Zastanawiacie się czasem, jak się ma życie, które prowadzicie teraz do życia, które wymarzyłyście sobie jako dziewczynki ??? O czym marzyłaś, gdy miałaś lat 13, 16, a może nawet 18? Czy już wtedy miałaś sprecyzowany plan na życie? Wizję idealnego ślubu, białej sukni, dobrego męża, domku z białym płotkiem i dwójki uśmiechniętych dzieci? A może wręcz przeciwnie – chciałaś podbijać świat na własną rękę, niezależna, sama, wolna? Potraficie wrócić do tamtych czasów i przypomnieć sobie, o czym marzyłyście?
Ja chyba nie potrafię. Chyba nie miałam sprecyzowanej wizji siebie za 10 czy za 20 lat. Nie miałam wymarzonego zawodu, nie myślałam o ślubach, dzieciach, tylko dość mocno o tym, co tu i teraz. Gdyby zastanowił się nad tym psycholog, pewnie powiedziałby, że wszystko ma swoją przyczynę. Ja ją znam i kiedyś Wam o niej opowiem. Ale wiadomo – mając kilkanaście lat, jak chyba większość z nas chciałam wielkiej miłości. Która tego nie chce? Która nie marzy o tej pierwszej miłości do końca życia? Potem dopiero pojmujemy, że w większości przypadków uczucie, które się pojawia, gdy mamy 15, 16 czy 18 lat, to nie jest dobry plan na życie. Znam cudowne wyjątki od tej reguły, ale wiem też, że u większości to zły plan. Bo pierwsza miłość sprawia, że nie patrzysz racjonalnie, że nie znasz innej, że nie wiesz, jakie będą Twoje oczekiwania za 5 czy 10 lat, nie wiesz, kim będziesz Ty… Ja pożegnałam się z moją pierwszą miłością po 6 latach…Gdy teraz na to patrzę wiem, że dzieliło nas zbyt wiele, a może dzieliło nas wszystko? Że mieliśmy inne plany, inne oczekiwania wobec życia, inne spojrzenie na świat. Rozstawałam się, gdy większość moich koleżanek myślała o zaręczynach i ślubach. W takich chwilach zawsze myślisz: jak ułożysz sobie wszystko od nowa? jak to będzie teraz, gdy jestem sama? A może już nie spotkam nikogo innego? Trochę się boisz, ale wiesz, że inaczej obudzisz się za 20 lat w złym miejscu.. Podjęłam ryzyko i dziś wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji!
Kolejne kilka miesięcy to beztroska radość i szczęście. Dużo pracuję, dużo się bawię, cieszę się wolnością, która w poprzednim związku była nadmiernie ograniczana, mam kogoś, chociaż to nie jest taki prawdziwy, poważny związek. Mam swoje przyjaciółki, wyjazdy, tłum znajomych i jest fajnie. Gdy myślę o tym z perspektywy czasu, wiem, że ten rok był mi bardzo potrzebny. Rok, który precyzuje oczekiwania wobec życia, pozwala odnaleźć siebie, swoje pragnienia oderwane od związku, faceta i jego oczekiwań.
