Powiem Wam coś szczerze… taras był marzeniem Łukasza od zawsze. W każdym razie od naszego wspólnego “zawsze”, czyli od ponad 12 lat, w których nie raz, nie dwa prowadziliśmy rozmowy o tym, jak miałoby wyglądać mieszkanie naszych marzeń – gdzie chcielibyśmy mieszkać i co jest naszym “must have” w wymarzonym domu. Znacie te rozmowy na pewno… O mieszkaniu z dużymi oknami w centrum miasta lub o domu pod miastem, pod lasem. O nowej sypialni i o pokoju dla dziecka, a może dla dwójki i trójki. O salonie, który pomieści wszystkie książki i o pomieszczeniu gospodarczym, które wreszcie rozwiąże problem suszarki i prania wiecznie suszącego się w salonie. Rozmowy o wymarzonym, pełnym zieleni ogródku, w którym biegają dzieciaki i o wielkim tarasie, na którym organizujesz kolacje dla znajomych w letnie wieczory. Na pewno każdy z Was zna te marzenia, plany, rozmyślania…

 

Gdy szukaliśmy nowego mieszkania, taras był dla nas bardzo ważny. Był punktem, elementem, który braliśmy pod uwagę podobnie jak lokalizację, rozkład mieszkania, liczbę pokojów i ich rozmieszczenie względem potrzeb naszej rodziny 2+2 czy sposób, w jaki zostało urządzone. Wielu z Was wie, że kupiliśmy mieszkanie urządzone od A do Z! Poprzedni Właściciele zostawili nam nawet poduszki 😛 Niewiele w nim zmienialiśmy. Urządziliśmy tylko pokoje dla dzieci, bo sypialnia, salon, kuchnia czy łazienki idealnie odpowiadały naszym potrzebom. W naszym nowym mieszkaniu było WSZYSTKO. Wszystko urządzone poza… tarasem! Taras był całkiem duży, ale poprzedni Właściciele nie zrealizowali swoich planów wobec niego. Czekał na nas… całkiem duży i niemal pusty. Pierwsze lato na nowym tarasie to zbieranina mebli z mieszkania, nie zajęliśmy się nim, nie kupowaliśmy mebli tarasowych, ale i tak coraz częściej na tarasie gościli nasi Znajomi…

 

Taras_1

 

Dla Łukasz było jednak oczywiste, że tak dalej być nie może! On miał baaardzo sprecyzowaną wizję tarasu. Tarasu, który jesienią i zimą miał się zamieniać w ogród zimowy, w którym można spędzać czas i przyjmować Gości nawet pod koniec grudnia czy na początku stycznia. Szczerze? Byłam sceptykiem… bo jak to tak? Mamy duży taras, idealny na lato, a mamy go zabudować??? Nie będzie można latem usiąść na dworze, poczuć promieni słońca na twarzy i wiatru we włosach…? Czy to nie będzie zbyt przytłaczające? I po co nam to w ogóle ogród zimowy – przecież mamy spore mieszkanie i sporo miejsca!

Ale cóż, nic nie mówiłam … wymarzył sobie, to niech ma. Jego sprawa. Mój stosunek do tarasu nie był tak emocjonalny, więc uznałam, że po prostu się nie wtrącam. Ale nie będę Was oszukiwać, efekty projektu TARAS przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Z tarasu zyskaliśmy bajkową krainę, która jest cudownie urokliwa i latem, i zimą. Ba, zimą zamienia się w Aspen, Zakopane lub może w Południowy Tyrol? O tym jednak zaraz. W końcu mamy lato! 🙂 Chodźcie na taras!

 

Tarasola_4

taras_3

Tarasola_1

taras_8

 

Wymarzony taras miał łączyć kilka elementów i pełnić kilka funkcji.  Marzyła nam się zieleń, jasne drewno, przyjemny klimat i latem, i zimą. Marzyło nam się miejsce, w którym będzie można relaksować się we dwoje, ale również zapraszać znajomych na wieczory przy winie lub przy herbacie (rzadziej;)).  Taki cel przedstawiliśmy Osobie, która spięła to wszystko, a  nie było to łatwe 😉 To Marzena Bronisz z Polandscape, z którą znam się odrobinę dłużej niż z Łukaszem – ponad 12 lat. Ze starego tarasu zostały jedynie deski na podłodze – cała reszta się zmieniła. Sami zresztą widzicie to na zdjęciach Pojawiły się wielkie, obudowane drewnem donice, dużo zieleni, wygodna kanapa, system oświetlenia (wieczorem może być jasno, ale może też być nastrojowo) oraz system podlewania roślin. Rośliny sprawiły, że nasz taras nie jest już “na widoku” tak jak na początku – stał się kameralnym, nieco ukrytym miejscem.  I tak jak chciał Łukasz – całość została zabudowana i zadaszona. Powstał zamknięty ogród zimowy, w którym można posiedzieć nawet, gdy na dworze zimno. Ale, gdy jest gorąco, szklane drzwi można w pełni otworzyć i co najważniejsze, otworzyć można również dach! I tu właśnie dochodzimy do głównego bohatera tego wpisu, czyli do firmy TARASOLA.

