Do Ed Reda wybieraliśmy się od dawna… w zasadzie od momentu, gdy w kwietniu dowiedzieliśmy się, że Adam Chrząstowski porzucił Ancorę i otwiera w Krakowie steakhouse. Ale wiadomo… Kraków nie zawsze po drodze.
Teraz wreszcie się udało! Krótki pobyt w Jurze Krakowsko – Częstochowskiej, niedzielna wyprawa do Krakowa i od dawna zaplanowany obiad w Ed Red. Obiad o tyle trudny, bo w grupie 8 dorosłych i 6 zawsze zbyt głośnych dzieciaków. Wyzwanie dla każdej restauracji. Na szczęście w Ed Red czeka na nas oddzielna sala i wielki stół. Wnętrze jest przyjemne, proste, od razu rzuca się w oczy otwarta kuchnia, w której pracuje Mistrz i jego zespół.
Przy wejściu zauważamy specjalistyczną “szafę” Maturmeat umożliwiającą sezonowanie wołowiny na sucho w idealnie kontrolowanych warunkach. Z wcześniejszych rozmów z Adamem wiemy już, że to właśnie sezonowanie na sucho pozwala nadać wołowinie soczystość, wyrazisty smak i aromat, pomimo, że przez lata większość restauracji sezonowała na mokro, bo jest to bardziej opłacalne. Maturmeat niewątpliwie jest świetnym pomocnikiem w sezonowaniu – pozwala kontrolować takie parametry jak temperatura, wilgotność czy obieg powietrza, a zarazem w 12 dni można uzyskać efekt odpowiadający 21 dniom sezonowania na sucho tradycyjnymi sposobami. Szafa fascynuje też Maksa – to chyba kolejny znak, że kiedyś zostanie kucharzem! 🙂

sezonowanie wołowiny na sucho w szafie Maturmeat

Adam i zespół przy pracy
Bierzemy się za menu! Wiadomo, że muszą być steki, ale w menu Ed Reda znajdziemy też inne propozycje. Teraz szczególnie warto zwrócić uwagę na potrawy z gęsiny z okazji św. Marcina. Można będzie ich spróbować jeszcze do końca listopada.
Idąc tym tropem, Łukasz wybiera na przystawkę pierożki z gęsich żołądków na mozaice z fasolek (24 zł), a jedna z koleżanek okrasę z gęsi z galaretką z gruszki i owsianą kruszonką (19 zł)
Mi na przystawkę marzy się kozi ser w buraczkach z orzechami i ziołami (23 zł), ale niestety podczas naszej wizyty go nie ma. Znajomi decydują się głównie na zupy: z jagnięciny z pieczoną papryką i soczewicą (19 zł) oraz krupnik na gęsiach żołądkach z borowikami (16 zł).
Pierożki z gęsich żołądków trochę nas zaskakują, bo okazuje się, że nie są to klasyczne pierogi, lecz pieczone, a ciasto przypomina wigilijne paszteciki. Pierogi są chrupiące, mocno wypełnione farszem, ułożone na fasoli i smacznym sosie. Zupy – aromatyczne, sycące, idealne na zimne jesienne popołudnie.

pierożki z gęsich żołądków na mozaice z fasolek (24 zł)

okrasa z gęsi z galaretką z gruszki i owsianą kruszonką (19 zł)

zupa z jagnięciny z pieczoną papryką i soczewicą (19 zł)
Na danie główne większość wybiera klasyczny antrykot (Rib Eye). Adam doradza, że obecnie to najlepszy wybór. Poza antrykotem, można zamówić rostbef (New York), rostbef z polędwicą na kości (T-Bone) czy filet z polędwicy wołowej. Większość steków kosztuje 19,90 zł za 100 g, a kelnerka pyta, jakiej wielkości stek sobie życzysz. Dla kobiet rekomenduje zwykle porcję damską – około 200 g, dla mężczyzn nieco większą ok. 300-400 g.
Po dość długim oczekiwaniu steki nadchodzą! Podoba nam się sposób podania: kawał mięsa na wielkiej drewnianej desce. Do tego sos (do wyboru: berneński, demi-glace, grzybowy, z zielonym pieprzem i serem gorgonzola, masło Ed Reda), odrobina soli i zależnie od zamówienia, podawane oddzielnie, domowe frytki, warzywa z rusztu czy sałatka. I wieeeelki nóż! Od razu widać, co jest głównym bohaterem tego dania!