A potem poznaję Łukasza. We Wrocławiu, na służbowym wyjeździe. Zaczynamy od imprezowania i wspólnej podróży z Wrocławia przez Poznań do Warszawy. Pendolino jeszcze nie ma. Spędzamy w tej podróży 7 godzin. Przez 7 godzin można przegadać bardzo wieeeele…
Pierwsze tygodnie to radosna sielanka (jak zawsze!), pierwsze wspólne dni, mieszkanie we dwoje, bo po co tracić czas, pierwsze cudne podróże. Ale są też problemy… problemy, które powracają niemal przez kolejny rok. Problemy, które prawie sprawiają, że chcę iść w całkiem inną stronę, że tracę wiarę w sens tego wszystkiego, pomimo, że wydaje mi się, że spotkałam faceta idealnego dla mnie. Dziś jednak wiem, że ta wiara była słuszna…
Spotkałam mężczyznę sam raz dla mnie. Wiem już, że nie spotyka się mężczyzn idealnych. Spotyka się tego IDEALNEGO dla CIEBIE, bo każdy z nas marzy o czymś innym. Nie marzyłam o tym, jak będzie wyglądał, nie marzyłam o białej sukni i gromadce dzieci. Marzyłam o szczęściu. Swoim, osobistym, definiowanym tylko przez siebie, a nie przez normy i oczekiwania innych. Spotkałam mężczyznę, z którym mogę robić wszystko! Z którym spędzam po kilka-kilkanaście godzin dziennie prawie każdego dnia, z którym pracuję, podróżuję i nie mamy ochoty się pozabijać (tylko czasem ;)). Który chce niemal dokładnie tego, co ja. Uwielbia podróżować, uwielbia aktywne życie, uwielbia spędzanie czasu ze znajomymi, imprezy, ale uwielbia też pracować, uwielbia wyzwania, chce nieustannie mocniej i więcej. Tak jak ja. Jest moją miłością, ale też kumplem, z którym można imprezować do rana i przyjaciółką (obrazi się!), z którą można przegadać całą noc. Nadal nie mamy ślubu. Łukasz twierdzi, że on chciał, a ja wolałam drugie dziecko 😉 Może kiedyś go weźmiemy, a może nie? Nie wiem czy ślub sprawi, że będziemy ze sobą bardziej szczęśliwi, bo myślę, że już teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi we dwoje!






Oczywiście, czasem wkurza mnie niemiłosiernie i mam ochotę go udusić gołymi rękami. Czasem krzyczę, ryczę i “rzucam talerzami”. Czasem popełniam błędy. On też. Ale za każdym razem, gdy złość przechodzi wiem, że nie chcę już być z nikim innym. Chcę z nim dalej podróżować, pracować i cieszyć się życiem za 10, 20 czy 40 lat! Dziś miłość mojego życia kończy 34 lata. Złóżcie mu życzenia! 🙂
Kocham Cię Pysiu! Bądź dalej szczęśliwy, koniecznie ze mną! 🙂
PS1. Zdjęcie tytułowe to jeden z naszych pierwszych, wspólnych wyjazdów – nasze Żegary na Suwalszczyźnie 🙂
PS2. Podzielicie się Waszymi historiami o miłości ? 🙂 Uwielbiam takie! 🙂




69 Comments
Anna M. Lukasiewicz
Uwielbiam Twoje wpisy. Zaczęłam od tych podróżniczych z dzieckiem w tle, gdy jeszcze w ciąży nie byłam i podsyłałam narzeczonemu, co by uwierzył, że z maluchem można wszystko:) Teraz gdy, również spodziewasz się październikowej córki, będę Cię śledzić jeszcze aktywniej.:) Gdzie planujecie pierwszy wyjazd?
Podoba mi się Twoje podejście – też znalazłam mężczyznę IDEALNEGO dla MNIE.:) Oboje kocham podróżować, jesteśmy domatorami i wyznajemy podobne zasady w życiu, mimo że ja jestem tym elementem rozkrzyczanym w naszym związku, a on męczybułą:D I też nie mamy ślubu, bo wolałam dziecko;)
Anna M. Lukasiewicz
Zapomniałabym – wszystkiego najlepszego, Łukasz ! 🙂
Natalia
Dziękuję w jego imieniu – przekażę mu!:)
Natalia
Hey Ania 🙂 Dzięki za miłe słowa 🙂 czy to oznacza, że Ty również spodziewasz się maluszka w październiku? Też córka?? 🙂
Myślę, że pierwszy będzie gdzieś w Polskę, a potem się zobaczy co i jak 🙂 mam nadzieję, że też będzie podróżniczką jak brat 🙂
Anna M. Lukasiewicz
Tak, też czekamy na październikową dziewczynkę i mam nadzieję, że będzie podróżować jak rodzice:) Mam nadzieję, że trafi nam się jakiś nieskomplikowany model, który będzie dużo spał (marzenia!).
Będę Was obserwować na bieżąco w podróżach, w końcu to prawie jak świat równoległy:D
Przesyłam uściski dla Waszej czwórki!
