UWAGA! RESTAURACJA w 2021 PRZESTAŁA DZIAŁAĆ. OBECNIE W JEJ MIEJSCU ZNAJDUJE SIĘ JUŻ INNA RESTAURACJA.
Nasze wypady do Trójmiasta zawsze są mocno kulinarne. Są miejsca, do których uwielbiamy wracać, są też miejsca nowe. Zawsze mamy też od Was maaaasę propozycji – wszystkie skrzętnie notuję, bo nigdy nie wyrabiamy się zjeść wszystkiego!
Tym razem odwiedziliśmy 3 miejsca.. i tylko 1 nowe! Niestety po prostu musieliśmy iść na rybkę do Baru Przystań – to po prostu tradycja i pomknęliśmy tam od razu z pociągu (zostawiając bagaże w skrytce na dworcu). W Sopocie wróciliśmy też do Sztuczka Bistro – to była trzecia wizyta i jak dla mnie najbardziej zachwycająca! Wielkie brawa za danie dla dzieci – ryba z frytkami, ale proszę Państwa, co to za ryba była!! Idealnie przygotowana, dorodna polędwica z dorsza.
Z nowych, nieznanych nam wcześniej miejsc, wybraliśmy Prologue w Gdańsku. Pięknie położone miejsce, tuż przy Motławie, ale trochę na uboczu (dwa kroki od Muzeum II Wojny Światowej i na przeciwko urokliwej Ołowianki). Ceglany budynek, w którym znajduje się Prologu prezentuje się urokliwie i idealnie wpisuje się w tę okolicę.
Menu intrygujące, ale zarazem większość propozycji w karcie krąży wokół znanych dań, ale przygotowanych w autorski sposób. W karcie znajdziecie zatem schabowego, śledzie, kalafior, krem ze szpinaku, sardynki, tatar, łososia czy nawet fish&chips. Takie podejście bardzo mnie cieszy, bo nie lubimy przekombinowanych miejsc. Menu Prologue pod tym względem jest idealne – kusi, ale nie odstrasza. Ceny? Nie ma się co czarować – wysokie! Ceny przystawek od 19 do 46 zł, ceny dań głównych zamykają się w przedziale 68 – 115 zł. Prologue polecają nam osoby, których opinię o dobrej kuchni i jedzeniu bardzo szanujemy, więc koniecznie chcemy spróbować.



Wchodzimy na niedzielny obiad. Ok. 13.30 jest jeszcze spokojnie, ale 30 minut później chyba wszystkie stoliki są zajęte. Przyjemny wystrój, bez zbędnego zadęcia i napuszenia. Obsługa profesjonalna, a zarazem sympatyczna. Nie ma tu przysłowiowego kija od szczotki, który jest często przypadłością obsługi w fine diningowych restauracjach. Bierzemy się za lekturę całkiem zróżnicowanego menu.
W przystawkach znajdziecie chociażby takie propozycje jak: grillowany kalafior, młoda cebula, wasabi, świerk, bergamotka (23 zł), lekki krem ze szpinaku z wędzonym boczkiem, dynią i werbeną cytrynową (28 zł) czy marynowanego śledzia z polskim wasabi, jabłkiem i kiszonym ogórkiem (26 zł). Kuszą mnie wytrawne pączki z serów Gruyere i Raclette, z sosem truflowym i Parmiggiano Regiano (36 zł) albo wędzone sardynki w tempurze z marmoladą z buraka i żurawiny i creme fraiche (26 zł). Wszystkie przystawki mają w sobie głównie polskie składniki, ale z ciekawym i kuszącym twistem.
