Spis treści
Temat komarów w Tajlandii i tego, jak się przed nimi chronić oraz jak chronić małe dzieciaki powraca nieustannie w Waszych wiadomościach systematycznie. To również temat, który mi po zeszłorocznej podróży przez pewien czas spędzał sen z powiek i przyznaję – trochę martwił. Nigdy nie obawiam się samych ugryzień, bo uważam, że nawet kilkadziesiąt swędzących kropek jest do przeżycia – i dla nas, i dla dzieci. Chociaż wiadomo – zdecydowanie lepiej, by ich nie było! Obawiam się tego, co za ugryzieniami idzie. I teraz pytanie kluczowe: czy w Tajlandii powinniśmy bać się komarów???
My zwykle zaczynamy przygotowanie do wyjazdu od przeczytania co do powiedzenia o danym kraju ma Ministerstwo Spraw Zagranicznych – wchodzimy TU – polecam! To nas kieruje w temacie szczepionek i innych zagrożeń zdrowotnych… ALE: nigdy nie ufamy temu w 100%, zawsze szukamy też informacji na własną rękę.
Co o Tajlandii pisze MSZ (2018)?
“Obecnie w Tajlandii nie występują szczególne zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne. Nie są zatem wymagane specjalne szczepienia. Należy jednak w sposób bardziej rygorystyczny przestrzegać zasad higieny, co jest niezbędne w krajach tropikalnych. Woda z sieci wodociągowej jest niezdatna do picia. Ogólnie dostępna jest w sprzedaży butelkowana woda filtrowana lub mineralna.
W dużych miastach, gdzie znajdują się zbiorniki wody stojącej istnieje ryzyko zakażenia dengą (tropikalna choroba przenoszona przez komary, głównie w porze deszczowej). W ostatnim czasie odnotowano przypadki zarażenia wirusem Zika; zalecamy stosowanie się do zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego, szczególnie dotyczy to kobiet w ciąży lub planujących zajście w ciążę.
W okolicach Chiang Mai występuje sezonowo (luty-kwiecień) bardzo wysokie zanieczyszczenie powietrza spowodowane wypalaniem traw przez rolników, które może być szczególnie uciążliwe dla osób z chorobami alergicznymi, chorobami układu oddechowego, małych dzieci i kobiet w ciąży.”
To możemy przeczytać na stronie MSZ. Są komary, denga, głównie w porze deszczowej (która teoretycznie zaczyna się około maja i trwa do połowy października).
Czy denga rzeczywiście jest w Tajlandii?

My o dendze czytaliśmy nie tylko na stronie MSZ, ale słyszeliśmy też od jednej z naszych czytelniczek, która niestety prawdopodobnie przywiozła ją z okolic Koh Lipe w styczniu zeszłego roku – my też tam wtedy byliśmy, więc przyznam, że jej wiadomość mroziła wtedy krew w żyłach, zwłaszcza, że Maks miał całe nogi w ugryzieniach! Na szczęście u nas nic się nie wydarzyło, a i Ona dengę pokonała, leczona już w PL.
Jednak u mnie zapaliło to czerwone światło i gdy w październiku, jechaliśmy do Bangkoku i na Koh Chang, zaczęłam szukać dodatkowych informacji, zwłaszcza, że teoretycznie nadal w Tajlandii panowała pora deszczowa.
Przede wszystkim możecie być spokojni – zagrożenie dengą w Tajlandii jest podobne do innych tropikalnych krajów i trzeba mieć pecha, by dengę złapać. Dostajemy jednak czasem od Was niepokojące wieści, że w niektórych regionach Tajlandii zagrożenie jest coraz większe – poniżej wrzucam Wam informacje, które dostałam dziś (2.03.2018) od Kasi.
Jeszcze mniejsze są szanse na zarażenie się malarią, więc leków antymalarycznych NIGDY nie braliśmy i NIE PLANUJEMY ich brać w Azji Południowo- Wschodniej.