Maggie
Hej:))) gratuluje Wam
Tego co macie:) ja tez rozstałam sie po 6ciu latach, odległość jednak dała nam sie we znaki. On Góral ja Ceperka:) postawiłam wszystko na jedna kartę. To było w lipcu. W listopadzie poznałam Dawida, na portalu randkowym…. Zawsze byłam przeciwna takiemu poznawaniu bratniej duszy, ale za namowa koleżanki założyłam profil. Miałam go całe 2 tyg. I tyle wystarczyło żeby mnie odnalazł mój D.;) po ośmiu miesiącach przeprowadził sie do mnie, chociaż mieliśmy do siebie 120 km, rzucił wszystko… Wtedy tez pojechaliśmy na nasza druga podroz( pierwsza była po miesiącu do Sztokholmu) do Chorwacji, tam mi sie oświadczył:) powiedziałam “TAK”, pózniej planowanie wymarzonego skromnego ślubu bez wesela:) był koncert dla gości:) w noc poślubna zmajstrowalismy sobie Emme:))) postawił dom jak mała sie urodziła, sam, w 3 mce:) jestem ogromnie dumna i szczęśliwa ze musiałam sie tym
Podzielić:))) warto ryzykować:))) wszystkiego najlepszego!!!!
Natalia
Super historia!!! 🙂 brzmi pięknie!!! 🙂 obyście zawsze byli tak szczęśliwi jak to teraz aż bije z tego komentarza!!! 🙂
Piotr
Lubimy podróżować i jesteśmy domatorami. ?
Nefretete
Janusz- wysoki szatyn, z oczami niczym jeziora w których odrazu sie utopiłam. Szarmancki, ogarnięty życiowo, z tak radiowym głosem, ze mógłby mi ksiazke telefoniczna czytać do konca zycia, dzien w dzien i chciałabym jeszcze. Wydawało mi sie, ze chce tego samego co ja- stabilizacji, rodziny, tej przez duże R, szalonych imprez, wypadów, spotkan ze znajomymi. Spędziłam z nim cudowne tygodnie i przepadł. Zamilkł. Wybrał inna, bez przeszłości, dziecka.
Bolało. Boli. Ale to było TO. I pomimo żalu jaki zostawił, ze zabawił sie moimi uczuciami, pozwolił bym sie całkowicie odkryła to bedzie w mym sercu, bo miłość nie wybiera.
Was czytam, kibicuje i gratuluje super związku, świetnej Rodziny 🙂
Natalia
Ale piękny opis Janusza 🙂 ale to chyba jednak musiał nie być do końca TEN JEDYNY, co? może ten Twój właściwy, odpowiedni, idealny jeszcze gdzieś czeka?? 🙂
Ania
My poznaliśmy się lata temu w firmie, w której on pracował a ja byłam na praktykach. Każdy miał wtedy swój świat, więc nie zwracaliśmy na siebie zbytnio uwagi. Po latach wróciłam tam do pracy i… się zaczęło. Ja się właśnie rozstawałam, a jego związek “idealny” również dobiegał końca. Miłość ogarnęła nas całych. Okazało się, że mamy wiele wspólnego. Pasje, podejście do życia, marzenia. Był kolegą, przyjacielem, partnerem i przyszłym mężem. Planowaliśmy wspólne życie. Zwiedzaliśmy, żyliśmy razem. Nie obyło się bez kłótni, które wynikały z naszego braku odporności na pracę i rodzinę. I to nas zgubiło. Chciałam walczyć, on się poddał. Podjął jeszcze jedną próbę, a teraz odszedł. Zostawił ogromną dziurę w sercu. Nadal wierzę, że to było właśnie to, czego nam było trzeba. Zabrakło ciut więcej wytrwałości. Gratuluję wszystkim, którzy są szczęśliwi i życzę dużo uśmiechu do końca świata.
Natalia
🙁 Ania, a może jeszcze są szanse na wspólną przyszłość?? Myślę, że zawsze są trudne chwile, kłótnie, negatywne emocje jak w każdym związku, ale może jeszcze da się je pokonać? U nas też różnie bywało, zwłaszcza na początku.. potem też bywały gorsze momenty, ale jednak się udało.. Może u Was warto jeszcze spróbować ? 🙂 jeśli to było naprawdę właśnie to…? 🙂
Ania Lizoń
Łukaszu wszystkiego najlepszego i tego by Twoja miłość do Natalii nigdy nie zgasła tylko z każdym dniem była jeszcze większa, dojrzalsza i piękniejsza.
