Patrzysz czasem na te zdjęcia tu, na blogu, na Facebooku, na te podróże egzotyczne, na miejsca magiczne, na ten foodporn z całego świata albo pornfood w Warszawie, na te ciasteczka i torty niczym małe dzieła sztuki i po cichu zastanawiasz się: Cholera, takim to dobrze! Czym oni się zajmują, że mają czas i pieniądze, by tak ciągle podróżować, by spać w takich pięknych miejscach i jeść nieustannie w restauracjach??? I jeszcze cukiernię otworzyli! Niesamowite te ich ciastka! Wow, ale im dobrze idzie!
Wiem, że możesz tak pomyśleć. Możesz, bo nie opowiadamy Ci wszystkiego. Tak, kochamy nasze życie i nie zamienilibyśmy się z nikim innym. Możemy realizować swoje pasje, możemy podróżować, mamy cudne dzieci, mamy swoje firmy. Ale ostatni rok przeczołgał nas jak mało który. Zrzucił na głowę milion problemów. Podkopał wiarę w ludzi. W pakiecie dał mnóstwo mniejszych i większych zawodów, stres, złość, bezradność. Nerwy i kłótnie między nami, pomimo, że przecież byliśmy po tej samej stronie. Pokazał, jak bardzo można się pomylić, jeśli chodzi o ludzi. Pokazał, że nieporozumienia mogą zniszczyć wszystko, że Twoja pracowitość i pomysł nic nie da, jeśli non stop będzie napotykać na mur. Przyniósł nam komorników, długi, niemal niekończące się problemy, bycie oszukiwanym przez własnego wspólnika i wszystko, co złe. Nie było różowo, nie było pięknie. BYŁO ŹLE.
Dokładnie rok temu, 11.11.2015, DESEO Patisserie & Chocolaterie powitało pierwszych gości. Dzień pełen wrażeń. Lady pełne pięknych ciastek i kolorowych pralin. Mnóstwo gości. Radość, satysfakacja, uśmiech, zachwyt. Kilka dni później – lokal na Nowym Świecie. Marzenia, plany, pomysły. Niesamowite tygodnie, podczas których zamówienia spływały jak szalone. Trochę zawodów, trochę przykrości, bo zawsze liczysz na większe wsparcie przyjaciół i znajomych, bo liczysz, że jeśli ktoś pisze bloga, pisze o jedzeniu, jest dziennikarzem i spotykasz się z nim na kolacyjkach i wyjazdach to chociaż zajrzy, chociaż szepnie dobre słówko swoim czytelnikom, a nic takiego się nie dzieje. Trochę nie rozumiesz, bo Ty wspierasz każdy mały biznes, wynikający z pasji, ale co tam! Jest dobrze, idziemy na przód. Łukasz angażuje się na 150%, ja trochę pomagam – w końcu to nie moje, ja tu „tylko sprzątam”, ale gdy trzeba, robię wszystko, by pomóc. Ma być przecież tak pięknie. Niestety… wspólnego entuzjazmu i sił do pracy starcza na 2-3 miesiące. Gdy droga staje się wyboista, zamiast zakasania rękawów, zmian, pracy, pojawiają się nieporozumienia, oszustwa, komornicy, kłótnie, przepychanki, nie przychodzenie do pracy. Nie będę Wam tego opisywać, ale historia DESEO to materiał na kryminał albo co najmniej mini serial. A marzenie??? Z dnia na dzień staje się ciężarem, problemem, złem koniecznym. Wymarzone miejsce staje się przekleństwem. Już wcale nie chcę tam bywać, chcę, by oddało nam nasze wcześniejsze życie. W kwietniu wydaje się, że idziemy w dobrym kierunku – Łukasz wychodzi na prostą, pozbywa się stwarzającego problemy wspólnika, ma być lepiej. Ale wtedy bum – zostawia go na lodzie również drugi wspólnik …co to niby razem, od lat, ramię w ramię. Nie daje rady. Problemy go przerastają…