Wiemy jednak, że czasem można mieć pecha, a dengi na pewno nie życzylibyśmy ani sobie, ani tym bardziej dzieciom, więc zawsze staramy się minimalizować ryzyko.
Denga występuje głównie w dużych skupiskach miejskich, a komary, które ją przenoszą gryzą zwykle w dzień, nie w nocy. Często “dengowe” komary można spotykać przy zbiornikach stojącej wody, więc najlepiej takich okolic unikać. Objawy mogą się pojawić do 14 dni po ukąszeniu, zwykle 5-7 dni po. Najczęściej to wysoka gorączka, bóle kości i mięśni, bóle głowy, mdłości, wymioty. Przy takich objawach, jeśli macie podejrzenie, że zetknęliście się z komarami, najlepiej od razu udać się do lekarza. Jeśli jesteście już w Polsce, koniecznie powiedzcie, gdzie byliście i najlepiej zróbcie badanie z krwi pod kątem dengi. Podobno objawy można pomylić z grypą czy z inną anginą.
Gdy szukałam informacji w październiku 2017, wyczytałam, że w Tajlandii jest najwięcej przypadków dengi od 20 lat, głównie w okolicy Bangkoku i Chiang Mai. Czytałam, że sporo przypadków jest też na Phuket. Przyznaję… nieco się przestraszyłam, ale…. ani w październiku, ani teraz nie widziałam zbyt wielu komarów w Tajlandii! Przygotowana do walki, zabrałam wszystkie środki i …. odetchnęłam z ulgą! W Bangkoku nie spotkaliśmy chyba żadnego, ani na Koh Chang, ani teraz na Koh Phi Phi dramatu nie ma.. ale gdy wieczorem wychodzimy na spacer czy kolację, smarujemy się Muggą. Co ważne Muggą smarować powinniśmy się również w dzień, bo wtedy atakują komary przenoszące dengę.
Przeczytajcie, co napisała KASIA w komentarzu do tego posta (niestety komentarz zniknął i nie potrafię go przywrócić, ale myślę, że warto, by ta historia była też tutaj w poście, nie tylko w komentarzu):
“Hej Natalia i podróżnicy!
Jako, że jestem na miejscu i na “świeżo” w temacie bardzo chciałbym wszystkich ostrzec na własnym przykładzie w temacie DENGI. Od 13.02 jestesmy w Tajlnadii: BKK,KRABI, no i pechowa KOH LANTA,moja mama złapała dengę – została przetransportowana do szpitala w Trang, w którym właśnie jestem z partnerem i dzieckiem. Jej stan jest stabilny, aczkolwiek czekamy na najgorsze dni teraz, planowy powrot mamy na 8.02,ale raczej nie uda nam sie poleciec.