Natalia
dziękuję w imieniu Łukasza i swoim też, bo w końcu i ja jestem beneficjentem tych życzeń ;)))
BeHappyinGreen
Lukasz wszystkiego najlepszego. Gratuluję Wam szczęścia i zdecydowania. Moja historia zatoczyla krąg. Spotkałam Go na wakacjach gdy miałam 16 lat, On 20. Na ostatnich nudnych wakacjach u babci na wsi. I nie chciałam. Marzyłam o imprezach, podróżach. Facet który będzie mnie ograniczał? Wróciłam po maturze, ale on już był żonaty. Spotkaliśmy się ponownie po 22 latach. Ja ciągle singielka. On ponownie wolny. Trudny wybór, by zostawić wszystko co mam i wyjechać za granicę. Zagubienie w obcym kraju wynagrodzilo szczęście – to bliskie juz teraz we troje.
Natalia
Piękna historia!!! 🙂 spotkanie po tylu latach – niesamowite!! 🙂 rozumiem, że mieszkacie zagranicą? Green, czyli Irlandia? 🙂
BeHappyinGreen
Tak, na razie tu planujemy zostać.
Natalia
Super 🙂 nas Irlandia zachwyciła 🙂 gdzie dokładnie mieszkacie? 🙂 uwielbiamy Howth i tamtejsze ryby i owoce morza!!:)
BeHappyinGreen
Mieszkamy w Dublinie. Howth jest cudowny, ale moim ulubionym miejscem są małe klify niedaleko Donabate. Zresztą, jeszcze wiele miejsc nie widziałam. Mam nadzieję, że uda mi się pozwiedzać wyspę i dokonać cudownych odkryć.
Natalia
O klify też brzmią super 🙂 my na pewno do Irlandii wrócimy 🙂 dużo cudnych miejsc:) Łukasz był też zachwycony festiwalem bodajże ostryg i owoców morza w Galway? Nie pamiętam dokładnej nazwy imprezy, ale bardzo mu się podobało 🙂
nazwawlasna
najpiękniejszych podróży i najpyszniejszego jedzenia!!! zdrowia, szczęścia i radości :)))
Natalia
dziękuję w imieniu zapracowanego jubilata 🙂
Magda
Wszystkiego najlepszego!!!! Satysfakcji z każdego dnia i wszystkiego tego czego sami dla siebie pragniemy:) 100 lat! Nasza historia jest baaaardzo banalna – mój mąż to brat mojego najlepszego “kumpla” z czasów nastoletnich, o którym nie miałam pojęcia aż do pamiętnego letniego dnia kiedy go poznałam 😉 Choć wtedy to tylko kolega … 6 lat starszy i do tego już z Wrocławia … wtedy to była przepaść dla mnie… ja zaczynałam studia a on już skończył … Ale jakoś tak się działo, że co jakiś czas na siebie trafialiśmy … no i jakoś tak się zaczęło … jego powroty na Górny Śląsk a moje wycieczki na Dolny … Aj, banał ale wart zachodu 🙂 Teraz nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej.
Natalia
Też fajnie :))) i widzę, że też Wrocław miał tu jakąś swoją rolę??? 🙂
Magda
Oj, tak 🙂 Kraków wymieniłam na Wrocław 😉 Zawsze chciałam mieszkać w Krakowie no i kiedy poznałam Jacka on zaklinał się, że jak zobaczę Wrocław (koniecznie z nim!) to zmienię zdanie. Miał kurczę rację, choć mieszkamy na Górnym Śląsku ale do Wrocławia często wracamy. Kiedyś już chyba pisałam ale jakoś tak nieświadomie wyszło, że Wrocław to miasto gdzie pierwszy raz byliśmy razem, gdzie nasza starsza pojechała w swoją pierwszą, dalszą drogę i młodsza również.