Finalnie wybór pada na grillowany kalafior oraz przegrzebki z topinamburem, pędami świerku w consomme wołowym (44 zł). Kalafior początkowo budzi moje obawy – połączenie z cebulą, wasabi, świerkiem i bergamotką sprawia, że zastanawiam się czy nie za dużo różnych smaków w jednym daniu? Efekt jest jednak świetny! Danie smakuje rewelacyjnie, nawet dla kogoś, kto nie przepada za kalafiorem jak ja, a główny bohater wręcz rozpływa się w ustach. To ciekawe, że tak teoretycznie banalny kalafior, dla wielu kojarzący się zapewne z gotowanym kalafiorem z masłem i bułką tartą, wypada tak dobrze w fine diningowej wersji. Przegrzebki też są świetne! Perfekcyjnie przygotowane, bardzo dobrze parują się z delikatnym consomme wołowym. W tej pozycji jednak odrobinę drażnią pędy świerku. Wydaje się, że ten akcent jest niepotrzebny, a połączenie przegrzebków z consomme wołowym jest tak dobre, że po co to niszczyć? Nam zwykle w takiej sytuacji przypominają się przegrzebki zajadane w Irlandii i podawane z… kaszanką, czyli tamtejszym “black pudding” (rodzaj wędliny, przypominającej polską kaszankę, a powstającej z krwi wołowej lub wieprzowej). Przystawki w Prologue dostają mocną 5! Przed przystawkami na stole lądują jeszcze czekadełka – niewielkie kuleczki z dorsza, przypominające hiszpańskie croquetas, a potem domowy chleb z podwędzanym masłem – to masło to absolutny SZTOS!! Domowy chleb jest świeży i chrupiący, a masło smakiem przypomina mi.. oscypka 😉 I to jest komplement!




Menu dań głównych otwiera ravioli z żółtkiem, topinambur, grzybowe duxelle, leśne pikle, dzikie zioła (68 zł). Potem łosoś oraz fish& chips z okoniem w roli głównej. Jest też wędzone żeberko wieprzowe bez kości z sosem barbecue, pigwą, ananasem i żurkiem (68 zł), łopatka z wołowiny Wagyu z potrójnie gotowanymi frytkami, ketchupem grzybowym, sosem hollandaise i Prologue kimchi (115 zł) oraz “risotto” brokułowe z jęczmienia z pietruszką, żółtym burakiem, szynką Iberico oraz czosnkiem niedźwiedzim (71 zł).
Ostatecznie Łukasz wybiera łopatkę (zdjęcie tytułowe), Ola schabowego na kości ze świni jabłkowej z czerwoną kapustą, dynią oraz marmoladą z cebuli i anchois (78 zł), a ja tutejsze “Fish & chips” – okoń, potrójnie gotowane frytki z jalapeño, groszek, piklowana nektarynka (84 zł).
W menu nie ma nic dla dzieci, ale obsługa proponuje albo kurczaka albo rybę z dodatkiem puree lub frytek. Bierzemy 4 razy kurczaka (obsługa zapowiada, że bez panierki) z frytkami.

Jak wrażenia po daniach głównych? Zdecydowanie gorsze niż po przystawkach…
Są na talerzach rzeczy wybitne, ale są też średnie… To dania na wysokim poziomie, ale… Ale przy takich cenach oczekuje się jednak perfekcji. Perfekcji przez duże P.
Łopatka Wagyu okazała się wcale nie wołowiną Wagyu, tylko australijską… i wcale nie była medium tak jak zamawiał Łukasz. Wszyscy wiemy, że wagyu to ideał w świecie wołowiny – mięso wyjątkowej jakości o legendarnej wręcz miękkości. Bydło wagyu (nazwa dotyczy kilku japońskich ras) jest genetycznie przystosowane do odkładania tłuszczu międzymięśniowego. To właśnie sprawia, że dostajemy tak bardzo cenione mięso marmurkowate. U nas opinię o Wagyu ugruntowała wołowina zajadana w Kobe czy w Osace (musicie kiedyś spróbować!). Ale, ale.. jak nie ma wagyu, to po co australijska wołowina? Polska wołowina ma się naprawdę nieźle (wiedzieliście, że prawie 90% idzie na eksport i jesteśmy trzecim największym eksporterem wołowiny w UE???) i to ją chętniej widzielibyśmy na talerzu.