DENGA w Tajlandii JEST i to szczególnie południowej (zarówno ląd, jak i wyspy). Straszne jest to, jak mało się o tym pisze na blogach i mówi, dlatego przestrzegam Was,ze np na Koh Lancie tendencja jest WZROSTOWA, jest kilkaset przypadków miesięcznie- to najswieższe słowa od lekarzy z kliniki. Wciąż w teorii trzeba mieć pecha, żeby przyciągnąć dengowego komara, ale ryzyko jest bardzo wysokie! Smarowaliśmy się muggą, moja mama pewnie nie zawsze, jednakże warto wczytać się w temat głębiej odnośnie pechowych komarów – są to komary uwaga DZIENNE !! gdzie za dnia raczej człowiek smaruje się filtrami,a nie pryska na komary!!! Dengę przenoszą komary egipskie, mają one charakterystyczne białe paski na odwłoku i nogach, są trochę większe od tych typowych nocnych, malutkich,których tez w niektórych miejscach jest bardzo dużo – jednej nocy, gdy zmieniliśmy apartament pogryzły nas znienacka strasznie, a przysięgam byliśmy posmarowani i psikaliśmy dookoła. Komary chowają się za dnia w torbach podróżnych i w ciuchach albo za zasłonami. Trzeba najlepiej wszystkim potrząsać i wtedy wylatują, jednego dnia w Blue Andaman Apartment zabiliśmy chyba 30! Michał potrząsnął bagażem, który był w kącie i dosłownie wyleciała och chmura! Nie patrzyłam czy to zwykłe komary czy dengowe. Byliśmy w szoku, skąd ich nagle tyle, a wówczas mama była zdrowa i nie byliśmy aż tak w temacie zagłębieni, byłam pewna, że denga nie występuje i raczej nie ma się o co martwic, kilka dni później nas los się zmienił. Jak po całym dniu gorączki już zaczęłam się bać o mamę i wezwałam karetkę ,gdy zaraz u mamy wykryto dengę, w klinice na własne życzenie zrobiłam sobie test i mojemu 8 miesięcznemu synkowi. Kosztowało to na lancie 1200 batów extra, bo objawów nie mieliśmy, ale ugryzienia w nocy poprzedniej, chciałam być pewna czy nie czeka nas taki sam los na mamę.
Zaskoczyło nas to potwornie, mieliśmy dziś płynąć na Koh Ngai na 4noce i całe plany do góry nogami, musieliśmy się na własny koszt przenosić do TRANG, bo stary szpital w Krabi jest pełny (aczkolwiek moze lepiej,ze tutaj,bo warunki szpitalne w Trang to 5*****hotel) opiekę mamy oczywiście pokrywa ubezpieczenie.
Takze ostrzegam wszystkich i warto upgreadowac posta, DENGA JEST częsta w Tajlandii, warto podwójnie się zabezpieczać, odkomarzać pokoje za dnia, smarować za dnia (choć małych dzieci nie powinno się smarować, są to bardzo bardzo silne środki,wiadomo ze przez kilka dni nic się nie stanie,ale np przez 3 tygodnie.. sama nie wiem…) gdybym wiedziała na co narazżm przede wszystkim swoje dziecko, nie wybrałabym Tajlandii. Mimo,ze ludzie przyjeżdżają tu od lat i nic im nigdy nie jest,to sytuacja też się zmienia, na ten moment przypadków jest bardzo dużo w tych rejonach i to są najświeższe fakty od pielęgniarek i lekarzy.”
Pamiętajcie o tym i miejcie historię Kasi w tyle głowy!
Jak się chronić przed komarami w Tajlandii?

Ze wszystkim jesteśmy zdania, że lepiej chronić niż potem się martwić, więc zwykle przestrzegamy tych zasad:
0) Na dengę szczepionki nie ma. Nie ma też leków, które można wziąć zawczasu i przed dengą uchronią. Jedyna opcja to ochrona przed ukąszeniami komarów.
1) Na pewno warto zabrać ze sobą spraye przeciw ukąszeniom lub kupić na miejscu Warto wziąć Muggę, której wysokie stężenie DEET skutecznie odstrasza komary i inne potwory. My zwykle kupujemy jedną Muggę w kulce (20% DEET) i jedną w sprayu (9,5 % DEET). O wszystkich Muggach możecie poczytać TU. Dodatkowo, gdy Jagódka miała 3 miesiące na miejscu kupowaliśmy lokalny, naturalny środek, czyli Citronellę.
DEET to substancja, która odstrasza komary, ale zwykle nie jest polecana dla małych dzieci (do 2 roku życia). Na pewno jednak, gdybym miała do wyboru dengę i DEET, biorę DEET 🙂 Muggę kupicie przez internet lub w sklepach dla podróżników. Citronellę na miejscu dostaniecie w sklepikach dla turystów, aptece, często też różne środki są w hotelach (odpłatne lub nie).