Jest maj 2016 roku. Od otwarcia DESEO mija pół roku…. i co??? Czy jest jeszcze ktoś, kto w ten biznes wierzy??? Bez pastry chefa, który okazał się totalnie nieodpowiednią osobą? Bez zespołu? Bez zespołu sprzedażowego?? Z długami?? Z podupadającym PRem, bo przecież jak spędzasz czas na przepychankach i kłótniach to nie masz czasu ani tworzyć oferty, ani jej promować w social mediach… Z JEDNYM właścicielem, który również ma dość i nerwy ma w rozsypce?? Z jednym cukiernikiem, który chyba też nie wierzy, że to ma sens, ale dziwnym trafem jeszcze nas nie zostawia? Bez pomocy, bez wsparcia. W tonącym okręcie…
To jest ten moment, w którym podejmujesz decyzję: TAK lub NIE. W którym albo się poddajesz, odpuszczasz, mówisz: „nie wyszło!” albo idziesz naprzód, walczysz, zaciskasz zęby i robisz wszystko. I wiesz, że wybierasz między harówką bez wytchnienia, a spokojnym, szczęśliwym życiem, które miałeś przed tą szaloną decyzją, by mieć cukiernię. Musisz podjąć decyzję. Przecież ja już wiem, że jestem w ciąży. Miałam odpocząć. Miałam cieszyć się rosnącym brzuchem, chodzić na spacery i na fitness. Miałam zdrowiej jeść i czytać książki. Przecież mamy inne firmy – 2 firmy i bloga. Idzie nam dobrze, mamy z czego żyć, możemy wrócić do naszych podróży, do większej ilości wolnego czasu. Ale wiecie co? Nie można się poddawać, póki tak naprawdę nawet nie zacząłeś. Póki nie walczyłeś. Póki nie zrobiłeś wszystkiego, co w Twojej mocy. Nie można po pół roku uznać, czy pomysł się sprawdził czy nie. Albo po 2-3 miesiącach, bo tyle trwała realna praca nad rozwojem. Wielkie rzeczy nie powstają bez ciężkiej pracy.
Dlatego nie odpuszczasz. Walczysz. Pracujesz najwięcej w życiu, a nie zarabiasz nic, tylko dokładasz. Pożyczasz. Nie odpoczywasz. Robisz rzeczy, o których wcześniej nie miałeś pojęcia. Uczysz się od nowa. Przekonujesz ludzi do swojego szaleństwa. Wierzysz. Wierzysz każdego dnia i na przekór wszystkim. Robisz swoje. Cały czas przyjmujesz ciosy – wzywane przez złośliwych kontrole, zwalniających się pracowników, negatywne opinie pisane przez znajomych zwolnionych pracowników (real story!), psujące się urządzenia w sobotni poranek, brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony środowiska, na które liczyłeś… Znosisz to i idziesz na przód. A gdy słyszysz w głowie głos mówiący, że nie dasz rady, mówisz: łże skurwysyn.

Wiele osób mówiło: po co Wam to??? Sami się nad tym zastanawialiśmy. Ale wierzyliśmy. Na szczęście w to, co wierzyliśmy my, uwierzyły jeszcze dwie osoby, którym należą się oficjalne podziękowania 🙂 Marcin Woźniak z funduszu inwestycyjnego KnowledgeHub, który częściowo pomógł nam stanąć na finansowe nogi i spłacić największe długi oraz Artur Jajecznik, wtedy cukiernik, dziś nasz pastry chef. Już po pierwszych tygodniach okazało się, że rozdmuchana sława poprzednika, “wielkiego” cukiernika, oznacza znacznie mniej niż prawdziwa, ciężka praca, talent, chęć i upór, by ciągle robić wszystko lepiej. Wszystkie cuda, które jecie w DESEO od maja, nowe ciastka, torty, torciki weekendowe, praliny to przede wszystkim jego dzieło. Z czasem dołączyła Ola Klimczewska, ale nie wiem, co by było, gdyby Artur nie został z nami wtedy, w tym najtrudniejszym momencie, gdy wszystko się sypało.