Natalia
Wrocław zdecydowanie ma coś w sobie!!! 🙂 śmiesznie, że obie Wasze córeczki tam były na pierwszej podróży 🙂 to chyba znak!:) ale nie planujecie już raczej powrotu tam na dłużej, prawda? jak już dom jest, to zakładam, że miejsce do życia wybrane? 🙂
Magda
Raczej nie a na pewno nie w najbliższym czasie 😉 Dom jednak wiąże ale do Wrocławia często wracamy np. teraz jesteśmy tutaj trochę turystycznie a trochę towarzysko 🙂 A Wy kiedy ostatnio tutaj byliście?
Natalia
No tak, dom to już poważna sprawa :)) Ja byłam koniec czerwca zawodowo i zabrałam Maksa i moją Mamę 😉 2 dni tylko, ale i tak trochę Wrocławia zjadłam – https://www.tasteaway.pl/2016/07/03/zjesc-wroclaw-w-1-dzien-5-miejsc-na-rozne-okazje/ 🙂 no i mam jedno super wspomnienie – byłam akurat jak Polacy grali z Portugalią i strzelili w początkowych minutach pierwszego gola – szłam w stronę rynku i atmosfera była niesamowita 🙂
Magda
Kurcze przegapiłam ten wpis 🙁 Żałuje bo chętnie byśmy odwiedzili choć jedno z polecanych przez Ciebie miejsc by dobrze zjeść.
Natalia
No to następnym razem 🙂 śniadanie w Dinette – bajecznie pyszne:) i pizza w Piecu też 🙂
NM
Ja jestem obecnie w tym etapie od pierwszej wielkiej milosci do nastepnej 🙂
Mam nadzieje, ze w koncu kogos spotkam, bo 3 lata to juz za długo troche……
Natalia
3 lata tych różnych miłości? w końcu na pewno znajdzie się ten jedyny! 🙂
NM
Nie 😀 3 lata przerwy od tej pierwszej miłości a następnych nie było, nawet tych małych ….
Natalia
aaa, no to faktycznie 3 lata to trochę czasu, ale wierzę mocno, że wszystko ma swój cel i sens 🙂 niech, jak to mówią Hiszpanie, “niebieski książę” (principe azul) wreszcie się pojawi 🙂
Pinezka na mapie
A ja Ci życzę, Łukaszu, żebyś trzymał się tej dziewczyny do końca życia, bo jest tego warta! Bądźcie szczęśliwi! :)))
Historia mojej miłości ma swój początek w Olsztynie. Po bardzo burzliwym związku wyjechałam z koleżanką do SPA. Taki typowy babski weekend 🙂 W drodze powrotnej zahaczyłyśmy o Olsztyn. Spacerując uliczkami, natknęłyśmy się na pomnik dużej…żaby Niewiele myśląc obdarowałam ropucha soczystym całusem licząc, że zamieni się w księcia. Długo nie musiałam czekać. Zjawił się po miesiącu i został do dziś!!! :)))))
Natalia
Dziękujemy oboje 🙂 Fajna historia!!! 🙂 czyli był znak – żaba, a potem książę 🙂 uwielbiam znaki, które daje nam życie, a myślę, że u Ciebie ta żaba właśnie nim była 🙂
Aina liquiddreams.pl
Ciekawe czy gdzieś jest taki idealny dla mnie;)
Natalia
musi być! 🙂 jakiś surfer?? 🙂
Aina liquiddreams.pl
chyba nie ma innej opcji;)
Natalia
:))) tak musi być 🙂
Aina liquiddreams.pl
🙂
Ania Kwaśny
Jak bardzo mi to przypomina moją historię. Też było mnóstwo pomysłów, planów i związek który to ograniczał. Był pierwszy ślub a po roku rozwód. A po roku przerwy, kiedy doszłam do siebie, na tydzień przed pierwszą sprawą rozwodową pojawił się ON. Mój mężczyzna, w tym roku będzie mijało 6 lat. W tym czasie otworzyliśmy firmę, rozwijamy ją wspólnie, wzięliśmy ślub a rok temu na świecie pojawił się nasz synek. Czasami jest ostro – on muzyk z temperamentem, ja też nie daję sobie dmuchać a kaszę 😉 ale bez niego nie ma nic. On i mały to cały mój świat, w którym wcale mnie nie zamykają, ten świat to taka bezpieczna przystań żeby móc działać dalej i sięgać po więcej ☺ Duuuużo miłości ☺
Natalia
Piękny opis 🙂 aż mam oczy mokre!!! 🙂 gratulacje odwagi, że zakończyłaś małżeństwo, które nie dawało Ci szczęścia 🙂 i jak widać było Ci pisane gdzie indziej 🙂 Dużo miłości dla Waszej trójki 🙂
asia
Ja moją miłość spotkałam w pociągu. Jesienne późne popołudnie, staliśmy w zatłoczonym korytarzu. Wyjęłam książkę, bo nie chciało mi się wdawać w dyskusję ze współpasażerem, który ciągle na mnie łypał wzrokiem. Nagle pociąg zatrzymał się i zgasło światło i cóż nie miałam już wyboru 🙂 Okazało się, że to fajny facet jest. I tak już 13 lat razem jeździmy.