 

Tarasola to producent zadaszeń tarasowych, ba – to jeden z wiodących producentów w Europie, jeśli nie numer 1! Specjalizują się w zadaszeniach czy to na balkonie czy w ogrodzie, w mieszkaniach czy domach, ale również chociażby w restauracjach, kawiarniach, hotelach (TU możecie zobaczyć przykłady ich realizacji komercyjnych – są naprawdę imponujące!). O tym, jak to robić, by efekt był świetny wizualnie, a zarazem wygodny w użyciu wiedzą WSZYSTKO! 🙂 Działają od ponad 20 lat, a swoje rozwiązania eksportują na ponad 20 rynków!

Jeśli chodzi o zadaszenia tarasowe, na ich stronie znajdziecie 9 różnych systemów. My wybraliśmy TARASOLA TECHNIC – nowoczesne, całoroczne zadaszenie o bardzo zaawansowanej technologii. Dach w Tarasola Technic składa się z obracanych, aluminiowych lamelek, dzięki czemu kompletnie nie ma problemu, którego obawiałam się ja – “jak to ogród zimowy? Zadaszenie? Nie będzie  w lecie słoneczka?”. Oczywiście, że będzie –  powiedział Łukasz, który już wiedział, co dokładnie nas czeka 🙂 Obracane lamelki sprawiają, że zimą można zamknąć dach całkiem, a latem wpuszczać na taras i słońce, i letni wiaterek.Cała konstrukcja jest bardzo solidna – odporna na upały, mrozy, duży wiatr, a nawet opady śniegu. Odprowadzanie wody odbywa się przez specjalny system, ukryty w profilach nośnych.

 

Tarasola zadaszenie Tarasola Technic połączyła z przeszklonymi panelami z dwóch stron tarasu  – dzięki temu zimą jesteśmy w zamkniętym ogrodzie, a latem możemy mieć otwarty taras. Słonko i wiaterek. Na stronie macie również konfigurator zadaszenia – możecie wybrać model, kolor, wymiary, akcesoria i poprosić o przesłanie oferty na to, co Was interesuje. A więcej o rozwiązaniu, z którego my korzystamy –  Tarasola Technic – przeczytacie TUTAJ.

 

Tarasola_10

Tarasola_6

tarasola_5

tarasola_7

 

Na zdjęciach widzicie nasz taras obecnie – w czerwcu. To miejsce, w którym można odpoczywać z książką, popracować, urządzić kolację ze znajomymi (wtedy zwykle jeszcze wstawiamy jedno siedzisko na przeciwko kanapy;)).  Idealne miejsce na chill! 🙂

 

Ale powiem Wam szczerze, że z naszej wymarzonej miejscówki jeszcze częściej korzystaliśmy zimą! 🙂 Wiadomo – lato to też weekendowe wyjazdy, spacery, rowery, place zabaw, spotkania z kolegami ze szkoły, wyjścia do restauracyjnych ogródków, nad Wisłę, na Nocnym Market, itd. Zimą zwykle częściej jesteśmy w domu i powiem szczerze, że jesienią i zimą mieliśmy Gości na tarasie 2-3 razy w tygodniu! A jak nie było gości, korzystaliśmy z tarasu sami. A klimat? 🙂 Zwłaszcza w okresie przedświątecznym był absolutnie boski! 🙂 Już kiedyś wrzucałam Wam zdjęcia i film z grudnia, ale wrzucę i tutaj! 🙂 Ciężko mi w to uwierzyć, ale aż czekam na świąteczne dekorowanie tarasu! Coś czuję, że zimą 2021 będzie tu jeszcze piękniej! Jeśli to w ogóle możliwe…

 

taras_zima_2

taras_zima_1

taras_zima_3

taras_Boże Narodzenie

 

To jak, która wersja bardziej Wam się podoba? Letnie czy zimowa? 🙂 Mnie zachwycają obie!

To Tarasola jest głównym bohaterem tego tarasu i to dzięki im rozwiązaniom powstało tak cudowne miejsce! 🙂 Ale przecież znam Was troszkę i na pewno będziecie pytać o inne elementy. Podrzucam małą ściągę:

rośliny wybieraliśmy i kupowaliśmy u Grąbczewskich,

drewniana zabudowa to Akademiadrewna.pl

duże szare poduchy na kanapy to dreme

świąteczny wystrój to zbieranina z różnych lat plus część nowych produktów kupowanych we Flora Point,

górskie poduchy z letniego tarasu to Folky & Minky Handmade – są urocze, prawda?? 🙂

 

Hey Tarasie, uwielbiamy CIĘ!!!

*post powstał we współpracy z Tarasola – to ich rozwiązania sprawiły, że spełnienie naszego marzenia było możliwe!!!