Spis treści
Długo się zbierałam do tego posta. Chyba zawsze tak mam jak nie napiszę na bieżąco. Codzienne obowiązki, nowe podróże, nowe wrażenia przykrywają to, o czym planowałam napisać już, zaraz, koniecznie. Tak było z Japonią. Nie bieżąco donosiliśmy sporo, pisałam po nocach, wysyłając Wam depesze z Tokio czy Nikko. Nasze japońskie TOP zawsze było w planie, ale ciągle brakowało czasu. Ale teraz uznałam – koniec, musi być. Przecież jesień to kolejny cudny czas na Japonię, przecież bilety na kwiecień można kupować już niedługo, jak zobaczysz, że tyle tam cudów, że jechać trzeba.
Wiecie już pewnie, że marzyliśmy o Japonii od dawna. Ale powiem szczerze, gdy zbliżał się kwietniowy wyjazd wcale nie skakaliśmy z radości. Nie ten termin, czasu nie ma, bilety kupione na ostatnią chwilę, ze względów zawodowych wyjazd kompletnie nie pasował. Ale tym razem mieliśmy kompanów i oni byli zdecydowani. Chwała im za to, bo Japonia zachwyciła po całości i chcemy wracać jak najszybciej!
Łapcie listę miejsc, które koniecznie zobaczyć trzeba i które sprawią, że zaczniecie rozmyślać o podróży do Japonii:
1) TOKIO

Tokio. Tłumy, wysokie budynki, zatłoczone ulice, bary sushi. Tokio Billa Murraya i Scarlett Johansson z Między słowami. Nie wierzę, gdy komuś się nie podoba. Tętniące życiem, a zarazem bardzo różnorodne. Czasem wieżowce, kolorowe neony, szaleńcze tłumy na pasach dla pieszych, zgiełk, pośpiech. Czasem parki, przykryte kwitnącymi wiśniami takie jak choćby park Ueno, w którym w czasach Hanami zbierają się tłumy miejscowych i świętują. Bajeczne świątynie – inne niż te, które już znaliśmy z Azji Południowo Wschodniej. Zapach pod imponującą Senso-ji. Bary sushi, w których robisz sobie przerwę od zwiedzania.
Kolejki po ramen – jej, jak my tęsknimy za tym jedzeniem! Opływająca bogactwem dzielnica Ginza, która słynie z nietypowych elewacji tamtejszych centrów handlowych czy siedzib firm, które swego czasu prześcigały się w pomysłach na nietypową i przyciągającą wzrok elewację. Neony Shinjuku i ta maleńka uliczka z barami z yakitori, tłumy Shibuyi, kolory, dźwięki, klimat.





I obowiązkowo targ rybny Tsukiji. Nie dotarliśmy nigdy na aukcję tuńczyka, nie dotarliśmy na targ o 4 czy 5 rano. To te kompromisy, na które się decydujesz podczas podróży z dzieckiem. Ale co tam – wiecie, jak idealnie smakuje sushi na śniadanie z ultra świeżych ryb? Najlepiej! 🙂



Tokio zdecydowanie zasługuje na osobny wpis – pisać? 🙂
2) NIKKO

Do Nikko można wyskoczyć z Tokio, chociaż wcale nie jest to takie proste, bo jak na Japonię jedzie się dość długa. Nikko to niewielka miejscowość, położona w górach z absolutnie magicznym świątynnym kompleksem. Było mokro, szaro i mgliście, ale wrażenia niesamowite! Największe wrażenie robi kompleks sintoistycznych chramów Tosho-gu – mauzoleum poświęcone ostatniemu z 3 wielkich “zjednoczycieli” Japonii. Świątynie są bardzo bogato zdobione, miejscami wręcz kapią złotem. Brama Yomei-mon zachwyca!
Możecie być pewni, że nawet podczas słabej pogody, w Nikko spotkacie tłumy! Podobno jesienią okolica wygląda cudownie! Więcej o Nikko pisałam TU.




3) NARA

Nara słynie przede wszystkim z przechadzających się w wielu miejscach… danieli. Czy też “jelonków”, bo nimi zachwycają się dzieci. Oczywiście najwięcej ich w okolicach świątyń, których również tu nie brakuje i które figurują na liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Samo miasto (liczące ponad 360 tys. mieszkańców) jest dość zwykłe, ale właśnie rozsiane w różnych miejscach świątynie i podchodzące do Ciebie wiecznie głodne daniele robią największe wrażenie. Koniecznie kupcie im jakieś przysmaki! 🙂 Dla dzieciaków karmienie to dodatkowa atrakcja!
Nara to miejsce ważne również z historycznego punktu widzenia – pierwsza stolica Japonii i siedziba dworu cesarskiego w VIII wieku, potem ważny ośrodek klasztorny, ale już bez znaczenia politycznego.




