Wiecie, że moja Mama nigdy nie leciała samolotem z dzieckiem? Nigdy nie musiała zastanawiać się, jak je zająć, co zrobić, by nie bolały uszy, ani jak ogarnąć bunt dwulatka przy zapinaniu pasów. Dlaczego? To proste! Gdy pierwszy raz razem leciałyśmy samolotem, miałam 17 lat! 🙂 Bez problemu ogarniałam wszystko sama, chociaż pamiętam, że byłam podniecona jak 5-latek! Pierwszy lot! Wow!
A tu nagle moja Mama wyskakuje kilka dni przed naszym ponad 10 godzinnym lotem ze swoim świetnym pomysłem, a ja od razu żałuję, że sama na to nie wpadłam i nie opisałam tego w naszej książce PODRÓŻE Z DZIEĆMI. WSZYSTKO, CO WARTO WIEDZIEĆ – książkę lub ebooka znajdziecie TU. Oczywiście pisałam w niej o tym, co zabrać, co gdzie spakować, na co uważać, jak podejść do pierwszego lotu z maluchem, a jak do długiego lotu ze zbuntowanym dwulatkiem czy aktywnym przedszkolakiem. Pisałam o przekąskach, zabawkach, o tym, że warto mieć coś niedużego, angażującego i najlepiej też coś nowego… coś, co na dłużej zatrzyma uwagę dziecka, a wszyscy przecież wiemy, że dzieci czasem nudzą się po 5 minutach i ciągle chcą czegoś nowego.
Ale moja Mama weszła na wyższym poziom kreatywności! Nie dała im jednej zabawki, tylko stworzyła dwa dedykowane zestawy. Jeden dla Maksa – 8 letniego chłopca, drugi dla Jagody – prawie 3 letniej dziewczynki. Wiadomo, że zestawy musiały być dostosowane do wieku, potrzeb, upodobań. Musiały być niespodzianką, więc dzieciaki nie widziały żadnego elementu zestawu wcześniej. Wiedziały natomiast, że coś mają dostać i to powodowało, że nie mogły się doczekać lotu… Maks cały czas powtarzał: “Jagódka, dostaniemy zestawy jak wsiądziemy do samolotu!”, a potem pytali czy mogą je zobaczyć już na lotnisku… Podniecenie rosło! 🙂 Twardo jednak odmawiałam, zestawy wyciągnęłam, gdy grzecznie usiedli na swoich fotelach.
Dostali dość zwykłe rzeczy, ale okazało się, że w dedykowanym zestawie kredki, zeszyt, książeczki zyskują nową moc. Zwłaszcza w przypadku Jagody. Baaaaardzo dużo czasu podczas lotu spędziła naklejając naklejki, układając karty, “rysując”. Maks szybciej przerzucił się z zestawu na filmy, ale u niego to klasyk – uwielbia oglądać bajki na długich lotach. Rzeczy z zestawu jednak towarzyszą mu w dalszej podróży.




Jak przygotować taki zestaw?
To już Wy wiecie najlepiej 🙂 Wiecie, co Wasze dziecko lubi, na jakim jest etapie, co go w danym momencie życia fascynuje.
Na pewno warto pamiętać o kilku rzeczach:
1) TECZKA CZYNI CUDA – taki zapakowany, dedykowany zestaw sprawdza się zdecydowanie lepiej niż te same zabawki w torebce u mamy. Tutaj jest dodatkowy element niespodzianki i radość z rozpakowywania prezentu! Dodatkowo teczka zapewnia porządek, łatwiej rzeczy upilnować, zawsze można je schować.
2) DLA RODZEŃSTWA ROBIMY PODOBNE ZESTAWY – no chyba, że jedno ma 15 lat, a drugie 3 😉 Jeśli jedno ma 3, a drugie 8 lat, zdecydowanie ma być SPRAWIEDLIWIE. Tak właśnie zrobiła moja Mama. Zestawy są różne, ale jednak to są dość podobne rzeczy – najważniejsza różnica to gazetka LEGO i małe LEGO dla Maksa i KICIA KOCIA dla Jagody.