2) Moskitiera – w wielu hotelach, w których byliśmy na tajskich wyspach moskitiery nad łóżkiem to standard. Warto ich używać. Dodatkowo dla Jagody braliśmy moskitierę na wózek i zakładaliśmy np. gdy spała. Pod tym względem idealnym rozwiązaniem dla malucha jest namiot, o którym Wam pisałam – tam zamykacie go szczelnie i żaden komar się nie przebije 🙂 Z tego korzystaliśmy rok temu i gdy my i Maks byliśmy bardzo pogryzieni na Koh Lipe, Jagoda nie miała ŻADNEGO ugryzienia.
3) Rozsądek – sami na pewno świetnie widzicie, czy w danym miejscu są komary 🙂 Czasem może być tak, że np. w mieście, w centrum Bangkoku ich nie ma, ale nad rzeką mogą gryźć jak szalone – tu znów pozdrawiam jedną z naszych Czytelniczek, która nam o tym doniosła. Łatwo wpaść w taką pułapkę – my coś o tym wiemy, bo właśnie taką sytuację zaliczyliśmy z małym Maksem w Meksyku – komarów niby nie było i nagle po pewnej nocy w domku na plaży, kilkadziesiąt ukąszeń:/ Jeśli widzicie, że ich nie ma, luz – ograniczacie środki ostrożności, ale nadal się pilnujecie. Jeśli są i gryzą, pilnujecie siebie i dzieciaków, a wieczorem zwłaszcza dzieciom dajecie długi rękaw i długi spodenki (do spania najlepszy pajacyk). Podobno komary przyciągają ciemne kolory, więc jasne ubrania są zwykle przydatne.
4) Ostrożność – pilnuj, by drzwi do domku, w którym mieszkasz i okna były zamknięte, zwłaszcza wieczorem. Odpada zapraszanie komarów i innych owadów do źródła światła. Jeśli w drzwiach masz moskitierę, zasuwaj ją. Niewiele kosztuje, a po co masz potem drapać się jak szalony!!!
5) Równowaga – nie popadaj w panikę, nie popadaj w nonszalancję 🙂 Skrajności nigdy nie są dobre! Nigdy Ci nie powiem: nie jedź do Tajlandii, bo komary! My jesteśmy tu … 6-sty, a może 8-my raz i zawsze wracamy mega zadowoleni! Ale nigdy Ci nie powiem: Olej, na pewno nic się nie stanie! Mocno w to wierzę, ale jednak wypadki przy pracy zdarzają się najlepszym i dobrze się przed nimi chronić, prawda ?:)
6) Na wszelki wypadek – zabierzcie też coś po ukąszeniach, chociażby Fenistil. Czasem jednak w takiej sytuacji również warto pójść do miejscowej apteki i podpytać co oni mają na ugryzienia, bo to może być lepsze rozwiązanie! Tak mieliśmy, gdy teraz w Wietnamie pogryzły nas muszki piaskowe – o nich jeszcze Wam napiszę:)
… a teraz idziemy cieszyć się słońcem na tajskiej plaży, pospacerować wśród pięknej zieleni, a wieczorem zjeść kolację na świeżym powietrzu.. posmarowani sprayem na komary 🙂
Więcej o tym, jak sobie radzić z zagrożeniami w Tajlandii, jakie szczepienia rozważyć i co spakować do apteczki znajdziecie w naszym THAIBOOKu. Thaibook to kompleksowy przewodnik po Tajlandii stworzony po naszych licznych wyprawach do Bangkoku i na tajskie wyspy. Znajdziecie go TU.





14 Comments
Karolina Zawadzka
rzeczywiście, lepiej zawczasu zapobiegać niż później się martwić!