W tym daniu zatem to nie mięso gra pierwsze skrzypce (a powinno!), tylko dodatki – sos hollandaise (na bazie masła, żółtek i białego winna lub octu winnego), grzybowy ketchup oraz Prologue kimchi – jestem ciekawa, jak wypadnie kimchi w takim (nie azjatyckim) miejscu, gdy za nami kilogramy kimchi zjedzone w Korei Południowej (i Japonii również), ale Łukasz mówi, że jest świetne. Wielkie brawa również za frytki – niby banalne, ale są idealne.
Schabowy…pięknie podany, ale znów dodatki wypadły lepiej niż mięso. Tu chyba “winę” trzeba zrzucić na kucharza, bo samo mięso ze świni jabłkowej należy do bardzo cenionych odmian. Tu jednak wypadło sucho i Łukasz żałował, że nie jest to jednak Mangalica (jej mięso charakteryzuje się bardzo dużą zawartością tłuszczu).
Fish&Chips to najgorsze ze zjedzonych przez nas dań. Bardzo skromny kawałek okonia – przeciągniętego i nadmiernie przypalonego (chętnie wymieniłabym go na polędwicę z dorsza), piklowana nektarynka, która niewiele wnosiła do tego dania (nic?), bardzo smaczne puree z groszku (od razu przypomina Irlandię i Szkocję oraz fish&chips podawany tradycyjnie z puree z zielonego groszku), ale najbardziej smakują mi grube domowe frytki i ciekawy sos tatarski z dodatkiem jalapeño.
Co do dań dla dzieci, nie mam zdjęcia niestety, bo dzieciaki głodne i nie pozwalały wynosić swoich desek przed lokal dla lepszego światła 🙂 Kurczak faktycznie bez panierki – przyznam, że nie wyglądał zbyt apetycznie, ale troje smakoszy na czworo kurczaka zjadło. Myślę jednak, że jest droga pośrednia między nuggetsami z McDonald’s, a takim “łysym” kurczakiem 😉 Frytki sztos! Ketchup pycha.. Ale 45 zł za jedno takie danie?? To jednak cena abstrakcyjna!
Desery odpuściliśmy, bo mieliśmy w planie wizytę w UMAM. Kusił mnie natomiast najbardziej pieczony sernik waniliowy, śliwka Renkloda, Mirabelka (31 zł).
Podsumowując, Prologue na pewno należy do najlepszych restauracji w Gdańsku, ale stosunek ceny do jakości jednak dla nas lepszy był w Sztuczka Bistro w Sopocie, a tam jedzenie było równie świetnie. TU znajdziecie naszą recenzję Sztuczka Bistro – z 2017, ale teraz potwierdziliśmy, że jest super! W Prologue jednak kilka rzeczy nas rozczarowało, ale potencjał jest ogromny i bardzo trzymamy za to miejsce kciuki!
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
PROLOGUE
GDAŃSK
ul. Grodzka 9
tel. 58 526 59 09
Godziny otwarcia:
pon – pt 16.00-24.00
sobota – niedziela 13-16.00 oraz 17-24.00

rachunek – obiad 3 dorosłych i 4 dzieci




4 Comments
Zespół Prologue
Drodzy Państwo,
Bardzo dziękujemy za wizytę oraz zainteresowanie nasza restauracją. Bardzo przepraszamy, że odpowiedź na Państwa wpis zajęła nam dłuższą chwilę, ale musieliśmy poświecić ten czas na szczegółową analizę opisanych przez Państwa doświadczeń kulinarnych w Prologue.
Zawsze jesteśmy otwarci na krytykę i komentarze ze strony gości, ponieważ dzięki nim, możemy zidentyfikować nasze niedociągnięcia i wprowadzić konieczne zmiany, przede wszystkim dla ostatecznej satysfakcji gości, ale również i naszej.
Niestety Państwo nie byliście uprzejmi przekazać nam swoich zastrzeżeń podczas posiłku, abyśmy mogli na miejscu je naprawić i przygotować ponownie nieprecyzyjnie wykonane dania (mamy tutaj na myśli fish and chips oraz schabowy z wieprzowiny jabłkowej).