Zdrowia i miłości, Łukaszu!
Natalia
wow, niesamowita historia! 🙂 jak z filmu!!! :)))
Agnieszka Maciejewska
Nie wierzę w wielką miłość, już nie!
Ale życzę szczęścia i zapraszam do mnie w odwiedziny: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl
Rafał
Smacznego wspólnego życia! 🙂
Natalia
dziękujemy! 🙂
JustMarried
Szybka matematyka:
http://i.imgur.com/E3xe48C.png
Bado
Hmm…
http://www.medicaldaily.com/dna-sperm-ex-partners-lingers-female-flies-and-influences-genetics-her-offspring-305934
Magdalena Pyla
6 lat w związku, w którym się dusilam, w którym więcej mnie wkurzalo niż cieszyło. I nagle jeden wyjazd integracyjny i jest ten jedyny…. jak to powiedział mój tata gdy a wracając z tego wyjazdu na chwilę wpadłam do domu po rzeczy na uczelnie i poznał mojego wtedy jeszcze kolegę,, corus, takiego zięcia chciałbym mieć…. Ale to twoje życie i twoje wybory. Pamiętaj że zawsze będę Cię wspierał,, no i tak dało mi to do myślenia Dominik starał się spędzać przy mnie jak najwięcej czasu. Zakończyła poprzedni związek. Po pół roku oświadczył mi się A po roku od oświadczył wzięliśmy ślub. Jesteśmy małżeństwem już prawie 7 lat mamy dwójkę cudownych dzieci i czekamy na trzecie. Uwielbiamy razem spędzać czas. Podróżować poznawać świat. I choć czasem mam ochotę wywalić to przez okno to jest dla mnie najważniejszy na świecie.uwielbiam to że potrafi mnie zaskoczyć…. Za tydzień lecimy do Paryża ( dzieci zostają z dziadkami)
Dużo miłości wszystkim
Natalia
Oj weź mi z takimi historiami!! popłakałam się prawie!!!! :)))) wszystkiego dobrego dla Was!!! :))) i Super Paryża we dwoje 🙂
Karolina Klucznik
Mój dziadek pochodzi z Zegar, a dokładnie z Radziuc – to zaraz obok! A wszyscy mieszkańcy teraz w Sejnach ?
Dużo dużo miłości i 100 lat dla Łukasza!
Natalia
O super 🙂 uwielbiamy tamte regiony!:) Musimy się wybrać w wakacje, bo w tym roku tylko raz przejazdem zaliczyliśmy Karczmę w Konsulacie <3 <3
Kamila Pawłowska
ja nie wiem, czy moja opowieść nadaje się do opisania na blogu 🙂 ale prawie 17 lat za nami 🙂
Natalia
Piękny wynik!!! 🙂 i intrygująca historia!!!:)
Kasia P
Dwoje dzieci- każde o zgrozo z innym ???, dwa poważne związki, w tym jeden sakramentalny ?., kilka nieudanych strzałów i … mam i ja szczęście, strzał w 10! Trafił swój na swojego- ślub w czerwcu. ❤❤❤❤czasem trzeba poczekać. ..
Natalia
o wow! to jest historia!! czyli potwierdzasz, że szcześcia trzeba szukać aż do skutku??? 🙂
takaAnia
Po pierwsze – wszystkiego najlepszego! ?
