Spis treści
Walentynki!! Już zaraz! Pytałam Was już na Facebooku czy świętujecie czy bojkotujecie?? 🙂 Planujecie prezenty, wyjścia, wyjazdy, romantyczne kolacje przy świecach czy niż z tych rzeczy i dzień jak co dzień?
Mnie jakoś szczególnie Walentynki ani ziębią, ani grzeją, ale kolejny powód do miłego świętowania, spacerów i pyszności jest zawsze mile widziany! Nigdy tych przyjemności za dużo! I tak radzę na Walentynki patrzeć 🙂
Można zrobić kolację w domu, można wyjść do restauracji – chociażby do miejsc, o których pisałam tu. Ale zrobić wykwitną kolację w tygodniu, po pracy, z dzieckiem przy boku nieraz ciężko, a knajpy w Walentynki zawalone zwykle ludźmi do granic możliwości. My zatem na Walentynki lubimy wyjechać – teraz również tak zrobimy, ale o tym potem 🙂
Jeden z naszych pomysłów na Walentynki to Kraków. We dwoje lub we troje, bo przecież z dzieckiem również można świętować! Niby miejsce popularne i ograne, ale ma tyle uroku, tyle fajnych miejsc, że każda wizyta to szansa na coś nowego!
Jak spędzić dwa dni w Krakowie? To mało czy dużo?? Czy starczy czasu na wszystkie atrakcje? Dla nas niestety dwa dni okazało się nieco mało, ale wiemy przecież, że zwykle właśnie tyle mamy na weekendowy wypad, bo zanim dojedziemy w piątek po pracy, ominiemy korki, robi się póóóóóźna noc! Zapraszam zatem na Kraków w dwa dni! 🙂
Zaczniemy od punktów totalnie obowiązkowych i pewnie większości znanych. Chociaż…? 🙂
1) RYNEK, SUKIENNICE, KOŚCIÓŁ MARIACKI, WIEŻA RATUSZOWA

Sukiennice

obowiązkowo smok wawelski – figurka czy pluszak?
Nie ma wizyty w Krakowie bez spaceru po rynku, bez przechadzki Sukiennicami, bez biegania za gołębiami, jeśli jesteście z dzieckiem 🙂 Kilka razy zdarzyło mi się być w Krakowie zawodowo i nie mieć czasu, by na rynek się wybrać. Zawsze potem czułam nieprzyjemny niedosyt!
Teraz na szczęście udało się sporo pospacerować po rynku i okolicznych uliczkach, zajrzeć na spokojny Mały Rynek czy na Plac Szczepański. Przejść się tętniącą życiem Grodzką, Szewską czy Św. Tomasza, gdzie znajdziecie, tuż przy Placu Szczepańskim całkiem przyjemną i smaczną włoską knajpeczkę Del Papa. Tym razem nie zdążyliśmy tam zajrzeć, ale kiedyś bardzo lubiłam ją odwiedzać – zwłaszcza latem z uwagi na malownicze, niewielkie patio.
Można oczywiście wdrapać się na wieżę Kościoła Mariackiego lub posłuchać hejnału, który rozbrzmiewa na rynku co godzinę.
Ja podczas tego pobytu nauczyłam się, jak wygląda Wieża Ratuszowa 🙂 Rynek zawsze kojarzyłam z Sukiennicami, Kościołem Mariackim, maaaasą gołębi, dużą ilością turystów i restauracji. A tu raptem umawiamy się na małe dzieciowo – podróżniczo – blogowe spotkanie z ekipą bloga TupTam i podają jako punkt zbiórki Wieżę Ratuszową. “Na rynku, na pewno znajdziecie!” Znaleźć znaleźliśmy, ale przyznaję – musiałam wygooglać jak wieża wygląda, bo chociaż widziałam ją zapewne przy każdym pobycie w Krakowie, kompletnie o niej zapomniałam!

Kościół Mariacki – jeden z symboli

Wieża Ratuszowa
2) SPACER BULWARAMI I ŁĄBĄDKI, ŁABĄDKI!
“Łabądki, łabądki” to oczywiście ulubieńcy Maksa podczas naszego pobytu w Krakowie. Całe maaaasy łabędzi, podpływających, jedzących, nurkujących były dla niego nie lada atrakcją. A do tego idealne miejsce do biegania – właśnie na nadwiślańskich bulwarach.. Jeśli jesteście we dwoje, spacer bulwarami również konieczny. W dzień raczej z dużą ilością spacerowiczów, dzieci, wózków i biegaczy, wieczorem cichy, spokojny, prawie bez nikogo..
My mieliśmy tę przyjemność, że spacer mieliśmy codziennie obowiązkowo minimum 2 razy! Nasz hotel – Niebieski Art Hotel & SPA na ulicy Flisackiej 3, znajduje się tuż przy Wiśle, z miłym widokiem i od razu po wyjściu możemy spacerować bulwarami aż pod sam Wawel! Uznaliśmy, że to w sumie wybór idealny, bo nawet po pysznej i obfitej kolacji trzeba się obowiązkowo poruszać!

