamiętaj, że niezależnie od sytuacji rodzinnej i zawodowej, powinnaś od początku angażować męża/ partnera w zajmowanie się dzieckiem. Usłyszysz to nawet od osób, które swoich dzieci jeszcze nie mają i g… wiedzą o zajmowaniu się dzieckiem i podziale obowiązków w nowej rzeczywistości.

 

Powinnaś szczepić albo nie, bo szczepionki mogą powodować autyzm. Powinnaś chodzić do lekarza z każdym kaszlem, ale nie powinnaś godzić się na antybiotyk, powinnaś nosić w chuście, bo zależy Ci na bliskości albo nie, bo się przyzwyczaić i nosić będziesz do 10 roku życia. Powinnaś odstawić smoczek, butelkę, powinnaś przestać karmić, powinnaś dalej karmić, powinnaś pójść do pracy czy zostać w domu? A dzieciak? Powinien już sikać do nocnika, powinien mniej jeść, powinien być większy, powinien więcej jeść, powinien jeść warzywa i nie wiedzieć, co to czekolada. Przecież POWINNAŚ o to wszystko zadbać. Dupa.

 

 

Powinnaś jedno: być szczęśliwa i zadbać o szczęście swojego dziecka. Nie świadczy o nim długość karmienia, kasza jaglana, siedzenie z nim w domu czy drewniane zabawki. Bo macierzyństwo ma różne kolory i odcienie, a to Twoje (chyba, ze jesteś podobna do matki Madzi) na pewno jest takie, jakie być POWINNO. Bo Twoje, bo Wasze. Tak jak całe życie.

 

A cała reszta wujków i cioć dobra rada POWINNA się PO PROSTU ODCZEPIĆ / ODPIERDOLIĆ*

*-wybierzcie same w zależności od dnia i stopnia irytacji

 

PS. skąd ten tekst?  bo ja też mam czasem gorsze dni, mam wszystkiego dość i pokazuję światu język! Zróbcie to samo – naprawdę pomaga! 🙂