Ponieważ wybraliście Państwo taką oto formę komunikacji, z tego miejsca nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć, że istotnie tak się stało i kucharz popełnił karygodny błąd.
W związku z powyższym jest nam bardzo przykro i bardzo Państwa przepraszamy. W naszych oczach jest to niezwykle poważny błąd w sztuce i absolutnie nie powinien się wydarzyć.
Mamy jednak sporo refleksji dotyczących pozostałej części Państwa, jakże rozbudowanej recenzji, która momentami sprawnie przeradza się raczej w relacje z Państwa licznych wypraw po świecie. Zwykle bardzo cenimy sobie opinię gości doświadczonych kulinarnie, ponieważ dysponują znacznie szerszą wiedzą w dziedzinie tak bliskiej naszemu sercu, a podróże uczą, to pewne! W Państwa przypadku wygląda to jednak nieco inaczej.
Rozumiemy i cenimy sobie różnorodność gustów wśród naszych gości, na tym polega piękno naszej pracy w ciągłym zaspokajaniu najbardziej wymagających podniebień. Doceniamy też fakt, że każdy posiada inną wrażliwość, czy to ze względu na przyzwyczajenia, które wynosimy z domu rodzinnego, czy po prostu z niewielkich doświadczeń smakowych w ciagu dotychczasowego życia. Startery przywodzą Państwu na myśl Irlandię, brandade Hiszpanię, a jednocześnie wciąż trochę na siłę poszukują Państwo w naszych daniach nawiązania do fantastycznych z resztą, Polskich specjałów. I tak mimo usilnych prób porównania consommé wołowego (nota bene przygotowanego na bazie japońskiego Wagyu) do kaszanki, czy wędzonego masła do oscypka, to właśnie pędy naszego rodzimego świerku jakoś przeszkadzają najbardziej. Pędy, które zostały zebrane na przełomie sezonów przez naszych kucharzy i zamarynowane w naszej kuchni po to, aby podkreślić delikatną słodycz przegrzebków zatopionych w intensywnym consommé.
Po kilku zdaniach można odnieść wrażenie, że posiadacie Państwo dość sporą wiedzę na temat wołowiny Wagyu, musimy jednak wyprowadzić czytelników z błędu.
Owszem Wagyu w dosłownym tłumaczeniu to nic innego jak japońska wołowina, ale poza USA czy Koreą, od lat 90tych z dużą intensywnością jest rownież produkowana w Australii. Jest drugim na świecie, zaraz po Japonii, potentatem na rynku producentów Wagyu. Aż 50% tamtejszego bydła Wagyu jest absolutnie czystej krwi, co stanowi najwieksza grupę poza rodzimą dla Wagyu Japonią.
Mieliście Państwo możliwość zamówienia u nas steka z Japońskiego Wagyu, pochodzącego z Gunma A4 grade (A5 jest klasą najwyższą z możliwych) w adekwatnej dla tego produktu cenie, zdecydowaliście się Państwo jednak na łopatkę z Australijskiego Wagyu, która choć fantastyczna, jest zupełnie innym rodzajem mięsa. Czy w cenie 115zł naprawdę oczekiwali Państwo wołowiny Kobe???
Zaledwie 3000 krów rocznie otrzymuje certyfikat Kobe w Japonii i jeśli rzeczywiście jedliście Państwo tam Kobe to gwarantujemy, że cena naszego dania byłaby wystarczającą wskazówką. Jesteśmy jednak absolutnie pewni, że nikt z naszego personelu nie zasugerował, że jest to łopatka z japońskiej wołowiny, dlatego jest nam wyjątkowo przykro, że sugerujecie Państwo tego typu nieporozumienie.
Wspominacie też Państwo menu dla dzieci.. czy w przytoczonych we wpisie restauracjach na całym świecie menu dziecięce było obecne w każdym przypadku? W Prologue kochamy dzieciaki i wiele osób w naszym zespole jest już rodzicami, dlatego szefowie zawsze chętnie przygotowują coś specjalnie dla maluchów. Musicie mieć Państwo świadomość, że kurczak przygotowany dla dziecka to jest dokładnie ten sam organiczny, zagrodowy kurczak, który dostają w oryginalnym daniu dorośli. Cena jego zakupu magicznie nie spada o połowę.
