Wyjazd na weekend. Szykujemy się w pośpiechu, JA szykuję się w pośpiechu, bo tyle spraw na głowie: praca, projekt, raport dla klienta, spotkanie, blog, tekst do napisania, maile do odpisania, dni adaptacyjne w przedszkolu, zawieźć, odebrać, do żłobka odstawić, posprzątać, spakować, kupić coś na śniadanie, a potem polecieć z przyjaciółką na sushi, na zakupy i spotkać się z dawno niewidzianą koleżanką, która przylatuje z Brazylii raz na dwa lata. Łukasz zawsze mówi, że nie potrafię usiedzieć spokojnie, że nie potrafię z czegoś zrezygnować, że sama wymyślam sobie dodatkowe zadania. Pewnie ma rację: nie potrafię, nie lubię. Intensywne życie to prawdziwe życie. I tak w tym biegu pakuję nas na wyjazd i… coś jest nie tak.
20 minut i wszystko spakowane. Walizka częściowo pusta. Jedna. Nie ma kilku torebeczek, plecaczków i tobołków do niesienia. Nie ma łóżeczka, rowerka i wózka! Ach tak, to tak wygląda wyjazd we dwoje! Już zapomniałaś? Pakujesz się w 20 minut i o niczym nie musisz pamiętać. Nie zabraknie pieluch, ukochanej przytulanki, kaloszy i dodatkowych majtek. Apteczka? A proszę, weź, ale przecież od biedy wystarczy aspiryna i proszek na ból głowy! Można jechać! I największy szok: bagaż „podręczny”. Podręczny do samochodu?!??!!! Zapytasz z niedowierzaniem, jeśli nie masz dziecka. Jeśli masz, nagle poczujesz, że chyba czegoś zapomniałaś, bo tylko torebka, portfel, telefon, woda, ewentualnie komputer (jeśli lubisz pracować w drodze jak ja) lub ulubiona gazeta. Jak luźno, jak pusto w samochodzie. Nie ma zabawek, książeczek, zagadek, iPada, wody, soczku, przekąsek i przegryzek lub zapakowanego na wyjazd obiadu. Jak lekko! Pakujemy się do samochodu w 2 minuty i odjeżdżamy! Rozmawiamy, śpię, pracuję i znów rozmawiamy. Jest cicho, gra muzyka, nikt nie popłakuje, nikt nie pokrzykuje, że chce wysiąść, że siku, że „Mamo, tutaj usiądź”, „Chrupka / soczku/ Bakusia!”. Cisza! Kolejny szok: stacja benzynowa. Już chcesz powiedzieć: to Ty wysiadasz czy ja? Ale zaraz… możecie wysiąść oboje! 3 minuty i jesteśmy z powrotem. Omijamy 10-minutowe negocjacje nad kupne setnego samochodzika, żelek lub batonika…
I takie “szoki” czekają na nas (na Was?:)) podczas całego wyjazdu we dwoje!
Bo na wyjeździe bez dziecka możesz:
– spakować się w 10 minut lub nie pakować się wcale poza kilkoma NAPRAWDE niezbędnymi rzeczami (np. pieniądze/ karta, telefon, pigułki antykoncepcyjne
– wyjść z domu jak człowiek, nie jak wielbłąd
– przejechać 700 km bez zatrzymywania się, bo siku, bo soczek, bo woda, bo “brzuszek mnie boli”, bo “ja chcę wyyyyyyyjść!
– iść na stację benzynową i beztrosko przeglądać gazety nie zastanawiając się czy Twoje dziecko właśnie nie wpada pod tira
– kupić na stacji tylko wodę
– nie prowadzić na stacji negocjacji godnych najlepszego dyplomaty, dlaczego kolejny wóz strażacki nie jest nam potrzebny
– jeśli nie prowadzisz, możesz spać w samochodzie – nawet całą drogę!
– możesz czytać, możesz pracować na komputerze lub gapić się w telefon przez 4 godziny. Twoja sprawa!
– nie jeść przez całą drogę, a potem zjeść kolację w dowolnym miejscu bez zastanawiania się czy nie za późno i czy aby jest tam coś dla dziecka
– słuchać muzyki na cały regulator i śpiewać na całe gardło bez obawy o delikatne bębenki Twojego malucha!