Po drugie, nasza historia – mamy po 25 lat, prawie 3 lata po ślubie, prawie 9 lat związku, ponad 10 lat znajomości. Poznaliśmy się w szkole, a zaprzyjaźniliśmy się na wyjeździe, który wygraliśmy w konkursie i na którym wylądowaliśmy sami jako 16-latkowie. Sam na sam przez 5 dni wśród obcych ludzi, w obcym kraju. I jakoś potem tak się poskładało nam wspólne życie, a zapał do podróży dalej pozostał 🙂 młodzieńcze miłości też działają, trzeba tylko dobrze trafić!
Natalia
Pieknie! 🙂 to faktycznie sporo wspólnych lat za Wami pomimo młodego wieku :))) Super! Dalszych pięknych lat razem 🙂
Katarzyna
Poznaliśmy się w liceum, a zaczęliśmy się ze sobą spotykać w drugiej klasie. Moi rodzice też poznali się w szkole średniej. Gdy byłam w szkole podstawowej, ich małżeństwo się rozpadło. To nie było spokojne rozstanie, choć teraz ta złość i żal już się jakby zatarły. Wcześniej rozstali się też moi babcia i dziadek. Od samego początku mojego związku wszyscy kładli mi do głowy, żebym się nie angażowała, że skończy się dokładnie tak, jak u rodziców… Mówili, że powinnam poznać jeszcze innych chłopaków, zanim zwiążę się z kimś na stałe. Miałam przez to chwile ogromnego zwątpienia, ale wytrwaliśmy ze sobą do dzisiaj. W tym miesiącu będziemy obchodzić ósmą rocznicę związku, jesteśmy blisko dwa lata po ślubie i mamy kochaną, prawie roczną córeczkę ☺ Co będzie dalej? Nie mam pojęcia, ale wierzę, że mamy tą moc, żeby złamać złą passę w rodzinie i mój pierwszy chłopak będzie (o zgrozo!) moim ostatnim ?
Natalia
O wow!!! 🙂 to faktycznie historia na przekór wszystkiemu 🙂 Trzymam zatem kciuki za Was! 🙂 chyba dzisiaj coraz rzadziej zdarzają się pierwsze miłości, które trwają latami 🙂 ale trochę takich znam :))) niektórzy są nawet po 20 lat razem już!!! 🙂 właśnie od czasów liceum czy końca podstawówki 🙂 Powodzenia i złamania tej złej passy!!!!
Dominika
Kiedy po 5 latach wspolnego zycia, moj ex wstal w srode, zjadl ze mna sniadanie i gdy bylam w pracy wyslal smsa, ze.. sie wyprowadza myslalam, ze swiat spadl mi na glowe..
W dobie slubow, dzieci znajomych, i powolnego przeistaczania sie w powazna doroslosc wszystkich dookola.. ja zostalam sama..
Potem w czeslusciach internetu, po skomplikowanej procudurze znalazl sie ON. Na pierwszej randce powiedzial wprost “jesli nie chcesz przeprowadzic sie do Pragi, to nie marnujmy swojego czasu..”
Dzis troche ponad dwa lata mieszkam w Pradze, prodrozujemy, zyjemy i prowadzimy wspaniale wypracowane przez nas wspolnie zycie, na warunkach ktore sami dyktujemy. Jestesmy po slubie i wiemy, ze to wlasnie to. Tak mialo byc! ?
Natalia
Ale piękna historia!!! a sytuacji z byłym nie zazdroszczę – to musiał być szok :((( ale jak widać, wszystko dobrze się skończyło 🙂 a Praga chyba cudna??? 🙂
Jtp
Gratulacje kochani
Wszystkiego najlepszego „Prezesie”, dziś to nawet masz posturę prawdziwego „Pana Prezesa” i git. :)???
Trzymajcie się i niech Wasza miłość płynie po bezkresnym morzu życia – czasem z pewnością będą burze, ale zawsze trafia się fajne, pełne ciepła i spokoju zatoki
Innego wam życzę – ciepła, radości i bezkresu Miłości ❤️❤️❤️
Natalia
Dziękujemy serdecznie!! 🙂
Agata
To najpiekniejsze co dziś przeczytałam. Śledzę Wasz blog jak i rozwój DESEO od dawna, widać, że jesteś szczęśliwi, a do tego piękna historia. Jeszcze więcej szczęścia i sukcesów zawodowych Wam życzę.
