“Złota zasada – lunchy się nie jada” – takie zdanie ostatnio przeczytałam u naszego gastro kolegi. Nie oznaczało bynajmniej rezygnacji z obiadu, ale dość negatywne nastawienie do wszelkich ofert lunchowych. Bo przecież jak może być dobrze, gdy normalnie danie kosztuje 30 zł lub więcej, a tu za 20/25 / 30 zł dostajesz dwa dania, a czasem jeszcze napój czy deser. To się nie może udać!

A jednak! Są miejsca, które naprawdę umieją w lunch, które serwują smaczne jedzenie, gdzie warto zajrzeć. Jedzenie, którego nie muszą się wstydzić. Bo tak naprawdę po lunchu również można ocenić restaurację. Dobry lunch to znak, że dania z karty będą jeszcze lepsze. Zły lunch to zwykle dla mnie znak, że nie warto tam zaglądać. Zły lunch baaaardzo mnie zniechęca, zwłaszcza, że czasem jest naprawdę baaaardzo źle.

Mam jednak 5 miejsc z super zestawami lunchowymi i zdecydowanie proszę o więcej! Podrzucajcie swoje propozycje i będę je od stycznia JEŚĆ! 🙂 Tylko uwaga – tym razem skupiamy się na typowych LUNCHACH / zestawach lunchowych czy jak inaczej zwał. Odkładamy na bok knajpki i restauracje, w których można zjeść danie z karty za 15-20 zł, skupiamy się na tych, które nakarmią nas pełnym obiadem. Ciekawi moich faworytów? 🙂

 

1)KUMIN – ul. Belwederska 17

 

lunch-kumin

 

Zastanawiałam się od czego zacząć i Kumin będzie najlepszym początkiem. Dlaczego? Chyba dlatego, że NIGDY nie jadłam tam nic innego niż lunch! Przepraszam, ale po prostu nie mogę się powstrzymać, by z opcji lunchowej nie skorzystać, bo i wege i mięsna zwykle wypada pysznie. A jako, że Kumin najbardziej po drodze jest mi właśnie w tygodniu, w porze obiadowej, to jem obsesyjnie lunche i kocham je całym sercem. I jeśli bywacie w okolicy Mokotowa, Morskiego Oka, Łazienek, to koniecznie wpadnijcie, nawet jadąc tam specjalnie tylko zjeść – tak jak ja 🙂

W Kuminie bardzo lubię to,  że ich lunche zawsze są w ich stylu. Przyznam, że nie do końca przekonuje mnie np. ogórkowa i mielony na lunch w hiszpańskiej knajpie. W arabskim Kuminie lunche również są arabskie. Codziennie do wyboru dwie zupy – zwykle krem z soczewicy (kocham!) i pikantna zupa tunezyjska z cieciorką, marchewką i ziemniakami.

Co na drugie? Dziś np. biryani z pulpetami jagnięcymi albo zapiekanka warzywna z bakłażanem, papryką, pomidorami, cukinią i ryżem. W zeszłym tygodniu były bakłażany pieczone z jagnięciną i kuskus albo orientalne gołąbki z jagnięciną i ryżem w liściach winogron  czy mój ulubiony pikantny pilav z kaszą burghul, cieciorką i pomidorami. Do każdego lunch w małych miseczkach dostaniecie też tabbouleh, kuminową marchewkę (smakuje nawet tym, co marchewki nie lubią ;)) oraz tzatziki.

Lunch mięsny – 25 zł (zupa i drugie), lunch wege – 20 zł.

 

kumin-zestaw-lunchowy

 

2) ÓSMA KOLONIA –ósma-kolonia-lunch ul. Słowackiego 15 / 19

 

 

 

 

 

To chyba miejsce, gdzie najdłużej chadzam na lunche, chociaż czasem mam dłuuugie przerwy. To miejsce, które mnie przekonało, że wege może posmakować komuś, kto nie lubił nigdy warzyw. Tak, to ja 🙂 I to też miejsce, w którym bardzo rzadko jem coś innego niż lunch, bo przekonałam się, że każdy smakuje rewelacyjnie.

Propozycje są zawsze oryginalne, a zarazem dobrze smakują. Zdecydowanie na kuchni jest ktoś, kto potrafi gotować 🙂 Jest coś wyjątkowego w ich jedzenie – ciężko mi znaleźć miejsce, w którym mogłabym powiedzieć, że jest jedzenie podobne jak w Ósmej Kolonii. W tym tygodniu np. zjecie placuszki z kimchi, piklowanymi warzywami, dressingiem sojowo-limonkowym i majonezowym sosem z miso w poniedziałek, koreański bowl w środę, kofty z buraczanym hummusem i pieczonymi batatami w czwartek czy kaszę gryczaną z sosem z pieczonych buraków i nerkowców, czosnkowym jarmużem, białą fasolą i salsa verde z pestek dyni w piątek.