My właśnie w Narze przeżyliśmy też jeden z naszych największych kulinarnych zachwytów. W Japonii i w życiu. W niepozornej z wyglądu, wręcz odstraszającej dla niektórych Maguro Koya, zjedliśmy najlepszego tuńczyka EVER. Myślę, że przebić go będzie go baaaardzo trudno. Myślę, że poza Japonią nigdy to nie nastąpi. I ten klimat… małe stoliki, starszy pan w golfie i okularach, który wykrawa dla Ciebie idealne plastry mięsistego, surowego tuńczyka, jego żona, która przynosi herbatę. Ryż, nori, miso, matcha i wiesz, że odkryłeś kulinarny raj!

4) KIOTO

Dla wielu osób Kioto to największy zachwyt Japonii. My chyba serce zostawiliśmy w przepełnionym zgiełkiem Tokio, ale w Kioto zachwyciły piękne kimona (znacznie częściej niż w innych miastach można tu spotkać kobiety w tradycyjnym japońskim stroju), drewniane domy w dawnej dzielnicy gejsz Gion, uliczki tuż przy rzece, z masą knajpek i papierowych lampionów.
Można powiedzieć, że w Kioto znajdziesz Japonię rodem z “Wyznań Gejszy” (chociaż gejsze wypatrzeć dość ciężko, nam udało się tylko raz:)), a do tego masę pięknych miejsc, które zobaczyć trzeba – Złoty Pawilon, Srebrny Pawilon, niezwykle klimatyczną Ścieżkę Filozofów, wielkie kompleksy świątynne jako Kiyomizu-dera czy Yasaka-jinja i wiele mniejszych, mniej popularnych, ale czasem bardzo klimatycznych świątyń.





Na nas niesamowite wrażenie zrobiła świątynia z 1000 posągów buddy – polecam bardzo – niestety zdjęć nie można w niej robić, ale zajrzyjcie tutaj. Nie ma też wizyty w Kioto bez magicznych bram (torii) sławnej świątyni Fushimi Inari. Na 100% znacie je ze zdjęć czy filmów. Początek jest trudny, bo tłum zwykle jest tak ogromny, że zamiast podziwiać miejsce i cieszyć się widokami, skupiasz się jak nie rozdeptać innych i nie zostać rozdeptanym. Ale im dalej idziesz, tym bardziej tłum się rozrzedza i wtedy jest rzeczywiście pięknie i warto!


PS. Jak będziecie w Kioto, koniecznie zajrzyjcie na sushi do Chojiro, niedaleko rzeki, tuż przy tzw. Pontocho Area. Nie bójcie się kolejki. Warto chwilę postać, bo potem jest przepysznie!
5) KOBE

Powiem Wam szczerze. Do Kobe nie pojechaliśmy zwiedzać. Pojechaliśmy specjalnie, by zjeść słynną polędwicę wagyu. Żeby nie było: to nie był tylko nasz pomysł, cała nasza grupka chciała jechać na mięso do Kobe. Czy było warto? Na tyle, że to pukt obowiązkowy i Waszej listy. Koniecznie znajdźcie miejsce, gdzie przy Was na stole smażą steki z wołowiny z Kobe i nie żałujcie na nie pieniędzy. I tak będą kilka razy tańsze niż podobnej klasy mięso w Polsce, a zobaczycie, że zjecie wołowinę o teksturze, o której nawet nie marzyliście.