– jeśli trafisz na sklep lub galerię handlową, możesz połazić po sklepach i naprawdę coś kupić, a nie wrócić mokra, spocona i zmęczona bieganiem pomiędzy kulkami, fontanną i bolidem z jednym małym sprawunkiem, który zdążyłaś kupić, bo przyjaciółka popatrzyła na Twoje dziecko
– możesz wejść do hotelu i od razu rzucić się na łóżko
– możesz nic więcej nie robić, tylko oddać się przyjemnościom
– możesz uprawiać seks o dowolnej godzinie
– możesz uprawiać seks w dowolnym miejscu w pokoju, przy świetle lub bez, możesz krzyczeć i sapać do woli – wreszcie nie ma ryzyka, że kogoś obudzisz
– możesz spać ile chcesz, bo nikt Cię nie budzi
– możesz leżeć w łóżku o poranku czytając gazety lub gapiąc się w sufit bez ryzyka, że Twoje dziecko właśnie rozkłada hotelową lodówkę na czynniki pierwsze lub urządza lekcje gotowania dla swoich maskotek
– możesz siedzieć na śniadaniu sącząc herbatę, nie przekonując małego terrorysty, że „Mama i Tata jeszcze nie zjedli” lub nie ganiając go wokół stolików
– pójść na plażę i leżeć we dwoje na piasku, leniwie spoglądając na morze – nikogo nie trzeba gonić, nikt się nie topi, nie wyjada śmieci i petów z piachu
– pójść na basen – razem pływać, siedzieć w jacuzzi i grzać się w saunie bez podziału „teraz Ty z nim w basenie, a ja na saunie” i bez wyrzutów: „ej teraz moja kolej, też chcę sama popływać!”
– możesz czytać do woli “Twój Styl” na leżaku!!!!
– możesz po basenie rzucić się z ukochanym na łóżko i odpoczywać po „męczącym poranku”
– zjeść przed obiadem gofra z nutellą i nie zastanawiać się czy tak postępują idealni rodzice i czy on potem zje wartościowy obiad?
– wyjść z hotelu o 21.00 i wrócić, kiedy Ci się podoba
– pić piwo z sokiem, Mojito i Sex on the beach gdzie tylko Ci się podoba do późnych godzin nocnych
– wracać w deszczu trzymając się za rękę i śmiejąc, nie obawiając się, że ktoś zmarznie, przeziębi się, i “kto z nim w domu zostanie, jak oboje macie tyle pracy w tym tygodniu”
– po powrocie do hotelu, siedzieć w barze póki się nie znudzi … lub pojechać taksówką do innego miasta w środku nocy tylko po to, by zjeść zapiekankę i odbić się od drzwi najpopularniejszego klubu
– jeździć rowerem bez obaw, że za daleko, za zimno, za ciepło, za bardzo słońce świeci, za długo, zbyt nudno
– możesz nie brać nic ze sobą poza telefonem i pieniędzmi
– możecie wreszcie być razem, tylko we dwoje.. i zapomnieć na chwilę, że jesteście nie tylko rodzicami, ale też SOBĄ – PARĄ!
A na koniec możesz przeczytać artykuł w Twoim Stylu i trafić na bardzo mądre słowa: „Pilnujemy, by czasem nie być rodziną, tylko parą”. Więc pilnujemy. Kochamy być rodziną, kochamy nasze dziecko, uwielbiamy być Mamą i Tatą, uwielbiamy nasze podróże we troje, ale kochamy też siebie i nasze „my”, to nasze, bez dziecka i wszystkiego, co się z nim wiąże. Bez pary nie ma rodziny, więc nie ryzykujmy: nie bądźmy „tylko” rodziną. Zostawcie dziecko dziadkom, weźcie nianię i ruszajcie na weekend lub wyjazd we dwoje!




11 Comments
Tepa
właśnie mnie namówiliście, nie chcę mieć dzieci. Po tym artykule wnioskuję, że dzieci to najgorsze co może się przytrafić. Jaka konkluzja? a no taka, że artykuł jest do du.. 🙂
Natalia - tasteaway.pl
Witaj Tepo 🙂 z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że dzieci nie posiadasz – my dziecko posiadamy. To najpiękniejsze uczucie na świecie, ale nie boimy się przyznać, że czasem lubimy od naszego dziecka odpocząć i spędzić czas tylko we dwoje 🙂 Myślę, że większość osób, które dzieci mają, nie odbierze tego artykułu jako pokazywania, że dzieci to najgorsze, co może się przytrafić, tylko jako trochę wyolbrzymione i przerysowane podsumowanie różnych sytuacji na wyjazdach z dzieckiem 😉 pozdrowienia! 🙂
Nitki w drodze
Zapamiętam na przyszłość! 🙂
Natalia - tasteaway.pl
🙂 przyda się, przyda 🙂 myślę, że zawsze trzeba pamiętać o czasie tylko we dwoje, niezależnie od dzieci czy ich braku 😉 pozdrowienia dla Was 🙂
Magda
Pewnie, że i tak trzeba! Wszystko zostało ujęte co i nas dotyczy 😉 I ta buzia nasza może może odpocząć od ciągłego gadania i zabawiania towarzystwa na tylnym siedzeniu – tak jest u nas. Choć nam rzadko takie wypady się zdarzają to nawet jak jest to … tęsknie i nawet żałuje, że dziewczynek nie ma z nami. Dziś byliśmy w Bielsku sami i co? Nawet aparatu nie użyłam a głowa za każdym dzieckiem się rozglądała – mąż nie zauważył 😉 Ale trzeba tak też wyjeżdżać dla nas wszystkich!