antrykot, sos z zielonym pieprzem i serem gorgonzola oraz warzywa z rusztu

w całej okazałości

udko gęsie confitowane na czerwonej kapuście ze śliwkami
Steki przychodzą zgodnie z życzeniem: krwiste lub wysmażone. Soczyste, bogate w smaku. Jedyne “ale” to wino, którego wybór na kieliszki jest dość skromny, a Cabernet Sauvignon czy Malbec okazują się zbyt lekkie, zbyt owocowe do steków – nie wydobywają ich walorów tak jak można by oczekiwać.
Ja dla odmiany próbuję dania głównego z sezonowego menu na św. Marcina: udko gęsie confitowane na czerwonej kapuście ze śliwkami (43 zł). Gęś jest chrupiąca z zewnątrz, a w środku miękka. Do tego kapusta, która dzięki śliwkom zyskuje przyjemny, wędzony posmak. Do gęsi dobieramy z dodatków ziemniaki z masłem pietruszkowym (7 zł). Dobrze komponują się z resztą dania.
Zachęcająco brzmią również desery, ale niestety nasza dziecięca gromadka zaczyna się niecierpliwić. Na mus z białej i gorzkiej czekolady z kokosem i wiśniami oraz na kawowy creme brulee z whiskey i śliwkami będziemy musieli najwyraźniej wrócić.
Ed Red słynie również z niesamowitych drinków, których opisy brzmią równie apetycznie jak opisy dań czy przystawek! Tak fascynujących drinków nie ma chyba nigdzie indziej w Polsce! Co powiecie np. na Peat Protein, czyli “Whisky sour w duecie Bushmills i Ardbeg. Smak tarty cytrynowej z nutą czekolady przełamuje torfowy finisz” albo na Hell of Mary opisywany jako “wędzony sok pomidorowy wymieszany z trzema wódkami J.A. Baczewski infuzowanymi selerem naciowym, chili i pieprzem, wzbogacony o sos BBQ” ? Same opisy culinarny cocktails oferowanych w Ed Red rzucają na kolana! Ciekawie brzmi też Oyster Shooter, czyli ostryga w pieprzowej wódce! Takie cuda tylko w Krakowie!
Jak podsumować Ed Reda? Świetne miejsce na steki, niewątpliwie najlepsze w Krakowie i jedno z najlepszych miejsc w Polsce. My jednak chyba nadal wolimy Adama Chrząstowskiego w wersji fine dining, jaką prezentował w Ancorze. Czy w przypadko szefa kuchni o takich umiejętnościach, doświadczeniu i kunszcie steki, nawet te najbardziej idealne, to nie za mało? Cały czas chyba wierzymy, że fine dining daje większe pole do popisu. Z drugiej strony cieszymy się, że takie miejsce powstało w Krakowie (trochę zazdrościmy! Warszawa też chce!) i to właśnie tu można się przekonać, jak smakuje stek z sezonowanego mięsa przyrządzony przez jednego z najlepszych kucharzy w Polsce.
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Sławkowska 3
Kraków
tel: 690 900 555
email: edred@edred.pl
godziny otwarcia:
pon – czw : 12:00 – 23:00
pt – sob: 12:00 – 00:00
nd: 12:00 – 23:00



7 Comments
Rafał [HS]
Ja się niestety przejechałem na Burgerze Eda (i frytkach), ale trzeba się będzie na stek jeszcze wybrać kiedyś… 😉
A drinki rzeczywiście świetne, szczególnie właśnie ten Peat Protein! 😉
Natalia - tasteaway.pl
A ja nawet miałam zamówić tego burgera, bo słyszałam, że dobry, ale w końcu skusiłam się na gęsinę! Drinki musimy kiedyś spróbować! Tym razem po wizycie w Edzie mieliśmy do przejechania 85 km po mglistych drogach krakowsko – częstochowskich, więc nie było szans 😉
Pozdrowienia! 🙂