6) HIMEJI

Najpierw zachwyciło nas Nikko, potem Nara, ale to chyba Himeji ląduje na liście najbardziej bajkowych widoków Japonii. Do Himeji wszyscy zmierzają w jednym celu – by zobaczyć słynny zamek zwany Białą Czaplą lub Zamkiem Ślepowrona – Himeji-jo. To największa atrakcja raczej przemysłowego miasta, w którym nawet nie nocowaliśmy, tylko wyskoczyliśmy na kilka godziny zobaczyć Białą Czaplę. Co ciekawe, Himeji zostało mocno zniszczone w wyniku bombardowań podczas II wojny światowej, ale średniowieczna warownia pozostała nienaruszona i można ją podziwiać w pierwotnej postaci – zbudowaną w XVI wieku, przebudowaną 100 lat później.
Podjechaliśmy na stację, wepchaliśmy wielkie walizy do szafek w przechowalni bagażu i ruszyliśmy szeroką arterią w stronę zamku. Jakieś 15 minut spaceru i jesteśmy. Nietrudno go znaleźć – tam zmierzają wszyscy. Podczas hanami (święta kwitnącej wiśni) zamek zachwyca i wygląda zjawiskowo na tle różowych płatków. Wokół spory teren i duuuużo chodzenia. Jeśli jesteście z maluchem, weźcie i wózek i nosidło, bo wózków nie można ze sobą zabierać, a w samym zamku schodów jest duuuużo. Uprzedzę Was jednak – zamek robi zdecydowanie większe wrażenie z zewnątrz niż w środku, bo tam poza milionem drewnianych schodów wiele nie ma 😉



Wracając na stację kolejową, nim ruszycie dalej, koniecznie zajrzyjcie na sushi, które podjeżdża do stolika “shinkansenem”. Atrakcja dla dzieciaków gwarantowana!
7) HIROSHIMA

Hiroshima nie ma niesamowitych widoków, bajkowych świątyń czy uzależniającego gwaru Tokio, nie ma kolorowych ulic przepełnionych kobietami w kimono jak Kioto, ale po prostu nie wypada tu nie zajrzeć. To tutaj 6 sierpnia 1945 roku nastąpił wielki wybuch po zrzuceniu bomby atomowej, która spowodowała śmierć około 200 tys. osób. W Hiroshimie, nawet teraz, po ponad 70 latach, w wielu miejscach zobaczycie pamiątki tamtych wydarzeń.
Punkt obowiązkowy to Genbaku Domu (Atomic Dome). Słynny budynek, który pojawia się we wszystkich relacjach o Hiroshimie był kiedyś siedzibą Organizacji Promocji Rozwoju Przemysłu. Bomba wybuchła kilkaset metrów dalej, ale jego szkielet pozostał nienaruszony. Przez lata dyskutowano czy pozostałości zburzyć, by nie budziły strasznych wspomnień – finalnie jednak postanowiono je zostawić.
Trzeba zajrzeć też do Parku Pamięci i Pokoju (Pace Memorial Park). To tam znajduje się Muzeum Pamięci i Pokoju, Pawilon Pamięci i tu płonie Ogień Pokoju. Na nas największe wrażenie zrobił chyba pomnik ku czci dzieci, które zginęły w wyniku ataku. Można powiedzieć, że ich symbolem była Sadako Saski – 12 letnia dziewczynka, która zmarła na białaczkę wywołaną przez promieniowanie. Wierzyła, że jeśli zrobi z papieru 1000 żurawi, będących w Japonii symbolem szczęścia i długowieczności, wyzdrowieje. Zrobiła ich znacznie więcej, ale niestety to nie pomogło. Dziś dzieci przynoszą do parku kolorowe, papierowe żurawie.



Wrażenie robi również czarny Zamek Hiroshima. Zamek jak duża część miasta padł ofiarą bomby atomowej, ale w latach 50. został odbudowany. Hiroshima Kulinarnie? Spróbujcie tutejszych ostryg i lokalnej wersji omletów okonomiyaki.

8) MIYAJIMA

Niedaleko Genbaku Domu w Hiroshimie znajdziecie przystań, z której odpływają statki na Miyajjimę. Nie można jej pominąć – to właśnie Miyajima, oficjalnie zwana Świętą Wyspą zachwyca w tej okolicy najbardziej. Być może widzieliście gdzieś zdjęcia pomarańczowej torii (świątynnej bramy) wyrastającej z wody – to właśnie główny punkt zwiedzania Miyajimy, pomimo, że świątyń tu nie brakuje – na małej powierzchni jest tu ich aż 32!
Brama powstała w 1874 roku i obecnie przyciąga tłumy turystów. Sama Miyajima ma dość spokojny klimat, tu też spotkamy przechadzające się po okolicy jelonki oraz sporo ulicznych przysmaków – na straganach kupicie yakitori, ostrygi oraz obowiązkowo typowe w tej okolicy momiji-manju – ciasteczka w kształcie listków klonu. Można je zjeść z nadzieniem z czerwonej fasoli, z czekoladą, z matchą czy z budyniem.