A teraz? DESEO, po trwającej miesiącami burzy, wreszcie ujrzało słońce. Światełko w tunelu. Promyk nadziei. Nadal jest ciężko, nadal są dni, kiedy chcesz to rzucić w diabły i zastanawiasz się, po co Ci to było. Bo gdy w ciągu 2 dni psuje się wyparzarka (cholera, do wczoraj nie znałam tego słowa!!!), ekspres do kawy (wytłumacz ludziom w niedzielę w cukierni, że nie ma kawy!!!), brakuje rąk do pracy (bo kto w Polsce zna się na nowoczesnym cukiernictwie???), zamówienia przychodzą jedno po drugim aż musisz odmówić realizacji fajnego, słodkiego projektu, a firma wywożąca śmieci spóźnia się z przyjazdem i nie wiesz dlaczego i już widzisz, jak sama wywozisz te wielkie worki swoim samochodem, to cholera wspominasz ten macierzyński w korpo i mówisz: po jaką cholerę???
Ale dzień później znów jest 11 listopada i wiesz, że najgorsze masz za sobą, że to był przełomowy rok, pełen rozczarowań, ale i zdobywania wiedzy na przyszłość. Że wyparzarka została naprawiona i ekspres też, że zatrudniamy kolejną osobę, że znów ktoś zachwycił się tortem, że znów przyszło duże zamówienie, a na staż spływają CV z Paryża i z Holandii, że sprzedajemy coraz więcej ciastek i tortów, że praliny są coraz piękniejsze, a każda opinia: było pysznie albo jaki cudny tort raduje nasze serca! A takich opinii jest coraz więcej. Wtedy czujesz, że idziesz w dobrym kierunku… i walczysz.
Pamiętaj – nic nie przychodzi łatwo. Nie ma wielkich sukcesów bez ciężkiej pracy, bez zarwanych nocy, bez nerwów, stresu, bez ciągłego rozciągania własnych granic. Nie ma sukcesów, jeśli nie wierzysz w to, co robisz, nawet gdyby wszyscy zwątpili. A gdy patrzysz na innych, i wydaje Ci się, że wszystko im się udaje, że wszystko jest dla nich jak bułka z masłem, to prawdopodobnie tylko Twoje złudzenie, bo nie widzisz tych godzin nieprzespanych, tych nerwów, tej pracy, tego zaciskania zębów. Gdy zatem następnym razem, będziesz chciał odpuścić, rzucić coś w cholerę, bo Ci nie idzie, bo jest zbyt ciężko, zbyt trudno. Zastanów się. Przypomnij sobie tę historię. Nie powiem Ci, że po kilku miesiącach będzie zajebiście, a Ty będziesz pił szampana i liczył miliony monet. Ale powiem Ci, że będzie coraz lepiej, a po burzy wyjdzie słońce. Nasze słońce wyszło… teraz będziemy walczyć, by świeciło jak najdłużej. I mam nadzieję, że chociaż trochę nam w tym pomożecie … 🙂
Jeśli jeszcze nie znaliście DESEO, zajrzyjcie na naszego Facebooka (tu zawsze wrzucamy wszystkie nowości, nowe smaki, torciki weekendowe i inne), na stronę DESEO (tu znajdziecie pełną ofertę, wszystkie informacje i ceny), a najlepiej do nas, na Angorską 27, na Saskiej Kępie 🙂














54 Comments
Monika Rząca
Kochani, wysłałam do was szefa, Duńczyka, dwa tygodnie temu 🙂 Był z rodziną w Warszawie i pytał o fajne, nietuzinkowe miejsca. Był zachwycony. Powodzenia i będzie dobrze!!!
Natalia
ooo super, ale się cieszę!!! 🙂 super, że im smakowało 🙂 dzięki 🙂
Tomasz Chomiuk
Cześć Natalia, gratuluję wytrwałości!!!
Zrobić coś czego nie ma na naszym rynku i przebrnąć przez te wszystkie przeciwności to prawdziwy sukces.