3) WAWEL, SMOK I DŻOK
Bulwarami dochodzimy do Wawelu, kolejnego punktu obowiązkowego w Krakowie. O samym miejscu pisać Wam nie będę, bo znajdziecie je w każdym przewodniku! Nam strasznie podobał się smok wawelski, ziejący co jakiś czas ogniem lub jak to Maks powiedział “tym pomarańczowym”! Gdy miniecie Wawel i pójdziecie nieco dalej Bulwarem Kurlandzkim, znajdziecie tam psa Dżoka. Niby niepozorny pomniczek pieska, a u mnie prawie łzy wzruszenia powoduje, choć za psami nie przepadam. Skąd się tam wziął? Podobno Dżok przez rok w latach 1990-91 właśnie w tej okolicy czekał na swojego Pana, który tam zasłabł i zmarł… Smutna historia wiernej miłości.

widok na Wawel od strony Bulwaru Czerwieńskiego

smok ziejący ogniem – niestety nie udało się uchwycić “tego” momentu

Dżok
4) NA KAWĘ I ZABAWĘ Z DZIECKIEM LIKE!KONIK
Walentynki we dwoje… lub we troje. Więc i dla malucha coś być musi!
To, że uwielbiam miejsca pro dziecięce to już wiecie. Najlepiej, gdy są to miejsca, które myślą zarówno o rodzicu (często głównie mamie), jak i o dziecku. Jest miło, przyjemnie, można coś zjeść lub chociaż wypić dobrą kawę i zjeść ciacho. W Krakowie odwiedziliśmy klubokawiarnię LIKE!KONIK. BTW super nazwa, prawda? Nawiązanie do tradycji oraz nowoczesny facebookowy LIKE!
Fajny, kolorowy design! Dla dzieciaków super zamek, klocki, stoliczki, dla rodziców wygodne fotele, kawka, herbatka i ciastka. Wybór mógłby być nieco większy, ale z uwagi na przyjemność przebywania w tym miejscu i dla dużych i dla małych polecam! 🙂

pan rycerz na zamku 🙂

w szale zabawy
Na koniec kluczowe pytanie: GDZIE SPAĆ?
Nas do Krakowa zaprosił Niebieski Art Hotel & SPA. Miejsce okazało się bardzo przyjemne! Spokojny hotel, nowe, ładne pokoje, fajny szwedzki stół na śniadanie i bardzo przyjemna restauracja na miejscu. Ale nie będę ukrywać, że najbardziej rzuciły nas na kolana 2 rzeczy:
– pizza, którą zamówiliśmy pierwszego wieczora o północy za jakieś 26 zł (plus około 55 zł za wino), a wjechała do pokoju na pięknie nakrytym stole! – wow! trochę, jak wiecie, po hotelach się włóczymy, a taką atrakcję spotkaliśmy drugi raz w całej naszej “karierze”! Wcześniej w Dubaju, w 4* hotelu. Duży plus dla Niebieskiego 😉 PS. wybaczcie im te sosy do pizzy 😉
– pokój zabaw z piłkarzykami i małym stołem bilardowym, który to umilał nam czas po śniadaniu, a Maksowi również, gdy rodzice jedli kolację 🙂 Salka umieszczona jest tuż obok restauracji, a zarazem w oddzielnym pokoju, więc zapewnia komfort i tym dzieciatym, i tym bezdzietnym, którzy nie chcą słuchać dźwięku wyrzucanych klocków przy kolacji 😉
O lokalizacji już wspomniałam – widok na Wisłę, spacer na rynek, spokojna okolica…

pizza jak na amerykańskim filmie
Na razie to tyle pomysłów na krakowski weekend! 🙂 Na jeden dzień rozrywek na pewno wystarczy 🙂 A na drugi może spacer po Kazimierzu, a na obiad orientalnie, domowo i z pasją ?:) Ciekawe czy macie pomysł: GDZIE? 🙂 Odpowiedź i recenzja już wkrótce na blogu! 🙂




6 Comments
justabrr
Wieża ratuszowa 🙂 za czasów studenckich najczęściej spotykalismy sie “pod Adasiem” czyli pomnikiem Adama Mickiewicza, ale tam za tłoczno… A Maks sie pochorował po tym weekendzie? Hanię coś “rozkładało” we wtorek, ale przewalczyła.. Zdrówka dla Was!
Natalia - tasteaway.pl
U nas to się wszyscy zawsze spotykali pod Rotundą 😉 ale od lat już się tam nie spotkałam z nikim, bardziej w konkretnym miejscach 😉 no właśnie we wtorek kaszel się pojawił, a w piątek ucho.. ale jakoś dziwnym trafem od wczoraj do dziś bardzo duża zmiana i poprawa, więc już sama nie wiem 😉 miłego weekendu dla Was:)
Krakus
Fajny wpis! 🙂 pozdrawiam i zapraszam też do siebie https://oKrakow.pl
Kinga
Byliśmy w zeszłym roku w Krakowie na Walentynki, było bardzo romantycznie i do dziś miło to wspominamy 🙂 Spacerowaliśmy po bulwarach, rynku, Kazimierzu, chodziliśmy na gorącą czekoladę i pyszne grzane wino 🙂 Chyba najbardziej w pamięć zapadła nam restauracja Stara Zajezdnia na Kazimierzu, serwowali tam świetne grzańce i piwa rzemieślnicze, kuchnia też była świetna.