Ja ostatnio zajadałam się ich panang curry z dynią, uwielbiam za zupy, za kofty z hummusem i masę niestandardowych pomysłów. Tak, tak, dobrze widzicie – jest wege i czasem vegan. Ale jak ja się przekonałam, to Wy też spróbujcie 🙂 Lunch (zupa i drugie danie) – 25 zł.

 

lunch-osma-kolonia

 

3) MEZZE – ul. Różana 1

 

mezze-lunch

 

 

Jeśli coś miałabym przyrównać do Ósmej Kolonii, to byłoby to mezze. Też wege i też z bardzo oryginalnymi pomysłami na lunche. To chyba miejsce, do którego najczęściej wpadam na szybko, chociaż bardzo często biorę też szakszukę z falafelami lub ulubiony talerz arabski, a nie lunch. Dlaczego? Bo często gęsto jak przyjeżdżam, to lunch już dawno lub częściowo zjedzony 🙂 Lunche w Mezze są mega kolorowe, smaczne i baaaardzo sycące. Mam wrażenie, że często ciężko zjeść wszystko!

Zawsze jest zupa – zwykle podawana w uroczym kubku jak z dawnych lat, drugie danie i jakaś sałatka. Tak samo jak Kumin, Mezze trzyma się swoich bliskowschodnich klimatów i za to ich lubię. Pomysły mają przeróżne – czasem to wrap z pastą z awokado i hummusem, wypełnionymi grillowanymi warzywami, czasem faszerowane papryki z zielonym hummusem, czasem przeróżne falafele. Codziennie wrzucają opis i zdjęcie lunchu na swój profil na FCB. Lunch od 12 do 16.00 w cenie 23 zł. Tylko uwaga – ok 15.00 to już daaaawno może go nie być 😉

 

4) BASIL & LIME – ul. Puławska 27

 

zestaw lunchowy-basil and lime

 

Znów podobna okolica jak Kumin i Mezze. Mokotów jak widać wciąga 🙂 Basil & Lime znamy od lat z tajskiej kuchni i wielokrotnie Wam polecaliśmy 🙂 Wiem, że czasem zdarzały się wpadki, ale biorąc pod uwagę ostatnie 5 lat, zaczynam myśleć, że z wszystkich tajskich knajp Basil jest najbardziej równe.

By spróbować lunch odważyłam się niedawno. Dlaczego odważyłam? Bo już w dwóch innych tajskich knajpach lunche mnie raczej zawiodły. Bałam się zniechęcenia do Basil spowodowanego kiepskim lunchem… ale wiecie co? Nic takiego się nie wydarzyło!! Więcej – prawie wszystko było świetne!

Basil & Lime podaje lunche trochę w stylu japońskiego bento – rożne przegródki, różne jedzenie. Mniej najbardziej interesowała zupa i drugie, chociaż przyznam, że przekąski też zjadłam 🙂 W moim zestawie Tom Kha Gai z kurczakiem i pad thai również z kurczakiem. I pad thai, i zupa smakowały jak te z karty, a nie jak ich gorsza i biedniejsza wersja! W obu mięso było miękkie i delikatne, a nie podgrzewane kilka razy. Dla mnie bardzo na plus!

Zestaw kosztował 29 zł.  W Basil macie zwykle dwie opcje lunchowe – tańszą (29 zł) i droższą (chyba 35 zł?). I tak np. dziś w tańszej macie tom yum z kurzakiem i Gai Pad Kraprao (kurczak z woka z tajską bazylią), a w droższej tom yum z kurczakiem, a na drugie wołowinę w panang curry. Oba brzmią świetnie!

 

5) SHUK – ul Grójecka 107

 

shuk-zestaw-lunch

 

 

Lunche w Shuku są równie kolorowe jak w Mezze – to w końcu ich młodszy brat 😉 Ale ich styl jest trochę inny. Czasem jest bardziej arabsko, czasem bardziej azjatycko, czasem jest jakiś makaron. Tu również nie ma mięsa, ale w Shuku też może się zakochać mięsożerca. Nawet Łukasz zajada u nich na śniadanie tofucznicę, a na obiad burgera z grillowanym halloumi. Co ciekawego na obiad? Ja zakochałam się w warzywnym pide oraz w kremie z batatów z chipsami z batata na górze – boski!

Opisy i fotki lunchów znajdziecie na Facebooku. Z tego, co pamięta, to opcja dwa dania i lemoniada to 28 zł. Bez lemoniady chyba 23 zł 😉 Kilka przykładów co można zjeść w Shuku na lunch: kebaby z kalafiora z palonym bakłażanem i kiszoną cytryną / dyniowy krem z salsą mango i chrupiące placuszki latkies z cukinii / kokosowy krem z buraka i muszle faszerowane serem i ziołami w bazyliowo-pomidorowym sosie/  pitę z falafelami, bakłażanem i pestkami granatu i wiele innych cudów.

Lunch w Shuk zjecie aż do 17.00.

 

To moje miejsca na super lunch. Moje typy! Czekam na Wasze podpowiedzi i zróbmy z tego posta cykl “Gdzie na lunch w Warszawie??”. Pomożecie? 🙂