Chętnie opowiem Ci swoją (podobną) historię jak będziemy mieli okazję się spotkać 🙂 pozdrawiam. Tomek
Natalia
dziękujemy 🙂 kurczę, widzę, że co i rusz są podobne historie! eh :/ wiem, że z mokotowa kawałek, ale wpadajcie na ciastka jak będziecie w okolicy 🙂
Tomasz Chomiuk
Byliśmy dzisiaj około południa 🙂
Natalia
no wlaśnie potem wypatrzyłam na Facebooku 🙂
Elmira Skarlosz
My też już byliśmy i polecamy 🙂
Monika
Podziwiam naprawdę. Mój partner pracuje jako główny manager restauracji w Warszawie, większość obowiązków jak nie wszystkie są na jego głowie, od umów z dostawcami, z dostawcami energii, wybór menu, nadzór kuchni, obsługi, zamówienia, rozliczenia itd.. szef tylko zgarnia kase, więc wiem i widzę ile to kosztuje nerwów.a byłoby jeszcze więcej gdyby był właścicielem. Kilka razy palił im się wielki grill ,popsute sprzęty, ktoś w nocy rozbił szybę, innym razem restauracje zalało z górnego piętra i spowodowało straty na 40 tysięcy, nie wspominając o złośliwcach wypisujących czasem bezpodstawnie negatywne opinie w internecie. Więc tym bardziej podziwiam , z dwójką dzieci i innymi zajęciami , to brzmi jak jakiś kosmos. Ja niestety mam taki charakter że zawsze wybieram własny spokój. A z takim nastawieniem raczej nie ma szans na sukces 😀 Przykre to co piszesz o wspólnikach , to chyba zawsze najbardziej boli jak zawodzą pewniacy.. No i na koniec: byliśmy w DESEO jakieś półtora tygodnia temu, robi ogromne wrażenie, w cukiernikach nawet przez szybę widać pasję i profesjonalizm, ciastka wyglądają pięknie, smakują jeszcze lepiej. Wzieliśmy 3 ciastka i 2 pralinki, najlepsza ta z pistacjami. Wnętrze również przyjemne i urządzone ze smakiem. Jedyne co, to mógłby być jeszcze większy wybór pralin. W poniedziałek lecimy na 4 dni do Barcelony i wpadniemy też do cukierni z waszego postu. Pozdrawiam, i życzę jeszcze więcej mocy!!!! Monika 🙂
Natalia
Hey Monika 🙂 oj dokładnie, wszystko tak jak u nas, tylko my nie mamy managera, na którego to można zrzucić 😉 więc jest masa nerwów, problemów ze sprzętem, opinie, jakieś małe wpadki, które jak trafią na złą osobę sprawiają, że dostajesz za pracę przez X miesięcy ocenę 3, bo nie masz alkoholu w ofercie 😉 (która cukiernia ma???;)… a co do pralin to ostatnio faktycznie było pusto, ale dziś już pełna lada 🙂 nie mogę tu wrzucić fotki, ale właśnie wczoraj wrzucałam na FCB 🙂 a brak wynikał z tego, że tyle tych zamówień, że nie było kiedy pralin zrobić – wszystkie są robione ręcznie 🙂 udanej Barcelony i koniecznie zwłaszcza La Patisserie Barceloba! 🙂
Monika
oj tak.. widziałam te opinie z 1* na facebooku i jestem bardzo zażenowana.. wydaje mi się że przynajmniej 2 z nich są od osób które przyszły do Was tylko i wyłącznie po to żeby móc napisać że były i że do dupy. Na pewno jeszcze wpadniemy, koniecznie na ptysia bo nie doczytałam przed wizytą że są tylko w weekendy 🙂
Natalia
🙂 niektóre opinie są dziwne.. niektóre pewnie zasłużone w czasach, gdy nie było najlepiej i wiadomo, że to się za Tobą ciągnie 😉 nas najbardziej cieszy, że od kwietnia kiedy zajęliśmy się DESEO pojawiło się multum 5 i tylko jedna 1… i właśnie jakaś taka podejrzana 😉 ptysie i eklery na razie będą tylko weekendowo 🙂 ale zdecydowanie warto na nie zajrzeć 🙂
Aleksandra | makulscy.com
Zawsze polecam Was wszystkim znajomym, którzy wpadają do Wawy. Trzymam kciuki, żeby teraz już było tylko z górki! 🙂 Go Deseo!! :))
Natalia
:))) dzięki, love!:) tego się trzymajmy!:)
Agnieszka Suliga
Gratulacje i nie poddawajcie sie! Super ze sa w Polsce tacy ludzie ktorzy robia cos z pasji i to widac. Normalnie nastepnym razem jak bede w Polsce to specjalnie bede bookowac bilety przez Warszawe zeby tylko do Was zajrzec! 😉 Go Tasteaway!
