Macie też tak czasem, że jak coś Wam smakuje to możecie jeść to niemal non stop? Macie takie swoje małe kulinarne obsesje, które rządzą Wami przez jakiś czas, a potem przychodzi pora na coś innego? My zdecydowanie tak! Przy całej różnorodności tego, co jemy choćby po to, by sprawdzać to, co nowe, poznawać nowe miejsca czy w Warszawie czy w podróży, jesteśmy bardzo podatni na kulinarne obsesje. Ja mam chyba tak od zawsze. Moja mama do dziś wspomina moją miłość do jogurtu czy określonych płatków śniadaniowych, która sprawiała, że przez pewien czas jadłam tylko to, a gdy się kończyła momentalnie zmieniałam kierunek i nie byłam w stanie skończyć torby płatków. Teraz mam słodkie obsesje – u nas jem zwykle prawie codziennie to samo ciastko aż mi się znudzi! Od powrotu z Japonii pod koniec kwietnia mam jedno ulubione i innych nie tykam, ale dziś nie o tym!
Dziś o naszej nowej obsesji. Wspólnej. Mojej. Łukasz. I po wczorajszym chyba też Maksa. Nie wiem, jakim cudem dotarliśmy tam dopiero teraz. Nie wiem, jakim cudem z naszą miłością do kuchni azjatyckiej tyle czasu omijaliśmy to miejsce! Któregoś dnia zamówiliśmy kaczkę po pekińsku z Pekin Express i przepadliśmy! Minęły 2, może 3 tygodnie, a my jedliśmy w Pekin Express 4, a może 5 razy. Zamawialiśmy i jedliśmy na miejscu.
Obowiązkowo zajrzyjcie tam na kaczkę po pekińsku podawaną tradycyjnie – plasterki kaczki, naleśniki, ogórek, dymka i cudowny śliwkowy sos. Łukasz po testowaniu kaczki po pekińsku w Pekinie, tą z Pekin Express zachwycił się totalnie. Wielkim plusem jest to, że nie trzeba brać całej kaczki, a można zamówić połówkę lub nawet 1/4. Cała kosztuje 120 zł, połówka 60, a ćwiartka 35 zł. My dla nas dwojga bierzemy połówkę i zwykle coś jeszcze. Wczoraj kaczkę podjadał też jak szalony Maks. Jako przeciwnik warzyw, zawijał swoje naleśniczki tylko z kaczką i wciąż prosił o więcej.


Co poza kaczkę po pekińsku warto spróbować w Pekin Express? Łukasz lubi zamawiać w Pekin Express pho, ale niestety jest dość nierówne – czasem zachwyt, czasem słabo. Do wyboru wersją z kaczką, wołowiną, golonką, krewetkami czy tofu. Wszystkie w małej (17 -25 zł) i dużej opcji (25-35 zł). Ja natomiast próbowałam i smażonego makaronu z tofu (bardzo dobry!) i wczoraj omleta z wieprzowiną z azjatyckim sosem (15 zł). Wszystko pyszne!


Gdy tak wczoraj siedzieliśmy w niewielkim barku Pekin Express przy Olkuskiej i zaglądałam innym w talerze, wiem, że wrócimy nie tylko po kaczkę! Na pewno muszę spróbować sajgonek, wołowiny w sezamie i makaronu maniokowego z kaczką i jajkiem! I koniecznie kolejny raz zjeść boskie naleśniki z kaczką i sosem śliwkowym. Jeśli tak jak my jeszcze nie byliśmy, nadrabiajcie!
Jeśli byliście, czemu żeście nie zmusili nas, by iść tam wcześniej????!!!!!???
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
ul. Puławska 74/80, wejście od Olkuskiej
numer telefonu: 780 094 076
godziny otwarcia:
pon – czw 12-21.00
pt-sob 12-22.00
nd 12-21.00




6 Comments
Iza Hoppe
Miejscem do którego non stop wracam i nigdy mi się nie znudzi jest VSF <3 miłość od pierwszego kęsa bagietki, miłość, która zaczęła się na Nocnym Markecie i to dzięki Wam 🙂 za to taką miłością z dzieciństwa były "kokieciki" czyli kotlety mielone, na które później ani ja ani moja Mama nie mogłyśmy przez baaaardzo długoi czas patrzeć 🙂
Natalia
:)))) cieszę się bardzo, że przyczyniliśmy się do miłości do VSF!!! 🙂 też kochamy, mamy blisko od nas z DESEO i na lunch super, a w weekendy teraz ogródek będzie więc też na pewno będzie grany 🙂
Aga Halicka
Koniecznie musicie tam wrócić! Ich makaron maniokowy z kaczką i jajkiem to mistrzostwo świata <3
Natalia
właśnie tu siedzę ;)))) ale znów wzięliśmy kaczkę po pekińsku i nie miałam już miejsca:) next time makaron koniecznie 🙂
Marcin Bogucki
Za Waszą namową poszedłem w niedzielę… I niestety nie podzielam entuzjazmu… Pho z wołowiną dobre, nawet bardzo ale kaczka po pekińsku w porównaniu do tej z Pekinu… Niestety nie ma porównania… do tego ta zblazowana obsługa… Zabiegany przy jednym zajętym stoliku, przeklinający pod nosem Pan i Pani co zamiast się skupić na złożonym zamówieniu wolała się skupiać na ważnych rozmowach telefonicznych…
Natalia
Oj to szkoda! Ja przyznaję, że w Pekinie kaczki nie jadłam – nie byłam. Łukasz tak i tą jest zachwycony. Po komentarzach i tu, i na fcb widzę, że wiele osób to miejsce uwielbia. Co do obsługi jak byliśmy na miejscu 2-3 razy (czasem zamawiamy) to kompletnie nie miałam takiego wrażenia co do obsługi -sympatycznie, z uśmiechem :/ Szkoda, że tak Ci się trafiło ..
A masz jakieś adresy w Pekinie do odwiedzenia? Chiny niezmiennie są na naszej liście:)