Zakładamy, że “goły” komentarz co do jego wyglądu to był żart, ponieważ nie mamy wątpliwości, że podobnie jak my, macie Państwo przecież na względzie zdrowie swoich dzieci??
Względem sugestii dotyczącej polskiej wołowiny musimy zaznaczyć, że każdy Szef Kuchni podejmuje decyzje na temat produktów jakie wybiera, podobnie jak my nie narzucamy naszym gościom koloru butów, jakie powinni mieć na sobie podczas wizyty w naszej restauracji. 😉
Mówiąc zupełnie serio, po części sami odpowiedzieliście Państwo na pytanie dlaczego to nie właśnie polska wołowina figuruje w naszym menu. Skoro 90% idzie na eksport czy myślicie, że. jest to wołowina najgorszej jakości? …niestety nie, na export wysyłamy wszystko co najlepsze!
Nie nam oceniać czy jest to mądre czy pozbawione sensu, ale pozostając wierni naszym ideałom unikamy tych dziesięciu procent najniższej jakości.
Jeśli jednak pokażecie nam Państwo certyfikowanego i absolutnie niezawodnego producenta oraz dostawcę, którego mięso będzie zawsze najwyższej jakości, napewno damy mu szansę. Nasze dotychczasowe doświadczenia niestety dowodzą, że jest to niemożliwe.
Mangalica? zgadzamy się w stu procentach, fantastyczna wieprzowina, ale czy aby napewno mają Państwo świadomość co do jej ceny? W Prologue staramy się tak dobierać nieskazitelnej jakości produkty, aby były każdy mógł pozwolić sobie na kolację u nas chociaż od święta. Jak słusznie Państwo zauważyli nie budujemy atmosfery niedostępności, promujemy komfortowy luz z zachowaniem profesjonalizmu na każdym etapie.
Gotowanie i prowadzenie restauracji to nasze całe życie, dla nas to nie jest zabawa, chociaż niewątpliwie jest źrodłem wielkiej satysfakcji. Kompromis w kwestii jakości produktów w naszym słowniku nie istnieje. Wiedzą o tym wszyscy producenci i dostawcy, którzy mieli z nami kiedykolwiek do czynienia, a nasi gastronomicznie świadomi goście doskonale rozpoznają różnicę między fantastycznym produktem, a bylejakością która ładnie wyglada na talerzu. W naszych oczach to oszustwo i nie chcemy brać w nim udziału.
Cena którą opatrzone są nasze dania jest bezpośrednim odzwierciedleniem jakości produktów, doświadczenia i wiedzy naszych kucharzy oraz pracy ludzi, dzięki którym tak miło spędziliście Państwo u nas czas. Zostaliście obsłużeni ze szczerym uśmiechem przez prawdziwie kompetentnych kelnerów, czy możecie Państwo z ręką na sercu powiedzieć, że doświadczacie tego w wielu miejscach?
Dorsz, który tak wyśmienicie smakował Państwu w innych restauracjach, czy przyszło Państwu do głowy, żeby zapytać skąd pochodzi ta przepyszna “dorodna polędwica”? Czy otrzymaliby Państwo informację o tym, kiedy została zamrożona? Proszę nam wierzyć, że często zdarza się to w ostatni dzień zdatności ryby do spożycia, dlatego w Prologue nigdy nie stosujemy produktów zamrożonych przez osoby trzecie, choćby cieszyły się najlepszą opinią na rynku.
Podsumowując drodzy Państwo, chociaż marzymy o tym, żeby Prologue był dla wszystkich …jesteśmy tutaj codziennie i wkładamy całe serce w to co robimy tylko dla tych gości, którzy cenią swoje zdrowie, jakość składników oraz profesjonalizm i autentyczność doświadczeń kulinarnych. Nie jesteśmy miejscem dla osób, które polują na okazje.