Natalia
:))) zapraszamy bardzo bardzo!:) mieliśmy szczęście w nieszczęściu zostać z odpowiednią osobą, która nie odpuszcza tak samo jak my!;)
ilona
Cudownie, że nie odpuściliście. Deseo jest zbyt dobre, by zniknęło! Gratuluję, trzymam mocno kciuki i inspiruję się Wami.
Natalia
Dzięki wielkie!!!! 🙂 wpadaj na ciacho jak będziesz w okolicy, my tam bardzo często jesteśmy 🙂 jak nie non stop 😉
Łukasz Przechodzeń
Od początku trzymam za Was kciuki. Co do problemów, to życzę Wam aby było ich jak najmniej, ale chyba nie ma się co oszukiwać, że w tej branży nie będzie ich wcale.
Ale dacie radę, jak ktoś wytrzymał rok, to potem już tylko z górki 🙂
Natalia
oby oby!!! 🙂 dzięki!!! 🙂 i do zobaczenia przy jakiejś następnej fajnej okazji jak 511:)
Arturro
To przykre, że Piotrek dał ciała -znowu.
Ja mam odwrotną sytuację. Moje szefostwo nie robi nic by rozwijać firmę. Nie szukają nowych klientów, facebook leży. Ewentualnie prześlą ofertę jak ktoś zapyta, ale też musi czekać. Masakra.
Trzymajcie się. Cukiernik to wspaniały zawód dla pasjonatów. A nowych cukierni w Warszawie powstaje naprawdę niewiele.
Natalia
oj przykre, przykre… zupełnie nie tak to sobie wyobrażaliśmy rok temu. bardzo wierzyliśmy w to, co razem tworzymy i nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sytuacji… ale jak widać nie ma tego złego – wiem, że Artur pod wieloma względami to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu 🙂 co do P. – napisałeś “znowu”…. i nie jesteś pierwszą osobą, która właśnie takich słów używa w kontekście jego osoby :/
Aina liquiddreams.pl
Cieszę się, że Deseo wychodzi na prostą i dzięki za ten wpis – jest mega motywujący:)
Natalia
🙂 sama będę chyba do niego wracać jak mnie najdzie zwątpienie 🙂 dawaj któregoś dnia na ciastko jak będziesz w okolicy – ja tam teraz często bywam;)
Aina liquiddreams.pl
Bardzo chętnie, musimy się jakoś zgadać;)
Natalia
A Ty w jakiej części Warszawy zwykle stacjonujesz?:)
Aina liquiddreams.pl
Miasteczko Wilanów
Klaudia Sroczyńska
aż chce się krzyknąć “o cholera ile przeszliście” ale podziwiam! trzeba mieć twarde dupsko we własnych biznesach, kto jak nie wy?! trzymam kciuki, ściskam Cię mocno! a jak będę to i zdjęcia i relacje zrobię o!
Natalia
o to to, twarde dupsko – masz rację 🙂
moi-mili.pl
Natalia… Aż mi się łzy w oczach pojawiły. Bloga czytam od dawna, a do Deseo wpadliśmy wczoraj, akurat na Ciebie z dzieciakami. Wyglądałaś tak pięknie mimo późnej pory i dwójki Maluchów. Wszystko mnie zachwyciło, napisałam właśnie post o pysznych i pięknych ciastkach. I tak na lekkości sobie tu zajrzałam i trafiłam akurat na ten wpis… Jesteście dzielnymi ludźmi, którzy nie tylko sięgają po własne marzenia, ale też inspirują innych. Stworzyliście piękne, pyszne, dobre miejsce. Nie martwcie się niczym, odetchnijcie czasem, żeby dobrze rozłożyć siły. Już wychodzicie na prostą, będzie tylko lepiej. Jestem pewna.
Serdeczności poniedziałkowe!
