Niby banał, prawda? Niby takie oczywiste. Proste. W końcu nasze życie to nasze dni. Wszystkie. Dzień po dniu. A jednak.. jakiś czas temu przeczytałam to zdanie chyba w Wysokich Obcasach i cały czas we mnie siedzi. Bo tak naprawdę, powiedz: jak często o tym myślisz? Jak często zastanawiasz się nad tym, że to właśnie  te małe, dobre chwile sprawiają, że mamy dobre życie? Że na to, jakie mamy życie wpływa każdy dzień, każdy poniedziałek, sobota i czwartek popołudniu, gdy masz wszystkiego dość…

Chyba rzadko o tym myślimy. Często za to planujemy, obmyślamy, czekamy. Na coś, na kogoś. Na dorosłość, na to, jak się wyprowadzę wreszcie do swojego mieszkania, aż znajdę super chłopaka, aż będę w ciąży, aż urodzę, jak wrócę do pracy, jak założę swój biznes, jak wreszcie pojedziemy na wakacje, aż dzieci dorosną, aż pojawią się wnuki. Czekamy na małe rzeczy i na te wielkie. Czekamy na koniec pracy, czekamy na weekend, na piątkowy wieczór i na niedzielny, leniwy poranek. Na nową sukienkę i na nowy komputer. Czekamy na ten kuszący moment, gdy wreszcie zmienimy pracę, czekamy na to, aż ułożymy sobie życie tak jak zawsze chciałyśmy, ale brakowało nam odwagi, aż spotkamy miłość swojego życia. Aż dzieciaki trochę podrosną i znów będę mogła w spokoju wyjść gdzieś z koleżanką lub z mężem. Czekamy na wakacje. Na te wymarzone na rajskiej wyspie w Tajlandii albo w małym miasteczku we Włoszech. Albo nad polskim morzem, bo przecież tak je lubisz. Czekamy aż przeprowadzimy się do własnego domu. „Jak już się przeprowadzimy..”, „Jak już wybudujemy dom..”, „Jak schudnę..”, czasem nawet bardziej drastycznie „Jak się rozwiodę i zacznę nowe życie…”..

Czy w tym czekaniu i codziennym ogarnianiu rzeczywistości wokół nie gubimy DZIŚ? Czy rzeczywiście zwracamy uwagę na to, jak spędzamy nasze dni? Czy rzeczywiście myślimy o tym, że właśnie ten każdy niby nic nie znaczący dzień decyduje o tym, jak spędzimy nasze życie? Ten poniedziałek, gdy spieszymy się do pracy i znów użeramy się z nielubianym szefem, ten wtorek, kiedy znów  musisz odwieźć dzieci na zajęcia dodatkowe, a wcale Ci się nie chce i piątek, gdzie mogłabyś wyjść i spędzić fajny czas ze znajomymi, ale po całym tygodniu zasypiasz na kanapie… „To, co zrobisz z tą chwilą, jest tym, co robisz z życiem”. Wszyscy wiemy, że nie da się każdej chwili spędzić na przyjemnościach, zabawie, przytulaniu bliskich i rozkoszowaniu się fajnym czasem. Wszyscy mamy obowiązki, pracę, stoimy w korkach, sprzątamy mieszkanie, użeramy się z problemami, tracimy czas, załatwiając sprawy w urzędach, od czasu do czasu kłócimy się z innymi lub robimy to często. Stresujemy się, boli nas brzuch i głowa, mamy dość. Ale jeśli częściej będziemy o tym pamiętać, jest duża szansa, że tych dobrych chwil będziemy mieć coraz więcej. Bo nagle to nie będzie zwykły lunch, kolejny poniedziałek, kolejne wakacje, tylko „to, co robisz ze swoim życiem”…. A większość z nas chce mieć fajne życie, prawda? 🙂

Tylko o jednym musimy pamiętać: nikt nie da nam fajnego życia, jeśli my o nie nie zadbamy. Nikt nie  zadba o nasze fajne chwile za nas. Nie zmieni za nas pracy, nie zrobi remontu mieszkania, którego mamy już dość i sprawia, że każdego dnia wstajemy w złym humorze, nikt za nas nie rozstanie się z mężem, z którym nam się nie układa, nikt nie zaplanuje za nas fajnego popołudnia z dziećmi, nie sprawi, że będziemy mieć świetny weekend, jeśli sami tego nie zrobimy… To od nas zależy, jak spędzamy każdy dzień. To od nas zależy jak spędzimy życie. Zróbcie to dobrze i tak jak lubicie! 🙂 Na dobry poniedziałek i na dobry tydzień! 🙂