Z wyrazami szacunku
Zespół Prologue
Łukasz Smoliński - Tasteaway.pl
Szanowny Prologue,
na wstępie tej niezwykle rozbudowanej odpowiedzi przyznajecie się Państwo do tego, że w dniu naszej wizyty nie wszystko grało tak jak powinno.
Zostało to przez nas nie tylko opisane na naszym blogu, ale i wypowiedziane w trakcie wizyty.
Proszę więc nie wprowadzać naszych czytelników w błąd – uwagi przekazałem obsługującemu nas kelnerowi.Zrobiłem to bardzo sympatycznie i raczej jako friends advice pozytywnie do Was nastawionego po wizycie gościa.
Nie zrobiłem tego w trakcie jedzenia z 2 względów – zaraz po wizycie u Państwa biegliśmy na pociąg powrotny do Warszawy i zwracanie dań na kuchnię nie byłoby możliwe z uwagi na ograniczony czas. A inna sprawa, to nie mamy tego w zwyczaju w trakcie recenzji – oceniamy dania takie jakie otrzymujemy do spożycia. Jeżeli jest to druga/trzecia/kolejna wizyta i mamy większy komfort czasowy, to zawsze przekazujemy od razu uwagi dotyczące dań, w skrajnych wypadkach dania wracają na kuchnię. Wiemy bowiem, jak istotne jest to dla restauracji/chefa. Wiemy również, że nawet w najlepszych restauracjach na świecie czasem popełni się błąd. W końcu dania przygotowywane są przez człowieka, a człowiek ma prawo popełnić błąd.
Zaznaczę jeszcze na wstępie, że nasza recenzja Państwa restauracji jest pozytywna, ale zawiera również informacje o tym, co naszym zdaniem nie grało. Nie można jednak po jej lekturze odnieść wrażenia, że została napisana po złości, że wyszliśmy z restauracji totalnie rozczarowani i uznaliśmy ten fakt za totalną stratę czasu i pieniędzy. Gdybym miał streścić to do minimum to o Państwa restauracji powiedziałbym:
Prologue – najwyższa półka w Trójmieście, widać ambicje, mega ciekawe menu, dobre składniki, fajne wnętrze, spoko obsługa, ale trochę nierówno było, ale z chęcią wrócę i polecę innym.
I tu przechodzimy do clue…uważam, że dalsza część Państwa wypowiedzi jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Użyliście Państwo oczywiście zgrabnej dyplomacji, ale zamieniając piękne słowa na znaczenie to słowa te znaczą mniej więcej to:
“Przyszły jakieś matoły, blogiery, gówno się znają, mieli czelność zwrócić nam uwagę i jeszcze dziady jedne wydały 8 stów i ich zabolało”
Nie dziwi mnie to zupełnie. Bardzo charakterystyczne dla restauracji tego typu – zarozumialstwo i przekonanie o własnej wyjątkowości i brak umiejętności przyjmowania krytyki.
A krytyka nie dotyczyła gustów, o tych się nie dyskutuje.
Technicznie źle została zrobiona ryba – przeciągnięta i zwęglona. Widać to na zdjęciu. Czy to brak umiejętności kucharza? Czy błąd przy pełnej restauracji? Wierzę, że raczej błąd przy pełnej restauracji, ale błąd i danie, które nie powinno wyjść z kuchni.
Schabowy – technicznie…przeciągnięty, a przez to suchy i bez walorów smakowych. Rozważyłbym wymianę też składnika na tłustszy, a wiemy przecież, że tłuszcz jest nośnikiem smaku. Fakty? Wysuszony i bez smaku kawałek wieprzowiny.
