Są takie miejsca, które od początku swojej działalności, wzbudzają spore zainteresowanie. Wszyscy szepczą i podpytują: byłeś już? widziałaś? trzeba tam iść! Tak było z Supperlardo! Nasi gastro-znajomi (myślę, że to najlepsza nazwa dla osób, z którymi najbardziej łączy nas miłość do jedzenia) podszeptywali już od kilku dni, że warto! Musieliśmy trochę poczekać, bo jak na razie Supperlardo działa tylko w tygodniu (pon-pt) od 11.00 do 16.00, a nasz ostatni tydzień był moooooocno zapracowany!
Ale dziś się udało! I nawet ze znajomymi, więc była szansa na przetestowanie kilku pozycji! Mi co prawda praca i laptop towarzyszył również w przerwach jedzenia, ale i tak było warto! Co jest wyjątkowego w Supperlardo? Przede wszystkim to, że wszystkie chleby wypiekają na miejscu, u siebie, zwykle ze świeżo mielonej, ekologicznej mąki na zakwasie. Sami też robią swoje wędliny ze świn rasy Puławska i Mangalica. Wędliny można zjeść na miejscu w formie przystawki lub w kanapce, można też kupić do domu. Od razu po wejściu zauważycie wielkie szafy, w których sezonuje się wędliny. Spróbować można tutejszej szynki z ognia, słoniny z mangalicy, salami z czarnym pieprzem lub z pistacją i skórką cytryny (również z mangalicy).


My na początek idziemy w kanapki. Co tam się będziemy ograniczać – idziemy od razu we wszystkie 4 kanapkowe propozycje. Ja wybieram kanapkę z pastrami wieprzowym, łopatką wieprzową, czerwoną kapustą piklowaną, musztardą, w ziemniaczanej bułce (25 zł), Łukasz – ciabattę z porchettą z ognia, rukolą, natką pietruszki, aioli z kaparami i bulionem wieprzowym (25 zł).


Po pierwszej turze, domawiamy – bułkę ziemniaczaną ze smażonym udkiem i wątróbką z kurczaka, słodko-kwaśnym ogórkiem, kalarepą chili i sosem Valentina (30 zł) oraz ciabattę z wyborem salami, mozzarellą di bufala oraz pastą z oliwek (30 zł).


Ktoś powie: 30 zł za kanapkę??? Powariowali!!! Nie są to jednak zwykle kanapki – mają absolutnie idealne, hiper świeże pieczywo, a w środku górę dodatków. Najbardziej imponująco wygląda kurczak i to też ideał Łukasza, jeśli chodzi o smak! Jak mówi – totalny sztos! Wizualnie kojarzy się z kurczakiem z KFC ;))) Smakowo wprowadza w kulinarny orgazm. Świetnie dobrane smaki, idealnie przygotowane mięso, przyjemna ostrość. Podobnie jest z pastrami. Gdy dostaję kanapkę, zastanawiam się czy nie przesadziłam – czy ja naprawdę chcę tyle… mięcha??? 🙂 Ale to mięcho jest tak dobre, tak delikatne, tak przyjemne, że nie wiem czy kiedyś pastrami sprawiło mi tyle radości!
Z ciabatt wygrywa salami (ogromna ilość!!), porchetta jest smaczna, ale pozostałe jakoś ją zdominowały i w prywatnym rankingu te w bułkach ziemniaczanych wygrywają zdecydowanie!
W Supperlardo zjecie nie tylko kanapki – są też Talerze, a tam obecnie 5 opcji. Mnie najbardziej kusi spaghetti orkiszowe ze świeżo zmielonej mąki, ragu jagnięce, bób, mięta (25 zł). To też najbardziej kusi naszych znajomych, więc mamy okazję spróbować. Wśród talerzy jest też bulion wieprzowo-drobiowy, żytnie bucattini, pastrami wieprzowe, szpinak, colatura, kolendra (30 zł), jest udko kurczaka czy wędzony pstrąg łososiowy.

Makaron jest smaczny, ale to kanapki dziś wygrywają dzień. Odpuszczamy deser – lody maślankowe z czereśniami (15 zł), bo poziom najedzenia jest niebezpiecznie wysoki!
Supperlardo robi robotę – jak widać ostatnio mamy szczęście – świetny ramen (TU! koniecznie!!), boska pizza i rewelacyjne kanapki! Dopiszcie to miejsce do listy knajp do odwiedzenia w najbliższym czasie!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Chmielna 13a (tuż obok Mąki i Wody – zapomniałam chyba dodać, że miejsce należy do tych samych właścicieli!)
godziny otwarcia:
pon – pt 11.00-16.00 – nie martwcie się jednak – ma być czynne dłużej 🙂
PS. jak idziemy bez dzieci, to nawet ogarniam zrobienie zdjęć rachunków 😉 Zwykle z dziećmi wtedy kończy mi się cierpliwość;)






5 Comments
Agata S
Rzeczywiście wyglądają bosko! Coś mi się wydaje, że po takiej kanapeczce cały dzień już nic bym nie wcisnęła 😀 Fajny pomysł z przygotowywaniem wszystkiego samodzielnie na miejscu, oby więcej takich miejsc się tworzyło 🙂
Natalia
Super miejsce! 🙂 Jak kiedyś dotrzecie do Waw, to zanotuj na listę 🙂 mi się wydawało i jedna maksymalnie, ale w końcu zjadłam 1,5 kanapki i wcale nie czułam się jakoś ciężko czy przejedzona 🙂 to chyba kwestia tych dobrych składników i delikatnego mięsa ;)))
Mass
Taki duży blog i macie reklamy “prostych trików” na Disqusie? 🙂
Natalia
Wiem, wiem – musimy to wyłączyć, bo Disquis straszne już tu badziewie wrzuca! 😉 dzięki za komentarz – czuję się zmotywowana, by to wreszcie ogarnąć;)))
Dobra Fanfikcja
Ale świniaki pewnie z masowych hodowli? 🙁