Natalia
Hey 🙂 dzięki 🙂 post super – dziękujemy bardzo!:) cieszę się, że Wam się podobało i smakowało… zwłaszcza, że wpadliście w moment niedzielnego szału 😉
i ja Matka Polka zmywająca i podająca ciastka 😉 co lepsze wcale tego w niedzielę nie planowałam, bo przyjechaliśmy do DESEO prawie jak goście z Dominiką i Tomkiem i ich Tosią:)
Oj tak, za nami średni początek, ale liczę, że już będzie tylko lepiej 🙂 wpadajcie jak Was najdzie ochota na słodkości 🙂
Lore Art
Powiem Wam, że obserwuję Was od samiuśkiego początku. Od roku regularnie śledzę każdą Waszą publikację i recenzję na facebooku. Oczy wychodziły mi z orbit gdy widziałam, że tuż po otwarciu mieliście już tak duże zamówienia (coś dla jakiejś marki samochodów?) i kibicowałam kiedy będzie można płacić u Was kartą, przygryzałam wargę gdy widziałam, że szukacie pracowników (gdyby nie tylko te 300km co nas dzieli!:D) i teraz pisząc to pluję sobie w brodę, że nie byłam choćby bardziej hojna z lika’mi bo jako exblogerka wiem jak bardzo potrafią zmotywować. Jak otworzyliście DESEO powiedziałam mojego chłopakowi: “Patrz! Ludzie, którzy żyją moim marzeniem.” Pracuję w gastronomii i choć minął dopiero niewiele ponad rok wiem jak wiele kłód potrafi nie wiadomo skąd zmaterializować się pod stopami. Później dłuuugo Wam zazdrościłam, skupiałam się na tym jak zjawiskowo wyglądają Wasze lokale i jak apetycznie wyglądają Wasze ciastka (do Warszawy mi niestety ciągle nie po drodze, ale jak już się tam przeprowadzę, to na pewno będę stałym gościem;)). Myślałam o Was jako o ludziach, którym się wszystko udaje. Widziałam Waszą rodzinę, podróże, biznesy i ojj zazdrościłam. I choć jakiś czas temu minęła mi zazdrosna obsesja, to i tak z przyjemnością obserwowałam wszystkie wasze publikacje (czy to tylko ja, czy każde kolejne ciacho wygląda co raz bardziej profesjonalnie i apetycznie?) Pouczająco było zobaczyć drugą stronę medalu, bo choć niby każdy przecież wie, że ona gdzieś tam jest to czasami się o niej zapomina, a nie wolno.
Nie wiecie jak bardzo gratuluje i trzymam kciuki, żałuje, że nie udało mi się Was złapać na SeeBlogers, ale w porze lunchu utknęłam jako wolontariuszka w kuchni gdy zabrakło rąk do pomocy. 🙂 Powodzenia i do zobaczenia!
Lore Art
ps. nie mogę do Was dodawać komentarzy z telefonu- Android, przeglądarka chrome. Tak to bym spróbowała się uzewnętrznić już w piątek 😀
Natalia
Hey 🙂 przepraszam, że dopiero odpisuję, ale zwykle mam tak, że dłuuuugie komentarze zostawiam sobie na koniec, by na spokojnie się wczytać i odpowiedzieć, a ostatnio mam wieczny brak czasu 😉 faktycznie patrząc tylko na Facebooka może się wydawać (mogło ;)), że to wszystko po prostu ot tak, przyszło i jest bosko 🙂 jest na pewno maaaaasa pracy, ale też wielka radość z każdego, nawet małego sukcesu, z tych wszystkich zadowolonych ludzi, którzy chcą zajadać nasze ciastka i którzy do nas wracają 😉 na See już zdradziliśmy część tej historii – chyba też dla niektórych było szokująco 🙂 jak będziecie w Warszawie, to koniecznie zapraszamy 🙂 gdzie w gastronomii pracujesz?:)
Lore Art
Pracowałam w Palarni Kawy w Gdańsku, a od niedawna jako baristka w Głównej Osobowej w Gdynii. 😉 Jak będę w Warszawie to wpadnę na pewno, a póki co będę podziwiać z daleka. 😉 Trzymam kciuki!