Łopatka z wołowiny Wagyu – dziękuję za wykład o wołowinie Wagyu. Zbędny. Wszystkiego jesteśmy świadomi. Nie zwracam uwagi na ceny w restauracji – zawsze wybieram to, na co mam ochotę, a nie to, co jest tańsze albo droższe. Jeżeli widzę opis dania “Łopatka z wołowiny Wagyu” to widzę przed oczami najlepsze mięso, jakie jadłem w Kobe, Tokio etc., a jak byście Państwo byli naszymi czytelnikami to być może wiedzielibyście, że w tym roku spędziliśmy w podróży kulinarnej po Japonii 2 miesiące, 2 lata temu 3 tygodnie. Jeżeli zatem w karcie piszecie Wagyu to naturalnie sugerujecie, że jest to mięso pochodzące z Japonii. Uczciwie więc by było napisać, że jest to australijskie wagyu. Pomijam już fakt, że Państwa kelner powiedział, że nastąpiła pomyłka i dostałem australijską wołowinę, nie mówił nić o australijskim wagyu. Przyznał więc, że na kuchni został popełniony błąd. Teraz nie wiem czy macie w restauracji australijską wołowinę, australijską wołowinę wagyu i japońskie wagyu? Jeżeli jest tak jak napisałem to zamówiłem wagyu, sugerując się celowym niedopowiedzeniem w Państwa menu, że jest to australijskie wagyu. A to moim zdaniem jest wprowadzanie konsumenta w błąd, żeby nie nazywać tego cwaniactwem, o które nie chciałbym Państwa podejrzewać.
Co do pędów świerku…. dla mnie to częsty błąd Chefów Kuchni. Zbędne kombinowanie oraz dodawanie składników, które psują harmonię dania. Consomme wołowe, topinambur, przegrzebki parują się świetnie. Co wnoszą pędy świerku? Tu nie chodzi o historię, o to, skąd one pochodzą i jak były zbierane, tylko o to, że negatywnie wpływają na odbiór całego dania jako spójnej kompozycji. Danie jako takie było rewelacyjne, a pędy świerku w tym przypadku niczego nie podkreślały, niczego temu daniu nie dodawały, tylko zaburzał kompozycję smakową.
Co do dań dziecięcych…nasze dzieci potrafią sobie w Japonii zamówić steka za 200 zł, nigiri z toro i im na to pozwalamy, bo na jedzeniu nigdy nie oszczędzamy, ale tu bolało nas zwykłe value for money i względy estetyczne dania. Smakowych nie oceniam, bo zajęty byłem spożywaniem swojej źle wysmażonej wołowiny australijskiej, która miała być japońskim wagyu o stopniu wysmażenia, o jaki poprosiłem chefa.
Na koniec social mediowe friends advice…ostatnio byliśmy na zamkniętym evencie, jako jedyni przedstawiciele mediów, z mistrzem Europy i Afryki Sommelierów i 3cim Sommelierem świata. Na pytanie młodych Sommelierów jakie największe błędy popełniają odpowiedział:
Leave your ego at home.
Tego tym samym życzę Państwu! Więcej na tym skorzystacie.
Luca Boli
Przeczytalem Panstwa recenzje a potem komentarze i wydaje mi sie ze komentarz z Prologue jest trafiony, ze recenzja bardziej ma wypromowac Panstwa “światowość” niz faktycznie ocenic dania i restauracje tutaj sa dwa szczegolnie ciekawe linki w jaki sposob odpisuja Panstwo swoim wlasnym klientom a ten o cenach rozbawil mnie szczegolnie i to szczegolnie ze wzgledu w jaki sposob odniesli sie Panstwo do komentarza z reatauracji Prologue na temat cen. Uwazam, ze niewiele wyniesliacie ze spotkania z 3cim somalierem swiata albo spotkanie odbylo sie juz po odpisywaniu na recenzje swoim wlasnym klientom. Mam nadzieje ze Leave your ego at home rozgoscilo sie u Panstwa w domu na dluzej a nie tylko na chwile.
https://goo.gl/maps/5Urd37QpzeiXbWb58
https://goo.gl/maps/4hES5z2K2B86Ug1a7
https://goo.gl/maps/5Urd37QpzeiXbWb58
https://goo.gl/maps/bFybSCsiEnEsuEKP8
Natalia
Przyjmujemy uwagi i weźmiemy je do serca 🙂