___________________
http://sauberlab.pl/
Natalia Sitarska
zdecydowanie 🙂
Kasia Katarzyna
bardzo przydatny artykuł 🙂 planuje wybrać do Tajlandii w połowie pażdziernika, czy ten okres jest ok wg Ciebie? opinii jest wiele i juz mam mętlik
Natalia
Hey 🙂 generalnie sezon zaczyna się od listopada, ale my byliśmy w 2017 trochę ponad tydzien w pażdzierniku i było super 🙂 byliśmy w Bangkoku i na Koh Chang – post z Koh Chang znajdziesz na blogu – możesz zobaczyć pogodę 🙂 W BKK zdarzyły się ulewy, ale zwykle intensywne i szybkie – nie przeszkadzały – akurat wchodziliśmy coś zjeść lub odpocząć 🙂
Aneta Urbanska
W jakich miesiącach wg Ciebie na Phuket komarów jest najwięcej?
Natalia
Hey Aneta, ciężko mi powiedzieć, bo aż tak często nie jesteśmy, by porównać miesiące… pamiętam, że gdy byliśmy kiedyś w listopadzie raczej nie było komarów – ale może też zależy od miejsca. Na Phuket mieszka Maciek ze Skok w Bok Blog – może coś u niego znajdziesz:)
Kasia
Hej Natalia i podróżnicy!
Jako,ze jestem na miejscu i na “świeżo” w temacie bardzo chciałbym wszystkich ostrzec na własnym przykładzie w temacie DENGi. Od 13.02 jestesmy w Tajlnadii: BKK,KRABI, no i pechowa KOH LANTA,moja mama zlapal denge- zostal przetransportowana do szpitala w Trang w ktorym wlasnie jestem z partnerem i dzieckiem. Jej stan jest stabliny,aczkolwiek czekamy na najgorsze dni teraz,planowy powrot mamy na 8.02,ale raczej nie uda nam sie poleciec.
DENGA w Tajlnadii JEST i to szczegolnie poludniowej (zarówno lad jak i wyspy) straszne jest to jak malo sie o tym pisze na blogach i mowi,dlatego przestrzegam Was,ze np na Koh Lancie tendencja jest WZROSTOWA, jest kilkaset przypadkow miesiecznie- to najswiezeze slowa od lekarzy z kliniki.. Wciaz w teorii trzeba miec pecha zeby przyciagnac dengowego komara,ale ryzyko jest bardzo wysokie!smarowalismy sie mugga,moja mama pewnie nie zawsze,jednakze warto wczytac sie w temat głębiej odnosnie pechowych komarow- sa to komary uwaga DZIENNE !! gdzie za dnia raczej czlowiek smaruje sie filtrami,a nie pryska na komary!!! Denge przenosza komary egipskie maja one charakterystyczne biale paski na odwłoku i nogach, sa troche wieksze od tych typowych nocnych malutkich,których tez w niektorych miejsach jest bardzo duzo, jedenej nocy gdy zmienilismy apartamnet pogryzly nas z ninacka strasznie a przysiegam bylsimy posmarowani i psikalismy dookola..komary chowaja sie za dnia w torbach podroznych i w ciuchach,albo za zaslonami) trzeba najlepiej wszytskim potrzacac i wtedy wylatuja,jedniego dnia w Blue Andaman Apartment zabilismy chyba 30! Michal potrzasnal bagazem ktory byl w kacie doslownie wyleciala och chmura! Nie patrzlam czy to zwykle komary czy dengowe.Bylismy w szkoku skad ich nagle tyle,a wowczas mama byla zdrowa i nie bylismy az tak w temacie zaglębieni,bylam pewna ze denga niewystepuje i raczej nie ma sie o co martwic,kilka dni pozniej nas los sie zmienil. Jak po calym dniu goraczki juz zaczelam sie bac o mame i wezwalam kretkę,gdy zaraz u mamy wykryto denge, w klinice na wlasne zyczenie zrobilam sobie test i mojemy 8 miesiecznemu synkowi,kosztowalo to na lancie 1200 batow extra,bo objawow nie mielismy,ale ugryzienia w nocy poprzedniej,chcialam byc pewna czy nie czeka nas taki sam los na mame.