Natalia
przechodziliśmy ostatnio obok – 3 weekendy wstecz, idąc do naszej ukochanej Krew i Woda:)
Kasia ZapytajPoloznaPL
Podziwiam. Najważniejsze, że w Was jest to słońce ta wiara! Podobno to w jaki sposób myślimy kształtuje rzeczywistość 🙂 Jak widać marzenia są po to by je wytrwale realizować 🙂
Trzymam kciuki i wybierzemy się z rodzinką do DESEO na słodkości o czym z pewnością poinformuję na IG 😉
Wszystkiego co najlepsze! 🙂
Natalia
Hey Kasia 🙂 masz rację – wierzę mocno, że myślenie wpływa na rzeczywistość 🙂 Daj znać jak będziecie mieć ochotę się u nas zasłodzić 🙂 PS. jak tam Wasza podróż? 🙂
Magda
Zacznę od tego, że … chylę czoło. Jesteście niesamowici w każdym calu. Więc nie ma i nie było innej opcji jak … do przodu a będzie dobrze, bardzo dobrze. Tego Wam życzę, bo to Wam się należy 🙂 Gadacie i działacie, nie tylko gadacie …Na kwiecień dziewczyny mają obiecaną Warszawę więc jeśli tylko przyjmujecie dzieciaki z niespożytą energią to bardzo chętnie wpadniemy. A przyjmujecie? 🙂
Natalia
eee tam, e tam niesamowici 😉 po prostu jak się powiedziało A, to trzeba i B powiedzieć, a nie rezygnować 😉 walczymy zatem! 🙂 oczywiście!:) dzieciaki u nas zawsze na miejscu 🙂 a nawet czasem mają wycieczki do cukierników na pracownię ;))) jak DESEO jest w stanie przeżyć częste wizyty Maksa to inne dzieci też:) koniecznie dawaj znać jak bedziecie się do Wwa wybierać 🙂
Magda
A właśnie, że tak 🙂 Niesamowici! Damy na pewno znać.
Natalia
🙂
Marta
Od dawna czytam i oglądam Waszego bloga, przepadam za tym pięknym foodpornem w tak dobrym, smakowitym stylu. Kiedy szukam lodziarni – sprawdzam u Was (wczoraj – Lodziarnia na ulicy Baśniowej), znajomym pokazywałam zdjęcia żeby się do Was wybrali i opowiedzieli mi jak było, z mamą czytamy o miejscach, w których bywacie, a ja uwielbiam teksty o dzieciakach, ważnych rzeczach, o tym, że to się da, bo bardzo bym tak chciała, wszyscy mówią, że się nie da, a ja wierzę, że się da. I super wiedzieć, że się da, bo zrobiliście to, pod Waszymi postami jest mnóstwo komentarzy ludzi, którzy też to zrobili, wiec ja też mogę! 🙂
Ale jest tak pięknie i kolorowo, że czasami łatwo zapomnieć jak to jest rzeczywiście czasami zwyczajnie ciężko i do dupy. Dziękuję Wam za ten tekst, podziwiam i jak tylko mogę podsyłam… Klientów. 😀 A ja mam akurat bardzo ciężki czas na rozstaju dróg kończąc studia i dobrze znowu sobie przypomnieć, że na wspaniałe rzeczy trzeba się często naprawdę naharować i nastresować. Ale będzie super. Wyjdzie słońce i nam się wszystko uda! 🙂
Powodzenia, siły i uśmiechu. 😉
Natalia
:))) Dzięki Marta 🙂 takie komentarze to zawsze zastrzyk energii nawet w najgorszy dzień 🙂 oj tak – pięknie, kolorowo, ale czasem są problemy i to spore – dlatego też uznaliśmy, że takimi historiami trzeba się dzielić 🙂 że nie przyszło ot tak… nadal z deseo nie zarabiamy – raczej wkładamy pieniądze;) nadal mamy problem z ludźmi, bo właśnie zwolniła nam się cukierniczka;) ale do przodu, cały czas do przodu 🙂 Wpadajcie teraz na lody do nas 🙂 Prawie wszyscy mówią, że udało się super!:)
Trzymam kciuki za Twoje rozstaje dróg 🙂 Ja zawsze lubię mówić, że po burzy zawsze wychodzi słońce:) pozdrowienia 🙂
Ania
Brawo! ?? mocno trzymam kciuki żeby te złe chwile nigdy nie wróciły! Deseo jak mało która cukiernia zasługuje na sukces 🙂
Tekst idealny i motywujący dla mnie – właśnie otworzyłam biznes na Teneryfie i niestety…doświadczenia z ‘pomocą przyjaciół’ mam identyczne 🙁 i pomyśleć tylko jakie wszystko byłoby piękne gdybyśmy wszyscy sobie pomagali i dobrze życzyli…?
