Spis treści
Kraj Basków. Miejsce magiczne, tajemnicze, inne. Idealna propozycja, jeśli lubicie miejsca nieoczywiste, niezadeptane jeszcze przez turystów, odmienne. Bo Kraj Basków chociaż należy do Hiszpanii, Hiszpanią nie jest. Poczujecie to od pierwszej chwili, gdy wylądujecie na niewielkim, ale stylowym lotnisku w Bilbao. Gdy będziecie jechać pośród zielonych wzgórz, a na dzień dobry zamiast “Hola”, usłyszycie baskijskie “Kaixo!”, gdy kolejny dzień powita Was mżawką, ale wcale nie będzie Wam to przeszkadzać…
Kraj Basków ma w sobie coś niesamowitego… Magię, aurę, tajemnicę, która przyciąga i kusi. Ja zakochałam się w tym regionie dawno temu, gdy prawie 10 lat temu przyjechałam do Bilbao na Erasmusa. Powrót do znanych uliczek, do placów, do miejsc, słów i smaków rzuca na kolana, ale wiem, że w Kraju Basków zakochał się też Łukasz. Właśnie w tej inności… w tych niewielkich miasteczkach rozsianych na wybrzeżu, małych portach, w pintxos barach, które od rana do nocy tęsknią życiem, w Baskach noszących czarne berety i popijających swoje narodowe trunki – sidrę i wino txakoli, w zielonych wzgórzach we mgle o poranku i w spacerach po San Sebastian. To miejsce, które zapada w serce od początku i, patrząc po moim przykładzie, chyba na zawsze. Mogłabym jeszcze dłuugo tak pisać, ale dziś pokażę Wam miejsca, które w Kraju Basków odwiedzić warto. Nie wszystkie, bo i nam nadal sporo zostało do zobaczenia… tych małych wiosek ukrytych wśród gór, pięknych plaż i skalistych wybrzeży, ale na początek wystarczy… zobaczycie, że warto! 🙂
1) DONOSTIA – SAN SEBASTIAN

Perła w koronie. To właśnie San Sebastian dla większości jest celem podróży… i nie ma się co dziwić: to bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miast w Hiszpanii, i chyba też w całej Europie. Tutejsze widoki nigdy się nie nudzą – wręcz przeciwnie – nawet, gdy spacerujesz wzdłuż plaży La Concha po raz setny, po raz setny się zachwycasz. Stare miasto, czyli tzw. Parte Vieja kusi jednym z najwyższych współczynników barów na km2 i pysznymi pintxos, na widok których cieknie ślinka. Idealne na spacery, na plażowanie (3 plaże, w tym jedna idealna na surfing Zurriola), na imprezowanie, idealne dla wszystkich foodies i łakomczuchów – niewiele jest miejsc, w których je się non stop tak jak tutaj 🙂 O jedzeniu w Kraju Basków więcej wkrótce! 🙂




2) BILBAO

Gdy w 2006 szykowałam się na Erasmusa, Bilbao intrygowało, ale zarazem trochę się go bałam. Przewodniki mówiły: brzydkie, przemysłowe miasto. Na szczęście przewodniki nie mówiły prawdy, a Bilbao z roku na roku zmienia się na lepsze. Turystów przyciąga najbardziej zachwycające swoją bryłą Muzeum Guggenheima, ale warto zajrzeć również na starówkę Casco Viejo, zobaczyć piękny budynek Teatru Arriaga, wjechać na górę Artxanda czy wybrać się na długi spacer nowocześnie zagospodarowanym brzegiem rzeki Nervion. Plusem Bilbao jest to, że większość miejsc obejdziesz na piechotę, a metrem, wprost z centrum, dojedziesz do przeróżnych miasteczek na przedmieściach i również na podmiejskie plaże. Będąc w mieście, warto zajrzeć na mecz Athleticu Bilbao – klubu o tyle wyjątkowego, że w jego szeregach znajdują się tylko piłkarze z baskijskim pochodzeniem. Niesamowite przeżycie – w dzień meczu w całym mieście pojawiają się klubowe flagi, a na mecz zmierzają wszyscy – od dzieciaków po seniorki rodów 🙂
Wraz z przyległościami tzw. Gran Bilbao liczy prawie milion mieszkańców, czyli mieszka tam prawie połowa wszystkich mieszkańców Kraju Basków.
PS. Wybaczcie jakość zdjęć, ale te pochodzą z naszej podróży w 2010 roku 🙂 Od tego czasu w Bilbao co nieco się zmieniło, ale Guggenheim zachwyca tak samo! 😉