Natalia - tasteaway.pl
Ja przyznaję, że na krótkich wyjazdach tęsknota pojawia się dość rzadko, chociaż już trzeciego dnia chce się wracać 😉 i też czasem żal zwłaszcza, gdy np. zobaczę super plac zabaw 🙂 Nie wyobrażam sobie natomiast wyjechać bez Maksa na tydzień czy dwa! z drugiej strony jest tyle miłych rzeczy do robienia tylko we dwoje 🙂 my w sobotę byliśmy na weselu, więc wczoraj do 16.00 mieliśmy wolne i przyznaję, że za krótko było, nie zdążyliśmy się nacieszyć czasem we dwoje, bo wiadomo na weselu znajomych tłum, zabawa, itd. 🙂
myślę poza tym, że ten czas we dwoje jest ważny, byśmy nagle za lat 5 czy 10, jak dzieci pójdą do szkoły i będą mieć coraz więcej swoich spraw, nie obudzili się jako obcy ludzie, którzy poza dzieciakami nie mają innych tematów 😉 pozdrowienia 🙂
Esti
A ja kompletnie nie rozumiem wypowiedzi na fb, ze jak sie chcialo dzieci, to podrzucenie ich do dziadkow jest egoizmem. Sama mam troje dzieci, od pieciu lat nigdzie z mezem nie wyszlismy wieczorem, nie mowiac o wyjezdzie, bo trafily nam sie ciezkie egzemplarze. A ja marze o takim weekendzie tylko z mezem. I gdzie tu egoizm, jesli zostawi sie dzieci z dziadkami na weekend raz na kilka lat, czy nawet raz na kilka miesiecy? Nie widze go i dopatrzyc sie nie moge. Przeciez nikt nie mowi o zostawieniu dziecka co tydzien! Ale jak tylko odstawie od piersi mojego najmlodszego (ma teraz 4 miesiace, wiec pewnie jeszcze minimum z rok), to zostawiamy towarzystwo i wybywamy sami. A na 10 rocznice slubu, czyli za 4 lata, chcemy leciec sami az na tydzien za granice. Na razie tylko ogladamy te miejsca w internecie i planujemy wyprawy. I juz sie na nie cieszymy (i odkladamy kase co miesiac na ten cel ?).
Natalia
Hey Esti 🙂 no tak, z trójką to już nie takie proste 😉 sama się zastanawiam jak to będzie u nas z dwójką 😉 czy dziadkowie nie wymiękną??? 🙂 u nas Maks postrzega spanie u dziadków jako rozrywkę – wiadomo, że na więcej mu pozwalają 😉 więc zwykle się na takie nocowanie cieszy 🙂 też nie rozumiem takiego podejścia – myślę, że niestety często kończy się odwrotnie niż byśmy chcieli – jeśli nakładamy na siebie przymus bycia z dzieckiem non stop, bo “egoizmem jest “oddać je” na troszkę dziadkom”, brakuje nam tej chwili dla siebie, dla męża / partnera, na bycie sobą, a nie tylko mamą 😉
Kasia
Za kilka dni ruszamy w pierwszy długi wyjazd we dwoje odkąd mamy dzieci bliźniaki (2 lata i 4 miesiące). Bardzo się martwię, bo to długi wyjazd aż na 3 tygodnie, z dala od cywilizacji (Madagaskar, parki narodowe, las), z wcale nie szybkim i krótkim lotem w razie gdyby było trzeba wcześniej wracać z powodu dzieci. Tak się zastanawiam, czy zostawiacie dziadkom/opiekunom jakies upoważnienia w razie gdyby trzeba było pojechać z dzieckiem do szpitala np. na szycie bo rozwalił rękę itp? W razie głupiego szycia, które przerabialiśmy, czy jakiejkolwiek błahostki w szpitalu potrzebna jest zgoda rodziców lub opiekunów prawnych. Nie wiem jak się przygotować na taki wyjazd…A stres mnie wręcz zjada i nie pozwala cieszyć z tego wyjazdu, wręcz żałuję że się dołączyłam do męża i zdecydowałam polecieć z nim.
Natalia
Hey Kasia! Przepraszam, że dopiero odpisuję, ale wyjazd we dwoje nas pochłonął. Rozumiem Twoje obawy, bo faktycznie to długi wyjazd i daleki… ale jeśli dzieciaki są pod dobrą opieką, to na pewno będą zadowolone i szybko im to zleci, a Wy będziecie mieć super przygodę 🙂 zostawiłam upoważnienie do przychodni, do której chodzimy..myślę, że warto zrobić takie upoważnienie dla własnego spokoju 🙂 a dzieci chodzą do żłobka czy cały czas z dziadkami?