9) ARASHIYAMA

Arashiyama to okolice Kioto i jedyny punkt na naszej liście, które w pełni nie zrealizowaliśmy z uwagi na pogodę. Gdy ruszaliśmy pociągiem z Kioto wiedzieliśmy, że będzie padać, ale liczyliśmy na litość, zwłaszcza, że był to nasz ostatni dzień w Kioto. Niestety. Padało tak mocno, że biegiem zobaczyliśmy most Togetsukyo Bridge, nerwowo przeszliśmy przez robiący mega wrażenie bambusowy lasek, zjedliśmy udon susząc nieco przemoczone ubrania i w obawie o zdrowie dzieciaków (żeby się nie przeziębiły) uciekliśmy taksówką do Kioto. Musicie za nas odwiedzić tutejsze świątynie – sporo informacji znajdziecie TU.


Japonia zachwyciła nas, oczarowała i sprawiła, że na pewno będziemy chcieli tam wrócić. Cudowne miejsca, niepowtarzalny klimat, zupełnie inny niż w pozostałych krajach Azji, w których byliśmy i niesamowite jedzenie, za którym nieustannie tęsknimy. Ale to już inna historia … 🙂 Na japońską ucztę zajrzyjcie TU. Smacznego!




19 Comments
Tomo
A Osaka to co ? Blog podróżniczo-KULINARNY więc gdzie Osaka ja się pytam ?? ;-D
Natalia
Masz rację – błąd! 🙂 Nie starczyło nam już czasu na Osakę – znajomi, z którymi byliśmy nie chcieli – mieliśmy zajrzeć potem, ale Tokio uzależniło 🙂 Ale nic straconego – zdecydowanie wracamy do Japonii 🙂 Co konkretnie polecasz? 🙂
Tomo
Tak Osaka to kulinarna stolica Japonii więc chociażby z tego względu (jakże ważnego ! ;-D )trzeba ją odwiedzić! Ja jestem europoholikiem i do reszty mnie nie ciągnie ale jest wyjątek właśnie Nihon który mnie fascynuje od jakiegoś czasu a w którym nie byłem aczkolwiek mam nadzieję zobaczyć go na własne oczy więc polecać nie mogę z autopsji ale oprócz tych miejsc w których byliście to tak zasadniczo w każdej prefekturze jest spooooro do zobaczenia np.Miyazaki,Hakone,Ishigaki,Okinawa,Kamakura,Kagoshima czy prefektura Fukui
ps. W Tokio oprócz wielu niewątpliwie atrakcyjnych miejsc w których zapewne byliście warte zobczenia jest z pewnością muzeum Nikon-a (dla zainteresowanych!).
Maciej
Kilka słów o Japonii z mojej strony 🙂
http://gdziesdaleko.pl/category/nippon-na-krancach-azji/
Aga
Jeśli spodobało Wam się Himeji – to koniecznie jeszcze Matsumoto, Czarny Zamek. Na tle Alp Japońskich – bajeczny.
My też podróżowaliśmy z dwójką po Japonii – nasz dziennik podróżny dla ru dodatkowych miejsc i fotek: kawki4.travellerspoint.com. Nas kuchnia niestety nie do końca porwała (oprócz sushi ;D)ale japońskie ogrody…genialne.
Natalia
Dzięki, będzie na następny raz 🙂 u nas sushi, onigiri, ramen, udon, tempura – biorę wszystko! 🙂 i nie mogę się doczekać powrotu 🙂
Jacek
Ramen – to jest coś co mnie zachwyciło. Jadłem wszędzie i każdym mieście jakim byłem. Za każdym razem delikatnie inny ale zawsze przepyszny. Najlepsze Japońskie danie jakie jadłem. A stołowałem się codziennie w przynajmniej 2 – 3 knajpkach. Wspaniała kuchnia.
Natalia
Oj tak, dla samej kuchni warto wrócić!!!! 🙂 mieszkasz w Warszawie? Jak tak, zajrzyj do Yatta Ramen – nam najbardziej przypomina Japonię i smakiem, i klimatem 🙂
Jacek
Nie mieszkam ale niedługo będę i na pewno sprawdzę. Dzięki!
abradab121
super! kolejny słoiczek!
abradab121
najwazniejsze pytanie czy podroz i odwiedzenie tych miejsc plus lasu samobójców Aokigaharai być może któreś z dwojga – Okinawa i krótki wypoczynek lub tour Fukushimie ala toiur po Czarnobylu.
Czyli 14 dni jkaie to będą koszta? 10 tys zł ? Japonia tania nie jest jak i samo podrożowanie po niej.
Natalia