3) ZESTAWY POWINNY BYĆ RÓŻNORODNE I ANGAŻUJĄCE – rysowanie, naklejanie, szukanie, układanie – to zawsze zajmuje! Pamiętajcie, że zabawki muszą być CICHE! Nie mogą przeszkadzać innym pasażerom.
4) ZESTAWY NIE MUSZĄ BYĆ / NIE SĄ DROGIE – większość gadżetów do stworzenia zestawów moja Mama kupiła po prostu w Auchan. Chyba tylko gazetka LEGO i KICIA KOCIA zostały zakupione gdzieś indziej – Empik / kiosk / księgarnia. Przygotowanie takiego zestawu samolotowego nie zajmuje wcale dużo czasu. Wystarczy zajrzeć do odpowiedniego sklepu.
5) Do zestawu można dorzucić MAŁE PRZEKĄSKI – np. lizaki na start, ulubione żelki, wafelka, herbatniki.
Jedno jest pewne – zestaw w samolocie ROBI ROBOTĘ! Aż się dziwię, że sama na to nie wpadłam!!!:) Wam polecam bardzo!






12 Comments
Martyna
Dobry patent, sama.stosuję. ja swojej córeczce przygotowałam taki zestaw w malutkiej walizce, którą można było dodatkowo wyklejac nowymi naklejkami ? poza tym można dodać do zestawu jakąś mini przekąskę, np. Suszone daktyle, lub żurawinę. Wg uznania ? fajną zabawę na długo dają też małe kolorowe taśmy klejące. U nas mega się sprawdziło ?
Pozdrawiam, Martyna z breakplan.pl
Natalia
O! Kolorowe taśmy klejące- nie znam! jakieś z obrazkami? Tak jak takie świąteczne?
Agata
Też chętnie dowiem się co to za taśmy klejące 🙂 Wszystko co się klei jest u Nas teraz na topie 😀
Kamila
Świetny pomysł. Zawsze szykowalam książeczki, gry ale nigdy tak kreatywnie nie podeszłam do tematu. Koniecznie wykorzystam ? dzieki
Natalia
ja też zawsze coś miałam 🙂 ale ubranie tego w zestaw- prezent robi robotę 🙂
Agata Libera
Wpadlam na dokladnie ten pomysl kiedy zaczelismy jezdzic na kempingi. Zawsze mam przy sobie podobne zestawy, bo wiadomo jak ciezko jest w czasie deszczu utrzymac dwojke aktywnych dzieciakow w przyczepie kempingowej, bez uszczerbku dla owej przyczepy oraz psychiki rodzicow. 😉 Mam ulatwione zadanie, bo dzieci mam zblizone wiekiem – corka ma 8 lat, a syn 6.5. Zawsze wybieram wiec praktycznie te same rzeczy, tylko czasem jedne bardziej dziewczece, a drugie chlopiece. 😉 Raz tylko byl zgrzyt bo corka dostala pastelowe kredki z brokatem i okazalo sie, ze syn tez chcial. 😉
Jest tylko maly haczyk. Jesli pogoda jest piekna, zdecydowanie wole, zeby dzieciaki spedzaly czas na swiezym powietrzu. Oni jednak juz wiedza ze mam podobne zestawy na “czarna godzine” i czesto zaraz po dojezdzie na miejsce dopytuja i jecza “Mama, a co dla nas masz?”, “Mama, a mozemy juz teraz?”, “A moge tylko zobaczyc?”, itd. 😀
Natalia
całkiem ich rozumiem 🙂 to zabawne, jak rodzeństwo chce mieć to samo 🙂 u nas też takie sytuacje są 🙂 Maks, przecież to dla młodszych dzieci.. Ale ja też chcę mieć!!!:)
wera
Jest wiele anglojęzycznych filmikow na Youtubie z hasłem “busy bags” – można się zainspirować.
Natalia
Świetnie! im więcej dobrych inspiracji, tym lepiej 🙂
Martyna
Natalia – to są takie taśmy klejące w różne wzroki, czasem pojawiały się w rossmanie, są tez w sklepach papierniczych. Najelpesze sątakie papierowe, bo dziecko samo może je odrywać, bez używania nożyczek 🙂
Natalia
Super, muszę to wypatrzeć gdzieś!!:)