Ile to 15 minut? To dużo czy mało? Czasem mija nim się obejrzysz, czasem dłuży się niemiłosiernie. Można zrobić coś konstruktywnego, można je totalnie przebimbać.

Można iść na 15 minutową drzemkę, chociaż wiemy, że nigdy na 15 minutach się nie kończy.

W 15 minut można zawieźć dziecko do przedszkola, jeśli masz blisko i nie ma korków.

15 minut możesz spędzić w korku, złorzecząc, jak się jeździ po tym mieście!

Przez 15 minut ubierzesz siebie, dzieci i przygotujesz śniadanie do szkoły, jeśli wiesz, że zaspałaś!

15 minut spędzisz, gapiąc się bezmyślnie w fejsa, bo po ciężkim dniu nie masz już na nic siły.

15 minut to czas, który uratuje Twój słaby dzień, bo właśnie spędziłaś je na rozmowie z przyjaciółką.

15 minut to 1/4 lub 1/3 1 odcinka ulubionego serialu.

15 minut to 2 lub 3 ulubione bajki Twojego dziecka. To prawie 3 Peppy, prawie 3 Bingi, ale nadal niecały odcinek Supa Strikas.

15 minut to czas, który masz na lunch w zabiegany dzień – wychodzisz i łapiesz coś szybko w rękę, by znów wrócić do komputera i gonić deadline’y.

15 minut o poranku jest na wagę złota. Niech ktoś mi da 15 minut, gdy nerwowo szukam czapki Jagody i klapek Maksa na basen!

15 minut to krótko, gdy jedziesz pociągiem 5 godzin, a potem dzwonisz, że zaraz będziesz w domu! “Już tylko 15 minut!” – mówisz.

15 minut ubierało się dziś Twoje starsze dziecko, “zawieszając się” między jedną, a drugą skarpetką.

15 minut walczyłaś z nim,  by założył cieplejszą kurtkę.

15 minut młodsze jadło jedną małą kanapeczkę, a Ty nerwowo patrzyłaś na zegarek.

15 minut poświęciłaś rano na zrobienie śniadania dziecku do szkoły i swojej owsianki – niby nic, a dzień od razu jakby lepszy!

“Jeszcze 15 minut!” powiedziałaś rano do budzika, a wieczorem do męża, który chciał Cię obudzić po tym jak przysnęłaś, kładąc dzieci.

W 15 minut ogarnęłaś bałagan w salonie po całodziennych szaleństwa dzieci.

15 minut spędziłaś pod prysznicem, odpoczywając po całym dniu.

15 minut ćwiczyłaś, bo na więcej nie starczyło Ci czasu.

15 minut patrzyłaś na serial w TV, który wcale Cię nie interesuje.

Na 15 minut wyskoczyłaś do sklepu i kupiłaś najpotrzebniejsze rzeczy.

15 minut stałaś w kolejce na poczcie…

15 minut przeglądałam dziś rano Instagram… A TY? Facebooka? Gazetę? A może zagapiłaś się na program śniadaniowy? Zleciało raz dwa, prawda? Nawet nie zauważyłaś…

15 minut to czasem bardzo mało, a czasem całkiem DUŻO.

15 MINUT. Tyle mniej więcej trwa USG piersi. Badanie, które pozwala ocenić, czy w Twoich piersiach nie zachodzą żadne niebezpieczne zmiany chorobowe. Badanie, które wielokrotnie ratuje zdrowie. Badanie, które w wielu przypadkach ratuje życie.

Jeśli skończyłaś już 20 lat, a pewnie większość z Was tak – takie badanie powinnaś wykonywać minimum raz na 2 lata, a raz w miesiącu sama badać piersi. Jeśli skończyłaś już 30 lat, a pewnie część z Was tak – rób takie badanie raz na rok.

Nie mów: nie mam czasu. Ja też tak mówię bardzo często. Bo praca, bo dzieci, bo spotkanie,  bo ważny projekt, bo mam coś innego do zrobienia, bo nie dziś, bo może za tydzień, bo jutro. Bo nie będę miała, gdzie zaparkować. Bo muszę odebrać dzieci wcześniej. Bo mi nie po drodze. Mówiłam i tak minęło 5 LAT od mojego ostatniego USG piersi! To BŁĄD. Nic się nie stało, ale wiem, że to błąd. Wiem, bo powinnam częściej. Że powinnam pilnować terminów i mieć czas. Wiem, bo znam zbyt wiele historii o raku bez happy endu.

Zawsze myślimy, że to nas nie dotyczy. A przecież może? To jak? 15 MINUT – masz tyle?