Natalia
Hey Ania! 🙂 czym zajmujesz się na Teneryfie?? Trzymam kciuki za Twój biznes 🙂
Ania
razem z koleżanką (też polką :D) organizujemy kursy językowe i spotkania networkingowe dla firm i szkół 🙂 zapotrzebowanie duże ale konkurencja też dlatego mam nadzieję, że weźmiemy z Was przykład i będziemy walczyć do końca ????
Natalia
Super! 🙂 fajny pomysł!!! 🙂 powodzenia!!! 🙂
Kiwazaru
o jak dobrze, że to napisaliście… dziękuję. Trzymam kciuki, no i oczywiście polecam Wasze wyroby! 🙂
Natalia
Dzięki za dobre słowo! 🙂 warto pisać też o tym, co trudne.. nam takie historie dodają powera 🙂
Maria
To trudny i ważny post, ale ciśnie mi się na usta, że “aż miło się czyta” – bo tak bardzo znam te bóle, stresy i nerwy związane z prowadzeniem gastronomii. Od ponad roku prowadzę restaurację w Warszawie, i to naprawdę jest tak ciężki biznes – bo mimo wielu cudownych pracowników i klientów, zdarzają się też tacy, którzy traktują nas tak, jakbyśmy chcieli komuś zrobić na złość. A przecież to zawsze chodzi (tylko i aż) o stworzenie fajnego miejsca z pysznym jedzeniem… A człowiek się zamartwia. Bardzo dziękuję Ci za te szczere słowa – naprawdę napawają one nadzieją, że to słońce po burzy jeszcze wyjdzie i będzie łatwiej ? Uściski!
Natalia
Powodzenia 🙂 Gastro faktycznie nie jest proste i kosztuje bardzo dużo nerwów 🙁 U nas jednak z miesiąca na miesiąc coraz lepiej, chociaż nadal to często walka 😉 Trzymam kciuki:) Zdradzisz co to za miejsce?:)
Maria
Dzięki za ciepłe słowa 🙂 Oby było coraz lepiej! To “Róg Mysikrólika” na Ursynowie 🙂
Gośka
Czytałam dziś wpis o ofercie świątecznej DESEO. Mało tego jadłam dziś Wasze ciastka w tym sernik pistacjowy. Było pysznie ? Nagle przyszedł mi do głowy pomysł, aby przeczytać post z 11.11.2016 roku…. Czy pomyśleliście, że będziecie wozic ciastkowozem DESEŁOWE dzieła sztuki po Polandzie? Że będziecie zapraszać nie tylko na Angorska? Że będziecie w Gdańsku szukać lokalu? Że będziecie się szwędać po Paryżu ze swoją słodka ekipa? Że będziecie robić swą własną czekolade? I jeszcze wiele innych ? Ehhhh pewnie coś tam sobie myśleliście, a później zaczęliście pomagać marzeniom w ich spełnianiu. Fajnie jest mieć pasję, fajnie jest realizować marzenia i ważne, aby nigdy się nie poddawać. Kłaniam się nisko, wspieram jak mogę i dziękuję za dowóz ciastków do Łodzi ?
Natalia
Hey Gosia! 🙂 dzięki za piękne słowa! 🙂 Oj duuuużo różnych wydarzeń w DESEO za nami 🙂 materiał na książkę, nawet trochę sensacyjną ;)) na szczęście najgorsze już za nami i teraz z fajnym teamem idziemy cały czas do przodu i oby tak zostało! 🙂
PS. też wczoraj jadłam pistacjowy serniczek <3 <3