Lizbona to jedno z tych miast, w których już dawno zostawiłam swoje serce lub chociaż jego cząstkę. Nie kocham jej tak jak głośnego Madrytu, ani tak jak barów San Sebastian. Nie tęsknię jak za uliczkami Grand Bazaar w Stambule czy za przeciskaniem się wśród chińskich straganów w Chinatown w Bangkoku, ale niezmiennie ma swoje miejsce w moim sercu… Zawdzięcza je dwóm wyprawom. Jednej bardzo pamiętnej, bardzo nietypowej, bo w towarzystwie nie do powtórzenia: ja i dwie Meksykanki, koleżanki z Erasmusa. Hostel z piętrowymi łóżkami, gdzieś na obrzeżach miasta, ale z najlepszym widokiem na świecie: na podświetlony nocą most Ponte 25 de Abril. Długie podróże, by dotrzeć do centrum, a następnie pojechać gdzieś dalej, by coś zobaczyć. Deszczowa pogoda, która sprawiała, że co dzień lądowałyśmy w centrum handlowym. I jak szalone przeczesywałyśmy Zarę, Bershkę czy Stradivariusa w poszukiwaniu przecen! Miałyśmy po 22 lata i zakupy z przyjaciółkami niewątpliwie rządziły! 🙂 I dwa słowa klucze: „bacalao” (dorsz) i Vasco da Gama. Bo po tym pobycie zauważyłyśmy, że w Lizbonie jak nie wiesz, jak coś się nazywa to albo ma coś wspólnego z Vasco da Gamą albo z bacalao 😉
Do Lizbony wróciłam dokładnie po 4 latach od pierwszej wyprawy… Też w grudniu, ale tym razem słońce cudownie dopisało. Wyjazd o tyle niesamowity, bo pierwszy wyjazd w ciąży i pierwszy wyjazd po podróżniczym detoksie pierwszych 12 tygodni. Długie spacery, pyszne ryby, sery, a dla Łukasza jedne z najlepszych homarów, zwłaszcza w restauracji Solar dos Presuntos.
Wycieczki do Cascais i spacery po plaży. Obiady na powietrzu. W grudniu. Sielanka!
Takiej sielanki w zimie Wam życzymy! Sprawdźcie prognozę pogody, poszukajcie biletów, a tymczasem trochę Lizbony na zachętę 🙂 Na ponury dzień mało tekstu, a sporo słonecznych zdjęć 🙂

uroki Lizbony

żółte tramwaje – symbol LIzbony

pomnik króla Józefa I na Praca do Comercio – w tle Tag

Praca do Comercio w pobliżu brzegu rzeki Tag

błękit nieba poprawia nastroje zimą

w tle sławny Ponte 25 de Abril, a w oddali figura Chrystusa spoglądającego na miasto

kolory

plac Rossio – centrum miasta

idealny obiad w Portugalii – ryby i owoce morza

street art
A z Lizbony obowiązkowo trzeba się wybrać do okolicznych miasteczek takich jak Estoril, Cascais i Sintra. Estoril i Cascais leżą ok. 30 km od Lizbony i bez problemu można dojechać tam pociągiem np. ze stacji Cais do Sodre tuż przy brzegu rzeki Tag. Poza wybrzeżem Algarve na południu Portugalii, to jedne z ważniejszych kurortów wypoczynkowych. Zimą sprawiają cudne wrażenie uśpionych, urokliwych miasteczek. Dzień w Cascais gwarantuje świetne samopoczucie i wypoczynek. Okolice ubóstwiane są również przez surferów.
CASCAIS

grudniowe plażowanie, czyli Cascais wieczorową porą

nazwa mówi wszystko – urokliwe Cascais

spokój

spacer po plaży w grudniu?

czas na siestę
A gdy któregoś dnia pogoda zawiedzie albo jeśli jesteście w Lizbonie z dzieciakami, koniecznie zajrzyjcie do Oceanario de Lisboa, największego oceanarium w Europie, w którym żyje ponad 25 tysięcy przeróżnych ryb i innych morskich stworzeń. Oceanarium robi niesamowite wrażenie – wielkie akwaria, ryby podpływające tuż obok ciebie, cudowne kolory, bajka! Powstało w 1998 roku, a obecnie odwiedza je ponad milion osób rocznie. Zwykle trzeba trochę postać w kolejce, ale warto! Oceanarium organizuje różne fajne eventy, zwłaszcza dla rodzin i dzieci jak chociażby “noc z rekinami”, urodziny czy specjalne wycieczki z okazji świąt.

bom dia!

na talerzu czy w oceanarium?

niesamowite miejsce
Nic tylko szukać biletów!:)




7 Comments
obserwatore. eu
No i te cudne miejsca do surfowania! 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Oj tak!! Portugalia pod tym względem to chyba świetne miejsce!!:) Piszę chyba, bo osobiście nie próbowałam, ale mam znajomych mocno surfingowych i wiem, że często tam bywają 🙂
Magda
Piękna! Życia braknie aby zobaczyć te wszystkie cudowne miejsca 🙁
Natalia - tasteaway.pl
Coś w tym jest 🙁 Ale grunt to się starać!!! 🙂 Lizbona niedaleko, a i tanie bilety da się znaleźć!!! 🙂
Magda
U nas “tanie” razy 4 daje “już nie tak tanie” 😉 Ale nie ma co marudzić a starać się i działać czyli podróżować 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Eh, cóż zrobić, masz rację!! u nas na razie mnoży się razy 3, ale też już “tanie” nie są tak tanie jak kiedyś jak się w pojedynkę jeździło 🙂 Ale razem przyjemniej przynajmniej! 🙂 Życzę Wam jak najwięcej podróży w 4 🙂