Hey 🙂 myślę, że wiele jest czynników, więc ciężko tak jednoznacznie to określić. Czy to koszty dla jednej osoby? Jak planujesz jeść/ gdzie mieszkać? Z naszego doświadczenia wynika, że Japonia wcale nie jest tak droga jak mówią – można zjeść ramen czy udon za nasze 15 zł. Można zjeść sporo sushi za 50 zł na głowę. Hotele są dość drogie, ale sporo osób poleca np. airbnb. Jeśli chodzi o shinkansen to nas bilet kosztował ok. 1700 zł na osobę – sporo o cenach pisaliśmy tu – https://www.tasteaway.pl/2017/04/22/ile-kosztuje-japonia/ – może się przyda 🙂
Patryk Zieliński
Super zestawienie, dzięki bardzo za inspirację 🙂
Pozdrawiam, Patryk z https://wieczniewolni.pl/
Frusia
Hej ❤️Właśnie planujemy urlop koniec września w Japonii z tez dwójka dzieci. Czy możesz polecić jakieś konkretne hotele lub noclegi ? W Kioto i Tokio?
Pozdrawiam Frusia
Natalia
hey 🙂 postaram się wygrzebać namiar na hotel w Tokio 🙂 W kioto nie mieliśmy jakiegoś szczególnie godnego polecenia niestety :/
Iza
Ach Japonia… Byliśmy tam jesienią 2018 r. z dwójką dzieci i wciąż wspominamy tę fantastyczną podróż
U nas z wyceczki do Kioto akurat najbardziej wypaliła właśnie Arashiyama. Z rana było trochę zimno, ale już w ciągu dnia pogoda fantastyczna i udało nam się pospacerować po bambusowym lesie, wejść na górę do parku małp i przejść się mostem Togetsukyo. Jest tam jeszcze bardzo fajna kolejka Sagano Scenic Railway – przejazd z punktu początkowego do końcowego trwa ok 25 min, a widoki są podobno piękne. Niestety my akurat byliśmy tam w długi weekend i po południu zabrakło już biletów na kolejkę.
Jeśli chodzi o nocleg w Kioto to bardzo, bardzo polecam to mieszkanko: https://www.airbnb.com/rooms/27617290?source_impression_id=p3_1567675463_2N%2FntAdlQUBoWOtt
Właścicielka przemiła, pokój spory i czyściutki, piechotą do dworca, po drodze konbini, więc można kupić sobie jakieś przekąski na podróż pociągiem. Kilka minut spacerkiem do bardzo fajnej restauracji.
Oprócz takich “must see” jak Tokio, Kioto, Hiroshima polecam również przelot na Okinawę. My polecieliśmy tam na kilka dni i było super. Najlepiej udać się bardziej na północ Okinawy, gdyż w okolicach Naha (lotnisko) nie ma spektakularnych plaż. My jechaliśmy ok 3h z lotniska autobusem do okolic Ocean Expo Park. Spaliśmy w hotelu dosłownie kilka minut piechotą od tego parku, również blisko plaży Emerald – podobno jednej z piękniejszych na Okinawie. Park jest ogromny, można dużo spcerować w pięknych okolicznościach przyrody, jest tam też oceanarium z ogromnym zbiornikiem, w którym pływająrekiny wielorybie. Prócz tego mały skansen, muzeum, Tropical Dream Center – ogóród botaniczny, basen z żółwiami morskimi, delfinarium, plac zabaw, restauracje. Super relax z dziećmi, jeśli chcecie odpocząć kilka dni od ciągłego przemieszczania się i zwiedzania.
Uwielbiam Japonię!
Natalia
Dzięki Iza!!! 🙂 Mam nadzieję, że i my dotrzemy następnym razem na Okinawę! 🙂
wysrodkowani.pl | Gośka
Nas też Japonia zachwyciła tak bardzo, że koniecznie chcemy wrócić. Dlatego dzięki za rekomendację, jeśli chodzi o Nikko. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym miejscu, a wygląda super.
Chyba jedyne miejsce, które mi się nie podobało, to ten las bambusowy w Kyoto, ale może to dlatego, że byłam w ładniejszych i bardziej naturalnych 🙂 pozdrawiam 🙂
Natalia
Hey Gośka! 🙂 Oj my też marzymy o powrocie! W 2019 byliśmy 1,5 miesiąca w Japonii i było mega! Polecam Wam bardzo Hokkaido – jest niesamowite!! 🙂 Podrzucam i polecam 🙂 https://www.tasteaway.pl/japonia-25-powodow-by-wybrac-sie-na-hokkaido/ 🙂