Zaskoczylo nas to potowrnie,mielsimy dzis plynac na Koh Ngai na 4noce i cale plany do gory nogami, musielismy sie na wlasny koszt przenosic do TRANG,bo stary szpital w Krabi jest pelny (aczkolwiek moze lepiej,ze tutaj,bo warunki szpitalne w Trang to 5*****hotel) opiekę mamy oczywiście pokrywa ubezpieczenie.
Takze ostrzegam wszytskich i warto upgreadowac posta,DENGA JEST czesta w Tajlnadii, warto podwojnie sie zabezpieczac,odkomarzac pokoje za dnia,smarowac za dnia ( choc male dzieci nie powinno sie smarowac,sa to bardzo bardzo silne srodki,wiadomo ze przez kilka dni nic sie nie stanie,ale np przez 3 tygodnie.. sama nie wiem…) gdybym wiedziala na co narazam przede wszytskim swoje dziecko, Nie wybralam bym Tajlandii. Mimo,ze ludzie przyjezdzaja tu od lat i nic im nigdy nie jest,to sytuacja tez sie zmienia,na ten moment przypadkow jest bardzo duzo w tych rejonach i to sa najswiesze fakty od pielegniarek i lekarzy.
Ashley
Bardzo ciekawy artykuł 😀
___________________
odstraszanie komarów
http://3int.pl/odstraszanie-komarow
Kasjana Serafin
Hej, byłam kilka dni na ko Lancie. Wyspa ma wspaniały klimat, ale denga jest tam chyba sporym problemem. W guesthausie w którym się zatrzymałam na 3 dni w przeciągu tygodnia zachorowało 5 lub więcej osób. Jestem z nimi w kontakcie i choroba wcześnie rozpoznana nie jest groźna, trzeba szybko reagować i nie popadać w panikę. Pojawia się też kwestia ubezpieczenia nad, którym poważnie się zastanowię następnym razem. Dziewczyna, która zachorowała jako pierwsza była dobrze wyedukowana w temacie dengi i mimo stosowania środków zaraziła się wirusem. Ja nic nie używałam i szczęśliwie nic się nie stało, ale jeszcze kilka dni mam na obserwację. Rekomenduje ostrożność w tej kwestii, bo objawy są typowe dla grypy. Osobiście wracam z Tajlandii z dużą dawką pokory co do dengi i jej konsekwencji. Pozdrawiam
SklepMugga
Tak czy inaczej lepiej zabezpieczyć się przed komarami tropikalnymi np Mugga Deet.
Sklep na http://mugga.com.pl
Ola
Jestem z tych, co dmuchają na zimne, pomimo tego, że reszta mojej ekipy się że mnie śmieje. Od razu po przyjeździe dziobnął mnie 1 w Bangkoku, zanim zdążyłam się rozpakować i już cieszyła się, że za parę dni nie b~dę martwić, a tu podczas pobytu na Koh Samui (gdzie byliśmy już kilka dni) zachciało się nam iść plażą do Budy. I niestety wróciłam z tej wyprawy z 8 bąblami, przy czym 3 h wcześniej spryskałam się muggą, a na plaży jest przecież woda słona, a komarów wcześniej nie widziałam. Natomiast moi towarzysze, który śpią bez moskietery przy otwartych oknach i niczym się nie psikają, nie mają problemów z komarami. Teraz cały czas się boję o dengę iurlop popsuty, gdybym wcześniej wiedziała, że głupie owady są tak niebezpieczne, nie wybrałbym Tajlandii.
Natalia
Hey, my zawsze mocno komunikujemy, że zagrożenie jest, ale to nie jest tak, że każde ugryzienie oznacza chorobę.. ile jeszcze jesteście w Tajlandii? 99% osób, które znam, a które były (jest ich spoooro!) nie mają żadnych problemów i raz dwa zapominają o ugryzieniach 🙂 Nie martw się na zapas! 🙂