Miałam wcale nie publikować takiego postu. Nie było go w planie. Bo przecież to tylko spontaniczne refleksje Łukasza na Facebooku. Takie dla znajomych, napisane pod wpływem impulsu o poranku. Ale potem przeczytałam, że komuś właśnie zawalił się biznes, nad którym pracował… że ktoś właśnie rozstał się ze wspólnikami, że nie wie, co dalej, że czekają go zmiany. Takich ktosiów jest więcej. Codziennie ktoś wątpi, codziennie ktoś odpuszcza, codziennie ktoś mówi, że jest ciężko. Niech ten post będzie odrobiną otuchy, bo chociaż nadal nie jest tylko różowo, jest DUUUUŻO lepiej niż rok temu. To zawsze daje nadzieję!

 

Dzisiaj ja piszę tylko wstęp, teraz czas na Łukasza:

 

“W Facebookowych wspomnieniach 26.04.2016 roku pojawia się zdjęcie podpisanego termsheetu. Umowy z funduszem inwestycyjnym. Gdybym rok temu nie podpisał tego dokumentu, byłoby prawie pewne, że dziś nie byłoby DESEO i prawie 1 mln PLNów poszłoby w pizd*;)

 

Z jednej strony był to promyk nadziei, a z drugiej początek ucieczki z tonącego okrętu praktycznie wszystkich osób pracujących wtedy w DESEO ze wspólnikiem podpisanym na term sheet włącznie! Miesiąc później została w firmie tylko Natalia (główna prowodyrka nieodpuszczania), Artur Jajecznik (jedyny cukiernik, którego kiedyś nie byłem fanem, a dzisiaj jest Pastry Chefem DESEO?), Karolina i Marta, czyli 2 dwudziestolatki, które pewnie z braku laku jeszcze nie uciekły, gdzie pieprz rośnie!

 

Firma miała około 200 000 zł zadłużenia, którego jakby natychmiast nie spłaciła, to dostawcy odcięliby nas od zamówień, właściciele rozwiązaliby umowę najmu na lokal, zabraliby nam leasingowany sprzęt i odłączyli prąd. Resztki Gości i Klientów biznesowych generowały wtedy kilkanaście tysięcy obrotu miesięcznie, a firma około 40 000 strat miesięcznie! Jeszcze przez ponad miesiąc nikt nie zajmował się rozwojem i próbą ratowania tego wszystkiego, tylko dopinaniem ustaleń z funduszem inwestycyjnym oraz wyjściem z firmy wspólnika, który robił więcej złego niż dobrego (nie wchodźmy w szczegóły) i drugiego wspólnika, którego wszystkie wydarzenia związane z DESEO wykończyły. Jeszcze nigdy nie dostałem od życia zawodowego takiego wpierdolu i paradoksalnie nie żałuje ;)))) Nie dlatego, że DESEO jest obecnie kurą znoszącą złote jajka (bo nie jest), ale dlatego, że ten wpierdol pozwolił mi dojrzeć biznesowo w ciągu kilku miesięcy bardziej niż przez wcześniejsze 7 lat! Dotarło do mnie wreszcie, że nie zbudujesz niczego trwałego, jeżeli nie będziesz zapieprzał 24 h/7!

 

Dotarło do mnie również (kolejny raz), jakie szczęście mam, że jest koło mnie i ze mną codziennie walczy moja Natalka! Dzięki Marcin Woźniak (fundusz inwestycyjny KnowledgeHub) za zaufanie! Dzięki wszystkim, którzy byli z nami w tych najgorszych momentach. Dziękujemy, że nam zaufaliście! And last but not least 10.05.2017 wystartują w Warszawie jedne z najlepszych lodów w Polsce – gwarantuje bo już je jadłem! A na koniec reko dla wszystkich, którzy miewają podobne kryzysy – pamiętajcie o tym poście i w wypadku kryzysu włączcie sobie stary hiphopowy klasyk i śpiewajcie razem z nami “.uj na to kładę, bo i tak damy rade”, a gwarantuje Wam, że staniecie się niezniszczalni??

 

Złe momenty. Każdy ma. Nawet ci, co myślisz, że wszystko im się udaje. Nawet ci, co to ich widzisz wiecznie uśmiechniętych na Facebooku. Oni też nie śpią po nocach i czasem wali im się wszystko na głowę. Ale nie odpuszczają. Ty też nie odpuszczaj!

 

Tym postem dziękujemy też każdemu z Was. Każdemu, który zajrzał do DESEO, który zjadł u nas ciacho, zamówił tort, każdemu, kto zalajkował posta z ciastkiem i napisał “jadłabym”. To naprawdę znaczy dla nas ogromnie dużo! Nie tylko dlatego, że pomagacie nam budować DESEO. Nie tylko dlatego, że bardzo lubimy jak przychodzicie i mówicie, że przyszliście, bo czytacie bloga, ale też dlatego, że każde słowo, każdy lajk, każde “było pyszne!” to znak, że idziemy dobrą drogą. DZIĘKUJEMY!

 

A na koniec…. Zawsze pomaga!