Pisałaś, żeby podzielić się historia miłosna. Mam moja małą 🙂 kończyłam studia i myślałam, że wszystko mam poukłada i zaplanowane. Mieszkałam z facetem, którego kochałam mocno. Żyłam za siebie i za niego, bo on się całe studia wahał czy jesteśmy parą czy nie. W końcu stanęło na tym, że tak. Mieszkaliśmy razem w akademiku jakieś 4 miesiące, byłam w połowie pisania pracy magisterskiej. Oczywiście mnie zostawił. To ja chciałam a nie on. I chyba wreszcie to do niego dotarlo. Rozleciało mi się wszystko. Dziewczyny z akademika założyly mi na jednej z imprez konto na portalu randkowym. Oczywiście płakałam, że zostanę stara panna bo wszyscy kogoś już mają, magisterka za pasem. Praca, życie etc. A ja będę gruba i sama. Jak wytrzezwialam to dziewczyny dały mi hasło i moglam sprawdzic jakie bzdury napisały na moim profilu. Konto na sympatii miałam dwa tygodnie. Napisał do mnie Maciek. Przez dwa dni rozmawialiśmy non stop po czym wyjechał do pracy za granicę. Poprosił o mój nr telefonu. Miałam napisać fałszywy ale w ostatnim momencie dałam mu prawdziwy. Zadzwonił od razu. Jak usłyszałam jego głos to wiedzialam, że to jest to. Że ten facet będzie moim mężem. Na pierwszą randkę czekałam dwa tygodnie aż wróci z wyjazdu. Najdłuższe dwa tygodnie mojego zycia. Po miesiącu pojechaliśmy na wspólne wakacje. Już z nich nie wrócił do pracy za granica. Dziś jesteśmy ze sobą ponad 5 lat, za pół roku ślub. Kocham go do szaleństwa!
Natalia
Hey Agata! 🙂 Przepraszam, że dopiero teraz – w ferworze podróży umknął mi Twój komentarz!
Dzięki wielkie za przemiłe słowa! 🙂 Wiele pracy włożyliśmy zarówno w bloga, jak i w DESEO, więc wszelkie kciuki i pozytywne życzenia ZAWSZE się przydają!!! 🙂
Piękna historia! 🙂 Jak widać przez Internet tez można znaleźć miłość!! 🙂 Cudowna historia! Dobrze, że dałaś prawdziwy nr telefonu 🙂 Chociaż pewnie i tak znalazłby sposób, by się z Tobą skontaktować, jeśli to ten jedyny!!! 🙂 Wszystkiego dobrego dla Was! 🙂 Pozdrawiamy z greckiego Ouranupoli 🙂 Natalia
Gosia
U mnie historia jak z prawdziwej polskiej komedii romantycznej 🙂 podczas studiów zapisałam się do stowarzyszenia, tak żeby po zajęciach mieć co robić. Tam spotkałam Go! Odrazu w głowie powstała myśl o ślubie. Tylko, że On nie zwracał na mnie uwagi przez jakieś 5 lat! Nawet mojego imienia nie pamiętał. Ale ja cały czas o ślubie marzyłam (wszystko zaplanowałam- kościół, świadków). Ślub miał być ale nie ze mną, Eh życie było ciężko. Stwierdziłam, że w prezencie ślubnym Młoda Para dostanie obraz haftowany – Matkę Boską z Dzieciątkiem ( wyszywać zaczęłam ja kończyła moja mama). Później się okazało że jednak ślubu nie będzie. Obraz został skończony. Jakoś niechcący zaczęliśmy się spotykać, ale znaliśmy się 5 lat więc bardziej jako znajomi. Podczas jednego ze spacerów mnie pocałował i powiedział: chyba się zakochałem, na co ja odpowiedziałam: jakbym wiedziała to bym się uczesała.
Dziś 7 lat po ślubie Walentynki spędzamy osobno. Choć podarowałem mężowi najwspanialszy prezent – Syna. Starsza córka z Babcia w domu.
Mąż spędza walentynki z Teściowa 😉 Eh życie bywasz zabawne 😉