3) MUTRIKU

Mutriku odwiedzamy po raz pierwszy właśnie teraz. Od początku mam je na liście, bo wiem, że oboje takie miejsca kochamy. Z dala od wszystkiego, maleńkie (5000), rybackie miasteczko. Mam wrażenie, że to taka kwintesencja Kraju Basków. Nie spotkasz tu turysty, za to poczujesz się jak w domu. Spacerujemy po porcie, a na obiad zasiadamy tuż nad wodą w restauracji-jadłodajni Kofradia – kiedyś, przez lata, w tym miejscu istniało stowarzyszenie lokalnych rybaków. Teraz czekamy w kolejce na stolik, bo na niedzielny obiad chyba przychodzą tu wszyscy mieszkańcy! Do zjedzenia koniecznie sardynki i pimientos rellenos de bacalao, czyli czerwone papryczki nadziewane dorszem. Do picia – kwaskowata sidra.


4) EA

Łukasza numer 1! 🙂 Docieramy tu niemal na koniec naszej podróży po mniejszych lub większych miasteczkach na wybrzeżu. Ea znajduje się jakieś 50 km od Bilbao. To jest dopiero maleństwo – nie dość, że nazwa składa się z dwóch liter (mieszkańcy czasem nazywają swoją wioskę Le), to liczy jakieś 800-900 mieszkańców. To kolejna dawna rybacka wioska.
Zachwyca spokojny klimat, domy nad wyschniętą miejscami rzeką, prowadzącą do plaży, na której bawią się miejscowe dzieci. Jak w niemal każdym baskijskim miasteczku, sporo jest baskijskich akcentów – mnie najbardziej rozczula ikurriña – baskijska flaga, górująca nad niewielkim placem zabaw.



5) ONDARROA

Ondarroa od dawien była jednym z najważniejszych portów na tutejszym wybrzeżu. Dziś miejsce bardzo baskijskie, bardzo autentyczne, z dużą dawką baskijskiego nacjonalizmu. Jeśli jesteście wnikliwymi obserwatorami, zauważycie plakaty ze zdjęciami baskijskich więźniów politycznych, nacjonalistyczne hasła w euskerze (język baskijski), zamazany napis San Sebastian (baskijska nazwa to Donostia). Klimatyczne uliczki, kamienny mostek Puente Viejo, górujący nad starymi domami wielki kościół. Gdy będziecie mieć szczęście może traficie na ośmiornicę prosto z wielkiego gara – ciętą nożyczkami, posypaną solą, papryką, polaną oliwą, którą jesz wykałaczką i wiesz, że to jedna z najlepszych ośmiornic, jakie kiedykolwiek jadłeś!




6) ZARAUTZ

Zarautz nie zachwyca urodą, nie zachwyca klimatem i w porównaniu do pozostałych wiosek i miasteczek, które odwiedzamy jest całkiem spore (ponad 20 tys. mieszkańców). To jednak obowiązkowe miejsce na liście, jeśli interesuje Was surfing, a z niego Kraj Basków również słynie. Długa plaża, przy niej deptak, a w wodzie tłum ludzi na deskach.
Gdy przejedziecie kilka kilometrów dalej, dotrzecie do klimatycznej rybackiej Getarii – zatrzymajcie się tam i zajrzyjcie do jednego z pintxos barów na Kale Nagusia. My w Taberna Giroa jedliśmy niedzielne śniadanie – najlepszy początek dnia!


7) SAN JUAN DE GAZTELUGATXE

To na pewno najbardziej niesamowite i najpiękniejsze miejsce na baskijskim wybrzeżu! Maleńka wyspa, a na niej kaplica-pustelnia poświęcona Janowi Chrzcicielowi. Na wysepkę prowadzi kamienny most, a dalej masa krętych schodów. My niestety obejrzeliśmy Gaztelugatxe tylko z daleka – nie starczyło nam czasu, a mi ciążowych sił po przejściu jakichś 15 km tego dnia 😉 Zostawiamy to na następny raz, bo co do tego, że wrócimy, nie ma żadnych wątpliwości.
Fascynuje również fakt, że tuż obok wysepki znajduje się podwodna kaplica poświęcona Matce Boskiej – tzw. Santuario marino de Nuestra Señora de Begoña. Figurę Matki Boskiej umieszczono pod wodą w 1963 roku.

8) LEKEITIO

Lekeitio to chyba jedno z najbardziej urokliwych miasteczek na wybrzeżu. Jego urodę można dostrzec jeszcze z trasy, gdy wita Cię widok na niewielką, zalesioną wysepkę, do której prowadzi długi mostek, plażę i ciasno ustawione domy w porcie. Urokliwe uliczki, portowy deptak, przyjemne widoki. Idealne na niedzielny spacer!



9) PUENTE COLGANTE – PORTUGALETE

Jedno z bardziej niesamowitych miejsc w okolicach Bilbao – Most Biskajski, czyli tzw. Puente de Vizcaya (albo właśnie Puente Colgante). Zadziwia, bo funkcjonuje niezmiennie od końca XIX wieku – zaprojektowany przez jednego z uczniów Gustawa Eiffla, autora słynnej wieży. Most-gondola przewozi ludzi i samochody w zawieszonej nad wodą platformie, można też pospacerować górą i rozejrzeć się po okolicy. Zajrzeliśmy tam z moją przyjaciółką-architektem, która tym bardziej jest nim zachwycona, bo most stanowił wzorzec dla innych mostów w Europie, Afryce czy Amerykach, z których przetrwało tylko kilka.

10) GERNIKA

Nie pokażę Wam naszych zdjęć z Gerniki, bo tym razem nie udało nam się tam dojechać. Byłam tam jednak 10 lat temu i Gernika (Guernica) to jeden z obowiązkowych punktów do zobaczenia w Kraju Basków.
Z dwóch powodów: po pierwsze założona w 1366 roku osada Gernika to od wieków święte miasto Basków, gdzie pod sławnym dębem Gernikako Arbola odbywały się zgromadzenia baskijskie, a królowie Kastylii przysięgali tu dochowanie baskijskich wolności. Po drugie Gernika to miasteczko znane ze sławnego obrazu Picassa, który pokazał bombardowanie świętego miasta Basków podczas hiszpańskiej wojny domowej w 1937 roku przez niemiecki Legion Condor na zlecenie generała Franco. Jak będziecie na miejscu, zajrzyjcie koniecznie do Museo De la Paz De Guernica, które opowiada historię tych wydarzeń.
Kraj Basków kusi, fascynuje, intryguje, uzależnia. Obejrzeliście zdjęcia, poczytaliście o naszych wrażeniach, a jeśli macie ochotę na więcej, obejrzyjcie sobie koniecznie film “Ochos apellidos vascos” (tu znajdziecie trailer) – jestem pewna, że wtedy nie będziecie mieć wątpliwości, by rzucić wszystko i jechać do Euskadi. Tak Baskowie nazywają swój kraj 🙂 Zapamiętajcie tę nazwę – przyda Wam się! 🙂




13 Comments
Aneta
Natalia czy możesz podać namiary na ośmiornicę w ONDARROA? ?
Myśle, że będzie to najlepszy prezent urodzinowy dla ukochanego, który jest wielkim fanem ośmiornicy ?
Natalia
Hey Aneta!!! 🙂 Przepraszam, że dopiero teraz – umknęło mi!:/ ale niestety nie pomogę 🙁 To były takie rozstawione kotły 🙁 Tymczasowy street food, na jednym z placów.. a planujecie Kraj Basków? może również Galicja? 🙂 To raj dla fanów ośmiornicy :)https://www.tasteaway.pl/polnoc-hiszpanii-czego-koniecznie-musisz-sprobowac/
www.xmc.pl
Bardzo ciekawy blog, rzeczowy i wyważony. Od dzisiaj zaglądam regularnie. Pozdrowienia 🙂
Natalia
Bardzo nam miło!:)
intermedialna.pl
Cześć Natalia – również podzielam opinię, świetnie opisane i super zdjęcia macie!
Natalia
Dzięki! :):) mi się marzy powrót – już zbyt długo nie byłam w Kraju Basków! 🙂